Bober i lwica z Superstacji
rozprawiali o debacie
Leszka Balcerowicza kontra JKB, wydrukowanej w Gazecie Wyborczej, 29 stycznia b.r.
Dziennikarka w Superstacji (moja ulubiona) wygląda na taką, która chce zrozumieć, a nie tylko powtarzać za innymi. To już coś.
Andrzej Bober popularny w PRL-u tropiciel nonsensów gospodarczych z definicji i z wykształcenia związanego z poruszonym tematem powinien być (rozsądny).
Debata publiczna
Jak by nie było w/w lokują się powyżej przeciętnej. A jeśli tak, to co z tymi , którzy -w większości- lokują się w przeciętnej.
Jednak pytanie? Czy bycie powyżej przeciętnej wystarcza
aby zabierać z sensem głos w debacie publicznej.
Okazuje się, że nie. ( Rozsądnie wypowiedział się Kazio Kutz i Olga Lipińska , że nie są w stanie zabrać głosu na temat OFE)
A może w ogóle debata publiczna na trudne współczesne, skomplikowane, tematy nie powinna być prowadzona przez publiczność? Tylko publicznie.
Dziennikarka,
którą uwiodła formalistyka Balcerowicza- uważa, że jego wypowiedź-
(dziurawa, nielogiczna niespójna i sprzeczna w sobie
-o czym niżej-
z pozorami argumentacji punkt, po punkcie),
-jest dobrze uargumentowana,
w przeciwieństwie do wypowiedzi JKB.
Bober, narzekał, że tekst był trudny ale mimo to gotów jest sprawę wyjaśnić w 1,5 minuty. Co sprowadziło się do sensacyjnego, dla niego, nacisku Barroso na konieczność likwidacji OFE, oraz zarzutu, że państwo nie dotrzymało umowy z obywatelem.
Kapłan i faraon
Najwyższy kapłan,
lojalny ideologicznie wobec swoich bogów-rynków finansowych, zamiast likwidacji OFE
proponuje, zlikwidować dług sprzedając niekorzystnie, bo pod presją, spółki giełdowe: PKO.BP.,Orlen, PZU, Miedź ( Wtedy gdy już wiemy, że jej zeszłoroczna sprzedaż10%
-wygenerowała wielomilionowe straty skarbu państwa).
Sprzedaż zatkałaby dziurę- zgoda Ale czy by ją zlikwidowała?
Do sprawdzenia, ale ....... na jeden rok!
Państwo utraciłoby na zawsze(!), potrzebne mu, nie małe, dochody ze świetnie prosperujących firm (państwowych).
Co to za rozwiązanie, które problem w sposób dla rozwiązującego kosztowny, przesuwa w czasie, ale nie rozwiązuje!
I tu on, elokwentny, milczy.
OFE dalej będzie generować dług. Obecnie 22 (miliardy około 1/4 zadłużenia) rocznie, rosnący z każdym rokiem 1-2 miliardy , zanim, w uproszczeniu,
nie wymrą emeryci ze starego portfela!
Pięć- dziesięć lat. Złe dane ?Proszę o lepsze?
Przyznaje, że sprzedaż państwowego majątku nie rozwiązuje problemu. Rozwiązaniem mają być cięcia emerytur uprzywilejowanych, KRUS -u, becikowe(dalej za mało)...... i cięcia funduszy socjalnych!
Emerytury uprzywilejowane, KRUS i becikowe
- z tego- nie wystarczy.
Wyciek pieniędzy z budżetu po przez dziurę OFE mogą zatkać dopiero redukcja wydatków: na oświatę, kulturę, naukę, doskonalenie instytucji państwowych, zdrowie, pomoc społeczną, elektrownie, infrastrukturę, uruchomienie pomocowych funduszy europejskich. itp.itd.
To właśnie, nie mówiąc o tym, przemyca .
Państwo zawarło umowę z obywatelami.
Teraz ją łamie wycofując się z OFE.
Po pierwsze umowę zawarło z obywatelami nie mówiąc im jakie będą jej skutki. Nieładnie! Nieprawnie!
Po drugie urodzeni po 1968 zostali nie na mocy umowy dobrowolnej, ale pod rygorem jednostronnym wcieleni do OFE. Przy takiej nierówności umawiających się stron, z których jedna została ubezwłasnowolniona i przymuszona trudno mówić o niedotrzymaniu umowy, w której powinny uczestniczyć na równych prawach i porównywalnej świadomości skutków prawnych i ekonomicznych dwie umawiające się strony.
Po trzecie, państwo dotrzymuje umowę, bo nie nie zrzeka się obowiązku emerytalnego, dalej go gwarantuje. Nie da się ustalić, czy wywiąże się z niego na nieco wyższym czy na nieco niższym poziomie niż w wypadku nie ruszania OFE.
Natomiast dość łatwo- udowodnić, że gwarancje państwowe są solidniejsze niż gwarancje OFE.
Gwarancje państwowe są jak wiadomo zawsze najmniej ryzykowne.
Właśnie tego boi się usłyszeć Balcerowicz, odmawiając Rostowskiemu publicznej dyskusji.
Który nie da się się oszołomić sofistyce rozmówcy ułożonej w pozorny ciąg formalnej argumentacji i zwieść przemilczeniom.
Faraon
Oddajmy jeszcze głos faraonowi. W imieniu którego wypowiada się JKB.
Dla najwyższego kapłana wszystko co państwowe jest podejrzane, i gorsze.
JKB mówi coś bardzo, bardzo ważnego, o czym dawno nikt nie mówił:
,, Jeżeli ktoś oczekuje, że państwo będzie sprawne, a administracja publiczna będzie działać efektywnie, to nie powinien chyba przekonywać, że państwo jest z definicji wrogiem obywatela
i szkodnikiem w gospodarce,,.
Trzeba było czekać dwadzieścia lat aby padły z najwyższych progów rządowych takie słowa!
Bo dla Balcerowicza i jego ideologii, państwo w gospodarce jest dalej szkodnikiem!
Debata publiczna
Naiwnością jest oczekiwać, że w debacie publicznej każdy będzie w stanie przedstawiać swoje sensowne propozycje, choć incydentalnie nie można tego wykluczyć i zamykać komuś takich możliwości.
Nie zdają także egzaminu- w publicznej debacie- eksperci, którzy są w stanie udowodnić wszystko na co mają zlecenie.
Fachowcy tak, (najlepiej w randze wiceministrów ) dopiero wtedy gdy dostaną wytyczne premiera oparte o odpowiednio odległy, powyżej czterech lat, i odpowiednio szeroki horyzont, uwzględniający priorytetowo społeczne skutki decyzji politycznych i wtórnie ich wpływ na gospodarkę.
-Co jest nieraz rzeczą karkołomną,
mimo to zachowanie sekwencji:
społeczne skutki- gospodarcze skutki
- konieczną.
-Nic nie jest w stanie zastąpić rządu, przywództwa, które na dystansie dłuższym niż kadencja dąży do uporządkowania rzeczywistości zgodnie z interesem większości, a nie mniejszościowych wpływowych podmiotów politycznych.
Eksperci, fachowcy, zrobią to czego będzie wymagać od nich polityczny zleceniodawca.
Debata ma sens wtedy gdy zostaną wyartykułowane społeczne cele polityczne .
-Nie- wolna przecież-,,Polska, jest najważniejsza,,, bo tu można przemycić wiele antyspołecznych zachowań.
-Nie ,,gospodarka jest najważniejsza,,, bo to samo jak wyżej.
- Najważniejsza jest masowa, rosnąca- nie malejąca klasa średnia.
Debata ma sens dopiero wtedy gdy zostaną sformułowane społeczne cele.
Szukaj na tym blogu
wtorek, 1 lutego 2011
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Przedruk
komentarza @Sławczana w Krytyce
Trochę rozmemłany ten felieton ale co tam…poniedziałek w końcu.
Myślę ,że
felieton dotyka dwóch nizwykle istotnych kwestii obie dotyczą świata na którym
żyjemy a jedna z nich tego kawałka mapy ,który zajmuje nasz Wielki
Naród.Najpierw zajmę się co nas dotyczy bo Polen Uber Alles.
Nasi politykierzy
skupili sie na tzw. godności,honorze,dumie bo są one dobrem nad wyraz cennym dla
Prawdziwego Polaka a jakże niemierzalnym.Nikt nie jest w stanie powiedziec ile
godności Rusek nam odebrał w odróżnieniu od gazu,ropy,karnetów na transport do
Rosji. Dzięki temu najkompetentniejszy jest ten kto najgłośniej,najchamskiej
(?),najgodniej tokuje. Nie trza znać języków,ekonomii, uwarunkowań politycznych
tudzież krajów ,których poltyka nasza ma dotyczyć.Wystarczy rozpozać swoją
godność i wiedzieć kogo się reprezentuje. Godność w tym kraju jest o tyle
istotna ,że lump pijący nalewke w krzakach może nie mieć kasy i portek ale dwie
można w nim urazić HONOR i GODNOŚĆ.
Kwestia druga dotyczy bardziej całego
świata: myślę,że rządy nie bardzo mają jak rządzić. Rządzą ,,rynki" ,
,,inwestorzy". W wyniku przyjęcia dogmatu neolibrealnego : im mniej
najbogatsi płacą państwu tym więcej skapnie pospólstwu okazało się ,że państwo
ma mnóstwo zobowiązań a kasy niet.Kasa i o owszem spłynęła ale do rajów
podatkowych. I rzeczywiście: kraje te mogą sobie pozwolić na niepobieranie
podatków (lub ich symboliczny wymiar)od tej kasy czyli wspaniały sen liberałów
ziszczony. Bogactwo skapuje w dół ale jest on bardzo mały bo ich(tych krajów)
populacja jest bardzo nieliczna(o co same bardzo dbają) więc zwyczajnie
parzenie kawy ,,inwestorom" albo cieciowanie dla nich pozwoli nieźle życ.
A rządy? Od zarania dziejów mają do rządzenia tyle ile pieniędzy w kasie. Jako,że
kasa pusta to jedyne co rządy robią to przypilnowanie byśmy solidarnie spłacili
koszta ulg udzielonych zamożniejszym ziomalom.
Trochę rozmemłany ten felieton ale co tam…poniedziałek w końcu.
Myślę ,że
felieton dotyka dwóch nizwykle istotnych kwestii obie dotyczą świata na którym
żyjemy a jedna z nich tego kawałka mapy ,który zajmuje nasz Wielki
Naród.Najpierw zajmę się co nas dotyczy bo Polen Uber Alles.
Nasi politykierzy
skupili sie na tzw. godności,honorze,dumie bo są one dobrem nad wyraz cennym dla
Prawdziwego Polaka a jakże niemierzalnym.Nikt nie jest w stanie powiedziec ile
godności Rusek nam odebrał w odróżnieniu od gazu,ropy,karnetów na transport do
Rosji. Dzięki temu najkompetentniejszy jest ten kto najgłośniej,najchamskiej
(?),najgodniej tokuje. Nie trza znać języków,ekonomii, uwarunkowań politycznych
tudzież krajów ,których poltyka nasza ma dotyczyć.Wystarczy rozpozać swoją
godność i wiedzieć kogo się reprezentuje. Godność w tym kraju jest o tyle
istotna ,że lump pijący nalewke w krzakach może nie mieć kasy i portek ale dwie
można w nim urazić HONOR i GODNOŚĆ.
Kwestia druga dotyczy bardziej całego
świata: myślę,że rządy nie bardzo mają jak rządzić. Rządzą ,,rynki" ,
,,inwestorzy". W wyniku przyjęcia dogmatu neolibrealnego : im mniej
najbogatsi płacą państwu tym więcej skapnie pospólstwu okazało się ,że państwo
ma mnóstwo zobowiązań a kasy niet.Kasa i o owszem spłynęła ale do rajów
podatkowych. I rzeczywiście: kraje te mogą sobie pozwolić na niepobieranie
podatków (lub ich symboliczny wymiar)od tej kasy czyli wspaniały sen liberałów
ziszczony. Bogactwo skapuje w dół ale jest on bardzo mały bo ich(tych krajów)
populacja jest bardzo nieliczna(o co same bardzo dbają) więc zwyczajnie
parzenie kawy ,,inwestorom" albo cieciowanie dla nich pozwoli nieźle życ.
A rządy? Od zarania dziejów mają do rządzenia tyle ile pieniędzy w kasie. Jako,że
kasa pusta to jedyne co rządy robią to przypilnowanie byśmy solidarnie spłacili
koszta ulg udzielonych zamożniejszym ziomalom.
niedziela, 30 stycznia 2011
Być politykiem w demokracji,
to łączyć
skurwysyństwo uczciwością.
Z odrobiną - odrobiną niezbędną.
To pierwsze- aspirującym do polityki- wychodzi nazbyt łatwo.
To drugie, widzę -wśród tych widocznych- tylko u Tuska.
Tego pierwszego może zabraknąć Rostkowskiej.
(I trzeba mieć trochę szczęścia aby spotkać swojego Bieleckiego.)
Brak tej odrobiny uczciwości prowadzi do degeneracji
i degrengolady.
Jak widać.
Aż szkoda tych młodych, nieraz zdolnych ludzi, chorych politycznie
i tych przedwcześnie podstarzałych, przerobionych na polityczne bezsensowne kukły.
to łączyć
skurwysyństwo uczciwością.
Z odrobiną - odrobiną niezbędną.
To pierwsze- aspirującym do polityki- wychodzi nazbyt łatwo.
To drugie, widzę -wśród tych widocznych- tylko u Tuska.
Tego pierwszego może zabraknąć Rostkowskiej.
(I trzeba mieć trochę szczęścia aby spotkać swojego Bieleckiego.)
Brak tej odrobiny uczciwości prowadzi do degeneracji
i degrengolady.
Jak widać.
Aż szkoda tych młodych, nieraz zdolnych ludzi, chorych politycznie
i tych przedwcześnie podstarzałych, przerobionych na polityczne bezsensowne kukły.
sobota, 29 stycznia 2011
Balcerowicz w polemice i dogmatyzmie
Jego wyznanie wiary jest równie żałosne jak jego dokonania partyjne i państwowe.
W wywiadzie dla Gazety z dnia 29 stycznia 2011, str. 14 po środku pierwszej kolumny.
powtarza, to co zawsze:
** prywatyzować -niezależnie od tego czy to się państwu opłaca, czy nie opłaca, bo dogmatem, absolutem jest (o co nawet trudno w fizyce), że prywatne jest bezwzględnie lepsze od państwowego.
**Wydłużanie wieku emerytalnego. Znowu absolut , bez obudowania, tezy skądinąd słusznej, warunkami.
**,,Ograniczenie tych wydatków socjalnych, które osłabiają chęć do pracy i do prywatnego oszczędzania.,,
A więc postępujmy zgodnie z ideologią nie zwracając sobie głowy skutkami społecznymi.
**...........i rewelacja, bardzo głęboka myśl- uproszczenie systemu podatkowego.
Genialne!! A jakie łatwe. Ta współczesna rzeczywistość to prostota! Jak konstrukcja cepa.
Balcerowicz długo musiał studiować ideologie aby nauczyć się myśleć w sposób w jaki to robi.
