Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 5 listopada 2012

Zerwany związek

między nakładem pracy, a zyskiem.
Każdy sposób na zyskanie zysku
jest dobry.
Zostało wychowane pokolenie, które tak uważa.
-Im zysk
osiągnięty   mniejszym
nakładem własnym
i większym współpracujących
przy jego osiąganiu
-tym lepiej.
Nikomu już nie przeszkadza,
że odbywa to się na zasadzie gry zero jedynkowej.
                                         kot

Polska Elektrownie atomowe

Rzeczywistość finansowa wymusiła odstąpienie
od tego nieszczęsnego projektu.
 wg. prof. J. Poczyka

Ekonomia Inne spojrzenie na progresję podatkową

nie chodzi o  aspekt społeczny
-jakkolwiek rozumiany,
chodzi o prawidłowe działanie mechanizmu gospodarczego
i właśnie rynku.
Gdyż pod koniec cyklu koniunkturalnego pieniądze zaczynają
się spiętrzać na kontach nielicznych podmiotów,
osuszając rynek mniejszych z pieniądza
i rynek ostro wyhamowuje.
                             JK

USA Dlaczego my republikanie....... mamy troszczyć się o deficyt?

Spadkiem ery Reagana był gigantyczny, największy w czasach pokoju, deficyt budżetowy spowodowany przede wszystkim kombinacją wielkich wydatków na zbrojenia w latach 80. z gwałtowną obniżką podatków korporacyjnych i najwyższych stawek podatku dochodowego. W pewnym sensie ziściła się cyniczna przepowiednia Irvinga Kristola z lat 80., który pytał retorycznie: dlaczego my, republikanie, mamy troszczyć się o deficyt? Przecież możemy obniżyć podatki, nie obniżając wydatków, inaczej niż tradycyjni konserwatyści w rodzaju generała Eisenhowera; deficyt urośnie, to prawda, ale w końcu nastąpi „liberalne interregnum” i jakiś demokrata będzie musiał po nas posprzątać.
Upieczono w ten sposób dwie pieczenie na jednym ogniu – republikanie zyskiwali głosy wyborców dzięki obniżce podatków, a później demokraci stawali przed diabelską alternatywą: ciąć wydatki społeczne i zmniejszać redystrybucję – czy dowieść swej rzekomej „niekompetencji” w sprawach gospodarczych z powodu niezdławienia deficytu.

                                           J. Hacker

Chiny Sukces dzięki zachowaniu kontroli

nad pieniądzem
Ich szybki rozwój w czasie,
w którym według ekonomistów
powinno nastąpić wielokrotne
przegrzanie gospodarki i..... kryzys
Kontrola pieniądza
była podstawowym
(choć nie jedynym) czynnikiem ich dynamicznego
niespotykanego na tą skalę rozwoju.
Sytuację gospodarczą
powinno się zaczynać od  sprawdzenia
przepływów pieniądza, a nie odwrotnie.
Analizując przepływy pieniądza.
można się wiele dowiedzieć  zarówno o stanie gospodarki
jak o tym (co ważniejsze) jaką prowadzić politykę gospodarczą.
                        Jerzy Kotowski

Jak wielkie pieniądze zdominowały politykę

 nie tylko dotyczy Ameryki
Jacob Hacker – dyrektor Institution for Social and Policy Studies i profesor politologii na Yale University. Współautor książki Winner-Take-All Politics: How Washington Made the Richer Richer – and Turned Its Back on the Middle Class (2010).
"Partia Demokratyczna w co najmniej dwóch ostatnich dekadach znalazła się pod presją tych samych sił co republikanie, a zatem lobby wielkiego biznesu, w tym zwłaszcza rynków finansowych. I choć nie udało się przesunąć demokratów tak bardzo na prawo jak republikanów, to jednak podzielono ich tak, że nie udaje się im stworzyć progresywnej większości. W naszym systemie politycznym, gdzie do przegłosowania ustawy w Senacie potrzeba sześćdziesięciu głosów, nawet utrata niewielkiej liczby głosujących de facto blokuje możliwość działania.

