Szukaj na tym blogu

czwartek, 14 kwietnia 2011

O wyższości "naszej moralności" nad prawem

(Pierwszy tytuł kamienne tablice)
Z inicjatywy kilku kobiet zaistniała, nie uzgodniona z nikim tablica, w miejscu publicznym, w sąsiednim, suwerennym kraju.
-Tu powiesimy krzyż, tu wybudujemy pomnik- miejsce naszych rytualnych zgromadzeń, i tak kawałek po kawałku zawłaszczymy sobie na siłę-mniejszy lub większy obszar przestrzeni publicznej.  Krzyż wisi od lat- górą nasi.
Władze publiczne nie reagują na konwentykle na Krakowskim; zdobywamy teren; trzeba się wykazać aktywnością w Brukseli.
-Zrobimy wystawę ze swoim przesłaniem, które w ten sposób stanie się przesłaniem europejskim.
Kwiat PISu -jakie śliczne zadowolone buźki w telewizorze-  urządził sobie wystawę, oczywiście nic z nikim nie uzgadniając.

-Mam zamiar wmurować na Krakowskim tablicę z napisem:
"Lech Kaczyński był złym prezydentem".
I niech ktoś spróbuje mi naskoczyć -jest demokracja- mam prawo do swoich poglądów; zrobię to z  potrzeby zamanifestowania głębokiego poczucia moralnego, a te jest ważniejsze od liczenia się z demokratycznymi procedurami.
-Dowidziałem się o tym od Zbigniewa Romaszewskiego.
-Od Ryszarda Legutki dowiedziałem się, że krytyka, wyśmiewanie się z prezydenta, gdy był nim Lech Kaczyński, była rzeczą podłą, natomiast nazywanie urzędującego prezydenta zdrajcą, kwestionowanie jego prawa do pełnienia urzędu, podważanie autorytetu głowy państwa jest rzeczą słuszną.

-To co w tym wszystkim jest fatalne, to tworzenie nierzeczywistości, która nie pozwala żyć w rzeczywistości
-bo jest łamaniem wszystkich zasad.
Gdy tylko komuś się coś uwidzi.
Lech wojował z Moskwą zbrojny w moc muchy,
 Jarosław wojuje z urzędującym prezydentem mając zero szans na pozbawienie go urzędu w sposób demokratyczny,
 ale także na drodze przewrotu.
Czym innym są takie zachowania jak nie rozróbą, dokonywaną w celu zdobywania punktów wyborczych.... i rozbioru państwa.
Rozbioru państwa dokonywanego w sosie patriotycznym.
Kto na tych zachowaniach zyskuje, kto traci!
Gdy teatrem zastępuje się działanie, zmierzające do osiągnięcia pożądanego skutku
 -tracą na tym wszyscy.

Na koniec pytanie jak to możliwe, że w  sercu  demokracji europejskiej
nie pozwolono na demonstracje?
Dlaczego to co jest możliwe w Polsce, w Rosji
( w praworządnym państwie tablica zawieszona bez uzgodnienia z miastem powinna być zdjęta na drugi dzień)
nie jest możliwe w Brukseli.
Jak to możliwe, że nobliwi, nie analfabeci w końcu,
kształceni w myśleniu: Buzek, Legutko
nie widzą, zbyt trudnego (jak  się okazuje) dla nich niuansu,
rozróżnienia
- manifestacji  w przestrzeni  publicznej,
od  zawłaszczania przestrzeni publicznej.

Człowiek istota społeczna

PISowi rośnie. Ludziom zanurzonym w indywidualistycznym neoliberalizmie brakuje wielkiej  wspólnoty.
Te poczucie wspólnoty jak każdą próżnię wypełnia retoryka PIS.
Wspólnota narodowa jest jedną z manifestacji- potrzeby więzi wspólnotowych.
Retorykę narodową zawłaszczył PIS. Dlaczego nazywam to zawłaszczeniem -potem.
Neoliberalna ciągle, choć w rozkroku, Platforma jest bezradna. Nie będąc w stanie -bo neoliberalna -wytworzyć własnego języka wspólnotowego staje się rezonatorem retoryki PISu.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Nie zmienia swojej natury

Nie ma odmian kapitalizmu- nie zmienia swojej natury.
Ale funkcjonuje różnie -w różnych warunkach.
W warunkach neoliberalizmu funkcjonuje jako anarchokapitalizm

Witaj młody w anarchokapitalizmie


( z Onetu)
Zaczynasz się zastanawiać, co z tobą jest nie tak. Przecież skończyłeś studia z wyróżnieniem, byłeś na wymianie studenckiej w Hiszpanii, mówisz nieźle w dwóch obcych językach. Nie masz dużych wymagań, możesz wziąć właściwie cokolwiek, ale ciebie nie chce nikt.
Po pięciu miesiącach zaczynasz rozumieć, że twoje studia, z których jesteś dumny ty i cała rodzina, pracodawcy traktują jak hobby. Co z tego, że liznąłeś trochę historii, znasz pobieżnie kanon myśli politycznej i elementy prawa międzynarodowego? W najlepszym przypadku możesz zgrywać mądralę, rozmawiając przy piwie ze znajomymi. Po pięciu miesiącach czujesz, że przegrałeś, chociaż wyścig dopiero się zaczął. Damian nie chce podawać nazwiska ani pokazywać twarzy. Głupia sprawa, mówi, bo przecież nic złego nie zrobił i nie czuje się winny. Ale nie chce, żeby ktoś go miał za nieudacznika.
Tak złego wejścia na rynek pracy nie miało żadne pokolenie od 50 lat. Na całym świecie młodzi odbijają się od drzwi kolejnych firm. Z powodu kryzysu w ciągu ostatnich trzech lat bezrobocie wśród młodych Europejczyków z krajów Unii wzrosło z 15 do 21 proc. W Polsce na początku roku w urzędach pracy zarejestrowanych było prawie pół miliona bezrobotnych, którzy nie ukończyli 25 lat. Jeszcze dwa lata temu było ich 300 tysięcy. Według obliczeń Głównego Urzędu Statystycznego wśród bezrobotnych do 27. roku życia ponad jedna trzecia to absolwenci szkół wyższych.

neoliberalizm =anarchokapitalizm (T.Piatek)

Patriotyzm( pojęcia)

Zadajmy sobie abstrakcyjne pytanie.
Czy  patriotyzm  jest niezależny od  okresu historycznego i  geopolityki?
Czy to co w jednym czasie,  jednej sytuacji  -jest patriotyczne
-w innym czasie,  sytuacji  -patriotycznym nie jest?

"Każde" państwo dokonuje redystrybucji

Użyłem kiedyś pojęcia -państwo redystrybucyjne. I to był błąd.
Każde państwo dokonuje- zawsze dokonywało- redystrybucji.

Jesteśmy w niewoli  dowolnie używanych pojęć, które pełnią rolę odniesień emocjonalnych, a nie narzędzi służących do porozumiewania się.
 Sytuacja, która prowadzi prostą drogą na manowce.
I aż dziwne, że analiza używanych  pojęć podstawowych nie jest prowadzona. 
Państwo poprzez swoje ustawodawstwo i polityczne działania dokonuje redystrybucji bogactwa (kto myśli, że może być inaczej -myli się). Rzecz w tym w jakim kierunku ta dystrybucja jest kierowana: do większości czy do mniejszości obywateli.

"My naród"( pojęcia)

"My Naród" amerykański jak się ma do -my naród niemiecki  w formule Hitlera, jak do "my naród" Kaczyńskiego?
Kaczyński ostatnio, chyba przy okazji afery ze Ślązakami stwierdził, że to jest pojęcie -nie łatwe.
Również kłopoty z umiejscowieniem tego pojęcia miał Aleksander Smolar , który posługuje się nim tak, jak funkcjonuje w przestrzeni publicznej -czyli głównie skojarzeniowo-emocjonalnej, a nie optymalnej komunikacyjnie.

Partia konserwatywna

z progresywnym podatkiem -pomysł Cezarego Michalskiego . Partia lewicowa z podatkiem liniowym lub prawie liniowym -jak teraz -i z "wrażliwością lewicową".
Która z nich zasługiwałaby na większe  poparcie
większości świadomych obywateli (idealizując taką możliwość)?

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

patriotyzm, rodzina, naród "i te rzeczy".