Kiedyś wystarczyło dla szczęścia ludzkości aby wszystko zostało upaństwowione,
a on robi taki socjalizm stalinowski na odwrót
-wszystko ma być prywatne.
Wszyscy jak najdłużej powinni tyrać po to aby rynki kapitałowe były syte i rade.
- Co gorsza, kłaniając się nisko rynkom kapitałowym nie widzi potężnego zagrożenia z ich strony dla równowagi (tym razem) finansów światowych.
W innym miejscu przypomina, że podatki powinny być jak najniższe, bo to stymuluje rozwój.
Aby sprostać wymaganiom: ograniczeń surowcowych, energetycznym i demograficznych, potrzebom edukacyjnym, innowacyjnym, konieczne będą wielkie pieniądze poza rynkiem. Pieniądze dysponowane na cele powszechne, a nie partykularne.
W wywiadzie dla Gazety z dnia 29 stycznia 2011, str. 14 po środku pierwszej kolumny.
powtarza, to co zawsze:
** prywatyzować -niezależnie od tego czy to się państwu opłaca, czy nie opłaca, bo dogmatem, absolutem jest (o co nawet trudno w fizyce), że prywatne jest bezwzględnie lepsze od państwowego.
**Wydłużanie wieku emerytalnego. Znowu absolut , bez obudowania, tezy skądinąd słusznej, warunkami.
**,,Ograniczenie tych wydatków socjalnych, które osłabiają chęć do pracy i do prywatnego oszczędzania.,,
A więc postępujmy zgodnie z ideologią nie zwracając sobie głowy skutkami społecznymi.
**...........i rewelacja, bardzo głęboka myśl- uproszczenie systemu podatkowego.
Genialne!! A jakie łatwe. Ta współczesna rzeczywistość to prostota! Jak konstrukcja cepa.
Balcerowicz długo musiał studiować ideologie aby nauczyć się myśleć w sposób w jaki to robi.
Kiedyś wystarczyło dla szczęścia ludzkości aby wszystko zostało upaństwowione,
a on robi taki socjalizm stalinowski na odwrót
-wszystko ma być prywatne.
Wszyscy jak najdłużej powinni tyrać po to aby rynki kapitałowe były syte i rade.
- Co gorsza, kłaniając się nisko rynkom kapitałowym nie widzi potężnego zagrożenia z ich strony dla równowagi (tym razem) finansów światowych.
W innym miejscu przypomina, że podatki powinny być jak najniższe, bo to stymuluje rozwój.
G. prawda!
Podatki pobierane powyżej średniej krajowej, powinny być maksymalnie wysokie- bo to stymuluje rozwój!
Bo rozwój to nie tylko PKB.(To choćby TGV i elektrownie atomowe, na to rynek nie da pieniędzy, a jeśli da to wszystkich zadusi)
Bo rozwój to nie tylko PKB.(To choćby TGV i elektrownie atomowe, na to rynek nie da pieniędzy, a jeśli da to wszystkich zadusi)
Rynek to cudowne urządzenie,
z którego na pewno nie należy rezygnować, lecz hołubić,
ale rynek jest po to aby przynosić zyski, a życie jest zbyt złożonym zjawiskiem aby ograniczać je do tego jednego parametru-celu.
Aby sprostać wymaganiom: ograniczeń surowcowych, energetycznym i demograficznych, potrzebom edukacyjnym, innowacyjnym, konieczne będą wielkie pieniądze poza rynkiem. Pieniądze dysponowane na cele powszechne, a nie partykularne.
A wiec trzeba maksymalizować podatki, a nie minimalizować,
albo tak jak to robią Japończycy, spłaszczać strukturę zarobkową.
Ideologiczna dogmatyczność myśli tego człowieka przejawia się także w tym, że sam wtedy gdy miał wpływ bezpośredni na to co się dział w gospodarce, nie da się z jego nazwiskiem skojarzyć co przyniosłoby długotrwały efekt pozytywny. Nawet przygotowanie i wprowadzenie reform, które są mu bliskie odbywały się bez jego udziału: powołuje się na reformy Hausnera , realizacje Millera, i Kaczyńskiego.
On, który lubi sięgać do logiki i jednocześnie pomijać tezy niewygodne (pięknie mu to wyjął Bielecki polemicznie w Świątecznej). A przecież do pierwszego kroku logiki należy zaznaczenie obszaru rozważań.
On, który lubi sięgać do logiki i jednocześnie pomijać tezy niewygodne (pięknie mu to wyjął Bielecki polemicznie w Świątecznej). A przecież do pierwszego kroku logiki należy zaznaczenie obszaru rozważań.
Ot taki wpływowy dogmatyk, ideolog naiwnych polityków, którzy uwierzyli, że coś można zrobić, gdy się tylko pozwoli aby się samo robiło.
-I na koniec Balcerowicz jest ślepy, jak wszyscy, gdy nie uwzględnia, progresu produkcji: skarpetek i odrzutowców, wieżowców - wszystkiego, czegokolwiek,
tylko wciąż zajmuje się chwiejną równowaga budżetową.
W kręgu PKB ( punktu widzenia bankierów).
I rynki finansowe, które jego przyrost zgarniają już prawie w całości.
Prowadzą tę bezsensowną zabawę w gospodarkę,
dla siebie- nie dla społeczeństwa,
która do niczego dobrego nie prowadzi i trwa tylko z tego powodu,
że się na to pozwala.
W końcu po serii kryzysów
trzeba będzie przełamać opór oligarchii
i przejść do nowej, trwalszej równowagi,
opartej na szerokiej bazie społecznej,
właściwej dla nowoczesnej fazy rozwoju
technicznego i cywilizacyjnego.
-I na koniec Balcerowicz jest ślepy, jak wszyscy, gdy nie uwzględnia, progresu produkcji: skarpetek i odrzutowców, wieżowców - wszystkiego, czegokolwiek,
tylko wciąż zajmuje się chwiejną równowaga budżetową.
W kręgu PKB ( punktu widzenia bankierów).
I rynki finansowe, które jego przyrost zgarniają już prawie w całości.
Prowadzą tę bezsensowną zabawę w gospodarkę,
dla siebie- nie dla społeczeństwa,
która do niczego dobrego nie prowadzi i trwa tylko z tego powodu,
że się na to pozwala.
W końcu po serii kryzysów
trzeba będzie przełamać opór oligarchii
i przejść do nowej, trwalszej równowagi,
opartej na szerokiej bazie społecznej,
właściwej dla nowoczesnej fazy rozwoju
technicznego i cywilizacyjnego.
piątek, 28 stycznia 2011
Lewica-kryteria
Obecnie partie przybierają różne nazwy i różne barwy.
nie wiadomo czym są i kogo reprezentują.
nie wiadomo czym są i kogo reprezentują.
Kryteria minimum partii lewicowej w Polsce są następujące:
Podatki
Partia, która mocnym głosem, będzie mówić o zmianie podatków na takie, że dla zarobków poniżej średniej krajowej- będą zniesione.
-natomiast powyżej średniej krajowej będą progresywnie piąć się w górę.
Fragment wywiadu z Karolem Modzelewskim zamieszczony w,, Przeglądzie,, nr.51 /2010
- Próba jego oskarżenia, a potem aresztowania, o tym mówimy?
- Próba zmontowania prowokacji policyjnej, która nie powiodła się jedynie dlatego, że montowali ją ludzie, którzy okazali się absolutnymi partaczami. Trzeba umieć tak spartolić robotę, jak to zrobili panowie Ziobro, Święczkowski i Kamiński. Oni byli słuszni ideologicznie, mieli motywację, ale nie mieli umiejętności. Podobnie jak nie mieli ich ci, których posłano do domu Blidy. Na jej nieszczęście.
- Dlaczego lewica musi pamiętać Blidę? - Żeby zachować minimum przyzwoitości. A nie można prowadzić polityki, nie zachowując minimum przyzwoitości. Po drugie, nie można wykluczyć, że w Polsce dojdzie do załamania gospodarczego na wzór grecki czy irlandzki. A wtedy możemy się z tego nie wykaraskać. A jeśli się nie wykaraskamy, to nieuchronnie wejdziemy na równię pochyłą, na końcu której znajduje się państwo policyjne. No i nie możemy liczyć na to, że w tym państwie do brudnej roboty wezmą się znowu partacze, że sprawa sama się załatwi. Oni tych błędów nie powtórzą. To jest dla lewicy, która ma, nie powiem zasady, ale minimum instynktu samozachowawczego, sprawa - że się tak wyrażę - gardłowa.
- Komisja Kalisza działa za wolno? - Uważam, że ta sprawa Barbary Blidy jest nierozliczona. Żaden samobójca nie wyciera pośmiertnie rewolweru, żeby nie zostały na nim jego odciski palców, żaden samobójca nie każe wszystkim wokół siebie umyć rąk... Jest mnóstwo takich ewidentnych dowodów zacierania śladów. Ekipa, która weszła do domu Blidy, w ogóle nie powinna się tam pojawić. Ale to sprawa ówczesnej polskiej polityki i - że tak powiem - gorliwej politycznej usłużności prokuratury. A to, co się w tym domu stało, rzuca głęboki cień na funkcjonariuszy zaangażowanych w tę sprawę. I potem myją ręce nie tylko ci funkcjonariusze, którzy pewnie mieli powody, żeby je umyć, lecz także wszystkie bez wyjątku siły polityczne. I to jest wstyd. Hańba dla Rzeczypospolitej.
to już gorzej być nie może.
Zagłosuję na taka lewicę, która programowo postawi Jarosława za to o czym mówił Karol Modzelewski przed Trybunałem Stanu.
I dla której zmiana systemu podatkowego będzie priorytetem.
czwartek, 27 stycznia 2011
Skręca w lewo bo musi. Rostowski inteligentniejszy Balcerowicz nie znalazł innego sposobu jak zatkać dziurę, którą mu szeroką strugą wyciekał pieniądz z budżetu. Krzysztofa Bieleckiego intelektualnie i personalnie stać na to aby widzieć rzeczy takimi jakie są.
To rzeczywistość zrobiła się lewicowa.
Bo jak długo można partykularnie, z powodów ideologicznych, zniekształcać rzeczywistość.
To rzeczywistość zrobiła się lewicowa.
Bo jak długo można partykularnie, z powodów ideologicznych, zniekształcać rzeczywistość.
Polska pieszczochem
historii.
Wszystko teraz układa się pomyślnie dla nas.
Wyliczanka jak leci.
Świetne położenie geograficzne, tylko doić. Rosja ma nas na jej drodze do Europy.
W porównaniu z USA mamy mniej rozwiniętą, słabszą oligarchię, mniej zdolną do blokowania interesów zbiorowych. Jest więc wolne pole do zagospodarowania idei lewicowych i demokratycznie-modernizacyjnych.
Fundusze pomocowe Europy i piłkarskie Euro, które wymusiły wbrew dominującej ideologi stosowanie Keynesa w gospodarce. Co uchroniło nas przed głębszym kryzysem.
Akurat dobra wielkość rynku wewnętrznego.
Pracowite i mobilne społeczeństwo.
Media, które mają spory wpływ i ostatnio zaczęły nawet myśleć.
Krzysztofa Bieleckiego (który się już nauczył) blisko Tuska (który nie zatracił zdolności uczenia się).
Jest też iskierka krytycznego myślenia w Krytyce.
Paliwo smoleńskie wypala się. Jeżeli je Tusk zdoła przebić kołkiem osikowym. To jeszcze coś z tego dobrego wyjdzie.
Ruszyło się w dotychczas w skostniałej polityce za sprawą PJN i Palikota.
Już nie wystarczają do robienia polityki hasła: precz z Ruskimi , Amerykanie nasi przyjaciele, a w gospodarce - sprywatyzujemy, to będzie dobrze. Nawet Balcerowicz u Pochanke, przecież jeszcze niedawno skłonnej do uległości, wobec tego zaklęcia, napotkał pewien opór.
Są więc szanse.
Pewnie by się jeszcze coś znalazło.
Wszystko teraz układa się pomyślnie dla nas.
Wyliczanka jak leci.
Świetne położenie geograficzne, tylko doić. Rosja ma nas na jej drodze do Europy.
W porównaniu z USA mamy mniej rozwiniętą, słabszą oligarchię, mniej zdolną do blokowania interesów zbiorowych. Jest więc wolne pole do zagospodarowania idei lewicowych i demokratycznie-modernizacyjnych.
Fundusze pomocowe Europy i piłkarskie Euro, które wymusiły wbrew dominującej ideologi stosowanie Keynesa w gospodarce. Co uchroniło nas przed głębszym kryzysem.
Akurat dobra wielkość rynku wewnętrznego.
Pracowite i mobilne społeczeństwo.
Media, które mają spory wpływ i ostatnio zaczęły nawet myśleć.
Krzysztofa Bieleckiego (który się już nauczył) blisko Tuska (który nie zatracił zdolności uczenia się).
Jest też iskierka krytycznego myślenia w Krytyce.
Paliwo smoleńskie wypala się. Jeżeli je Tusk zdoła przebić kołkiem osikowym. To jeszcze coś z tego dobrego wyjdzie.
Ruszyło się w dotychczas w skostniałej polityce za sprawą PJN i Palikota.
Już nie wystarczają do robienia polityki hasła: precz z Ruskimi , Amerykanie nasi przyjaciele, a w gospodarce - sprywatyzujemy, to będzie dobrze. Nawet Balcerowicz u Pochanke, przecież jeszcze niedawno skłonnej do uległości, wobec tego zaklęcia, napotkał pewien opór.
Są więc szanse.
Pewnie by się jeszcze coś znalazło.
wtorek, 25 stycznia 2011
O rzeczywistości wymyślonej
Realna i wirtualna. Dwie rzeczywistości.
Teraz ta druga, dla większości, bywa bardziej realna.
I nie bywa, ale staje się nieodróżnialna.
W rzeczywistości realnej korekta przychodzi szybciej i dlatego z reguły jest mniej bolesna.
Żyjąc w wirtualnej, mija sporo czasu, zanim nabijamy sobie rzeczywistego guza,
lub doprowadzimy do znacznie gorszego:
katastrofy, klęski.
Takie czasy, odkąd przenieśliśmy się
z lokalności do nie-lokalności.
Nie-lokalność czasem długo nie stawia wymagań
ale po tem surowo rozlicza
za brak racjonalnego myślenia i racjonalnych zachowań.
Żyjąc lokalnie, korekty zachodziły częściej.
Teraz zmniejszone poczucie konieczności powoduje,
że korekty są rzadsze, a realne niebezpieczeństwo rośnie.
Żyjemy w rzeczywistości symbolicznej:
hollywoodzkiej, ciężarnej katastrofą smoleńską, wirtualnym pieniądzem, wirtualnymi transakcjami, wirtualnym produktem, ciągłym przekraczaniem granic realności i rodzących się stąd kryzysów.
W świecie tworzonym przez Berlusconich, Kaczyńskich, Greenspanów.
Każda wirtualna opowieść jest równie uprawniona jak ta realna, każde zakończenie dopuszczalne.
I mamy wolność od logiki, rozumu, wszystkiego co ogranicza, krępuje.
Gdy samolot bez sensu, bez rozumu, spada.