W latach 90. demokraci wprawdzie wygrali Biały Dom, ale zupełnie przegrali debatę. Między innymi dlatego, że za ich politykę gospodarczą odpowiadał taki człowiek jak Robert Rubin, postulujący między innymi zniesienie ograniczeń dla krótkoterminowych inwestycji na rynkach finansowych, a zarazem przeciwny stymulowaniu gospodarki i tworzeniu miejsc pracy przez budżet.

Spadkiem ery Reagana był gigantyczny, największy w czasach pokoju, deficyt budżetowy spowodowany przede wszystkim kombinacją wielkich wydatków na zbrojenia w latach 80. z gwałtowną obniżką podatków korporacyjnych i najwyższych stawek podatku dochodowego. W pewnym sensie ziściła się cyniczna przepowiednia Irvinga Kristola z lat 80., który pytał retorycznie: dlaczego my, republikanie, mamy troszczyć się o deficyt? Przecież możemy obniżyć podatki, nie obniżając wydatków, inaczej niż tradycyjni konserwatyści w rodzaju generała Eisenhowera; deficyt urośnie, to prawda, ale w końcu nastąpi „liberalne interregnum” i jakiś demokrata będzie musiał po nas posprzątać.
Upieczono w ten sposób dwie pieczenie na jednym ogniu – republikanie zyskiwali głosy wyborców dzięki obniżce podatków, a później demokraci stawali przed diabelską alternatywą: ciąć wydatki społeczne i zmniejszać redystrybucję – czy dowieść swej rzekomej „niekompetencji” w sprawach gospodarczych z powodu niezdławienia deficytu.
Demokraci starali się budować koalicję ludzi mniej zamożnych – głównie Afroamerykanów, samotnych matek, młodszych Amerykanów o niskich dochodach – z zamożnymi, bardzo dobrze wykształconymi, miejskimi przedstawicielami wolnych zawodów. Problem w tym, że utracili bardzo niegdyś ważną grupę białych robotników, z których wielu zasiliło republikanów.

Zabrakło analogicznej do chrześcijańskiej prawicy struktury, która połączyłaby dwie zasadnicze grupy wyborców. 

...... skoro nie są zorganizowane, skoro nie stoją za nimi silne instytucje – to nic dziwnego, że do kwestii nierówności, niepewności na rynku pracy czy zabezpieczenia społecznego przywiązuje się tylko rytualnie dużą wagę. Retoryka zdecydowanie przeważa nad realnymi działaniami.

.....na nominację Partii Republikańskiej w wyborach do Kongresu nie ma właściwie szans żaden kandydat, który nie podziela kursu „twardogłowych” republikanów w kwestiach budżetu, podatków czy redystrybucji.

W ramach gwarantowanej przez konstytucję wolności słowa do polityki mogą dziś napływać niemal nieograniczone środki.
masowy dopływ pieniędzy do amerykańskiej polityki, z drugiej zaś wzrost znaczenia lobby biznesowego. Wiele o naszej sytuacji mówi niedawny napływ gigantycznych kwot od najzamożniejszych, głównie korporacyjnych sponsorów, jaki nastąpił po tzw. orzeczeniu Citizens United, w którym Sąd Najwyższy uznał korporacje za podmioty obdarzone – pod pewnymi względami – takimi samymi prawami jak jednostki ludzkie."

niedziela, 4 listopada 2012

Kontrola obiegu pieniądza


Kondycja gospodarki zależy od płynności,
lub zatorów pieniężnych.
Wniosek.
O ile państwo nie powinno się wtrącać do rynku o tyle
jak najbardziej powinno zachowywać kontrolę i pieczę nad
płynnością pieniądza.
Swobodny przepływ pieniądza to sprawa zbyt poważna
aby pozostawiać go w rękach bankierów.
Nie ma co liczyć na ich rozsądek (Greenspan liczył) w sytuacji gdy
musza dbać przede wszystkim o własne interesy,
a nie o sprawne działanie systemu pieniężnego.
To powinna być jedna z regulacji
wyłączonych z rynku.

Nie tylko zależy!
ważniejsze, że można wpływać na jej kondycje
regulując (upłynniając) przepływ pieniądza.