-Patriotyzm pięknie ale może dokładniej...
-Naród. W konstytucji za oceanem zapisano  ponad dwieście  lat temu "my naród" lecz po  dekadzie lat sześćdziesiątych  dwudziestego wieku jest to inny  naród niż ten, gdy te słowa zostały zapisane.
-Rodzina,  wyliczana jednym tchem jako wartość konserwatywna. Po pierwsze nie wiem dlaczego akurat ma to być wartość dla konserwatysty skoro rodziny i to nieraz bardzo dobre mają ci z lewicy i pozostali. Jeżeli natomiast ktoś wie co mówi i mówi poważnie, a nie tak sobie, mając na myśli, że rodzina powinna być otoczona specjalnym baczeniem społeczeństwa, państwa i jednocześnie deklaruje swoją przynależność do neoliberalizmu, który  nie daje pracy rodzicom, wyrzuca z mieszkań komunalnych rodziny, nie dba o przedszkola i  ogranicza dostęp do opieki zdrowotnej (Może nie? -Sprawdź w jakim kierunku idą cięcia Balcerowicza i co się dzieje w szpitalach pediatrycznych  stolicy), to okazuje się, znajdujemy się w sferze deklaracji i coraz marniejszej praktyki.

Jeżeli poważnie optujesz za rodziną powinieneś zostać socjalistą.
I tak po kolei patriotyzm , naród  "...i te rzeczy" dla polskich  konserwatystów  -to  żonglerka pustymi .słowami.]

Na razie nie powstanie


nowa partia konserwatywna 
Cezary Michalski:
".....
Państwo, w którym politykę zagraniczną uprawia wdowa, choćby i po samym prezesie Kurtyce, jest państwem istniejącym tylko przez przypadek, państwem skazanym na zagładę. Dzisiaj utrzymuje nas przy życiu przypadek geopolitycznego ładu powstałego w Europie po roku 1989, przypadek istnienia Unii Europejskiej, przypadek, że Niemcy postanowili realizować swoje narodowe interesy za pośrednictwem UE, 


................ kiedy te wszystkie przypadki się skończą - jeśli się skończą,  - to skończy się też Polska. Bo dzisiejszy stan polskiej polityki, od której istnienie państwa najbardziej zależy, nie pozostawia najmniejszej wątpliwości: polskie państwo samo z siebie, bez międzynarodowych podpórek, przetrwać nie może. Wszyscy zajęci są w nim dystrybucją społecznego szacunku w sposób, który uniemożliwia jego przetrwanie.” Koniec cytatu

                                        

niedziela, 10 kwietnia 2011

Ot i czym się kończy (na razie)

polityka pijaru, uprawiana przez wszystkie partie parlamentarne,
zamiast polityki interesu narodowego
i celów narodowych.

Tusk dałeś plamę.

jako mąż stanu.
Czy ubolewać nad  bezradnością  Tuska;
czy  podziwiać  mistrzostwo Kaczyńskiego;
który w jakiś sposób ma racje,
mówiąc o odpowiedzialności Tuska.
Bo mąż stanu powinien umieć okiełznać kogoś
kto zachowuje się jak wariat.
-I  zrobić to  dla dobra państwa
i dla niego.
-W wypadku gdy ten ma władzę,  dla dobra tych, którzy
są od niego  zależni.

(Zasadą numer jeden-każdej gry -jest: wygrywasz gdy potrafisz przeciwnikowi narzucić własne warunki gry.)
Im bardziej dajesz sobie  narzucać warunki jego gry,
tym bardziej nadmuchujesz  przeciwnika.

Pomnik polskiego "jakoś to będzie"

jestem za -powinien powstać.
Zginęli bez sensu:
-bo dla kogoś odlot do Moskwy,  do "wroga", to był nie honor
-bo nie współpracowali z Ruskimi przy lądowaniu
-bo zamiast patrzeć na przyrządy wypatrywali ziemi
-bo ktoś realizował swoje partyjne cele
-swoje polityczne cele
-bo zabrali się na wycieczkę polityczną z człowiekiem nieodpowiedzialnym
-bo Tusk jako przywódca nie wykazał klasy
 i daje się wodzić za nos.

sobota, 9 kwietnia 2011

Kaczyński w neoliberalizmie

 "Państwo Kaczyńskich",  w którym polityka  zostaje sprowadzona do rytuału, obrządku  -wyprana z celów narodowych
- realne interesy narodowe przestają się liczyć.
Zwykłym staje się szermowanie pojęciem narodu i lekceważenie jego potrzeb.

Tworzenie wspólnoty narodowej nie jest już potrzebne do organizowania ludzi dla jakiegoś pożytecznego celu,
lecz zostaje zredukowane do tworzenia obrządków 
quasi religijnych.
Bo czymże jest w istocie rytuał Katynia, lub ten tworzony na naszych oczach smoleński. Czymże jest odwoływanie się do tak stworzonej symboliki i rytualistyki  (do czego dąży Jarosław świadomie).
Wypełnianiem pustki zredukowanego państwa, braku polityki narodowej,  odparowanej, oddanej w istocie w  ręce ideologów neoliberalnych.

Gdy nie ma państwa trzeba je zastąpić quasi państwem i to jest "Państwo Kaczyńskich"

piątek, 8 kwietnia 2011

- neoliberalizm ?

- Nic chyba oryginalnego nie wniosę. A może jednak warto.

-neoliberalizm to ideologia, sprowadzona do  dogmatu:
-państwo robi wszystko źle (jeśli tak, to system prawny powinien zostać sprywatyzowany).
- komercja - przeciwnie. I to nie częściej, lecz zawsze.
Obie przesłanki  prowadzą do  absurdu.
A więc absurd jest fundamentem bardzo ważnej ideologi
 i praktyki politycznej.

- najkrócej : neoliberalizm jest to redukcja państwa, która prowadzi do zaniku polityki gospodarczej, społecznej, edukacyjnej, zdrowotnej, kulturalnej.

Wolność
znajduje się w punkcie równowagi:
między  naszą indywidualną,
a społeczną naturą.
Ponieważ leży w punkcie łatwo ją naruszyć.

Rozwiązania
 -jedyne dobre-

jakie oferowała ideologia obiecująca szczęśliwość:
- gdy zlikwiduje się własność prywatną

jak i ta, która obiecuje wolność, gdy
-  wszystko będzie prywatne  i urynkowione.
jakby rynek nie był woluntaryzmem ukierunkowanym.

Oba te podejścia  to gruszki na wierzbie.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Bez kompleksów

-Czy należy się martwić marnymi demonstracjami w Polsce?
W Paryżu i G.B są wielkie i co z tego wynika?

A więc bez kompleksów -najważniejsze jest budzenie świadomości.
Opisanie  kształtu   rzeczywistości.
Potrzebna jest świadomość,  że świat trzeba  wymyślić na nowo.
Neoliberalizm doszedł do ściany.
-Trzyma się mocno - bezwładnością myśli i instytucji.

środa, 6 kwietnia 2011

"Lekkość bytu"

 Frank(a) Wilczka ukazała się po polsku!

" W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat  nasze rozumienie natury rzeczywistości  zmieniło się radykalnie,
jednak świadomi tego są tylko nieliczni."

Materia stała się jakby bardziej lekka,
 a przestrzeń -niepusta,  i żywiołowo aktywna.

Rozwinę na zamówienie J.
To co widzimy, ten świat,  nie jest tym czym było dla Greków, a nawet dla Newtona i nie jest tym czym jest dla każdego z nas.
To co jest naszym odbieranym zmysłami światem jest w istocie światem oddziaływań i równowag.
A wiec materia  odbierana zmysłami jest pozorem rzeczywistości bo w istocie nie ma tego dotyku, który doświadczamy -to pustka wypełniona polami siłowymi.
Materia wyobrażona jako wypełnienie  formy -jest we wszechświecie -to materia neutronowa. Jest produktem rozpadu supernowych
Ta rzeczywiście jest gęsta, lecz to stan, w którym nie ma atomów, nie ma pierwiastków, nie ma chemii!
A zatem ta rzeczywistość, którą odbieramy zmysłami nie jest nią,
a to co by mogło nią być, byłoby niemożliwym do istnienia światem.

A o pustce można powiedzieć, że wszystko z niej powstało.
 Widzisz jak to brzmi nonsensownie.