Gdy mądrzy skądinąd ludzie prowadzą gospodarkę do czołowego zderzenia z kryzysem światowym.
Rozum się buntuje. Protestuje.To nie możliwe. Absurdalność nie może być rzeczywistością.
Musi być prosta przyczyna. Trzeba znaleźć winnego.
A jeśli jest winien nie człowiek lecz mechanizm, który wymusza takie, a nie inne zachowania?
Mechanizm demokratycznego dochodzenia do władzy daje mozliwości Berlusconiemu, Kaczyńskiemu, ale także Hitlerowi, a tymczasem realna władza lokuje się poza demokratycznym rozdaniem i poza demokratyczna kontrolą.
Wirtualność jest tam gdzie wszystko jest możliwe, gdzie liczą się zgrabne opowieści z dowolnymi zakończeniami, i sposób ich opowiedzenia, mniej lub bardziej zdobywający uznanie, poklask i uwierzenie. Gdy samolot spada, gdy kryzys dopada tych, którzy prowadzili do niego, z virtualu przeskakujemy do realu.
Wirtualność niewinna, głową w chmurach, jest wykorzystywana przez tych, którzy chodzą po ziemi i realizują swoje jak najbardziej realne interesy.
I tak rzeczywistość wirtualna z jej nie- racjonalnością
współgra i wzmacnia realne interesy.
Żyjemy w czasie najlepszym z możliwych, a przynajmniej takim powinien być.
I najbardziej niebezpiecznym z możliwych (klęski nie mają już charakteru lokalnego).
Jest tylko jeden warunek aby osiągnąć ten pierwszy i nie dopuścić do najgorszego:
Ten świat powinien być racjonalny: rozumiejący konieczności -ograniczenia,
a nie pokuśnie wpędzany w wirtualne rzeczywistości.
Piękny świat powojennej socjaldemokracji odszedł w przeszłość, klasa średnia kurczy się, zamiast powiększać wraz z rosnącym dobrobytem .
Może niebawem zabraknąć koniecznych surowców, w sytuacji gdy zachowania racjonalne przepadają, na rzecz zachowań niczym nie skrępowanych -wirtualnych.
Jesteśmy w okresie względnie krótkim, mierzonym dwoma trzema pokoleniami, w którym możliwe byłoby stworzenie realnego demokratycznego, relatywnego dobrobytu ( bo możemy każdemu jej mieszkańcowi zapewnić atrybuty demokratycznej równości szans: zaspokojenia podstawowych potrzeb biologicznych mieszkaniowych, zdrowa, wykształcenia, bezpieczeństwa) zamiast tego fundujemy sobie, naszej cywilizacji, typowy okres schyłkowy.
Zanotowane na gorąco!
Tekst został nieco schłodzony.
Teraz ta druga, dla większości, bywa bardziej realna.
I nie bywa, ale staje się nieodróżnialna.
W rzeczywistości realnej korekta przychodzi szybciej i dlatego z reguły jest mniej bolesna.
Żyjąc w wirtualnej, mija sporo czasu, zanim nabijamy sobie rzeczywistego guza,
lub doprowadzimy do znacznie gorszego:
katastrofy, klęski.
Takie czasy, odkąd przenieśliśmy się
z lokalności do nie-lokalności.
Nie-lokalność czasem długo nie stawia wymagań
ale po tem surowo rozlicza
za brak racjonalnego myślenia i racjonalnych zachowań.
Żyjąc lokalnie, korekty zachodziły częściej.
Teraz zmniejszone poczucie konieczności powoduje,
że korekty są rzadsze, a realne niebezpieczeństwo rośnie.
Żyjemy w rzeczywistości symbolicznej:
hollywoodzkiej, ciężarnej katastrofą smoleńską, wirtualnym pieniądzem, wirtualnymi transakcjami, wirtualnym produktem, ciągłym przekraczaniem granic realności i rodzących się stąd kryzysów.
W świecie tworzonym przez Berlusconich, Kaczyńskich, Greenspanów.
Każda wirtualna opowieść jest równie uprawniona jak ta realna, każde zakończenie dopuszczalne.
I mamy wolność od logiki, rozumu, wszystkiego co ogranicza, krępuje.
Gdy samolot bez sensu, bez rozumu, spada.
Gdy mądrzy skądinąd ludzie prowadzą gospodarkę do czołowego zderzenia z kryzysem światowym.
Rozum się buntuje. Protestuje.To nie możliwe. Absurdalność nie może być rzeczywistością.
Musi być prosta przyczyna. Trzeba znaleźć winnego.
A jeśli jest winien nie człowiek lecz mechanizm, który wymusza takie, a nie inne zachowania?
Mechanizm demokratycznego dochodzenia do władzy daje mozliwości Berlusconiemu, Kaczyńskiemu, ale także Hitlerowi, a tymczasem realna władza lokuje się poza demokratycznym rozdaniem i poza demokratyczna kontrolą.
Wirtualność jest tam gdzie wszystko jest możliwe, gdzie liczą się zgrabne opowieści z dowolnymi zakończeniami, i sposób ich opowiedzenia, mniej lub bardziej zdobywający uznanie, poklask i uwierzenie. Gdy samolot spada, gdy kryzys dopada tych, którzy prowadzili do niego, z virtualu przeskakujemy do realu.
Wirtualność niewinna, głową w chmurach, jest wykorzystywana przez tych, którzy chodzą po ziemi i realizują swoje jak najbardziej realne interesy.
I tak rzeczywistość wirtualna z jej nie- racjonalnością
współgra i wzmacnia realne interesy.
Żyjemy w czasie najlepszym z możliwych, a przynajmniej takim powinien być.
I najbardziej niebezpiecznym z możliwych (klęski nie mają już charakteru lokalnego).
Jest tylko jeden warunek aby osiągnąć ten pierwszy i nie dopuścić do najgorszego:
Ten świat powinien być racjonalny: rozumiejący konieczności -ograniczenia,
a nie pokuśnie wpędzany w wirtualne rzeczywistości.
Piękny świat powojennej socjaldemokracji odszedł w przeszłość, klasa średnia kurczy się, zamiast powiększać wraz z rosnącym dobrobytem .
Może niebawem zabraknąć koniecznych surowców, w sytuacji gdy zachowania racjonalne przepadają, na rzecz zachowań niczym nie skrępowanych -wirtualnych.
Jesteśmy w okresie względnie krótkim, mierzonym dwoma trzema pokoleniami, w którym możliwe byłoby stworzenie realnego demokratycznego, relatywnego dobrobytu ( bo możemy każdemu jej mieszkańcowi zapewnić atrybuty demokratycznej równości szans: zaspokojenia podstawowych potrzeb biologicznych mieszkaniowych, zdrowa, wykształcenia, bezpieczeństwa) zamiast tego fundujemy sobie, naszej cywilizacji, typowy okres schyłkowy.
Zanotowane na gorąco!
Tekst został nieco schłodzony.
piątek, 21 stycznia 2011
Jest tylko jeden sposób, by zabić kapitalizm: podatki, podatki i jeszcze raz podatki. Karol Marks
No, no Marks, Ty byłeś naprawdę niegłupi!
Głos z boku: czy chcesz zabić kapitalizm?
Tak ! Chcę zabić kapitalizm jako ustrój polityczny - nie gospodarczy.
-Powinien także korzystać z opieki państwa- jak wszystko,
ale nie wynosić się ponad państwo.
Jeżeli się nie zgodzisz,
to dopuszczasz
negację wolności w imię wolności.
cbdd.
Honor
jest spoiwem organizacji mafijnch.
Ale bywał ważnym źródłem zachowań szlachetnych.
Najpierw dziennikarze z uznaniem przyjęli gest Putina.
Gest, o którym Jarosław mówi, żeby do niego nie dopuścił.
Pytanie nie polega na tym,
czy był to gest spontaniczny, czy nie. Czy był tylko gestem dyplomatycznym,
czy odruchem serca.
Liczy się, że taki gest wykonał.
Kto -podobny- gest odrzuca?!
Czy jego odrzucenie, jest honorowe?
Czy można wyrokować o czyimś sumieniu- jeśli samemu jest się go pozbawionym.
I zbliżyć się do skurwysyństwa.
Honor, mający poniżyć, obrażać.
Jak się ma używanie go dla korzyści politycznych? Czy jakichkolwiek korzyści?
Co to za honor?
Pozbawiony szlachetności.
Ale bywał ważnym źródłem zachowań szlachetnych.
Najpierw dziennikarze z uznaniem przyjęli gest Putina.
Gest, o którym Jarosław mówi, żeby do niego nie dopuścił.
Pytanie nie polega na tym,
czy był to gest spontaniczny, czy nie. Czy był tylko gestem dyplomatycznym,
czy odruchem serca.
Liczy się, że taki gest wykonał.
Kto -podobny- gest odrzuca?!
Czy jego odrzucenie, jest honorowe?
Czy można wyrokować o czyimś sumieniu- jeśli samemu jest się go pozbawionym.
I zbliżyć się do skurwysyństwa.
Honor, mający poniżyć, obrażać.
Jak się ma używanie go dla korzyści politycznych? Czy jakichkolwiek korzyści?
Co to za honor?
Pozbawiony szlachetności.
Dziennikarze jak pudła rezonansowe zwielokrotniają głupotę wypowiedzi polityków i nadają im obowiązywanie w sferze publicznej.
Ruscy nie mieli prawa wypowiadać się w sprawie pasażera Błasika w przedziale pasażerskim.
Mili prawo i obowiązek ujawnić wszystkie okoliczności dotyczące, generała, uczestnika zdarzeń prowadzących do katastrofy i tego co działo się w kokpicie.
Ilu dziennikarzy i nie dziennikarzy nadziało się na te rozróżnienie ?!
Mała - duża różnica.
Ruscy nie mieli prawa wypowiadać się w sprawie pasażera Błasika w przedziale pasażerskim.
Mili prawo i obowiązek ujawnić wszystkie okoliczności dotyczące, generała, uczestnika zdarzeń prowadzących do katastrofy i tego co działo się w kokpicie.
Ilu dziennikarzy i nie dziennikarzy nadziało się na te rozróżnienie ?!
Mała - duża różnica.
środa, 19 stycznia 2011
kretynizm dzieckiem kretyna
Gdy już jaś fasola spoczął na Wawelu jego dziedzictwo nie odeszło wraz z nim.
Liczy się prawda i tylko prawda byleby to była nasza prawda.
A honor myli się niektórym z horrorem.
Czy to był lot wojskowy czy cywilny?
Generał lotnictwa, status pasażer, meldował jasiowi gotowość do wykonania dolotu na uroczystości, w momencie gdy już było wiadomym, że lot do Smoleńska nie powinien się odbyć- z uwagi na pogodę, która zmusiła IŁA do zaniechania próby lądowania.
Za wszelką cenę
- a więc lecieli tak jak na wojnę, bo jaki cel w czasach pokoju uzasadnia narażanie życia swojego i innych?
Leciała cała zbieranina cywil bandy ( prałaty, senatory, kandydaty -cały ten prestiż, orszak monarszy służący podniesieniu prestiżu, nadaniu rangi)na teren (dla jasia), obmierzły, nieprzyjazny.
Jeśli nie pozwolą nam się zabić, to my już im pokażemy wrednym ruskim.
Ruski, a potem Mak, sytuacji wojennej nie zauważyli, uznali, że nie lecą zbrojni, lecz księża, kobiety i cywile, sami wybrali sobie termin, najgorsze z możliwych lotnisko; leci prezydent, a więc ktoś kto jest odpowiedzialny i poinformowany w stopniu najwyższym- wie co robi, lecą do miejsca wyposażonego gorzej niż samolot, z własnego wyboru, więc nie ma powodu aby ten lot uznać za wojskowy i zwalniać Polaków z odpowiedzialności za decyzje o lądowaniu, którzy i tak z każdego ruchu gospodarza będą niezadowoleni.
Wnioski z tej ponurej bajki są takie: lewico miej trochę honoru i nie zadawaj się z tym czy innym jasiem fasolą, ani z bratem, bo to może się skończyć- właśnie tak.
Liczy się prawda i tylko prawda byleby to była nasza prawda.
A honor myli się niektórym z horrorem.
Czy to był lot wojskowy czy cywilny?
Generał lotnictwa, status pasażer, meldował jasiowi gotowość do wykonania dolotu na uroczystości, w momencie gdy już było wiadomym, że lot do Smoleńska nie powinien się odbyć- z uwagi na pogodę, która zmusiła IŁA do zaniechania próby lądowania.
Za wszelką cenę
- a więc lecieli tak jak na wojnę, bo jaki cel w czasach pokoju uzasadnia narażanie życia swojego i innych?
Leciała cała zbieranina cywil bandy ( prałaty, senatory, kandydaty -cały ten prestiż, orszak monarszy służący podniesieniu prestiżu, nadaniu rangi)na teren (dla jasia), obmierzły, nieprzyjazny.
Jeśli nie pozwolą nam się zabić, to my już im pokażemy wrednym ruskim.
Ruski, a potem Mak, sytuacji wojennej nie zauważyli, uznali, że nie lecą zbrojni, lecz księża, kobiety i cywile, sami wybrali sobie termin, najgorsze z możliwych lotnisko; leci prezydent, a więc ktoś kto jest odpowiedzialny i poinformowany w stopniu najwyższym- wie co robi, lecą do miejsca wyposażonego gorzej niż samolot, z własnego wyboru, więc nie ma powodu aby ten lot uznać za wojskowy i zwalniać Polaków z odpowiedzialności za decyzje o lądowaniu, którzy i tak z każdego ruchu gospodarza będą niezadowoleni.
Wnioski z tej ponurej bajki są takie: lewico miej trochę honoru i nie zadawaj się z tym czy innym jasiem fasolą, ani z bratem, bo to może się skończyć- właśnie tak.
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Z Ameryki
Irena Grudzińska-Gross
Bardzo ważny autor, dla zrozumienia współczesności.
Tam nie ma buntu, nie ma projektu,
rzeczywistość jest budowana wokół niepewności, ciągłego potwierdzania, że się zasłużyło na sukces
-,,.. jak bardzo zdyscyplinowani są moi studenci, jak bardzo liczą punkty i stopnie ze strachu o przyszłą karierę.,,
-,,Mamy natomiast do czynienia z zaostrzeniem się różnic klasowych i praktycznym zanikiem klasy średniej. Studenci np. stracili dawną pewność, że utrzymają swą pozycję w klasie, z której pochodzą – coraz więcej zależy od „sukcesu”.,,
Bardzo ważny autor, dla zrozumienia współczesności.
Tam nie ma buntu, nie ma projektu,
rzeczywistość jest budowana wokół niepewności, ciągłego potwierdzania, że się zasłużyło na sukces
-,,.. jak bardzo zdyscyplinowani są moi studenci, jak bardzo liczą punkty i stopnie ze strachu o przyszłą karierę.,,
-,,Mamy natomiast do czynienia z zaostrzeniem się różnic klasowych i praktycznym zanikiem klasy średniej. Studenci np. stracili dawną pewność, że utrzymają swą pozycję w klasie, z której pochodzą – coraz więcej zależy od „sukcesu”.,,
niedziela, 16 stycznia 2011
Niech bedzie
Był zamach.