Czy Chiny nie dla tego tak prą do przodu, że  zachowują
pełną kontrole nad obiegiem pieniądza.
      Jerzy Kotowski

USA Kogo wybrać

Polscy zwolennicy Romneya  powinni
zanim udziela mu swojego nieznaczącego poparcia
zadać dwa  pytania,
1.który z nich zwiększa  prawdopodobieństwo
rozpoczęcia wojny z Iranem,
2.-Romney   będzie miał silniejsza rękę
ale wobec kogo?:
bankierów czy ich klientów?
Niech sobie też przypomną,
 który z prezydentów
Amerykę oddłużał, a który zadłużał.


sobota, 3 listopada 2012

Co trzyma Polaków za granicą

(Jeśli pominiemy  standard cywilizacyjny)
-Brak pracy albo niskie zarobki
Mniej więcej jedna trzecia badanych byłaby skłonna podjąć pracę w Polsce za wynagrodzenie netto nieprzekraczające 2000 zł. Znaczna część, bo około dwóch piątych, zadeklarowała gotowość wzięcia pracy za 2400-3000 zł.

                               prof. R. Jończy

W.R. i R.R.


Do tego dominującego w języku neoliberalnego bałaganu pojęciowego nieco  uściśleń. Zamiast wolny rynek (WR) rynek nieregulowany(RNR)w opozycji do rynku regulowanego (RR) z zewnątrz.
"Wolnorynkowcy"(nie ściśle ale popularnie)wykazują brak konsekwencji, bo z jednej strony deregulacja to ich naczelne hasło - zdają sobie sprawę, że działający system prawny, to warunek działania rynku.

Polska, emeryci, między biedą a zmożnością

 - jak jeden do dziesięciu.
Polski emeryt jest bardzo biedny albo bardzo zamożny.
Jeśli  dodamy brak rodziny na utrzymaniu 
i dokonywana przez lata akumulacja, 
to wielu emerytów w warunkach polskich  należy 
do najlepiej uposażonych Polaków.
Średnia:
Ostatnie badania GUS dotyczące kondycji gospodarstw domowych wyraźnie mówią, że przeciętny emeryt otrzymuje blisko 1300 zł miesięcznie. To więcej niż osoba pracująca na etacie za minimalną pensję, która otrzymuje 1112 zł, nieco tylko mniej niż przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą, zarabiający średnio ok. 1500 zł miesięcznie – według danych statystycznych oczywiście. Według tych samych danych, polskiego emeryta coraz częściej stać na telewizor plazmowy, tv satelitarną, telefon komórkowy, laptopa czy samochód 

piątek, 2 listopada 2012

Zmiana władzy w Chinach

Komunistyczni mandaryni zwyciężają
komunistycznych kapitalistów po to
aby zachować sterowność państwa.

Wielka Brytania, dochody gospodarstw domowych

 twarde dane pokazują,
 że realne dochody gospodarstw domowych 
spadły od 2008 roku o 13%. Bezrobocie 7,9% (też byśmy tak chcieli)
-W rankingu zadłużenia lokuje się  w  kolejności za Francją:
 Grecja, Włochy, Irlandia, Portugalia, 
Belgia i Francja, W.B.

....ale dla Polaków to ciągle przystań życiowa.

Ukraina, do czego prowadzi brak sterowności

Czy Ukraina naprawdę zwariowała? Rosyjskojęzyczni Ukraińcy głosują na radykalnych ukraińskich nacjonalistów, etniczne mniejszości – na rasistów i antysemitów, intelektualiści – na naziolskich bojówkarzy, kobiety – na zwolenników zakazu aborcji. Co dalej? Czy ukraińscy Żydzi zaapelują o dobrowolny wyjazd do obozów pracy?
Ukraińskie społeczeństwo wkrótce dokona zbiorowego samobójstwa albo jakiegoś innego dobrze przemyślanego, racjonalnego działania.
                                                        Oleksiy Radynski
http://www.ritholtz.com/blog/wp-content/uploads/2012/11/chart.png

"Drobni kupcy nie są rynkowi" ?!

Znamienne przewartościowanie .
Teraz w Polsce monopole  świadczą o rynku,
a nie o jego braku.