"Trędowatemu" o hipokryzji i przejrzystych regułach

Jeśli chcesz wiedzieć jaki rząd jest lewicowy, a jaki udaje lewicowy, to przypatrz się jego budżetowi!
Nie zwracaj uwagi na deklaracje o wrażliwości społecznej, o sercu z lewej strony "itp,itd".
Jak się zachowuje w kryzysie i co tnie. Stwierdziłem, że Zapatero jest lewicowy na podstawie przejrzystych kryteriów: wydatki na edukacje i zdrowie jako pozycje w budżecie - rosną czy maleją ? Podatki od najbogatszych - rosną czy maleją? I tu odpowiedź Zapatero jest jasna. Odpowiedź Camerona i naszych polityków - też ( A Zizek czasami bywa chaotyczny.).
Lewica jest jedyną ideologią, która nie jest skazana na uprawianie hipokryzji (różnica: między bywa, a jest). Są obszary w których lewicowość pokrywa się z liberalizmem i z patriotyzmem.
Liberałowie ( nie wszyscy) odrzucają wtórną dystrybucje jako wyraz zniewolenia i złodziejstwa; "patrioci"   jako rzecz nie wartą zachodu. Jedni i drudzy muszą uprawiać hipokryzje, bo jak pogodzić zasadę równych szans bez wtórnej dystrybucji? Jak pogodzić demokrację i korporacje! - Za silne i
 "za wielkie żeby upaść".
"Patrioci" (my Polacy, ale nie Ci z Biedronki) uprawiają hipokryzje, gdy mówią- jesteście zmarginalizowani- to wina Żydów, Arabów; wroga, innych; korupcji, leniwych; "tego jednego", a nie tego co jest przyczyną istotną.
A tak naprawdę dla "patriotów" jest oczywistym, że są lepsi i gorsi, są dzieci lepszego i gorszego Boga
- tak było i być musi, a demokracja też nie dla wszystkich i nie zawsze. Powinności wobec ojczyzny są równe ale korzyści z jej rozwoju już nie.  
Kapitalizm bez wtórnej dystrybucji jest sensem bez sensu. 

wtorek, 5 kwietnia 2011

Akumulacja pierwrotna

No cóż, jest czymś czego nie da się przeskoczyć.
A więc trzeba uważać żeby wszystko co się o nich powie nie było nadużyciem.
-Chińczycy zanim  wybrali swoją drogę rozwoju  monitorowali to co się działo w Polsce i w Rosji wysyłając swoich obserwatorów. Czy wiesz ilu ich u nas było? I doszli do wniosków, że nie chcą powtarzać naszych błędów. -Zrobić to inaczej.Teraz Chiny to wielkie laboratorium ustrojowe.

Odrzucili transformację polską i rosyjska. Takie same pod jednym względem: Rosja i Polska otworzyły się, nie pozostawiając sobie pakietu kontrolnego.Chiny- nie.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Szacunek nie podlega dystrybucji

Dorn jest w doskonały sposób utkany z pozorów wiedzy. Mówiąc o dystrybucji szacunku też nie bardzo wie o czym mówi. Tylko udaje, że wie. Co nie zmniejsza mojego podziwu dla jego umiejętności żonglowania pozorami. 
-Szacunek nie podlega dystrybucji.
Dystrybucja jest grą o sumie zerowej.
Szacunek -w warunkach pokoju - jest klasyczną grą o sumie NIE zerowej!
Ktoś kto chce zatem zwiększyć szacunek wobec siebie powinien szanować swoich przeciwników. Odbieranie szacunku przeciwnikowi nie dodaje szacunku temu, który to robi. 
W grę o sumie zerowej grają tylko ci którzy nie widzą różnicy między pokojem a wojną. 
Na wojnie wolno wszystko, w warunkach pokoju istnieją granice, których się nie przekracza. 
Zatem, polscy politycy próbujący dystrybuować szacunek odbierają go sobie.
I mamy to co mamy.


Cezary Michalski
"........do odbierania szacunku Sikorskiemu Kaczyński wyśle Czarneckiego, Kempę, Suskiego, Fotygę… (cały legion będzie się tłoczył, żeby zadowolić Prezesa), by samemu kontynuować bez przeszkód odbieranie szacunku Tuskowi i Komorowskiemu."


Na spotkaniu z Clausem Offe, niemieckim profesorem socjologii z Berlina, okazało się kolejny raz, że dla Europejczyków komunizm skończył się wraz z "murem berlińskim". Polacy zostali wymazani z historii. Przez własną głupotę, bo nie zauważyli kiedy skończyła się wojna.
A jedynym wyróżnikiem, który mógłby zapisać się w pamięci świata był "okrągły stół". Ale przecież to Polacy wykreślili go ze swojej historii. I dalej tak to leci, wojna polsko -polska, której jedynym celem jest odarcie przeciwnika z szacunku. 

niedziela, 3 kwietnia 2011

Mój stały rozmówca

nazwa zastrzeżona. - Właśnie powiedział, że nie rozumie jak może mi się podobać wypowiedź kogoś, kto ma przeciwne niż ja (nie On i tamten ) poglądy.
Bo:
1)  Odróżniam przeciwnika od wroga,  czego -jak niedawno stwierdził C.Offe (w Krytyce) -ludzie z "nowych Państw Europy jeszcze się nie nauczyli".
2)  Istnieje coś takiego jak forma, mistrzostwo- niezależne od tego co się mówi, kto mówi.
3)  Nauka mówi, że należy być pokornym w sytuacjach gdy nie ma udowodnionej pewności dostatecznej,
 z naciskiem na - tak mi się wydaje, taki mam interes, to lubię.
 Nawet w tych wypadkach inne podejście, inny kontekst, może zmienić wszystko.

[Demagogią jest:

nie to co zostało powiedziane, ale to co nie zostało powiedziane.
( o czym wiedział- nie powiedział ). Ukrył! ]


Witold Gadomski!
"To, co działa: telefony, banki, sklepy i supermarkety, gazety i telewizje, fabryki samochodów i mebli, eksport i międzynarodowy transport samochodowy, apteki, biura notarialne, agencje ochrony mienia, usługi weterynaryjne - jest prywatne. To, co nie działa lub działa źle: poczta, kolej, publiczna telewizja, policja, sądy, rządowe agencje, kopalnie węgla, państwowa służba zdrowia, zarządzanie wielkimi miastami - jest publiczne. Państwo, nie tylko w Polsce, jest źródłem problemów: korupcji, marnotrawstwa środków, pozorowania pracy, złego doboru kadr. I jak za socjalizmu z wysiłkiem rozwiązuje problemy, które stwarza."

Zapatero

w wywiadzie

[Imponuje! Szerokością horyzontów, decyzyjnością, autentyczną a nie dekoracyjną  lewicowością, pragmatycznym wyważeniem układanki elementów polityki. Tym, że żadnemu z naszych polityków, żadnej opcji nie przyszyło nawet do głowy, to co powinno być pierwsza ich myślą (w czasie kryzysu gwałtownych przewartościowań ) -trzeba ustanawiać obszary chronione.]
"Różnica fundamentalna między lewicą i prawicą polega na zdolności do dzielenia tego bogactwa oraz usuwaniu przeszkód w tworzeniu równych szans. Ze wszystkich krajów euro Hiszpania jest bodaj jedynym, który nie obciął wydatków na edukację. W tym roku mimo oszczędności wydatki te sięgnęły rekordowego poziomu 5 proc. PKB. Nie oszczędzamy na zdrowiu, nadal mamy 100-procentowo darmową publiczną służbę zdrowia. Dwa filary państwa socjalnego pozostały nienaruszone. Lewicę poznaje się też po opiece nad najbardziej dotkniętymi kryzysem, czyli bezrobotnymi. Myśmy w tym roku objęli pomocą 75 proc. bezrobotnych, najwięcej w historii, chociaż bezrobocie utrzymuje się bardzo wysokie.

Może trzeba zwiększyć podatki, np. najbogatszym?

- Podnieśliśmy i podatek dochodowy od najbogatszych, i od zysków kapitałowych. Ale polityka fiskalna ma swoje ograniczenia, bo np. bezpośrednie podatki od firm i dochodów mogą ograniczać zdolności rozwojowych gospodarki. 

Trzeba pamiętać, że większość długu w Hiszpanii to dług prywatny, firm i rodzin, a nie dług publiczny. I każda rodzina czy firma, kiedy jest zadłużona, musi ograniczać swoje wydatki i konsumpcję.

Na początku kryzysu mieliśmy deficyt na rachunku bieżącym w wysokości 10 proc. PKB. W efekcie kraj był zadłużony (łącznie publicznie i prywatnie) i na obsługę tego zadłużenia potrzebowaliśmy ok. 100 mld euro rocznie. Teraz ten deficyt przykroiliśmy do 3,9 proc. 
Jak wytłumaczyć obywatelom krajów pogrążonych w kryzysie - także Hiszpanom, że to oni mają zapłacić za lata karnawału, a nie ci, którzy cały kryzys spowodowali? Czy ludzie nie dojdą do wniosku, że Unia nie umiała na czas stawić czoła kryzysowi? 

- Jest paradoksem, że źródła kryzysu leżą w USA - gdzie jednak dzięki wysiłkowi państwa udało się zapanować nad systemem finansowym. Z USA przyszło do nas wiele produktów i reguł działania na rynkach finansowych. I wiele krajów nadmiernie zadłużonych, znalazło się w poważnych kłopotach. 