Skoro Dubieniecki i Macierewicz, Gosiewska tak mówią!
Chcą rozpatrzyć wersję zamachu, to ją rozpatrujmy.
Motywy, Kaczyński nie lubił Ruskich, Ruscy nie mieli powodu lubić Kaczyńskiego. Pominęli go na pierwszych uroczystościach katyńskich- zrobili sztuczną mgłę, po to aby storpedować jego przyjazd na -drugie.Można to zrozumieć. I sztuczna mgła to nie był zamach tylko złośliwość. Bo lądowanie, lub rezygnacja z niego, w sztucznej, czy prawdziwej mgle, odbywa się jednakowo.
Czemu, jak zwykle, mam wskazywać coś co wszystkim umknęło.
Dlaczego nikt nie mówi o bezpośredniej przyczynie katastrofy, jaką było ukształtowanie terenu, które zmyliło pilotów, myślących, że są wysoko,gdy tymczasem byli za nisko, aby bezpiecznie wylądować.
Lotnicy musieli w końcu być przygotowani, mieli jakieś mapy, znać topografię podejścia do lądowania. Dlaczego nie uwzględnili, że przelatują nad obniżającym się -poniżej miejsca lądowania terenem -i dlaczego używali wysokościomierza, który nie był w stanie tego wykazać?
Mamy dwie, możliwe, wersje zamachu.
Zamachowiec kamikadze znajdował się w samolocie.
Lub zamach został przygotowany na zewnątrz.
W pierwszej wersji, zamachowcem w zmowie z Ruskimi, był ten kto zdecydował się na stosowanie niewłaściwego urządzenia do pomiaru pozycji samolotu -i podawał pilotom nieprawdziwe wielkości.
(zamachowcy z wieży na sprzęt znajdujący się w samolocie nie mieli wpływu).
W wersji, zamach przygotowany na zewnątrz.
Poprzecznego do kierunku lotu olbrzymiego rowu(jaru) nie było na mapie. To by tłumaczyło użycie niewłaściwego wysokościomierza.
Musieli go zatem w ostatniej chwili stworzyć zamachowcy.
A więc, dopiero połączenie sztucznej mgły i sztucznego jaru, wyjaśnia przyczynę katastrofy.
Skoro Dubieniecki i Macierewicz, Gosiewska tak mówią!
Chcą rozpatrzyć wersję zamachu, to ją rozpatrujmy.
Motywy, Kaczyński nie lubił Ruskich, Ruscy nie mieli powodu lubić Kaczyńskiego. Pominęli go na pierwszych uroczystościach katyńskich- zrobili sztuczną mgłę, po to aby storpedować jego przyjazd na -drugie.Można to zrozumieć. I sztuczna mgła to nie był zamach tylko złośliwość. Bo lądowanie, lub rezygnacja z niego, w sztucznej, czy prawdziwej mgle, odbywa się jednakowo.
Czemu, jak zwykle, mam wskazywać coś co wszystkim umknęło.
Dlaczego nikt nie mówi o bezpośredniej przyczynie katastrofy, jaką było ukształtowanie terenu, które zmyliło pilotów, myślących, że są wysoko,gdy tymczasem byli za nisko, aby bezpiecznie wylądować.
Lotnicy musieli w końcu być przygotowani, mieli jakieś mapy, znać topografię podejścia do lądowania. Dlaczego nie uwzględnili, że przelatują nad obniżającym się -poniżej miejsca lądowania terenem -i dlaczego używali wysokościomierza, który nie był w stanie tego wykazać?
Mamy dwie, możliwe, wersje zamachu.
Zamachowiec kamikadze znajdował się w samolocie.
Lub zamach został przygotowany na zewnątrz.
W pierwszej wersji, zamachowcem w zmowie z Ruskimi, był ten kto zdecydował się na stosowanie niewłaściwego urządzenia do pomiaru pozycji samolotu -i podawał pilotom nieprawdziwe wielkości.
(zamachowcy z wieży na sprzęt znajdujący się w samolocie nie mieli wpływu).
W wersji, zamach przygotowany na zewnątrz.
Poprzecznego do kierunku lotu olbrzymiego rowu(jaru) nie było na mapie. To by tłumaczyło użycie niewłaściwego wysokościomierza.
Musieli go zatem w ostatniej chwili stworzyć zamachowcy.
A więc, dopiero połączenie sztucznej mgły i sztucznego jaru, wyjaśnia przyczynę katastrofy.
piątek, 14 stycznia 2011
I mamy to co mamy
Idea neoliberalna:
,,prywatyzować, bo państwowe jest gorsze od prywatnego,,,
doprowadziła nas do ściany i do faktycznego rozpadu tych funkcji państwa, które są niezastępowalne.
Stąd sypiące się koleje, dziurawy budżet ( podatki od najwięcej zarabiających, to kradzież, a nie uzasadniona normalność i uznanie faktu, że każda aktywność jednostki jest możliwa dzięki społecznemu otoczeniu), spadające samoloty, sypiąca się służba zdrowia (leczona czymże innym: prywatyzacją), zaniedbane szkolnictwo od przedszkola, niepewne emerytury, miasto jako przestrzeń dla interesów, a nie jako najlepsze miejsce do zamieszkania. itp.itd.
Jeżeli kłopot , to go sprywatyzować i po kłopocie (jak to działa, widać na kolei ).
Tę hołubioną, przez lata ostatnie, idee wzmacniała wirtualna rzeczywistość tworzona przez media.
Która zaciera granice między fikcja, a rzeczywistością.
Zauważył to Jarosław! Że w polityce nie koniecznie trzeba grać realiami, można równie dobrze, ba łatwiej, skuteczniej, posługiwać się bytami wirtualnymi.
I mamy to co mamy.
,,prywatyzować, bo państwowe jest gorsze od prywatnego,,,
doprowadziła nas do ściany i do faktycznego rozpadu tych funkcji państwa, które są niezastępowalne.
Stąd sypiące się koleje, dziurawy budżet ( podatki od najwięcej zarabiających, to kradzież, a nie uzasadniona normalność i uznanie faktu, że każda aktywność jednostki jest możliwa dzięki społecznemu otoczeniu), spadające samoloty, sypiąca się służba zdrowia (leczona czymże innym: prywatyzacją), zaniedbane szkolnictwo od przedszkola, niepewne emerytury, miasto jako przestrzeń dla interesów, a nie jako najlepsze miejsce do zamieszkania. itp.itd.
Jeżeli kłopot , to go sprywatyzować i po kłopocie (jak to działa, widać na kolei ).
Tę hołubioną, przez lata ostatnie, idee wzmacniała wirtualna rzeczywistość tworzona przez media.
Która zaciera granice między fikcja, a rzeczywistością.
Zauważył to Jarosław! Że w polityce nie koniecznie trzeba grać realiami, można równie dobrze, ba łatwiej, skuteczniej, posługiwać się bytami wirtualnymi.
I mamy to co mamy.
Kluzik Rostkowska 2
Nie widać aby znalazła się w polityce dlatego, by załatwić coś bardzo, bardzo,ważnego (jak Lula).
Powinna występować razem z Jakubiak (to już się raz sprawdziło gdy powstawała ,,Platforma,,) a nie z Poncyliuszem (jest obciążeniem, a nie lokomotywą). Jakubiak wydaje się być mocniejsza, w parze są większą siłą.
Opiera sie na opiniach ekspertów. Lecz w polityce eksperci odgrywają rolę szczególną.
Fachowcy do konkretnych zadań-tak, lecz nie eksperci. W ich opinii nic się nie da zmienić.
-Udziela wywiadu i jest bezbarwna, defensywna.
Polityk dążący do zmiany wykorzystuje każdą okazję
aby eksponować swój projekt.
Mimo to te panie powinny odegrać pozytywną rolę w polskiej polityce. A może coś więcej.
Powinna występować razem z Jakubiak (to już się raz sprawdziło gdy powstawała ,,Platforma,,) a nie z Poncyliuszem (jest obciążeniem, a nie lokomotywą). Jakubiak wydaje się być mocniejsza, w parze są większą siłą.
Opiera sie na opiniach ekspertów. Lecz w polityce eksperci odgrywają rolę szczególną.
Fachowcy do konkretnych zadań-tak, lecz nie eksperci. W ich opinii nic się nie da zmienić.
-Udziela wywiadu i jest bezbarwna, defensywna.
Polityk dążący do zmiany wykorzystuje każdą okazję
aby eksponować swój projekt.
Mimo to te panie powinny odegrać pozytywną rolę w polskiej polityce. A może coś więcej.
czwartek, 13 stycznia 2011
Demokracja 2
Demokracja 1
Czy demokracja to wybory?
Czy demokracja to autentyczne, a nie pozorowane
wsłuchiwanie się i uwzględnianie potrzeb ludzi?
Czy demokracja to autentyczne, a nie pozorowane
wsłuchiwanie się i uwzględnianie potrzeb ludzi?
Demokracja 2
Czy wsłuchiwanie się to nie za bardzo idealistyczne?
Czym jest demokracja? Instytucjonalną i kulturową formą szacunku do innego.
A to wymaga stworzenia mechanizmów kulturowych i instytucjonalnych, na drodze ewolucji, która odbywa się w czasie.
Zatem demokracji nie można dostać, wprowadzić z dnia na dzień. Budowanie instytucji trwa, tworzenie postaw demokratycznych to wieloletni proces wychowawczy.W Polsce demokracja ogranicza się do odbywających się co kilka lat wyborów.
Na Zachodzie niby tak samo! Ale dlatego, że ta druga kulturowa demokracja jest tam jak powietrze, a wiec przestajesz ją widzieć.
To dość paradoksalne, bo we Francji i Anglii różnice klasowe są zaznaczone! Ale szacunek dla innego jest nieporównywalnie większy. (Im dalej na Wschód tym bardziej pomiata się ludźmi.)
Jeżeli demokracji nie można sprowadzić wyłącznie do wyborów, to może uzyskamy zgodę powszechną na to żeby dać wszystkim nie tylko kartkę do reki ale także równą szanse na starcie. Współcześnie trudno znaleźć otwartych oponentów tej tezy. Na to wszak powinni zgodzić się nawet neoliberałowie.
Zanalizujmy zatem co pociąga za sobą zasada równych szans. Jeżeli potraktujemy tę zasadę poważnie, to robi się z tego długa lista interesujących postulatów.
Zapewnić wszystkim dostęp do wykształcenia wszystkich szczebli, od przedszkola poczynając. Co dziwniejsze znalazłyby się odpowiednie zapisy w obecnie obowiązującej konstytucji.
A więc nawet wychodząc z pozycji neoliberalnych dochodzimy do pozycji całkiem socjalistycznych.
Bo powyższe uwagi dotyczą także dostępu do zachowania zdrowia, emerytury, kultury
itd. itp.
W takim razie po co używać postulatów ideologicznych (np lewicowych) gdy wystarczy trzymać się konsekwentnie tej jednej idei: demokratycznej.
-Inna strona demokracji związana jest z władzą, to jej nieskuteczność w doborze kompetentnych ludzi, na stanowiska, wymagające kompetencji.
Kierowanie się krótkookresowym interesem partyjnym, a nie państwowym, obsadzanie stanowisk politykierami, a nie ludźmi kompetentnymi w swoich dziedzinach.
Paradoksalne jest, że demokracja z punktu widzenia jednostki i demokracja jako forma sprawowania władzy mogą nie koniecznie pokrywać się. To też wymaga rozwinięcia.
Strona będzie się zmieniać.
Zanalizujmy zatem co pociąga za sobą zasada równych szans. Jeżeli potraktujemy tę zasadę poważnie, to robi się z tego długa lista interesujących postulatów.
Zapewnić wszystkim dostęp do wykształcenia wszystkich szczebli, od przedszkola poczynając. Co dziwniejsze znalazłyby się odpowiednie zapisy w obecnie obowiązującej konstytucji.
A więc nawet wychodząc z pozycji neoliberalnych dochodzimy do pozycji całkiem socjalistycznych.
Bo powyższe uwagi dotyczą także dostępu do zachowania zdrowia, emerytury, kultury
itd. itp.
W takim razie po co używać postulatów ideologicznych (np lewicowych) gdy wystarczy trzymać się konsekwentnie tej jednej idei: demokratycznej.
-Inna strona demokracji związana jest z władzą, to jej nieskuteczność w doborze kompetentnych ludzi, na stanowiska, wymagające kompetencji.
Kierowanie się krótkookresowym interesem partyjnym, a nie państwowym, obsadzanie stanowisk politykierami, a nie ludźmi kompetentnymi w swoich dziedzinach.
Paradoksalne jest, że demokracja z punktu widzenia jednostki i demokracja jako forma sprawowania władzy mogą nie koniecznie pokrywać się. To też wymaga rozwinięcia.
Strona będzie się zmieniać.
Podzielić się odpowiedzialnością
Sutowski przyłączył się do patriotów, korzy broniąc nieudolności rozmazują odpowiedzialność próbując się nią podzielić z Ruskimi. My ,,polscy patrioci,, -co to: ,, nie pozwolimy Ruskiemu pluć nam w twarz,,.
Spadła CASA nie wyciągnięto wniosków! Sytuacja powtórzyła się Smoleńskiem. Od którego minęło ponad pół roku i zdaniem Hypkego nic się nie zmieniło, nie poleciały głowy, nie poprawiono procedur.
Chociaż rzecz nie w tym, by je poprawiać ale aby ich przestrzegać, gdy te, które chronią przed wypadkami traktuje się z przymrużeniem oka.
Michale wpisałeś się w te naszą wirtualna rzeczywistość, w której nie wiadomo gdzie kończy sie fantazjowanie, a zaczyna się życie, albo katastrofa.
Jakość podrzędnego lotniska, jego standard, wyposażenie zdolność do przyjmowania samolotów w każdych warunkach i kwalifikacje obsługi powinny być rozeznane przez organizatora wycieczki (a ci najważniejsi mają od tego pełno odpowiednich służb) Takie lotniska są w każdym kraju. Robienie z tego zarzutu jest niepoważne. Dyskredytuje nas jako poważnego partnera do czegokolwiek.
Nasz zmarły prezydent zachowywał się jak rozwydrzone dziecko. I rząd mu na to pozwalał.
I my Polacy na to pozwalaliśmy.
I gdy naruszał konstytucje nie niepokojony przez Trybunał Stanu.
Jego ewidentna wina za wypadek nie budzi, u racjonalnie myślących, najmniejszych wątpliwości. Bo nie istotne są takie czy inne słowa wypowiedziane, czy nie wypowiedziane przez niego. Istotna jest cała jego polityka w rytmie wirtualnej wojenki.
O czym świadczą wypowiedzi kaczych żołnierzy, którzy mówią teraz, nie inaczej jak: ,,poległ,,.
Lewica swoimi miękkimi przedstawicielami, Kaliszami (itp). również daje się zapraszać
do naszego narodowego chocholego tańca.
Co z tego,że mówisz potem: jakie to państwo?
Państwo mamy do dupy. Prawdopodobnie gdyby katastrofami śmiertelnymi kończyły się działania w innych kontrolowanych przez państwo dziedzinach, to dopiero wtedy mielibyśmy wgląd, w to co rzeczywiście się dzieje.