Sieci i korporacje, monopole
Pod tekstem Joanny Erbel (witryna "Krytyki")broniącym drobnych kupców przed likwidacją
wpisał się:
Andrzej Kaznowski  - a więc tak  |193.239.37.Xxx |02.11.2012 09:50:42
Charakterystyczne dla osoby z tego kręgu swiatopoglądowego płytkie i
powierzchniowe rozumienie tematu. Kręcenie się w kółko na karuzeli, nie zdając
sobie sprawy, z czego jest ona zbudowana i jak działa. Z drugiej strony już Pani
wie, że system który Pani krytykuje podtrzymuje uprzywilejowanych, faworyzuje
sieciówki i korporacje. Nie wie pani jednak, że to, czym chce go Pani zastąpic
jest iluzją i nie ma prawa działac. Jest po prostu wewnętrznie sprzeczne.
Polecam pani wgłebienie się w naturę prawdziwego wolnego rynku i
przeanalizowanie tych 7 twierdzen o wolnym rynku, nie zas o banialukach
serwowanych przez HGW:

WR ma prawie same zalety: 1) daje najrowniejsze szanse
z mozliwych 2) jest baaardzo w zwiazku z tym demokratyczny 3) obniza bezrobocie
prawie do zera 4) sprawia, ze bogaca sie ludzie, a w konsekwencji maleja
negatywne zjawiska spoleczne 5) sprawia, ze bogaci sie panstwo 6) ogromnie
redukuje wplyw wszelkiej masci psychopatow i ich wladze nad niepsychopatami, 7)
przywraca naturalna normalnosc



To niezwykłe jak niszczenie wolnego rynku (monopoliści kontra drobni handlarze) można nazwać: obroną wolnego rynku.
Andrzej Kazanowski nie odniósł się do żadnego konkretu, do żadnego zarzutu,
wygłosił swoją litanię bez zrozumienia.
Wolny rynek wg. niego jest wtedy gdy jest zmonopolizowany, silny bije słabego,a nie wtedy gdy
-na wyregulowanym- konkurują podmioty o podobnego kalibru.
Mamy nieciekawą perspektywę, gdy tacy  ludzie zasiadają w Radzie Miasta.

W Anglii   zajmującego się sensacjami "The Sun"  nie czyta klasa średnia.
W Polsce sensacjami zajmuje się nie tylko "Fakt" i "Super Ekspres"
ale także,  tyle że, bez obrazków "Uważam Rze"  i "Rzeczypospolita".
Poczytne periodyki polskiej klasy średniej.
Właśnie miałem telefon, że znajomi Francuzi
wybrali się na wycieczkę do Ameryki,
W hotelu nie mają światła i  34 piętra po schodach,
bo windy nieczynne.

Demoralizacja tkanki społecznej.

Człowiek to nie tylko -jednostka przeciwko wszystkim,
to część społeczeństwa- także.
Jednostka nie potrzebuje moralności
Moralność jest koniecznością społeczeństwa.
Polska ulega kompleksowej demoralizacji maskowanej
pozorami, gestami, patriotyzmu i religii.
Na skutek odejścia od moralności
głębokiej, autentycznej popada w jeszcze głębsza niemoralność.
Jedyne dobrze działające  prawo prawo
to prawo silniejszego,
czyli żadne prawo, żadna moralność.  
Można  na potwierdzenie tej tezy
pokazywać drastyczne i paradoksalne przykłady.
                            kot

W nocy z 4 na 5 października 2012 roku grupa zamaskowanych osób (najprawdopodobniej ochroniarzy wynajętych przez WPP) zaatakowała drobnych przedsiębiorców i zarekwirowała ich towar. Kilka osób zostało rannych. Dwa tygodnie później do sieci trafił film BEZPRAWIE.WAW, opisujący historię walki kupców o swoje prawa. Sprzeciwiają się oni rosnącym czynszom, ale tym razem konflikt nie dotyczył postępującej gentryfikacji, czyli wypierania handlarzy oferujących tani towar i ich klientów 
Miasto, a konkretnie gospodarujący terenem Zarząd Dróg Miejskich, pobiera od WPP jedynie opłaty za „zajęcie pasa drogowego”. Budzi to kontrowersje, ponieważ WPP nie ma prawa podnajmować pawilonów osobom trzecim, a tym bardziej zamieniać opłaty administracyjnej na czynsz za użytkowanie lokali. Co więcej, w momencie powstawania filmu WPP nie wpłacił 7,5 mln złotych opłaty administracyjnej do kasy miasta za zajęcia „pasa drogowego”. Mimo tego ZDM nie uchylił pozwolenia. 
Obojętność administracji miejskiej wobec kupców przypomina tę wobec lokatorów sprywatyzowanych czy reprywatyzowanych kamienic nękanych przez kamieniczników. Powtarza się argument, że kupcy/lokatorzy zawarli umowę cywilno-prawną nie z miastem, ale prywatną osobą, spółką albo innym prywatnym podmiotem. Miasto nie jest więc stroną. Pojawia się jednak pytanie, dlaczego policja w podziemiach dworca nie broni kupców przed ochroniarzami, którzy działają bez żadnego wyroku, a utrudnia kupcom ponowne wejście do sklepów. Tak samo podczas blokady eksmisji lokatorki z kamienicy przy ul. Hożej 1 policja asystowała komornikowi i pozostawała obojętna na fakt, że kilka godzin wcześniej firma ochroniarska zablokowała wejście do kamienicy i uwięziła w niej lokatorów.  
                 Joanna Erbel