Czy Europa zareagowała właściwie? Pięć lat temu nikt, ale to nikt, nie przewidywał, że jakiś kraj w Europie może być niewypłacalny. Może w Azji czy Ameryce Łacińskiej, ale nie w Unii. Ale odpowiedź nastąpiła i była to odpowiedź europejska. Wszystkie kraje strefy euro pożyczają pieniądze dwóm zadłużonym krajom. To nam służy też jako nauka - właśnie przyjęliśmy nowy strukturalny mechanizm zapobiegawczy, pakt dla euro [który wymaga m.in. wydłużenia wieku emerytalnego, dostosowania płac do wydajności oraz wprowadzenia do konstytucji zabezpieczeń przed nadmiernym zadłużaniem się], żeby żaden kraj nie znalazł się ponownie w takiej sytuacji. Kryzysy były i będą, ale miejmy nadzieję, że będziemy teraz lepiej do nich przygotowani.

Co wyrządziło większą szkodę: sam kryzys czy spóźniona reakcja, np. Niemiec?

- Dla Grecji i Irlandii zwłoka nie miała znaczenia. Ale dla Europy - już tak, wszyscy wolelibyśmy, żeby reakcja była szybsza. Ale to jest aż 27 państw. W krajach demokratycznych tryb podejmowania decyzji jest żmudny - czy chodzi o interwencję w Libii, czy o pieniądze. Niemieccy obywatele domagają się debaty parlamentarnej, bo Niemcy są wielkim płatnikiem Unii. Muszę powiedzieć, że kanclerz Merkel zawsze podejmuje decyzje europejskie.
Europa wydaje się pozbawiona przywódców i sparaliżowana wobec stojących przed nią wyzwań, gospodarczych i politycznych - jak rewolucje w krajach arabskich

- Nie zgadzam się, że Europie brakuje przywódców. Nie przesadzajmy z krytyką i samokrytyką. Żyjemy w czasach zmian, zdolność gospodarczego rozwoju przesuwa się wyraźnie do Azji i krajów wschodzących. Dziesiątki milionów ludzi wyszło z nędzy w Chinach, Indiach i Brazylii. To powiększa klasę średnią, wyrównuje podział bogactwa i szanse rozwojowe. I bardzo dobrze. Ale Europa, chociaż odczuwa skutki tych zmian, wciąż jest regionem o najwyższych dochodach na głowę mieszkańca, pierwszą potęgą handlową.

Trzeba się z tego cieszyć się i zabrać do roboty. Europa musi być jeszcze bardziej Europą. Musi być konkurencyjna wobec USA, jej przedsiębiorstwa i uniwersytety muszą być lepsze, musimy wysuwać europejskie projekty. Tylko wówczas zdołamy utrzymać europejski model społeczny.

Europa jest obecna w basenie Morza Śródziemnego w Afryce Północnej, w Libii. Francja i Wielka Brytania stanęły na czele europejskiej interwencji. Lepiej, żeby to odbywało się w sposób bardziej zorganizowany, zjednoczony, ale i tak jest dobrze, bo Europa stanęła na czele i bierze na siebie odpowiedzialność. 

Ale czy Europa jest jeszcze wzorem cywilizacyjnym dla innych?

- Podziwiamy Chiny w dziedzinie gospodarczej, ale kontynentem społecznego dobrobytu jest Europa, tu pracownicy mają najwięcej praw. W Europie panuje największa równość mężczyzn i kobiet, najbardziej przestrzega się praw człowieka, Europa najwięcej wydaje na pomoc rozwojową w innych krajach, w Europie najszersze są swobody jednostki, najmniejsze nierówności i najszersza solidarność społeczna. Czego trzeba, żeby ten model społeczny utrzymać? Pobudzać talenty i wiedzę. 

Ale trzeba jeszcze jednolitej europejskiej woli politycznej, a tej brakuje...

- Nie brakuje. Sposobem na wyjście z kryzysu jest pogłębienie integracji. Musimy utrzymywać równowagę między jedną Europą i państwami narodowymi. Europa jednoczy się gospodarczo szybciej niż w dziedzinie politycznej czy obronności. Europejska architektura jest trudna. Ale do wszystkiego dojdziemy, bo ten proces nie ma odwrotu. Europa wyjdzie z kryzysu bardziej zjednoczona. Europa to jest najlepsze, co mamy, chociaż może nie jest doskonała.

Hiszpania ma szczególną rolę do odegrania w Afryce Północnej z racji położenia, historii, kultury?

- Jesteśmy w Maroku, Egipcie, Tunezji, wspieramy reformy, doradzamy. Jeździ tam były premier Hiszpanii Felipe González. Uważamy, że Europa musi po nowemu spojrzeć na Afrykę Północną. Bo Afryka Północna spogląda ku północy. A Europa nie może odwracać głowy i patrzeć w inną stronę.

Pański rząd lansował Sojusz Cywilizacji, Unię Śródziemnomorską itp., ale nic z tego dotąd nie wyszło...

- Musimy poczekać na efekty. Kraje arabskie, do których się odnoszą te projekty, są w trakcie przebudowy swoich ustrojów, instytucji, będą wyłaniać nowe rządy. 

Sojusz Cywilizacji to idea głosząca konieczność demokratycznego dialogu i współżycia różnych religii, kultów, kultur, cywilizacji, w ramach ustroju demokratycznego gwarantującego wolności religijne i tolerancję. To idea, która odgrywa swoją rolę. Kraje Afryki Północnej właśnie mają przed sobą test, jak w swoich nowych konstytucjach ułożą stosunki między islamem, innymi wierzeniami a państwem."



Trzymam kciuki za Hiszpanię Zapatero,
i wyjście z kryzysu.

 

piątek, 1 kwietnia 2011

Podbijanie bębenka

Polityka zagraniczna Kaczyńskiego- "g.p."
-Nie tylko jego, posłuchaj co wygaduje Syriusz-Wolski (PO)- wieloletni przedstawiciel.
 -Nie wiem czy to samo co jakieś dwa lata temu.
A więc nie jest to oryginalny "pomysł" polityczny PIS.
Gdyby chociaż był cień nadziei, na stworzenie koalicji gotowej pójść na Moskwę!
(Temu próbował nadać sens w swoim projekcie Gabiś. Sprowadzając ją do nonsensu-wbrew zamierzeniom)

-Widzisz taki cień cienia?
Kończy się wszystko na podszczypywaniu, robieniu Rosji w poprzek, budzeniu niechęci i innych niezbyt ciekawych uczuć, postaw i coraz wyższych kosztów:
cen na gaz, strat na przesyle, kłopotów Możejek
 (Polak na takie drobiazgi nie zważa-to go zagrzewa.).
Powiesz, że zamieniam skutki z przyczynami. Nie zamieniam.
Nasi mądrale od zagranicznej mówią o asymetrii..........  .
W momencie gdy K. wyprawia te swoje cyrkowe sztuczki smoleńskie (odpowiadając Małyszowi
- wykorzystuje żałobę po bracie do robienia polityki).
Czy tak trudno zrozumieć, że Rosji zależy na stosunkach z Europą, że my im te stosunki psujemy.
Stąd się biorą ich gesty mimo wszystko. Jesteśmy dla nich ważni.
Ważnym to trzeba być na podwórku.
W polityce liczy się co innego.
Trzeba przyznać, że ta polityka była skuteczna,
rzeczywiście wiele Ruskim napsuła.
Pytanie: w jakim celu była prowadzona?
Jakie przyniosła korzyści!?

Piszę w czasie przeszłym bo Tusk i Sikorski zaczęli prowadzić politykę państwową, a nie politykę rozkapryszonego złośliwego dziecka. ( Za co tylko trochę mniej obrywają niż, za wycofanie się z idiotycznego OFE . Obrywając nawet od Cimoszewicza: "bo jeśli... to trzeba było wcześniej". Przyznanie się do błędu jest u nas karane. Trzeba zawsze iść w zaparte "do końca".)
Polityka "niegrzecznego dziecka" prowadzona przez Kaczyńskiego "była skuteczna"- zwracała na nas uwagę
jak zwracamy uwagę na kogoś kto sprawia kłopoty. Sprawianie kłopotów wtedy gdy ma się demokratyczne uprawnienia jako część Unii jest rzeczywiście zauważalne i zmusza do zajmowania się nami- jak kimś kto zakłóca ład. I ta polityka wypromowała nas pośród grzeczniejszych "nowych państw".
Tylko czy to jest polityka? Polityka jest po to aby osiągać polityczne cele: gospodarcze, militarne, terytorialne
i inne kończące się na e. Jakie cele osiągnęła ta polityka? Jakie cele chce osiągnąć?

czwartek, 31 marca 2011

Zaniedbane, porzucone przez lewicę ....

 -stosunek do panoszenia się "czarnych" w Polsce
próbuje zagospodarować politycznie hochsztapler Palikot,

-  o państwo
dopomina się wioskowy mądrala Kaczyński
( oddaje je neoliberałom, a sobie zostawia dekoracje  i uroczystości historyczne, nie rozumiejąc podstawowych konstrukcji państwa).