Ale jakże inaczej miało by być! Jeśli to, co u nas, nie liczy się zupełnie, to kompetencje.
A kompetentny polityk to taki, który potrafi dobrze bajerować i nie zagraża ,,pierwszemu,,. Który potem zostaje ministrem.
Jakość demokracji w Polsce sięgnęła dna.
Zredukowana do kartki wyborczej wyeliminowała ludzi kompetentnych.
Tchórzliwe dzielenie się odpowiedzialnością nie pozwala na otrzeźwienie, na naprawę.
Anarchiczne zachowania w sferze publicznej utrwalą się.
-Za krytykowanie bałaganu w ,,36 Pułku,, wylatuje się z roboty.
Spadła CASA nie wyciągnięto wniosków! Sytuacja powtórzyła się Smoleńskiem. Od którego minęło ponad pół roku i zdaniem Hypkego nic się nie zmieniło, nie poleciały głowy, nie poprawiono procedur.
Chociaż rzecz nie w tym, by je poprawiać ale aby ich przestrzegać, gdy te, które chronią przed wypadkami traktuje się z przymrużeniem oka.
Michale wpisałeś się w te naszą wirtualna rzeczywistość, w której nie wiadomo gdzie kończy sie fantazjowanie, a zaczyna się życie, albo katastrofa.
Jakość podrzędnego lotniska, jego standard, wyposażenie zdolność do przyjmowania samolotów w każdych warunkach i kwalifikacje obsługi powinny być rozeznane przez organizatora wycieczki (a ci najważniejsi mają od tego pełno odpowiednich służb) Takie lotniska są w każdym kraju. Robienie z tego zarzutu jest niepoważne. Dyskredytuje nas jako poważnego partnera do czegokolwiek.
Nasz zmarły prezydent zachowywał się jak rozwydrzone dziecko. I rząd mu na to pozwalał.
I my Polacy na to pozwalaliśmy.
I gdy naruszał konstytucje nie niepokojony przez Trybunał Stanu.
Jego ewidentna wina za wypadek nie budzi, u racjonalnie myślących, najmniejszych wątpliwości. Bo nie istotne są takie czy inne słowa wypowiedziane, czy nie wypowiedziane przez niego. Istotna jest cała jego polityka w rytmie wirtualnej wojenki.
O czym świadczą wypowiedzi kaczych żołnierzy, którzy mówią teraz, nie inaczej jak: ,,poległ,,.
Lewica swoimi miękkimi przedstawicielami, Kaliszami (itp). również daje się zapraszać
do naszego narodowego chocholego tańca.
Co z tego,że mówisz potem: jakie to państwo?
Państwo mamy do dupy. Prawdopodobnie gdyby katastrofami śmiertelnymi kończyły się działania w innych kontrolowanych przez państwo dziedzinach, to dopiero wtedy mielibyśmy wgląd, w to co rzeczywiście się dzieje.
Ale jakże inaczej miało by być! Jeśli to, co u nas, nie liczy się zupełnie, to kompetencje.
A kompetentny polityk to taki, który potrafi dobrze bajerować i nie zagraża ,,pierwszemu,,. Który potem zostaje ministrem.
Jakość demokracji w Polsce sięgnęła dna.
Zredukowana do kartki wyborczej wyeliminowała ludzi kompetentnych.
Tchórzliwe dzielenie się odpowiedzialnością nie pozwala na otrzeźwienie, na naprawę.
Anarchiczne zachowania w sferze publicznej utrwalą się.
-Za krytykowanie bałaganu w ,,36 Pułku,, wylatuje się z roboty.
czwartek, 6 stycznia 2011
Lewicowa albo żadna
-Iwan Krastev wymienil szereg zagrożeń dla projektu europejskiego. Opisał mechanizmy prowadzące do rozpadu Europy. Zabrakło, w wyliczance tego speca od spraw europejskich, mechanizmu integrującego Europę.
Czyżby go nie bylo?
Integracje, których wspomnial, są ważne, lecz nie na tyle pierwszoplanowe, aby spowodować mocny impuls. zjednoczeniowy.
-Załóżmy że, a jest to silne założenie, trudne do zakwestionowania,
że państwa niewielkie tracą racje bytu w globalizujacej się rzeczywistości
(Niewatpliwie żadne z panstw europejskich nie jest na miare Chin, a nawet Brazylii).
Koniecznością staje się Europa politycznie zjednoczona, po to aby stać się liczącym graczem na światowej scenie.
Jeśli to założenie potraktujemy jako pewnik,
to pozostanie odpowiedzieć czy Europa prawicowa jest zdolna do koniecznej integracji?
-Europa zorientowana prawicowo hołubi
antyeuropejskie nacjonalizmy.
-Neoliberalizm dążący do liberalizacji rynku światowego,
także europejskiego, stanie okoniem, gdyby konieczny był ewentualny protekcjonizm.
Prawica polityczna i gospodarcza
nie poprowadzą zatem do integracji europejskiej.
W starej Europie jest jeszcze sporo socjalizmu
(tu akurat zgadzam się z Korwinem). Nie będzie wiec trzeba zaczynać od zera.
-Powszechne jest biadolenie nad brakiem projektu socjalistycznego.
Czy zatem będzie odkryciem Ameryki, jeśli powiem, że szansa dla Europy jest jednoocznie się jej pod sztandarami na których byłoby wypisane:
człowiek na pierwszym miejscu kapitalizm na drugim.
I ta sekwencja nie może się nikomu mylić!
I nie ustępować! Nawet pod groźba rozgniewanych rynków.
Europa zatem, albo będzie lewicowa albo się rozpadnie.
Tymczasem Krastev mówi o wymyślaniu projektu lewicowego na nowo!?
Wystarczy, ze lewica odetnie się od neoliberalizmu.
I będzie pamiętać komu ma robić dobrze.
Niech poczyta sobie dział samorządowy w ,,Krytyce,,.
Oni wiedzą, o co tu biega.
Dla większości państw europejskich zjednoczenie Europy jest sprawa ,, być albo nie być,,
aby pozostać w grze, nie dać się zmarginalizować,
zachować możliwości decydowania o swoim losie.
Czyż nie rokuje to dobrze Europejczykom, gdy wspólny interes karze zrobić z Europy dobre miejsce do życia?!
Jeżeli możliwość zjednoczeniowa powstanie jedynie wtedy, gdy Europa odrzuci ideologie neoliberalną i przesunie granicę nacjonalizmu na rzecz większej- koniecznej w tym świecie- wspólnoty. Bez szkody , a raczej z korzyścią dla narodowych tradycji, tych lepszych.
-Iwan Krastev wymienil szereg zagrożeń dla projektu europejskiego. Opisał mechanizmy prowadzące do rozpadu Europy. Zabrakło, w wyliczance tego speca od spraw europejskich, mechanizmu integrującego Europę.
Czyżby go nie bylo?
Integracje, których wspomnial, są ważne, lecz nie na tyle pierwszoplanowe, aby spowodować mocny impuls. zjednoczeniowy.
-Załóżmy że, a jest to silne założenie, trudne do zakwestionowania,
że państwa niewielkie tracą racje bytu w globalizujacej się rzeczywistości
(Niewatpliwie żadne z panstw europejskich nie jest na miare Chin, a nawet Brazylii).
Koniecznością staje się Europa politycznie zjednoczona, po to aby stać się liczącym graczem na światowej scenie.
Jeśli to założenie potraktujemy jako pewnik,
to pozostanie odpowiedzieć czy Europa prawicowa jest zdolna do koniecznej integracji?
-Europa zorientowana prawicowo hołubi
antyeuropejskie nacjonalizmy.
-Neoliberalizm dążący do liberalizacji rynku światowego,
także europejskiego, stanie okoniem, gdyby konieczny był ewentualny protekcjonizm.
Prawica polityczna i gospodarcza
nie poprowadzą zatem do integracji europejskiej.
W starej Europie jest jeszcze sporo socjalizmu
(tu akurat zgadzam się z Korwinem). Nie będzie wiec trzeba zaczynać od zera.
-Powszechne jest biadolenie nad brakiem projektu socjalistycznego.
Czy zatem będzie odkryciem Ameryki, jeśli powiem, że szansa dla Europy jest jednoocznie się jej pod sztandarami na których byłoby wypisane:
człowiek na pierwszym miejscu kapitalizm na drugim.
I ta sekwencja nie może się nikomu mylić!
I nie ustępować! Nawet pod groźba rozgniewanych rynków.
Europa zatem, albo będzie lewicowa albo się rozpadnie.
Tymczasem Krastev mówi o wymyślaniu projektu lewicowego na nowo!?
Wystarczy, ze lewica odetnie się od neoliberalizmu.
I będzie pamiętać komu ma robić dobrze.
Niech poczyta sobie dział samorządowy w ,,Krytyce,,.
Oni wiedzą, o co tu biega.
Dla większości państw europejskich zjednoczenie Europy jest sprawa ,, być albo nie być,,
aby pozostać w grze, nie dać się zmarginalizować,
zachować możliwości decydowania o swoim losie.
Czyż nie rokuje to dobrze Europejczykom, gdy wspólny interes karze zrobić z Europy dobre miejsce do życia?!
Jeżeli możliwość zjednoczeniowa powstanie jedynie wtedy, gdy Europa odrzuci ideologie neoliberalną i przesunie granicę nacjonalizmu na rzecz większej- koniecznej w tym świecie- wspólnoty. Bez szkody , a raczej z korzyścią dla narodowych tradycji, tych lepszych.
poniedziałek, 3 stycznia 2011
Demokracja
Czy demokracja to wybory?
Czy demokracja to autentyczne, a nie pozorowane
wsłuchiwanie się i uwzględnianie potrzeb ludzi?
Czy demokracja to autentyczne, a nie pozorowane
wsłuchiwanie się i uwzględnianie potrzeb ludzi?
niedziela, 2 stycznia 2011
Pal sześć Mazura.
Tutaj mamy przykład jak wygląda społeczna konsultacja najważniejszych reform.
Teraz jakby wszyscy się obudzili z ręką w nocniku i stwierdzają, ze OFE to maszynka generująca dług.
I maczał w tym palce taki mądrala jak Jerzy Hausner!!
Wniosek:
1. po pierwsze interesy.
2. po drugie rzczywistosc mamy trudna.
3. nie jest to dobra wiadomość dla CHOH
4. I wniosek z wniosku: rozsądnie można mówić dopiero na najwyższym pietrze ogólności. Poniżej łatwo zaliczać wpadki
Tutaj mamy przykład jak wygląda społeczna konsultacja najważniejszych reform.
Teraz jakby wszyscy się obudzili z ręką w nocniku i stwierdzają, ze OFE to maszynka generująca dług.
I maczał w tym palce taki mądrala jak Jerzy Hausner!!
Wniosek:
1. po pierwsze interesy.
2. po drugie rzczywistosc mamy trudna.
3. nie jest to dobra wiadomość dla CHOH
4. I wniosek z wniosku: rozsądnie można mówić dopiero na najwyższym pietrze ogólności. Poniżej łatwo zaliczać wpadki
mazurzenie
| ||
Mazuzysz Mazur
Odprowadzanie składek do ZUS
nie tworzy długu.
A wiec Twoja wypowiedz jest bez sensu. Nie dla tego, ze jesteś neoliberałem ,(który nie umie się uczyć , bo w rządzieTuska już jest lepiej) ale dlatego, ze jest pozbawiona logicznych podstaw.
Odprowadzanie ich do OFE - generuje dług.
Może zdąża się, ze rząd dysponuje nierozdysponowana nadwyżka, ale częściej jest odwrotnie.
Jeżeli pokrywasz wydatki z przychodów to długu nie generujesz.
Jeśli wydatki przekraczają przychody to co robisz? Starasz się zwiekrzyc przychody, ograniczasz wydatki ale nie koniecznie te.
Możesz ograniczyć inne! To sprawa priorytetu. Tylko tu powinna występować ideologia.
W priorytetach jest kawal psa pogrzebanego.
Sprawa polityki (a nie ideologi!)jest rozwiązywanie problemow. Także demograficznych, także mundurowych, a przdluzenie wieku emerytalnego to już wiele ruchów politycznych.
Bo co to da? Jak masz wysokie bezrobocie, emeryt będzie pracował a mlody nie!?
Demografia! Przez wiele lat we Francji narzekano na ujemny przyrost. Polityka to zmieniła! I to kosztowało.
Słynne trzecie dziecko we francuskiej rodzinie!
piątek, 31 grudnia 2010
wtorek, 28 grudnia 2010
-Zdrowie, kolej, nauka itd.itp.
brak na to koniecznych pieniędzy.
Wydawane lekko na wirtualne zagrożenia i realne nie nasze wojny: i Afganistan
dofinansowywanie bogatych
i kościoła itd.itp.
Oszukując,że ładowane, kosztem budżetu, pieniądze w OFE, tam złożone , są pewne!
Nie zanosi się na powrót do zniesionych podatków (w sytuacji kryzysu finansów): składki rentowej i podatku dla bogatych. Podnosi się podatki dla wszystkich (WAT).
Brak pieniędzy
próbuje się zastępować pozornymi działaniami, które kosztują również i przynoszą ewidentne szkody. Bo nie są w stanie żadnego z tych systemów naprawić, a zakłócają lub niszczą systemy funkcjonujące.
Nie bierze się też pod uwagę czasu, (którego na usuwanie wad prototypu i wobec rotacji władzy
-brakuje) nieraz sporego, na wdrażanie nowych systemów.
A poparcie dla tak rozumianych reform zawsze się znajdzie, bo: coś się robi! Bo otwierają się stanowiska pracy dla swojaków. Bo dziennikarze mają o czym mówić.
Rząd pracuje!
brak na to koniecznych pieniędzy.
Wydawane lekko na wirtualne zagrożenia i realne nie nasze wojny: i Afganistan
dofinansowywanie bogatych
i kościoła itd.itp.
Oszukując,że ładowane, kosztem budżetu, pieniądze w OFE, tam złożone , są pewne!
Nie zanosi się na powrót do zniesionych podatków (w sytuacji kryzysu finansów): składki rentowej i podatku dla bogatych. Podnosi się podatki dla wszystkich (WAT).
Brak pieniędzy
próbuje się zastępować pozornymi działaniami, które kosztują również i przynoszą ewidentne szkody. Bo nie są w stanie żadnego z tych systemów naprawić, a zakłócają lub niszczą systemy funkcjonujące.
Nie bierze się też pod uwagę czasu, (którego na usuwanie wad prototypu i wobec rotacji władzy
-brakuje) nieraz sporego, na wdrażanie nowych systemów.
A poparcie dla tak rozumianych reform zawsze się znajdzie, bo: coś się robi! Bo otwierają się stanowiska pracy dla swojaków. Bo dziennikarze mają o czym mówić.
Rząd pracuje!