Zdziczenie neoliberalne spływa w dół

a zaczyna się ideologicznie niewinnie:
przekazywaniem obowiązków państwa samorządom.
Decentralizacja to nic złego -ma dobre uzasadnienie.
Tylko, że za  nowymi obowiązkami nie idą źródła finansowania.
Nie ma lepszej metody jak zmusić ludzi do działania przeciwko sobie
(rady osiedlowe widząc dno w kasie przyklepią wszystko)
otwarte działanie przeciwko nim spowodowałoby słuszny, zdecydowany opór. 
Standardem cywilizacyjnym w (rynkowej, amerykańskiej) Kanadzie  jest,
że właściciel mieszkania może podnieść czynsz tylko o kilka procent
i nie może delikwenta wyrzucić, chyba  że mieszkanie wystawia na sprzedaż.
                                            kot

Demontaż praw lokatorskich to następny krok do tego, żebyśmy żyli bez żadnej pewności jutra. Do sumy naszych lęków, które zafundowała nam polska transformacja, dochodzi jeszcze jeden: ryzyko, że za chwilę znajdziemy się na ulicy. Jakbyśmy dziś mieli jeszcze jakiekolwiek punkty oparcia – stałą pracę, gwarancję pomocy w chorobie, bezpieczną starość. Jesteśmy już tak cholernie zmotywowani pomysłami kolejnych ministerstw, które po kolei chroniły nas przed demoralizacją, że ze społeczeństwa staliśmy się stadem zagonionych i przerażonych zwierząt wyzbytych zainteresowania czymkolwiek, co nie dotyczy przetrwania do jutra. A teraz kolejny kawałek rzeczywistości, ważny dla nas wszystkich, zostaje podporządkowany kryteriom rynku, zysku i ewentualnie jałmużny, którą przeznacza się dla stygmatyzowanych tym zaszczytem najbiedniejszych.
                                                    Gill-Piątek

czwartek, 1 listopada 2012

A więc można uwierzyć we wszystko

byleby było  często powtarzane
Do wiary w zamach  smoleński
przyznaje się 36 % badanych
drugie tyle 
nie wierzy.

60% chce sprawę umiędzynarodowić. 

















-Mimo to PISowi spadło.

Wydatki socjalne planeta Ziemia

Grupa państw 10%  i mniej: Turcja, Meksyk
20% Polska
30% Francja, Szwecja
Szwecja w 1993  w szczytowym okresie kryzysu
35%



Jeśli ujmować jedynie wydatki publiczne, USA znalazły się w 2007 r. dopiero
na 23 miejscu .
Jeśli jednak ułożyć ranking łącznych wydatków netto na cele socjalne
uwzględniający wydatki publiczne brutto, opodatkowanie i środki prywatne przeznaczone
na zaopatrzenie emerytalne i leczenie, 
to Stany Zjednoczone wędrują w rankingu
aż na 4 miejsce od samej góry
blisko Szwecji
Pomyślcie co to znaczy
(Opr. DG)
największy udział wydatków na zdrowie 
w puli socjalu finansowanego ze środków publicznych miały 
Stany Zjednoczone (44,7 proc.).

Porównajmy teraz  socjal USA i Szwecję,
mające zbliżone wydatki.  