Na marginesie ważnego tekstu Cezarego Michalskiego

"Chińczycy oddajcie nam nasze pieniądze"

Tekst ważny  i rzadki w swej warstwie merytorycznej. Zawiera kawał świetnie podanej materii teoretycznej.
Patrzcie i podziwiajcie:
" Teoria społeczeństwa postindustrialnego okazała się jednak tak naprawdę teorią społeczeństwa konsumpcyjnego. A społeczeństwo konsumpcyjne, żeby właściwie funkcjonować, wymaga pieniędzy, dużych pieniędzy, w dodatku dystrybuowanych i redystrybuowanych dla wszystkich, także dla „byłego proletariatu”, który w wyniku dezindustrializacji tylko w niewielkiej części stał się klasą średnią, jak mu to obiecywała Margaret Thatcher, a w większej części stał się podklasą. Pompując do podklasy całkiem spore socjalne zasiłki, tutejsi konserwatyści i Partia Pracy utrzymywali zarówno spokój społeczny, jak też popyt. Zarówno oddawali się „sprawiedliwości”, jak też oliwili kasą i utrzymywali w ruchu maszynę „społeczeństwa konsumpcyjnego” i jego „postindustrialnej gospodarki”.

Kiedy jednak przy okazji kryzysu finansowego zabrakło także pieniędzy, czyli głównego napędu masowej konsumpcji, cała teoria społeczeństwa postindustrialnego (hipermarkety zamiast hut, fastfoody zamiast kopalń, platormy telewizji cyfrowej zamiast zakładów tekstylnych) poszła się bujać. Dzisiaj teoretycy społeczeństwa postindustrialngo piszczą już tylko bezsilnie: „Chińczycy, oddajcie nam nasze pieniądze!” Ale Chińczycy nie chcą oddać, bo przecież ich neokulisi ciężko na te pieniądze zapracowali. Podobnie zresztą jak nie chcą „postindustrialnym gospodarkom” oddać otrzymanych z budżetów pieniędzy największe banki i fundusze inwestycyjne, choć nie Chińczycy nimi zarządzają, ale Amerykanie, Anglicy, Francuzi, wyposażeni w jak najbardziej zachodni i kapitalistyczny „kod kulturowy” (cyt. za wiecie kim). Związkowcy i Partia Pracy słusznie zwracają uwagę, że konserwatyści, zabierając kilkadziesiąt miliardów funtów z socjalu i sektora publicznego, dodatkowo zduszą wzrost gospodarczy, bo zduszą konsumpcję. Jeden sir Philip Green ze swoim Topshopem, choćby nawet całkiem zwolniony z płacenia podatków, dziury popytowej po paru milionach beneficjentów pomocy socjalnej i paru kolejnych milionach pracowników sektora publicznego, którym „zaciśnięto się pasa”, sam nie zapełni.

Ale reformistyczny postulat angielskiej lewicy („cięcia wolniejsze i płytsze”) ma także jedną podstawową słabość: skoro najpierw z Wysp uciekła produkcja, a teraz pieniądze, to z czego pompować masową konsumpcję, w dodatku z przedkryzysowym rozmachem? A przecież bankom, funduszom inwestycyjnym i sir Philipom Greenom rozliczającym się podatkowo poprzez żony zarejestrowane w Monako żaden polityk zachodni na ogon nie nadepnie. Na ogon OFE nadepnął Tusk, tylko dlatego, że naprawdę musiał, i zobaczcie, co się z nim porobiło.

Jest jeden wyjątek w skali globalnej. Ten wyjątek nazywa się Niemcy. Sporo zachowanego przemysłu i to nawet bardzo ciężkiego, gigantyczna nadwyżka handlowa i to w proporcjach chińskich, ale w przeciwieństwie do Chin to wszystko połączone z najlepiej w świecie opłacamymi robotnikami, z najwyższym stopniem uzwiązkowienia, z bardzo silnie rozbudowaną redystrybucją, także z silną lewicą (nawet jeśli ostatnio nieco częściej jest w opozycji, a niektórzy jej historyczni liderzy pracują w Gazpromie). Gospodarka niemiecka jest bardzo „droga” jeśli chodzi o koszta społeczne (i polityczne, bo Niemcy postanowiły przenieść przez kryzys na własnym grzbiecie całą strefę euro, żeby skorzystać z niej później), a jednak i tak pozostaje konkurencyjna z uwagi na jakość swoich produktów i ich technologiczne zaawansowanie. Niemieckie banki reinwestują w niemiecką gospodarkę otrzymane od niemieckiego budżetu pieniądze, niektórzy niemieccy biznesmeni płacą nawet podatki i lokują produkcję zarówno na peryferiach globalizacji, jak też u siebie (wedle poziomu jej komplikacji). "


1) Teoria społeczeństwa postindustrialnego okazała się  teorią społeczeństwa konsumpcyjnego. 
2) Wyprowadzono z Europy najpierw przemysł, a teraz pieniądze.
System przestał działać zgodnie z założeniami, bo doszło do paradoksu.
3) Zamiast  klasy walczącej o postęp cywilizacyjny (powszechność dostępności korzyści cywilizacyjnych dawniej zastrzeżonych dla nielicznych) mamy to co mamy: podklasę niezdolną do działania politycznego, która  jest przedmiotem, a nie podmiotem politycznym.

Mamy wiec paradoks, zapętlenie, pat.
Społeczeństwo konsumpcyjne potrzebuje pieniędzy. Zabrakło produkcji,zbrakło pieniędzy;gospodarka oparta na wiedzy  nie wypaliła. Bezrobocie jest większe w zawodach intelektualnych niż w zawodach prostych.

-Część druga omawianego- naprawcza (w tekście napisanym w formie felietonu, ważniejszym mimo od wilce naukowych rozdętych rozpraw) w analizie casus -ze wskazaniem na Niemcy -równie ważna.- Odwołanie się do Kaczyńskich  całkowicie chybione- trafne hasłowo 
-nie trafne merytorycznie, spowodowało odezwanie się nożyc w postaci komentarza
na forum Krytyki.
- W tym miejscu trzeba dodać, że  ci, którzy wiążą z Kaczyńskim  sensy polityczne nie są ich pozbawieni ( i to powinno być brane pod uwagę) lecz wiązanie ich- szczególnie w wykonaniu ludzi mieniących się intelektualistami -z osoba Kaczyńskiego  jest szalone, a intelektualnie nieuprawnione. To nie znaczy, że powinny (sensy) spotykać się z jednoznaczną negacją.

Zygmunt Bauman

"....... doświadczeni w sztuce retoryki i argumentowania, znajdą się w każdym z obozów nastawionych() na naginanie proponowanych uniwersalnych standardów tak, by pasowały do ich partykularnych interesów. Innymi słowy, ludzie ci przywołują ideał sprawiedliwości, by obronić konkretną niesprawiedliwość działającą na ich korzyść."

środa, 30 marca 2011

Nowa klasa

Na spotkaniu z Andrzejem Friszke Karol Modzelewski mówił, że nie widzi dzisiaj "klasy" zdolnej do wprowadzania przemian
(robotnicza w Europie się skończyła).
Myślę,że się myli.
Jest nią, liczna klasa młodych- wykształconych i bezrobotnych. Dlatego trzeba robić wszystko aby tę klase ograniczyć, zmniejszać, marginalizować, przekupywać najbardziej aktywnych (nic nowego)odcinać od kultury (przy okazji  oszczędzając pieniądze podatników), upupiać!

niedziela, 27 marca 2011

Rzeczywistość zmieniają cele nie programy

Dlatego partie, które szczycą się tym, że mają programy, ale nie są w stanie sformułować: dwóch,trzech, celów uzasadniających  powód ich zaangażowania politycznego służą jako przykrywki dla interesów, które rozgrywają się poza nimi.
Niestety tylko takie mamy w parlamencie.

Na marginesie wypowiedzi Danki Kuroń

Wielkim Bratem współczesności jest wypuszczenie z rąk steru.
A wtedy rzeczy toczą się siłą bezwładności, entropii,erozji, łatwego pieniądza.
Wolność jednostki wyalienowanej  bierze górę nad wolnością jednostki jako części społeczeństwa. A przecież człowiek stał się człowiekiem "przez społeczeństwo".
Alienowanie się jednostki od społeczeństwa
jest alienacją od tego co ludzkie.