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Znamienne, że Kuczyński był graczem giełdowym może….dlatego nie stracił kontaktu z rzeczywistością. Znamienne - zauważyłeś Zamorano,że Soros radykalnie oceniający rynki finansowe jako zmierzające do nierównowagi (kryzysu) jest mimo znanego nazwiska izolowany, w swoich opiniach przez ekonomistów głównego nurtu. Pomińmy przyczyny psychologiczne (traktowany jako barbarzyńca wśród wtajemniczonych) i wpływ interesów ….nie dyskutuje się postawionych problemów, lecz je ignoruje. -To co się wyprawia w USA , to tylko klasyczna klasowa analiza może wytłumaczyć! Gdy znamienici przedstawiciele elity intelektualnej amerykańskich ekonomistów strzelają sobie w stopy. Gdzie się podział słynny pragmatyzm amerykański(odpowiedź patrz wyżej). Interesy korporacji oplotły ten kraj swoimi mackami. Obama nie ma ruchu. I tylko należy liczyć na to, że amerykańska dynamika jakoś wyprowadzi ich z bagna. |
orędzie kota
(inne wersje tytułu są gorsze)
-Bo ideologie to nieporozumienia. A więc uwolnimy się od tych podpórek, z których więcej robi się szkody niż pożytku. Nauczmy się chodzić bez ich pomocy- czas dorosnąć.
Wielkość Marksa polegała na tym, że nie był marksistą, tak samo najwybitniejszy z wybitnych Keynes nie był keynsistą, mimo,że w swoim czasie "wszyscy byliśmy keynsistami", lecz nie on.
Nawet, mniejszy, Friedman był przerażony gdy przyjechał do Polski i słyszał co do niego mówią i co wyprawiają jego wyznawcy. A jego uczeń i ortodoksyjny wyznawca Ben Bernanke nie zasłużyłby na jego uznanie.
Do orientowania się w świecie i bezpiecznego poruszania się w nim wystarczy logika określająca granice wolności.
Ideologie zredukowane do do jednej:
demokracji.
Która jest wystarczająco pojemna i wymaga wystarczającej
konsekwencji, wystarczająco odporna na zniekształcenia ,
aby w jednym zamknąć ideo-logiczność.
Minęło już dziesięć lat dwudziestego pierwszego wieku..
Ideologie ubiegłowieczne wloką się dalej,
I odbiją czkawką.
Już ogłoszono koniec wieku ideologii,
Czas je pogrzebać i poprzebijać kołkami osikowymi.
Ideologie to relikt,
Podzielonego świata, granicami terytorialnymi i społecznymi.
Gdy te granice zanikają
- trącą sens.
Precz z ideologiami !Niech żyje demokracja!
-Bo ideologie to nieporozumienia. A więc uwolnimy się od tych podpórek, z których więcej robi się szkody niż pożytku. Nauczmy się chodzić bez ich pomocy- czas dorosnąć.
Wielkość Marksa polegała na tym, że nie był marksistą, tak samo najwybitniejszy z wybitnych Keynes nie był keynsistą, mimo,że w swoim czasie "wszyscy byliśmy keynsistami", lecz nie on.
Nawet, mniejszy, Friedman był przerażony gdy przyjechał do Polski i słyszał co do niego mówią i co wyprawiają jego wyznawcy. A jego uczeń i ortodoksyjny wyznawca Ben Bernanke nie zasłużyłby na jego uznanie.
Do orientowania się w świecie i bezpiecznego poruszania się w nim wystarczy logika określająca granice wolności.
Ideologie zredukowane do do jednej:
demokracji.
Która jest wystarczająco pojemna i wymaga wystarczającej
konsekwencji, wystarczająco odporna na zniekształcenia ,
aby w jednym zamknąć ideo-logiczność.
Minęło już dziesięć lat dwudziestego pierwszego wieku..
Ideologie ubiegłowieczne wloką się dalej,
I odbiją czkawką.
Już ogłoszono koniec wieku ideologii,
Czas je pogrzebać i poprzebijać kołkami osikowymi.
Ideologie to relikt,
Podzielonego świata, granicami terytorialnymi i społecznymi.
Gdy te granice zanikają
- trącą sens.
Precz z ideologiami !Niech żyje demokracja!
piątek, 24 grudnia 2010
komercyjny nie komercyjny
Jakże wspaniale można pomieszać pojęcia.
I to w całej funkcjonującej medialnie przestrzeni publicznej.Od ministra do alienjr - .(a).
Rożnica między komercyjnym państwowym i państwowym non profit jest
jak różnica miedzy odwiedzinami prostytutki i dziewczyny, która cię lubi!
Państwowa kolej non profit ma za zadanie wozić cię, punktualnie i wygodnie. Po to jest i po to istnieje państwo, aby do takiego stanu doprowadzić. Państwowa komercyjna kolej ma na tobie zarabiać.
Z tych samych powodów nie życzę ci sytuacji gdy zachorujesz,na chorobę, na której nie d się nijak zarobić, a w twoim powiecie jest szpital jedyny, skomercjalizowany.
I zapewniam Cię, że z Twojego punktu widzenia będzie obojętne czy będzie to skomercjalizowany szpital państwowy, czy również jak najbardziej komercyjny prywatny. Jeden i drugi odeśle cię na Berdyczów.
I to w całej funkcjonującej medialnie przestrzeni publicznej.Od ministra do alienjr - .(a).
Rożnica między komercyjnym państwowym i państwowym non profit jest
jak różnica miedzy odwiedzinami prostytutki i dziewczyny, która cię lubi!
Państwowa kolej non profit ma za zadanie wozić cię, punktualnie i wygodnie. Po to jest i po to istnieje państwo, aby do takiego stanu doprowadzić. Państwowa komercyjna kolej ma na tobie zarabiać.
Z tych samych powodów nie życzę ci sytuacji gdy zachorujesz,na chorobę, na której nie d się nijak zarobić, a w twoim powiecie jest szpital jedyny, skomercjalizowany.
I zapewniam Cię, że z Twojego punktu widzenia będzie obojętne czy będzie to skomercjalizowany szpital państwowy, czy również jak najbardziej komercyjny prywatny. Jeden i drugi odeśle cię na Berdyczów.
czwartek, 23 grudnia 2010
Wart pac pałaca
Problemy
polskiej służby zdrowia i polskich kolei
są te same.
I tu i tu brakuje kasy.
Żeby utrzymać dla wszystkich przyzwoity poziom służby zdrowia należałoby zwiększyć
dwukrotnie wysokość finansowania!
Podobna sytuacja jest na kolei.
Jakie rozwiązanie proponuje rząd?
Prywatyzacja! I pytanie czy to głupota, czy bezczelne oszustwo tych, których nazywamy reformatorami?
Bo by utrzymać deklarowana powszechność dostępu do tych usług, trzeba by zwiększyć odpłatność.
Albo zmniejszyć dostepość.
I wszystko byłoby O.K. gdyby powiedziano jak się rzeczy maja.
Myślenie totemiczne
Nauki społeczne, nie są "wolne" .
Miejscem ich uprawiania jest przestrzeń skonfliktowanych interesów.
Bo czymże innym jest myślenie ideologiczne, jak nie zamykaniem się w obszarze wyróżnionej zbiorowości, ich interesów i ich skonfliktowania z tymi, którzy do niej nie należą.
Za myśleniem ideologicznym podąża jego ornamentyka totemiczna, nadrzeczywistość, zastępując realizm.
Miejscem ich uprawiania jest przestrzeń skonfliktowanych interesów.
Bo czymże innym jest myślenie ideologiczne, jak nie zamykaniem się w obszarze wyróżnionej zbiorowości, ich interesów i ich skonfliktowania z tymi, którzy do niej nie należą.
Za myśleniem ideologicznym podąża jego ornamentyka totemiczna, nadrzeczywistość, zastępując realizm.
środa, 22 grudnia 2010
Państwo wykolejone Sutowskiego
Takich tekstów więcej!
-Które pokazują mechanizmy ustrojowe i skutki ich działania.
Kapitalizm jak wódka jest dla ludzi, socjalizm też. Trzeba wiedzieć jak to działa, czego się, po czym, można spodziewać.
Rzecz w tym,że to co społeczne nie dzieje się w wyidealizowanym świecie twierdzeń naukowych ale w takim, w którym ścierają się interesy.
Dlatego zakłamywanie rzeczywistości
i zamazywanie śladów mechanizmów- nie trudnych do wykrycia -działa w najlepsze.
-Które pokazują mechanizmy ustrojowe i skutki ich działania.
Kapitalizm jak wódka jest dla ludzi, socjalizm też. Trzeba wiedzieć jak to działa, czego się, po czym, można spodziewać.
Rzecz w tym,że to co społeczne nie dzieje się w wyidealizowanym świecie twierdzeń naukowych ale w takim, w którym ścierają się interesy.
Dlatego zakłamywanie rzeczywistości
i zamazywanie śladów mechanizmów- nie trudnych do wykrycia -działa w najlepsze.
wtorek, 21 grudnia 2010
Kuczyński na ministra finansów rządu socjalistycznego. Bo właśnie przedstawił spójny program gospodarczy.
Tyle, że pewnie nie czuje się socjalistą.I właśnie o to chodzi. Bo tak się porobiło,że socjalizm nie po raz pierwszy staje się ratunkiem dla kapitalizmu.
Imponuje pragmatyzm Kuczyńskiego.
Różny od tego jaki uprawiano podczas pierwszych lat ,,transformacji,, w Polsce.
Tyle, że pewnie nie czuje się socjalistą.I właśnie o to chodzi. Bo tak się porobiło,że socjalizm nie po raz pierwszy staje się ratunkiem dla kapitalizmu.
Imponuje pragmatyzm Kuczyńskiego.
Różny od tego jaki uprawiano podczas pierwszych lat ,,transformacji,, w Polsce.
Patriotyzm europejski
Cezary teraz trafia dziesiątki.
-Lecz nieudanym państwem jesteśmy nie tylko z powodu naszego niedorozwoju organizacyjnego i niskiego kapitału społecznego. Mamy niezłe towarzystwo nawet pośród tych udanych, którzy tracą swój dorobek.
Bo jak mówi Krastew świat się zmienił i trzeba to zobaczyć! Aby nie nabijać sobie wciąż guza.
Tylko nieliczne państwa są w stanie zadbać o swoich obywateli. Większości, to się nie udaje. Bo jak mówi po sąsiedzku Kuczyński (ten lepszy) jeżeli jakieś państwo ma nawet niewielkie kłopoty, to rozszarpują go spekulanci, wpędzając w większe.
Wracając do Cezarego, patriotyzm narodowy trzeba zastąpić patriotyzmem
europejskim,- naszej planety -Ziemi. Za globalizmem gospodarczym podążają inne sfery.
Skala Europy jest wystarczająca aby mogła sobie pozwolić na to, na co nie są w stanie- państwa narodowe.
Europa jest zatem szansą dla wszystkich jej państw. Jest szansą dla nas. Narodowy patriotyzm dzisiaj, to zrozumienie i działanie na rzecz patriotyzmu europejskiego.
Egoizmy narodowe przyobleczone w w narodowe patriotyzmy działają wbrew interesom swoich narodów.
Teraz tylko kilka państw jest dostatecznie dużych aby zachować suwerenność.
Kaczyńskiemu, z jego mentalnością poprzedniego wieku, do głowy nie przyjdzie , że dzisiaj o suwerenności decyduje potencjał umożliwiający obronę przed atakiem kapitału spekulacyjnego, a nie obrona przed watahą ruskich czołgów.
-Lecz nieudanym państwem jesteśmy nie tylko z powodu naszego niedorozwoju organizacyjnego i niskiego kapitału społecznego. Mamy niezłe towarzystwo nawet pośród tych udanych, którzy tracą swój dorobek.
Bo jak mówi Krastew świat się zmienił i trzeba to zobaczyć! Aby nie nabijać sobie wciąż guza.
Tylko nieliczne państwa są w stanie zadbać o swoich obywateli. Większości, to się nie udaje. Bo jak mówi po sąsiedzku Kuczyński (ten lepszy) jeżeli jakieś państwo ma nawet niewielkie kłopoty, to rozszarpują go spekulanci, wpędzając w większe.
Wracając do Cezarego, patriotyzm narodowy trzeba zastąpić patriotyzmem
europejskim,- naszej planety -Ziemi. Za globalizmem gospodarczym podążają inne sfery.
Skala Europy jest wystarczająca aby mogła sobie pozwolić na to, na co nie są w stanie- państwa narodowe.
Europa jest zatem szansą dla wszystkich jej państw. Jest szansą dla nas. Narodowy patriotyzm dzisiaj, to zrozumienie i działanie na rzecz patriotyzmu europejskiego.
Egoizmy narodowe przyobleczone w w narodowe patriotyzmy działają wbrew interesom swoich narodów.
Teraz tylko kilka państw jest dostatecznie dużych aby zachować suwerenność.
Kaczyńskiemu, z jego mentalnością poprzedniego wieku, do głowy nie przyjdzie , że dzisiaj o suwerenności decyduje potencjał umożliwiający obronę przed atakiem kapitału spekulacyjnego, a nie obrona przed watahą ruskich czołgów.
niedziela, 19 grudnia 2010
piątek, 17 grudnia 2010
Do tych, którzy się obrazili
Widocznie nieuważnie przeczytali tekst, którym poczuli się obrażeni.
I jeśli nawet przyjmiemy, że liczą się nie tylko racje, ale także emocje, to jeśli ktoś wymaga wzajemności
-zasługuje na nią wtedy, gdy jest zdolny uszanować emocje innych.
Niedopuszczalne - gdy się jest mniejszością- wydawanie ocen moralnych w imię większości.
W przeciwieństwie do ocen racjonalnych, w których często to mniejszość ma mocniej uzasadnione prawo do ferowania wyroków.
Lecz jeśli chodzi o racje, argumenty i te rzeczy, to już inna rozmowa.
I jeśli nawet przyjmiemy, że liczą się nie tylko racje, ale także emocje, to jeśli ktoś wymaga wzajemności
-zasługuje na nią wtedy, gdy jest zdolny uszanować emocje innych.
Niedopuszczalne - gdy się jest mniejszością- wydawanie ocen moralnych w imię większości.
W przeciwieństwie do ocen racjonalnych, w których często to mniejszość ma mocniej uzasadnione prawo do ferowania wyroków.
Lecz jeśli chodzi o racje, argumenty i te rzeczy, to już inna rozmowa.
Oj, nie łatwo być cysorzem
Poprzednio napisałem, jak to łatwo być politykiem.
Teraz napiszę jak -nie łatwo.
Być dobrym politykiem to jak być dobrym psem, który nigdy nie gubi tropu.
Trzeba mieć upór i ten zmysł w niezwykłym stopniu wyostrzony , bo w polityce pogubić się można już na dzień dobry, a potem już tylko być cieniem polityka do końca kariery.
I nie pomoże: ani inteligencja ani doświadczenie i wykształcenie, ani bycie tzw. "porządnym człowiekiem", ani skurwysynem.
-Nic nie pomoże.
Kto z długiej listy solidaruchów zasługuje na miano polityka?
Tadeusz Mazowiecki, który wnosił do niej powagę, zdrowy rozsądek, otwartość i pryncypialność, rzetelność, dotrzymywanie umów, polityczność- ale także rys ludzki. To takie trochę nie określone, ale chciałoby się, aby to było trwałym jej składnikiem. Inny kandydat. Nie sprawdził się, wydawałoby się predestynowany- Kuroń.
Rekord- Buzka cztery nieudolne reformy.