W czołówce rankingu dobrobytu

są państwa skandynawskie: Norwegia, Dania, Szwecja.
Dalej:Nowa Zelandia, Kanada, Finlandia, Holandia, Szwajcaria i.....Irlandia.
       USA na  miejscu 12 
 Niemcy14
      Polska 32 (spadek o cztery miejsca)
Białoruś (54. miejsce) wypada lepiej niż Rosja (66. pozycja) i Ukraina (71. miejsce)

        brytyjski ośrodek badawczy Legatum. 

Myślę, że niektóre z polskich miast powinny  ogłosić
niepodległość finansową jako emitenci  lokalnej waluty.
Ciekawe co  by na to powiedziała Bruksela?
http://blog.ekonomiapolityczna.pl/category/dyskusje/

Ekonomia tworzy narzędzia, a nie prawa.


-Keynes nie był keynesistą
tak jak Marks nie był marksistą.
Byli zbyt inteligentni aby wierzyć w sposób absolutny
w to co  napisali.
(również Friedman przyjechawszy do Polski,
gady się rozejrzał, mówił inaczej -niż jego polscy wyznawcy)
Keynes był nie tylko genialnym teoretykiem
ale także gościem, który widząc (w określonej sytuacji),
że coś nie działa,
nie upierał się przy dotychczasowym
 tylko szukał innego, nowego, rozwiązania.

Ekonomia  jako dyscyplina  akademicka idealizuje
rzeczywistość zbyt złożoną i zmienną -oporną na idealizację.
To nie fizyka,
w której  rzeczywistość zmienia się w ciągu miliardów lat.
Ekonomia tworzy narzędzia, a nie prawa.
Trudno winić narzędzie za jego niewłaściwe użycie.
                 Jerzy Kotowski

środa, 31 października 2012

W Polsce oszczędza 8% ludności
Na prywatnych kontach  bankowych
znajduje 1/3 dochodu narodowego

Król Korwin


nie przeczę, że korwinowcy/krwiniści nie stawiają
ważnych pytań mimo ich teologicznego zacietrzewienia.
Mają rację, gdy podnoszą, że
z pieniądzem dzieje się coś niedobrego.
odkąd został pozbawiony oparcia o złoto.
Co nie znaczy, że wystarczy wrócić do złota i po kłopocie.
Również monarchistyczna-autorytarna idea Korwina
nie jest taka głupia jak się na pierwszy rzut oka wydaje
-potraktowana  niepowierzchownie.
-Czy autorytarne Chiny odniosłyby sukces równy sukces
gospodarczy i społeczny w warunkach  demokracji.
-Wątpię. Bardziej prawdopodobny byłby wieloletni chaos.
-Natomiast zagrożeniem dla Chin (i świata) jest  transformacja do klasycznego
kapitalizmu i demokracji, do czego grawituje wytworzona
tam  oligarchia szukająca legitymizacji.
Zaryzykuję większą herezję.
Podniesienie się gospodarki niemieckiej z największej zapaści
w latach trzydziestych nie byłoby możliwe w warunkach demokracji.
Czy to znaczy, że jestem  zwolennikiem dyktatury.
Nie jestem.
To znaczy, że to co w jednych warunkach jest dobre,
w innych nie jest.
Wiara w absolutnie słuszne rozwiązania,
myślenie teologiczne
-to największe zagrożenie w szybko zmieniających się warunkach.

Tak to za wątpliwymi rozwiązaniami mogą kryć się  najistotniejsze problemy.

Gdyby żył Adam Smith


zdeklarowany wolnorynkowiec, 
przyznałby, ze system kapitalistyczny, 
jeśli jego korzyści są ograniczone 
do wąskiej grupy społeczeństwa, 
zakłóca racjonalność ekonomiczną 
i moralne uzasadnienie dla swego istnienia,
w którym bankierzy i maklerzy z Wall Street uważają, wciskanie nic niepodejrzewającym klientom niebezpiecznych pożyczek i bezwartościowych papierów jest "częścią gry", w którym szefowie firm przekonali samych siebie, że powinni zarabiać 350 razy więcej niż przeciętny pracownik, w którym prawo do przekazywania nieograniczonych sum pieniędzy niezasłużonym spadkobiercom jest ważniejsze niż prawo do podstawowej, ratującej życie opieki zdrowotnej.
                       Autor: Steven Pearlstein, The Washington Post