Danuta Kuroń:
"Książka, która ma się dobrze sprzedawać, jest jak serial, który ma mieć wysoką oglądalność - musi być napisana w odpowiednim formacie. Sformatowany ze względu na możliwości percepcyjne nabywcy życiorys bohatera, musi być przede wszystkim „ciekawy”. Co jest ciekawe? Przede wszystkim nieciekawe jest wszystko, co ma jakąś głębszą treść. Bohater sformatowanej biografii osobistej czuje, przeżywa i doświadcza, nigdy myśli, pracuje, pisze, ale jeśli już coś pisze, to źle, niespójnie, niestylistycznie. W ogóle lepiej, żeby bohater nie miał mózgu, na przykład jeśli idzie do więzienia, to za manifest, broń Boże za tekst, który jest analizą systemu. Ważne jest, aby żaden temat nie został pogłębiony, jeśli musimy napisać o czymś poważnym, np. o emeryturach starego portfela, to nie więcej niż kilka zdań i koniecznie takich, aby nic nie znaczyły, nie zakłócały narracji wprowadzeniem merytorycznych wątków w życie bohatera. Ciekawe jest życie osobiste, najlepiej opowiedziane przez ludzi z pierwszych stron gazet i bliskich bohaterowi – to dodaje smaku, i raczej jako anegdota, bo formuła anegdoty nie wymaga wzięcia odpowiedzialności za przekaz.

Najciekawszy jest wątek miłosny, a jeśli zbyt często powtarzany lekko się zużył, to wprowadzamy codzienne życie rodziny, a zaraz potem przemoc, zdradę, śmierć, rozpacz, zwierzenia w sytuacjach intymnych, nałogi, sytuacje destrukcyjne, choroby… Bohater, jak w talk-show, musi umieć odpowiedzieć na pytanie: co pan czuł w dniu, w którym umarło pana dziecko? A jeśli nie da się zacytować bohatera, to szukamy kogoś, kto o tym opowie i emocje zilustruje listem. Anegdoty i dykteryjki należy opowiadać na luzie, tonem lekko drwiącym, żadnej celebry, żadnych tematów tabu, wplatając, gdy to potrzebne, język naturalistyczny. Od czasu do czasu jakaś insynuacja albo donos, albo kłamstwo. Zdania raczej krótkie, w każdym razie unikamy zdań podrzędnie złożonych. Zdjęcia najlepiej żeby były z archiwum domowego, o co zresztą nietrudno, bo rodzina Jacka pozwalała skanować domowe zbiory każdemu, kto o to prosił. Jeśli tekst jest książką, to powinien mieć błyszczącą okładkę, duże litery i duże marginesy.

Czy można człowiekowi zabrać jego biografię? Można, najłatwiej to zrobić, zamieniając ją w karykaturę."

Reformować =szkodzić

Tego posta poniżej nie da się już udoskonalić. Tylko, że ten radykalizm nie jest akurat obciążony kosztami.
Rząd musiał się wycofać z "najważniejszej  z wielkich reform" -słowa Balcerowicza, bo zabrakło pieniędzy na jej sfinansowanie.
Reforma służby zdrowia , która się dokonuje to kalka- równego tamtej oszustwa: nie ma na nią pieniędzy ale reformę robimy.
Oszustwo tkwi w tym, że  reforma emerytalna miała na celu nie zwiększenie emerytur ("pod palmami..") ale kilkukrotne jej  zmniejszenie- to był cel tej reformy.
Ewidentnym celem reformy służby zdrowia jest utrzymanie jej finansowania z budżetu na niezmienionym (niedostatecznym) poziomie,
 pod  hasłem że komercjalizacja ją uzdrowi.
Gdy rząd ma kłopoty z dopięciem budżetu nie powinien wdawać się w reformy, które wymagają zwiększenia wydatków  i nie oszukiwać (się), że jest to sposób na ich zmniejszenie.
Z teorii organizacji wiadomo, że bardziej efektywne jest poprawianie istniejącej organizacji niż tworzenie nowej, które wiąże się z poniesieniem przeznaczonych na reorganizację kosztów i  przejściem przez okres
dziecięcy , dostosowawczy. Podejmowanie takiej operacji gdy brakuje pieniędzy jest niewłaściwe.

Tusku nie oszukuj (się)

Donald Tusk neoliberał na odwyku.
Ale odwyk to nie prosta sprawa. Przed Tuskiem największą przeszkodą mentalną do pokonania-
z niewielką szansą na jej wzięcie- jest zrozumienie znaczenia podatku progresywnego w dobrze funkcjonującym  państwie.
Reformy, które pan przeprowadza są  mydleniem oczu, mieszaniem herbaty, bez cukru. Ba, ponieważ są niemożliwe do przeprowadzenia będą szkodliwe, bo robią zamieszanie, niszczą to co jest, nie będąc w stanie zrobić nic w sposób kompletny. W sytuacji braku pieniędzy lepiej jest usprawniać stary system.
-Jeśli nawet coś poprawią, to szkód wyrządzają więcej niż pożytku. Bo cudów nie ma!

Karta cywilizacyjnych (XXI wiek) powinności państwa
jako wspólnoty:
Państwo gwarancją
1) bezpieczeństwa
            - wewnętrznego  i  zewnętrznego
            - gospodarczego
            - zdrowotnego
            - socjalnego
2) dostępności
            - wykształcenia od przedszkola po uniwersytet
            - do przyjaznego otoczenia przyrodniczego i miejskiego
            - do środowiska kultury  i nauki
3) prawa do:
           - przyjaznej obywatelowi administracji
           - godnego traktowania od narodzin po starość

Jest to jednocześnie lista celów konkurujących o miejsce w budżecie.
Przy jak najlepszej woli rządzących stają się pustosłowiem
wtedy, gdy zabierasz się do sprawy nie od tej strony co trzeba.

Sekwencja:
 rynek - człowiek
 nie jest równa sekwencji
 człowiek -rynek.
Inaczej:
nos dla tabakiery 
czy tabakiera dla nosa.

(Neoliberałowie odrzucą takie myślenie i twierdzą, że każdy indywidualnie powinien o siebie zadbać własnym staraniem; ograniczyć państwo do tworzenia warunków dla wolnej przedsiębiorczości.
Niestety nie jest to możliwe. Stąd wziął się pomysł wzajemnych ubezpieczeń. I w końcu tym jest państwo
-jako wspólnota.)

Gdyby tak zapytać Tuska o każdy z tych postulatów z osobna to by powiedział:
- Ależ oczywiście- jak najbardziej, wszystko to widzi, myśli o tym i uwzględnia!
- Ale panie premierze, każdy z tych nieodzownych atrybutów współczesnego państwa wymaga kasy.
Bez finansowania dotychczasowe reformowanie służby zdrowia i edukacji jest oszukiwaniem obywateli i siebie.
Jeśli mamy mówić poważnie- a jest pan człowiekiem poważnym -to na reformę służby zdrowia, nauki, potrzebuje pan pieniędzy, których nie ma.
Nawet zapewnienie bezpieczeństwa gospodarczego- zainteresowani są wszyscy- wymaga niemałych, państwowych, realnych pieniędzy, jak w Chinach, a nie jak w USA.

Otwieram Świąteczną dzisiejszą, ba, nie trzeba otwierać, bo na pierwszej stoi:
"Rząd i politycy są od tego, żeby wolnym ludziom zapewnić bezpieczeństwo i dobre warunki życia,.."
                                                                                             Donald Tusk                
Życzmy konsekwencji.

czwartek, 24 marca 2011

Manipulacje. Średnie nie dla średnich. Turbulencje

Poniżej obszerne fragmenty  wypowiedzi Piotra Kuczyńskiego

"nie dla
emerytów, którzy będą dostawali bardzo małe emerytury (zarówno z OFE i bez OFE).
O to ...w tej reformie chodziło, 
czego społeczeństwo z całą pewnością nie zrozumiało...I taka to była ta umowa społeczna, o której tak dużo wszyscy mówią."
[Co ukrył-w reakcji na pytanie Mosza- zarówno Balcerowicz jak Rostowski. 
Przetoczyła się debata w sprawie OFE.
Osią sporu stał się spór, o to gdzie emerytury będą 
wyższe, lub niższe:  w ZUS czy w OFE. 
W istocie był to spór o kilka procent- w lewo-w prawo.
Pomijając nie bagatelną dla wszystkich sprawę nierównowagi budżetowej,
i bezsensownego długu publicznego
umknęła  rzecz najważniejsza dla każdego przyszłego emeryta:
 kilkukrotny, a nie kilkuprocentowy spadek wysokości emerytur.
Nadzwyczajne są możliwości manipulacji opinią publiczną
 ......gdy  skonfliktowane strony uczestniczące w debacie mają wspólny interes.]