Innych z tej półki, najbardziej wyróżnianych, pomińmy.
- Z komuchów ilustratywnie posypali się: zdolny Oleksy- polityka przetrąciła mu kręgosłup i teraz pałęta się; inteligentny i wykształcony Borowski, wydawałoby się że, jeśli ktoś -to on -i nic. Nie najgorszy w końcu Miller -wprowadził nas do Europy, lecz także do Iraku i olał lewicę -Kwaśniewski, niepozbawiony klasy, duża polityczna ryba. Czy można go kwalifikować pozytywnie (za konstytucje i Europę)? Jeśli już, to nie w w kategorii lewica.
Bo polityk zasługuje na to miano wtedy, gdy coś po sobie pozostawi za co możemy mu być wdzięczni.
Piszę to po obejrzeniu Elżbiety Jakubiak u Moniki, gdy podała powód dla, którego chce się zająć
komisją do zbadania Katastrofy Smoleńskiej, angażującą się w coś co powinno zbijać politykę z właściwego jej tropu, ona odnajduje trop!
Wyjaśniam.
To co się wydarzyło i wydarza wokół Katastrofy Smoleńskiej jest szkodliwe społecznie i powinno zostać dawno rozliczone, zakwalifikowane i odłożone na półkę historii.
Wydawałoby się że Jakubiak wpisuje się w ten negatywny scenariusz.
Lecz nie! Jeśliby komisja potrafiła się zająć prześwietleniem mechanizmu funkcjonowania państwa, wówczas byłby, to sukces tych, którzy by do tego doprowadzili.
Ba, byłaby to pierwsza dobra komisja, bo wszystkie, z pierwszą na czele, były nieudane i nie stworzyły pozytywnej jakości instytucjonalnej.
Lecz w/w musiałaby także sprostać sytuacji, w której nie mała część odpowiedzialności za złe funkcjonowanie państwa spada na zmarłego prezydenta. Jeżeli jest gotowa na to! To niech obejmuje przewodnictwo i niech komisja powstaje. Ale do tego nie dopuści brat.
Tym nie mniej podobało mi się to, że potrafiła wykorzystać do pozytywnego politycznego celu coś co pozytywne nie jest.
Teraz napiszę jak -nie łatwo.
Być dobrym politykiem to jak być dobrym psem, który nigdy nie gubi tropu.
Trzeba mieć upór i ten zmysł w niezwykłym stopniu wyostrzony , bo w polityce pogubić się można już na dzień dobry, a potem już tylko być cieniem polityka do końca kariery.
I nie pomoże: ani inteligencja ani doświadczenie i wykształcenie, ani bycie tzw. "porządnym człowiekiem", ani skurwysynem.
-Nic nie pomoże.
Kto z długiej listy solidaruchów zasługuje na miano polityka?
Tadeusz Mazowiecki, który wnosił do niej powagę, zdrowy rozsądek, otwartość i pryncypialność, rzetelność, dotrzymywanie umów, polityczność- ale także rys ludzki. To takie trochę nie określone, ale chciałoby się, aby to było trwałym jej składnikiem. Inny kandydat. Nie sprawdził się, wydawałoby się predestynowany- Kuroń.
Rekord- Buzka cztery nieudolne reformy.
Innych z tej półki, najbardziej wyróżnianych, pomińmy.
- Z komuchów ilustratywnie posypali się: zdolny Oleksy- polityka przetrąciła mu kręgosłup i teraz pałęta się; inteligentny i wykształcony Borowski, wydawałoby się że, jeśli ktoś -to on -i nic. Nie najgorszy w końcu Miller -wprowadził nas do Europy, lecz także do Iraku i olał lewicę -Kwaśniewski, niepozbawiony klasy, duża polityczna ryba. Czy można go kwalifikować pozytywnie (za konstytucje i Europę)? Jeśli już, to nie w w kategorii lewica.
Bo polityk zasługuje na to miano wtedy, gdy coś po sobie pozostawi za co możemy mu być wdzięczni.
Piszę to po obejrzeniu Elżbiety Jakubiak u Moniki, gdy podała powód dla, którego chce się zająć
komisją do zbadania Katastrofy Smoleńskiej, angażującą się w coś co powinno zbijać politykę z właściwego jej tropu, ona odnajduje trop!
Wyjaśniam.
To co się wydarzyło i wydarza wokół Katastrofy Smoleńskiej jest szkodliwe społecznie i powinno zostać dawno rozliczone, zakwalifikowane i odłożone na półkę historii.
Wydawałoby się że Jakubiak wpisuje się w ten negatywny scenariusz.
Lecz nie! Jeśliby komisja potrafiła się zająć prześwietleniem mechanizmu funkcjonowania państwa, wówczas byłby, to sukces tych, którzy by do tego doprowadzili.
Ba, byłaby to pierwsza dobra komisja, bo wszystkie, z pierwszą na czele, były nieudane i nie stworzyły pozytywnej jakości instytucjonalnej.
Lecz w/w musiałaby także sprostać sytuacji, w której nie mała część odpowiedzialności za złe funkcjonowanie państwa spada na zmarłego prezydenta. Jeżeli jest gotowa na to! To niech obejmuje przewodnictwo i niech komisja powstaje. Ale do tego nie dopuści brat.
Tym nie mniej podobało mi się to, że potrafiła wykorzystać do pozytywnego politycznego celu coś co pozytywne nie jest.
środa, 15 grudnia 2010
OFE
Nie spodziewałem się, że Roberta Gwiazdowskiego stać na taką wypowiedź jaka ukazała się w,, Angorze".
OFE jest tematem od jakiegoś czasu w przestrzeni publicznej wałkowanym , i jak zwykle, nie wiadomo o co chodzi. Coś jest na rzeczy, ale na podstawie publicznych wypowiedzi, nie bardzo wiadomo co. Dużo jazgotu i nic z tego nie wynika, ani jakiegoś sensu, ani logiki. Tymczasem Monika Olejnik się niepokoi, a Palikot chce wychodzić na ulice w obronie OFE, które jest g. warte.
Co mówi Gwiazdowski.
-"W OFE nie ma żadnych pieniędzy. Są tylko
obligacje Skarbu Państwa i akcje." .....
Lub odwrotnie.
Jeśli nie ma pieniędzy tylko obligacje skarbu państwa, to znaczy,że OFE ma pełne zaufanie do państwa i bardziej mu ufa niż Olejnik i Palikot, którzy wolą aby ich pieniądze były w rękach OFE , a nie w rękach państwa. To co budzi zaufanie OFE nie budzi zaufania Olejnik i Palikota.
Rentowność OFE
-"Przez 11 lat OFE przyniosły 40% zysku."
-"Tylko,że przez ten czas inflacja liczona w tzw. procencie składanym była wyższa niż 40%.....
-Wniosek!?
Akcje
-"Nie liczyłbym na sprawdzenie się teorii, że w dłuższej perspektywie wartość akcji na giełdzie będzie zawsze rosła. Gdy niemieccy i francuscy podatnicy zapłacą za kryzys w Grecji i Irlandii, a być może także w Portugalii i Hiszpanii, to kto zapłaci za kryzys w Niemczech i we Francji?"
,,-Michał Boni niedawno powiedział, że emerytury z OFE moga być dwa razy wieksze niż w ZUS i pewnie miał racje.
Ale gdy powiem, że emerytury z ZUS będą pięć razy wyższe niż w OFE, to też mogę miec rację."!!!
Obligacje
"OFE dostają pieniądze z ZUS-u i kupują za nie obligacje skarbu państwa(70% inwestowanych środków).
-"Pieniądze z obligacji państwo przekazuje do ZUS-u,żeby ten miał na wypłatę emerytur"
-"Od takiego obracania pieniędzmi cały czas ich ubywa......"
Na koniec smakowicie
"-....Jak mówi prawo Murphy'ego ludzie postępują rozsądnie dopiero wówczas , gdy wszystkie inne rozwiązania zawiodą.
Być może dopiero wtedy wprowadzona zostanie dowolność należenia do OFE i okaże się , że 90% Polaków wybierze ZUS..."
OFE jest tematem od jakiegoś czasu w przestrzeni publicznej wałkowanym , i jak zwykle, nie wiadomo o co chodzi. Coś jest na rzeczy, ale na podstawie publicznych wypowiedzi, nie bardzo wiadomo co. Dużo jazgotu i nic z tego nie wynika, ani jakiegoś sensu, ani logiki. Tymczasem Monika Olejnik się niepokoi, a Palikot chce wychodzić na ulice w obronie OFE, które jest g. warte.
Co mówi Gwiazdowski.
-"W OFE nie ma żadnych pieniędzy. Są tylko
obligacje Skarbu Państwa i akcje." .....
Lub odwrotnie.
Jeśli nie ma pieniędzy tylko obligacje skarbu państwa, to znaczy,że OFE ma pełne zaufanie do państwa i bardziej mu ufa niż Olejnik i Palikot, którzy wolą aby ich pieniądze były w rękach OFE , a nie w rękach państwa. To co budzi zaufanie OFE nie budzi zaufania Olejnik i Palikota.
Rentowność OFE
-"Przez 11 lat OFE przyniosły 40% zysku."
-"Tylko,że przez ten czas inflacja liczona w tzw. procencie składanym była wyższa niż 40%.....
-Wniosek!?
Akcje
-"Nie liczyłbym na sprawdzenie się teorii, że w dłuższej perspektywie wartość akcji na giełdzie będzie zawsze rosła. Gdy niemieccy i francuscy podatnicy zapłacą za kryzys w Grecji i Irlandii, a być może także w Portugalii i Hiszpanii, to kto zapłaci za kryzys w Niemczech i we Francji?"
,,-Michał Boni niedawno powiedział, że emerytury z OFE moga być dwa razy wieksze niż w ZUS i pewnie miał racje.
Ale gdy powiem, że emerytury z ZUS będą pięć razy wyższe niż w OFE, to też mogę miec rację."!!!
Obligacje
"OFE dostają pieniądze z ZUS-u i kupują za nie obligacje skarbu państwa(70% inwestowanych środków).
-"Pieniądze z obligacji państwo przekazuje do ZUS-u,żeby ten miał na wypłatę emerytur"
-"Od takiego obracania pieniędzmi cały czas ich ubywa......"
Na koniec smakowicie
"-....Jak mówi prawo Murphy'ego ludzie postępują rozsądnie dopiero wówczas , gdy wszystkie inne rozwiązania zawiodą.
Być może dopiero wtedy wprowadzona zostanie dowolność należenia do OFE i okaże się , że 90% Polaków wybierze ZUS..."
Polityka
Za sprawą Kluzik i Palikota jakby powróciła polityka.
Jest nadzieja ale zwodna, bo dopóki nie będzie wyraźnego przesłania klasowego, to mimo najlepszych początków skończy się jak zawsze.
Paradoks.
Z jednej strony polityka zanika, bo nie jest klasowa. Z drugiej strony mechanizm demokratyczny powoduje odchodzenie od podejścia klasowego do polityki. Bo aby zwyciężyć w wyborach, trzeba sięgnąć po głosy z różnych klas społecznych.
I polityka przestaje być polityczna.
Skutki są dalekosiężne. Gdy pominiemy aspekt klasowy w polityce, wówczas sens polityki sprowadza się do władzy dla władzy, a nie do osiągania celów pożytecznych dla społeczeństwa.
Kolejne skutki to, negatywny dobór ludzi na rządowe stanowiska funkcyjne, bo liczy się tylko umiejętność utrzymywania się przy władzy.
A potem dziwimy się dlaczego mamy u władzy nieudaczników.
Jest nadzieja ale zwodna, bo dopóki nie będzie wyraźnego przesłania klasowego, to mimo najlepszych początków skończy się jak zawsze.
Paradoks.
Z jednej strony polityka zanika, bo nie jest klasowa. Z drugiej strony mechanizm demokratyczny powoduje odchodzenie od podejścia klasowego do polityki. Bo aby zwyciężyć w wyborach, trzeba sięgnąć po głosy z różnych klas społecznych.
I polityka przestaje być polityczna.
Skutki są dalekosiężne. Gdy pominiemy aspekt klasowy w polityce, wówczas sens polityki sprowadza się do władzy dla władzy, a nie do osiągania celów pożytecznych dla społeczeństwa.
Kolejne skutki to, negatywny dobór ludzi na rządowe stanowiska funkcyjne, bo liczy się tylko umiejętność utrzymywania się przy władzy.
A potem dziwimy się dlaczego mamy u władzy nieudaczników.
Palikot
tyżeś mi brat, gdy zwracasz uwagę na Jarosława mówiącego , że prezydent daje sygnał prokuraturze jak ma się zachowywać. Tak jakby dawanie takich sygnałów i ich egzekwowanie przez niezależny konstytucyjnie organ państwowy było czymś naturalnym.
Na tego rodzaju dictum nie po raz pierwszy przestrzeń publiczna skandalicznie nie reaguje, popełniając grzech zaniechania, dając fatalne przyzwolenie podobnym zachowaniom. Bo skoro jemu wolno, bo skoro wysoki funkcjonariusz państwowy tak mówi, to widocznie wie co mówi i widocznie tak być musi?
Tak w ogóle, to Palikot okazał się inteligentnym nie tylko w błaznowaniu, ważnym dla odczarowania konieczności naszej obecności w Afganistanie. Mimo, że wylewa mu się z uszu neoliberalizm, któremu dał wyraz w przyjaznym państwie , a teraz gdy broni OFE groźbą wyjścia na ulice.
Na tego rodzaju dictum nie po raz pierwszy przestrzeń publiczna skandalicznie nie reaguje, popełniając grzech zaniechania, dając fatalne przyzwolenie podobnym zachowaniom. Bo skoro jemu wolno, bo skoro wysoki funkcjonariusz państwowy tak mówi, to widocznie wie co mówi i widocznie tak być musi?
Tak w ogóle, to Palikot okazał się inteligentnym nie tylko w błaznowaniu, ważnym dla odczarowania konieczności naszej obecności w Afganistanie. Mimo, że wylewa mu się z uszu neoliberalizm, któremu dał wyraz w przyjaznym państwie , a teraz gdy broni OFE groźbą wyjścia na ulice.
Rządowi nie zależy,
Po co komu kłopoty!?
Dodatkowe kłopoty, dodatkowe zobowiązania dodatkowe pieniądze.
Zatem rząd będzie ukręcał łeb wszelkim kłopotliwym inicjatywom, bo kto lubi je mieć.
Rząd ma dwa cele i jeden priorytet, utrzymać w ryzach budżet, wydać śodki funduszy europejskich i utrzymać siebie przy władzy.
Reszta to tylko niepotrzebna dodatkowa praca, niepotrzebne zadrażnienia i wydatki.
Dlatego rządowi nie będzie zleżeć.
-O tym pisze w Krytyce Sutowski:,,Możemy podejrzewać, że rządowi niespecjalnie zależy na tym, żeby projekt stał się głośny i żeby prace nad nim przyspieszyły. Może utknąć na całe miesiące w kolejnych – niekoniecznie produktywnych – komisjach, konsultacjach i czytaniach,,
-
Dodatkowe kłopoty, dodatkowe zobowiązania dodatkowe pieniądze.
Zatem rząd będzie ukręcał łeb wszelkim kłopotliwym inicjatywom, bo kto lubi je mieć.
Rząd ma dwa cele i jeden priorytet, utrzymać w ryzach budżet, wydać śodki funduszy europejskich i utrzymać siebie przy władzy.
Reszta to tylko niepotrzebna dodatkowa praca, niepotrzebne zadrażnienia i wydatki.
Dlatego rządowi nie będzie zleżeć.
-O tym pisze w Krytyce Sutowski:,,Możemy podejrzewać, że rządowi niespecjalnie zależy na tym, żeby projekt stał się głośny i żeby prace nad nim przyspieszyły. Może utknąć na całe miesiące w kolejnych – niekoniecznie produktywnych – komisjach, konsultacjach i czytaniach,,
-
Nie ma to jak być cysarzem
Patrzę jak i słucham co wygaduje (trzy po trzy) Brudziński u Moniki i myślę sobie.
Zawód polityka, u nas, to sam cymes. Nie trzeba mięć wykształcenia, zdolności organizacyjnych i potrzebnego doświadczenia,ani inteligencji, charakteru, klasy, nie trzeba mieć nic z tego - z czego powstaje coś pożytecznego.
Ba, nie należy mieć tego bagażu! Który jest wręcz szkodliwy.
Jak sensownie zaczęli mówić Kluzik i Palikot gdy wyzwolili się z objęć swoich partii i gdy są zmuszani do tworzenia nowego języka polityki.
Trzeba posiąść wyłącznie jedną umiejętność: utrzymywania się przy władzy!
Nie chcę powiedzieć, że polityk nie poci się, nie stresuje i subiektywnie uważa, że jest bardzo zajęty i obciążony obowiązkami.
Neoliberalizm, jest nie tylko ideologią rozbuchanego kapitalizmu, który chciałby sobie podporządkować wszystko co się da, nie bacząc na konsekwencje społeczne.
Jest darem dla polityków, którzy nic pożytecznego nie potrafią zrobić!
Wtedy gdy mówi, że broń boże, państwo nie powinno się do niczego wtrącać, bo popsuje rynek.
Więc nic nie robią, aby rynku nie popsuć.
Utrzymać się przy władzy i na tym koniec!
Stąd się bierze działanie pod słupki, a nie pod potrzeby społeczne.
Równie idącym w gwizdek działaniem jest jałowe
(lewica proponuje usuwanie przyczyn ekonomicznych) zagospodarowywanie różnych form wykluczenia.
U nas dochodzi wykluczenie związane z przystosowaniem się do transformacji ustrojowej i podawanie skołowanym ludziom prostych rozwiązań: Żydzi, komuniści, spisek wokół Smoleńska, korupcja.
Są to podpowiedzi, które maja określić winnego odpowiedzialnego za nieudane życie, fatalną egzystencje.
Jak wytępi się tych , czy tamtych, to będzie ci dobrze.
Tymczasem współżyjemy z kapitalizmem tym najlepszym mechanizmem gospodarczym. Który może służyć społeczeństwu lub go zniewalać. Opresje kapitalistyczne są wielorakie, lecz sęk w tym aby je neutralizować i czerpać z niego korzyści, a nie niedole. Tabakiera dla nosa, a nie nos dla tabakiery.
Dlatego polityka, czyli okiełznywanie kapitalizmu, wprzęganie go do pracy na rzecz społeczeństwa,
to olbrzymie, ciągle źle , a nieraz fatalnie, zagospodarowane przez nią pole.
Zawód polityka, u nas, to sam cymes. Nie trzeba mięć wykształcenia, zdolności organizacyjnych i potrzebnego doświadczenia,ani inteligencji, charakteru, klasy, nie trzeba mieć nic z tego - z czego powstaje coś pożytecznego.
Ba, nie należy mieć tego bagażu! Który jest wręcz szkodliwy.
Jak sensownie zaczęli mówić Kluzik i Palikot gdy wyzwolili się z objęć swoich partii i gdy są zmuszani do tworzenia nowego języka polityki.
Trzeba posiąść wyłącznie jedną umiejętność: utrzymywania się przy władzy!
Nie chcę powiedzieć, że polityk nie poci się, nie stresuje i subiektywnie uważa, że jest bardzo zajęty i obciążony obowiązkami.
Neoliberalizm, jest nie tylko ideologią rozbuchanego kapitalizmu, który chciałby sobie podporządkować wszystko co się da, nie bacząc na konsekwencje społeczne.
Jest darem dla polityków, którzy nic pożytecznego nie potrafią zrobić!
Wtedy gdy mówi, że broń boże, państwo nie powinno się do niczego wtrącać, bo popsuje rynek.
Więc nic nie robią, aby rynku nie popsuć.
Utrzymać się przy władzy i na tym koniec!
Stąd się bierze działanie pod słupki, a nie pod potrzeby społeczne.
Równie idącym w gwizdek działaniem jest jałowe
(lewica proponuje usuwanie przyczyn ekonomicznych) zagospodarowywanie różnych form wykluczenia.
U nas dochodzi wykluczenie związane z przystosowaniem się do transformacji ustrojowej i podawanie skołowanym ludziom prostych rozwiązań: Żydzi, komuniści, spisek wokół Smoleńska, korupcja.
Są to podpowiedzi, które maja określić winnego odpowiedzialnego za nieudane życie, fatalną egzystencje.
Jak wytępi się tych , czy tamtych, to będzie ci dobrze.
Tymczasem współżyjemy z kapitalizmem tym najlepszym mechanizmem gospodarczym. Który może służyć społeczeństwu lub go zniewalać. Opresje kapitalistyczne są wielorakie, lecz sęk w tym aby je neutralizować i czerpać z niego korzyści, a nie niedole. Tabakiera dla nosa, a nie nos dla tabakiery.
Dlatego polityka, czyli okiełznywanie kapitalizmu, wprzęganie go do pracy na rzecz społeczeństwa,
to olbrzymie, ciągle źle , a nieraz fatalnie, zagospodarowane przez nią pole.
poniedziałek, 13 grudnia 2010
Sierakowski -nie- po polsku 2
Zrobił coś co temu trzydziestolatkowi już na początku ,życia zawodowego, dorosłego stawia...
Żeby nie przechwalić , jest dokonaniem w Polsce rzadkim. Najtrudniejsza próba dla kogoś, kto organizuje ludzi dla jakiegoś celu i jego dokonanie dalej trwa i rozwija się bez niego.
Jeżeli rozejrzymy się za tym co w Polsce w dwudziestoleciu udało się, w sferze społecznego organizowania ludzi, lub instytucji, to nie jest tego wiele, i rezultaty nie są trwałe.
Ewa Łętowska wywindowała na wysoki poziom instytucje rzecznika praw obywatelskich, lecz nie na długo. Podobnie sprawy mają się z Trybunałem Konstytucyjnym. Telewizja Polska kiedyś świetnie działająca uległa degradacji. Upolityczniając (Kaczyński) te instytucje zniszczono ich niezależność i sens istnienia .
Czy może ktoś zna pozytywne przykłady, które pominąłem?
Co by tu można spieprzyć panowie?
Żeby nie przechwalić , jest dokonaniem w Polsce rzadkim. Najtrudniejsza próba dla kogoś, kto organizuje ludzi dla jakiegoś celu i jego dokonanie dalej trwa i rozwija się bez niego.
Jeżeli rozejrzymy się za tym co w Polsce w dwudziestoleciu udało się, w sferze społecznego organizowania ludzi, lub instytucji, to nie jest tego wiele, i rezultaty nie są trwałe.
Ewa Łętowska wywindowała na wysoki poziom instytucje rzecznika praw obywatelskich, lecz nie na długo. Podobnie sprawy mają się z Trybunałem Konstytucyjnym. Telewizja Polska kiedyś świetnie działająca uległa degradacji. Upolityczniając (Kaczyński) te instytucje zniszczono ich niezależność i sens istnienia .
Czy może ktoś zna pozytywne przykłady, które pominąłem?
Co by tu można spieprzyć panowie?
Generał Jaruzelski
Dla mnie, jeden z najwybitniejszych i zasłużonych, ale także sprawnych, inteligentnych, przywódców politycznych w historii Polski. Tę moją ,,niesłychaną,, opinie podzielają liczni Polacy, a najliczniejsi uznają za słuszne wprowadzenie Stanu Wojennego.
To nie są jakieś wyssane z palca takie sobie, ale fakt wielokrotnie potwierdzony badaniami opinii publicznej statystycznie, liczbowo, rachunkowo.
W języku publicznym tymczasem
-Jaruzelski to: zbrodniarz, a co najmniej antypolski prosowiecki sprzedawczyk, najłagodniej obrońca przywilejów.
-Czy to na pewno sprawa dotycząca wyłącznie Generała?
Żyjemy wszak w kraju demokratycznym, rządzonym demokratycznie przez wiekszość.
Ci, którzy w ten sposób osadzają Generała, a robi tak wiekszość publicystów i polityków, dają nie tylko świadectwo swojego stosunku do niego.
Oni usiłują dyskryminować potężna część społeczeństwa. Niemały apartheid!
-,,Jaruzelski to: zbrodniarz, a co najmniej antypolski prosowiecki sprzedawczyk, najłagodniej obrońca przywilejów,,.
- Ty, mówiąc w ten sposób obrażasz mnie i tych, którzy myślą podobnie jak ja.
Czy słyszałeś o czymś takim jak: prawo do odmiennych poglądów, durniu? To najłagodniejszy wyraz jaki wyszukałem. Nie chcąc poprzez kontekst obrazić człowieka kulturalnego, jakim jest Generał.
To nie są jakieś wyssane z palca takie sobie, ale fakt wielokrotnie potwierdzony badaniami opinii publicznej statystycznie, liczbowo, rachunkowo.
W języku publicznym tymczasem
-Jaruzelski to: zbrodniarz, a co najmniej antypolski prosowiecki sprzedawczyk, najłagodniej obrońca przywilejów.
-Czy to na pewno sprawa dotycząca wyłącznie Generała?
Żyjemy wszak w kraju demokratycznym, rządzonym demokratycznie przez wiekszość.
Ci, którzy w ten sposób osadzają Generała, a robi tak wiekszość publicystów i polityków, dają nie tylko świadectwo swojego stosunku do niego.
Oni usiłują dyskryminować potężna część społeczeństwa. Niemały apartheid!
-,,Jaruzelski to: zbrodniarz, a co najmniej antypolski prosowiecki sprzedawczyk, najłagodniej obrońca przywilejów,,.
- Ty, mówiąc w ten sposób obrażasz mnie i tych, którzy myślą podobnie jak ja.
Czy słyszałeś o czymś takim jak: prawo do odmiennych poglądów, durniu? To najłagodniejszy wyraz jaki wyszukałem. Nie chcąc poprzez kontekst obrazić człowieka kulturalnego, jakim jest Generał.
Chatte!
Przestraszyłaś się tego co może kryć anonimowość internetu, gdy pozwoliłaś sobie na mówienie o pokazywaniu kocich pazurków. I przechyliłaś się w przeciwną stronę z tym panem: do mnie i do siudemkowego. Jesteśmy w przestrzeni wirtualnej i internetowej, która rządzi się swoimi prawami, o których dowiadujemy się coraz więcej -w miarę upływu czasu.
Więc tu można, a nawet należy. W realu nie koniecznie. Ale tym się w końcu różnią. Bo tu króluje skrót, skrót, oszczędność słów (z Twojego ostatniego wpisu wyżej powinnaś wykreślić połowę słów nie tylko ,,pana,, bez szkody dla tego co chciałaś powiedzieć).
Tu liczy się bezpośredniość i jak najszybsze docieranie do sedna. Wszystko co temu przeszkadza, zobaczysz, będzie eliminowane.
To ma być rozmowa, poddana jedynie dystrykcji logicznej, dlatego np. kończenie: ,,pozdrawiam,,, to tak jakby rozmawiać z kimś i nagle powiedzieć -pozdrawiam. Tam od rzeczy i tu też . Internetowe wypowiedzi, gdy maja charakter niekończącej się rozmowy nie mogą mieć ani powitań, jakie stosujemy w listach, ani pożegnalnych formułek.
Sick! Protestuj, ale się przekonasz-po czasie.
-Jeśli chodzi o nadciągającą ,,przejrzystą rzeczywistość,, , to ma ona charakter technologiczny. W połączeniu z zasadą, że to co jest możliwe do zrealizowania -zrealizowane będzie.
Już w Londynie i w Pekinie masz tyle kamer, że podczas spaceru jesteś wielokrotnie inwigilowana.
Różne urzędy państwowe wiedza o tobie coraz więcej, twoje życie internetowe jest nie do wymazania.
W Japonii ale słyszałem, ze także we Francji twoje dosje ciągnie się za tobą już od przedszkola. A więc uważaj!
Zastanawiam się co będzie w fachu złodziejskim, gdy nic się nie da ukryć.
_Jeśli chodzi o tego bloga, to nie jest źle: Tygodniowo jest teraz około 15O wejść. 1/3 z zagranicy.
Przestraszyłaś się tego co może kryć anonimowość internetu, gdy pozwoliłaś sobie na mówienie o pokazywaniu kocich pazurków. I przechyliłaś się w przeciwną stronę z tym panem: do mnie i do siudemkowego. Jesteśmy w przestrzeni wirtualnej i internetowej, która rządzi się swoimi prawami, o których dowiadujemy się coraz więcej -w miarę upływu czasu.
Więc tu można, a nawet należy. W realu nie koniecznie. Ale tym się w końcu różnią. Bo tu króluje skrót, skrót, oszczędność słów (z Twojego ostatniego wpisu wyżej powinnaś wykreślić połowę słów nie tylko ,,pana,, bez szkody dla tego co chciałaś powiedzieć).
Tu liczy się bezpośredniość i jak najszybsze docieranie do sedna. Wszystko co temu przeszkadza, zobaczysz, będzie eliminowane.
To ma być rozmowa, poddana jedynie dystrykcji logicznej, dlatego np. kończenie: ,,pozdrawiam,,, to tak jakby rozmawiać z kimś i nagle powiedzieć -pozdrawiam. Tam od rzeczy i tu też . Internetowe wypowiedzi, gdy maja charakter niekończącej się rozmowy nie mogą mieć ani powitań, jakie stosujemy w listach, ani pożegnalnych formułek.
Sick! Protestuj, ale się przekonasz-po czasie.
-Jeśli chodzi o nadciągającą ,,przejrzystą rzeczywistość,, , to ma ona charakter technologiczny. W połączeniu z zasadą, że to co jest możliwe do zrealizowania -zrealizowane będzie.
Już w Londynie i w Pekinie masz tyle kamer, że podczas spaceru jesteś wielokrotnie inwigilowana.
Różne urzędy państwowe wiedza o tobie coraz więcej, twoje życie internetowe jest nie do wymazania.
W Japonii ale słyszałem, ze także we Francji twoje dosje ciągnie się za tobą już od przedszkola. A więc uważaj!
Zastanawiam się co będzie w fachu złodziejskim, gdy nic się nie da ukryć.
_Jeśli chodzi o tego bloga, to nie jest źle: Tygodniowo jest teraz około 15O wejść. 1/3 z zagranicy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)