Piotr Kuczyński
"W wersji książkowej podaż i popyt rodzą cenę
...fundusze, grając na rynkach miotają cenami, a podaż i popyt się ... dostosowują. 
Jak długo może jeszcze trwać ta kasynowa wersja kapitalizmu
 ... rynki finansowe ...
 Ich charakter się zmienił. Coraz mniej jest w nich fundamentów, coraz więcej czystej spekulacji.
.......tezę .. osób, które przez wielu uznawane są za autorytety (choćby Paul Volcker, Horst Kohler, Joseph Stiglitz , Simon Johnson)
... czy może być inaczej, jeśli za 40 procent PKB w USA odpowiada sektor finansowy? 
Jeśli inwestowanie wysokiej częstotliwości (wskakiwanie między ofert kupna/sprzedaży) robi ponad połowę obrotu na Wall Street? 
...... rynek instrumentów pochodnych jest nadal niezwykle mało uregulowany i przekracza już 700 bilionów USD? 
.......... piętnastokrotny wzrost S&P 500 w latach 1983 -2000 to nowa norma?

.... ostatni kryzys niczego wielkich tego świata nie nauczył.

Zmiany są kosmetyczne (Bazylea III i w USA) 
... do tego większość z nich wejdzie w życie w latach 2016-2019
.... po następnym kryzysie. 
Wielkie instytucje finansowe są coraz większe,
a przecież na początku kryzysu mówiono, że 
trzeba skończyć z firmami za dużymi, żeby upaść.


...... drukowanie pieniędzy i pompowanie ich w gospodarkę prowadzi zarówno do zadłużenia jak i do dużej inflacji, którą już widać w krajach rozwijających się.
Kto będzie ratował rynki, jeśli wkrótce uderzy następny kryzys? Pan Bóg? 
Czeka nas niedługo kolejny kryzys.



......  zdumiały mnie dane o oszczędnościach Polaków. Sondaż przeprowadziła Gik Polonia. To, że 2/3 z nas nie ma ani grosza oszczędności .... Nie jesteśmy bardzo zamożnym krajem, a prawdziwe oszczędności możemy gromadzić od około 20 lat. Nie tak jak w innych krajach Zachodniej Europy, gdzie trwało to dużo dłużej.
...... Ci, którzy mają oszczędności zazwyczaj mają ich niewiele. 22 procent odłożyło najwyżej 5.000 złotych. W górnych zakresach jest bardzo „wąsko”. Między 10.000 a 20.000 oszczędził 1 procent Polaków. Powyżej 20.000 też jeden procent. A ile ma statystyczny Kowalski? 
Jaka jest średnia? „Rzeczpospolita” obliczyła, że każdy z nas ma około 24.000 zł. Szokujące?
 Podobnie wygląda spraw średniej płacy.......


 Wzrost PKB wpłynie na średnie wynagrodzenia i średnią wartość oszczędności,
 ale nie poczuje tego olbrzymia część (jeśli nie większość Polaków). ...... PKB do kieszeni się nie włoży


. ..... problem będą mieli politycy, bo elektorat może się czuć zawiedziony tym, że nie korzysta na wzroście, a to, co skorzystał zjada inflacja.

Na świecie zdecydowanie widać kierunek na odejście od państwa opiekuńczego, Cięcia wydatków przeprowadzane są prawie wszędzie. 
To ....... zwiększa przepaść między większością społeczeństwa i najzamożniejszymi. 
Budzi się poważny opór,................. Sektor finansowy wprowadził świat w kryzys. Ratowany był pieniędzmi podatników, co doprowadziło do potężnego zadłużenia państw. Uratowani niewiele na tym stracili, a to, co stracili już odrobili z nawiązką (mówię o indywidualnych dochodach).

....podwyżki VAT i cięcia wydatków powodują, że za ten ratunek płacą społeczeństwa, a najbardziej tracą warstwy najbiedniejsze. Nożyce się rozwierają, ale średnie (wynagrodzeń, oszczędności) rosną.
... sektor finansowy rządzi całym naszym życiem...
.... pytanie: jak długo wytrzymają to społeczeństwa i kiedy do władzy dojdą partie typu węgierski Jobbik, amerykańska Tea Party, holenderska Partia Wolności, czy Szwedzcy Demokraci. ...... we Francji dwa sondaże lokują Marine Le Pen, córkę Jean-Marie Le Pena, twórcy Frontu Narodowego, na czele sondaży przed wyborami prezydenckimi. 


To nie lewica jest groźna dla systemu tylko skrajna prawica, która doprowadzić może za kilka lat protekcjonizmem i izolacjonizmem do załamanie globalizacji, a tym samym do niewyobrażalnego kryzysu gospodarczego.



Żyjemy w interregnum: jeden system gnije, drugi się nie narodził i wcale nie jest pewny, że to, co się narodzi będzie się nam podobało.
Pewne jest za to, że czeka nas wiele lat potężnych turbulencji."






Państwo i .......prywatne państwo

 Sutowski, @wtret i @ thome!

Zacznijmy od Chin, bo to prawdziwe laboratorium pojęciowe.
Co to jest? Komunizm nie bardzo, socjaldemokratyzm
 -tym bardziej, a kapitalizm to jakiś dziwny -i  bez demokracji parlamentarnej.
Dotychczasowe pojęcia, teorie ustroju nie mogą sobie z tym dać rady.
I dlaczego Chiny tak szybko rozwijają się? Analitycy głównego nurtu przez wiele lat wieszczyli przegrzanie gospodarki i........ nic, więc już przestali.
Tadeusz Kowalik powiedziałby, że to ustrój mieszany. Nie ma zgody. Z mieszania wychodzi nie wiadomo co.
A tu wyszło coś takiego czego nie daje się zakwalifikować, a tylko podziwiać. Na dodatek mamy tam korupcję i łamanie praw człowieka, a jednocześnie dużą swobodę w wyrażeniu krytyki władzy.
Porównajmy Rosję i Chiny. A jest co porównywać. Sporo podobieństw...... i inne rozwiązania i inne rezultaty.
Rosja otworzyła się i do takiej nieprzygotowanej instytucjonalnie i mentalnie wtargnął kapitalizm.
Nie specyficzny  kapitalizm, ten sam gdzie wszędzie - ale jakie miał tam otwarte pole do działania.
Mógł przenikać- nie napotykając oporu- w nieregulowane koryta pożytku, na całkowicie wolne tereny,
do skolonizowania. Kapitalizm jest żywiołem, z którym przy umiejętnym obchodzeniu się może zdziałać wiele dobrego.
Lecz gorzej gdy ma się do czynienia z żywiołem niekontrolowanym, wygląda to wtedy jak w Rosji.
Chińczycy wpuścili do siebie kapitalizm stwarzając mu idealne warunki do działania, ale warunki bardzo-jak nigdzie- kontrolowane przez państwo. Państwo nie zostało sprywatyzowane, pozostało w rękach partii i społeczeństwa.
I nawet korupcja okazuje się przeszkodą nie tak znaczącą dla rozwoju jeśli  państwo nie traci kontroli nad rzeczywistością gospodarczą. Dając kapitalizmowi dokładnie tyle swobody, która nie prowadzi do prywatyzacji państwa.
Wniosek:
1)  Nie ma nic gorszego jak utrata sterowności państwa. Odzyskanie jej, jak próbują w Rosji , czy w USA jest sztuka piekielnie trudną. Nie udało się  Obamie. Nie udaje się Putinowi i Miedwiediewowi. Oligarchia nie tylko szkodzi, ona wciąga tego kto się próbuje z nią zmierzyć.
Oligarchia to rak- zarówno dla kapitalizmu jak dla państwa.
2)Państwo nie może się zrzec nadrzędnej roli regulatora- mimo syrenich chórów  de-regulacyjnych.

Podobno, gdyby nie było ruchów płyt tektonicznych -nie byłoby nas.
Lecz ruchy tektoniczne powodują tsunami.
Co więc jest patologią, a co jest niezbędne?
Zgoda z polemistami, że Kapitalizm nie jest patologią -skorpion też nie jest patologią.
Ale sprywatyzowane państwo jest patologią, bo prywatne państwo to paradoks.
Znakomite określenie Michała.

@Thome i jemu podobni maja prosty obraz świata: to co dobre - to kapitalistyczne, to co nie dobre
- socjalistyczne. Dlatego były funkcjonariusz byłego systemu, który działa  jak kapitalista, jest jakby nie kapitalistą. Tak jakby o tym- czy ktoś jest lub nie jest kapitalistą- decydowało jego pochodzenie. Śmieszne są stwierdzenia określające co jest  zachowaniem złodziejskim. Kapitalizm nigdy nie miał oporów przed złodziejstwem i jeśli mafiozo przemieniał się w szacownego obywatela,  nie było w tym nic nadzwyczajnego. Jeżeli  ktoś na skutek spekulacji w ciągu jednego dnia bogaci się nadzwyczajnie, to nie jest to gra o sumie nie zerowej.  I to nie jest nazywane złodziejstwem?
Takie opisywanie  świata nie pozwala na jego zrozumienie.

środa, 23 marca 2011

Socjaliność Kaczyńskiego

PIS często korzysta z opinii partii bardziej socjalnej.
Kaczyńscy i ten od: "spieprzaj dziadu" i ten od : "w Biedronce to, robią zakupy ci biedniejsi", I ten od: "mnie i moim należy się specjalne traktowanie w szpitalu, bo my należymy do tych lepszych, my pany, my z Żoliborza, my lepsi, tamci to pospólstwo".  Dlatego wykazywali brak  oporu wobec "reform" neoliberalnych; bo przecież zawsze tak było, to normalne, że  są lepsi i gorsi, i świat należy do tych lepszych.
Na takiej mentalności budują  i do tego w końcu  sprowadza się ich konserwatyzm.
Ich patriotyzm dotyczy, dotyka angażuje  tych lepszych. Wyobrażam sobie jaki  Jarosław ma stosunek do swoich żołnierzy, których używa i nagradza i którymi szczerze pogardza , z jednym wyjątkiem- Ludwika Dorna, który jest jego trzecim bratem bliźniakiem.
Jarosław jest polskim praktykującym Machiavellim na poziomie taktyki ale nie używa jej na potrzeby  strategii (która nadaje jej sens)   i interes narodowy rozumie  z pozycji elitarnych. Ci lepsi mają inny interes narodowy!
Gdy dla powszechnego interesu narodowego(paradoks) sytuacja staje się nieznośna, dla lepszych może być ciągle dobra.
 I to usprawiedliwia zastępowanie  narodowych(powszechnych) celów strategicznych   fobią i resentymentami.

wtorek, 22 marca 2011

Rewolucji nie będzie

Olechowski zatrąbił w surmy: Tusk porzuca swój elektorat.
Nie porzuci, za bardzo jest spętany neoliberalnymi zaszłościami.

Bez obaw!
Służba zdrowia, szpitale -tort do skonsumowania-
jest dostępna dla biznesu.
Bezpłatna  ochrona zdrowia - gwarantowana konstytucyjnie-
za kilka lat stanie się zapisem pustym.
NFZ będzie dalej chciał  ją finansować,  tylko że, nie będzie miał pieniędzy. Wobec malejących podatków -skąd ma je mieć.
Przy wzrastających obciążeniach ludności i malejących zarobkach, samozatrudnieniu- nie daj boże zachorować. Emerytury tak czy siak będą trzykrotnie mniejsze.
Ciężary zaniechań neoliberalnych rządów i rabunkowej gospodarki (zaniedbano odtwarzanie majątku energetyki),  będą dalej przerzucane na ludność;
 prowadzący  interesy będą  jedyną grupą podlegającą osłonie.
Monopole: energetyczne i linie przesyłowe- będą  dalej oddawane w prywatne ręce wbrew logice konkurencyjności, przeciwstawienie się temu absurdowi nie znajdzie orędownika,  bo taka polityka  nie szkodzi budżetowi.

Leszku  TY nie rozumiesz
Balcerowicz, mimo  swej bezsprzecznie wysokiej inteligencji, najpierw jako  kapłan marksizmu potem jako przechrzczony kapłan neoliberalizmu, który dotychczas nie musiał polemizować  bo  zajmował się nauczaniem , a nie argumentowaniem, był z obytym w rzemiośle Rostowskim, bez szans, gdy namaszczenie zostało mu odjęte.


Jacek Rostowski sprowadził pociąg Platformy na dobry neoliberalny tor. Co rozsądniejszych "ludzi interesu" przekonał ,
że przegięli, że równowaga budżetowa  jest ważna także  dla nich, że  muszą się trochę w swoich apetytach powściągnąć, że on jest dalej  liberalny, może nawet bardziej od Leszka. Wykonał  dla swojej partii znakomitą robotę dając sygnał, że rewolucji nie będzie.
Niezależnie od różnicy (przeciwnych) poglądów jestem  pełen uznania dla jego sztuki:  Przekonał swoich,  obszedł się w rękawiczkach z ikoną neoliberalną  Leszkiem Balcerowiczem i  chyba przekonał  lud co do słuszności podjętych działań przez rząd.

poniedziałek, 21 marca 2011

Energetyka- każdy może "Uważać rze".

Problem jednak nie jest prosty.Trzeba pokonać przeszkody:
-Krótkookresowe
1.  W 2015roku zabraknie energii, atom powstanie  później.
     Trzeba zapewnić energię na ten okres. Jak to zrobić?
-Długookresowe
2.  Projektowany atom ma zapewnić 10% mocy.Tylko!
     Elektrownie zbudowane w PRL,
     które dalej będą zapewniać 90% sypią się.
    Co je zastąpi, skoro atom ma zapewnić ułamek całego zapotrzebowania.
3. Nie da się prowadzić racjonalnej polityki energetycznej w oparciu
    o krótkookresowe prognozowanie bez pomocy nauki, szeroko zakrojonej wizji naukowej.
    Jaka będzie jej zdaniem energetyka w perspektywie dwudziestu-trzydziestu lat?
Na to pytanie nie jest w stanie odpowiedzieć polityka.

Bez odpowiedzi, dyskusja sprowadza się do rozmowy u cioci na imieninach
nawet jeśli uczestniczą w niej uznani eksperci lansujący swoje rozwiązania.

sobota, 19 marca 2011

"Inside job"przez Jakuba Majmurka

W złotym ćwierćwieczu socjaldemokracji      "System finansowy służył ... przede wszystkim potrzebom „realnej gospodarki”, produkcji zaspokajającej podstawowe, rzeczywiste potrzeby ludzkie. Nie wynikało to ze szczególnej dobroci bankierów z tamtych lat, ale z regulacji przyjętych w latach 30., które wymusiły na bankach takie postępowanie. Banki inwestycyjne, zaangażowane w wysoce ryzykowne przedsięwzięcia finansowe, były ściśle oddzielone od całej reszty systemu finansowego; same odpowiadały za wytwarzane przez nich ryzyko - nie rozlewało się ono na całość systemu. Bankowcy często nie zarabiali wielkich pieniędzy, o wiele większe zarobki i prestiż czekały na osoby na wysokich stanowiskach w produktywnych sektorach gospodarki."


"Wszystko to zmienia się w latach 80., wraz z deregulacją systemu bankowego zapoczątkowaną przez administrację Reagana, a konsekwentnie kontynuowaną przez administracje obu Bushów i Clintona. Deregulacje te umożliwiły bankom spekulacje na szerszą skalę za pomocą nowych, wyrafinowanych instrumentów finansowych (takich jak kontrakty CDS czy CDO), wyłączonych spod normalnego nadzoru bankowego. Sprawiły także, że wytwarzane przez nich ryzyko zaczęło dotykać całego sektora finansowego, a pośrednio także całej gospodarki. Nowy system finansowy wytworzył kulturę wysoce ryzykownych, racjonalnych wyłącznie w krótkoterminowej perspektywie zachowań, na których zarabiały finansowe elity, a traciła cała reszta społeczeństwa."

piątek, 18 marca 2011

Dwa sposoby rozliczania rządu



Kapitalizm  działa
 w imię komercji ,
mierząc  rozwój (modernizację):
 (1) wzrostem PKB (ekonomista powiedział: W Japonii teraz PKB może wzrosnąć, a ludzie zbiednieją)(2) szybkością demontażu państwa  określaną tempem prywatyzacji  i komercjalizacją tego co dotychczas było nie komercyjne (3)  sprawnością aparatu prawnego i egzekucji(4) wskaźnikiem przyjazności - przedsiębiorczości (który pokrywa się  w części z poprzednim).


Lewicę  interesują cele niekomercyjne.
Inne miary dokonań  rządu,
inne rozumienie postępu:
(1) wskaźnik liczebności klasy średniej.
(2) wskaźnik rozwarstwienia społecznego
-Wskaźniki społeczno/państwowe mierzące:
(3) Jakość i powszechność  szeroko pojętej edukacji.
(4)Jakość i powszechność służby zdrowia
(5) Dostępność, szybkość działania aparatu prawnego,
 w dochodzeniu obywateli swoich  uprawnień.


Po odrzuceniu tego co wspólne
( i  przenumerowaniu kryteriów)
 Zestawmy różnice
       inne dla kapitalizmu,
(1)-Wielkość PKB
(2)-Poziom komercjalizacji
       inne  dla większości społeczeństwa
(2)-Zdrowie
(3)-Edukacja
(1)-Rozwarstwienie
I najbardziej syntetyczne kryterium
(4)-Liczebność klasy średniej


Ustrój określa się  gdy dochodzi do 
konfrontacji sprzecznych celów kapitalizmu i społeczeństwa.
Chyba że, jak twierdzisz: do konfliktu nie dochodzi nigdy,
bo to co dobre dla kapitalizmu -dobrym jest dla wszystkich.

-…….potrzebujemy więcej Europy, ponieważ tylko z tego poziomu można coś zdziałać w zglobalizowanym świecie.

-……to program bez finansowania, a więc abstrakcyjny.