Rynek zagospodarowuje politykę


prace Stiglitza na temat niedoskonałości rynku są lepiej znane w kręgach akademickich, to jego rozprawa doktorska była na temat tego, jak nierówności w dochodach ograniczają wzrost gospodarczy. Noblista przypomina to zagadnienie w "The Price of Inequality", dowodząc jak nierówności ograniczają wydajność, prowadzą do bezowocnej konkurencji o dobra statusowe i pozwalają bogatym konwertować pieniądze na władzę polityczną, wykorzystywaną do tworzenia dalszych nierówności.
Zagrożenie plutokracją – demokracją kontrolowaną przez bogatych i wykorzystywaną do własnych korzyści – jest tematem analizy nie tylko Zingales i Stiglitza, ale także wielu innych publikacji. Wynika z nich, że kraj jest wciągany w niebezpieczną spiralę nierówności, podziałów klasowych, nierównowagi gospodarczej.  
                             Autor: Steven Pearlstein, The Washington Post
A więc zarówno rynkowcy jak i
ci, którzy widzą jego ograniczenia
nie widzą innej drogi jak regulacje.
                                    kot




Zingales


nawołuje do kapitalizmu, który nie jest probiznesowy, ale prorynkowy. Takiego, który celebruje merytokrację, a nie oddziedziczone przywileje, i kładzie nacisk na wiarygodność podmiotów gospodarczych oraz  ich wolność i swobodę. Jego zdaniem najważniejsze elementy kapitalizmu to pełna i wolna konkurencja, a wszelkie nierówności, brak stabilności i podział klasowy, których ostatnio doświadczają Amerykanie, biorą się z jej braku. 
Diagnoza i recepta Zingalesa – reforma edukacji i prawa upadłościowego, spłata kredytów studenckich uzależniona od dochodu, większa ochrona konsumenta, restrykcyjne prawo antymonopolowe, ograniczenia działalności lobbingowej i datków na kampanie, większa kontrola inwestorów nad wynagrodzeniami – są uderzająco podobne do propozycji Josepha Stiglitza, profesora-noblisty z Columbia University, który jest na zupełnie drugim końcu ideologicznego spektrum. 
                    Autor: Steven Pearlstein, The Washington Post

Rynek realny i rynek oczekiwań


W książce "Fixing the Game" Martin dowodzi, 
że duże firmy funkcjonują na dwóch rynkach. 
Pierwszym jest rynek realny, 
na którym firmy wygrywają lub przegrywają, sprzedając produkty i usługi. 
Drugi to rynek oczekiwań, 
czyli giełda, gdzie ludzie zakładają się
o perspektywy firmy na przyszłość. 
Na tym rynku najważniejsze nie są rzeczywiste zyski firmy, 
lecz fakt, czy zyski te odpowiadają oczekiwaniom. 
Problem pojawia się, kiedy ludzie kierujący dużymi firmami 
są wynagradzani nie za sukcesy na realnym rynku, 
ale za spełnianie oczekiwań rynku. 
To w praktyce oznacza nieustannie rosnące oczekiwana 
co do przyszłych zysków. 
W końcu oczekiwania rosną tak bardzo, 
że ich spełnienie jest niemożliwe bez księgowych manipulacji
 (patrz Enron) lub podejmowania nadmiernego ryzyka 
(patrz Lehman Brothers, czy AIG). 
Tak czy owak, oznacza to odwracanie uwagi od realnego rynku, 
który jest źródłem długofalowej wartości. 
W latach 70. zaczęto uważać, że spełnianie oczekiwań rynku 
– czyli "maksymalizacja wartości dla akcjonariuszy" 
– to jedyny cel korporacji. 
Zachęciło to firmy do oferowania szefom dodatkowych grantów 
w postaci opcji na akcje. 
Niestety dla inwestorów, pisze Martin, zyski 
500 największych amerykańskich firm były niższe 
a nie wyższe, ponieważ wartość dla akcjonariuszy stała się 
rynkowym Świętym Graalem. 
Wynagrodzenia szefów firm rosły osiem razy szybciej 
niż poziom wypracowywanych przez nich zysków. 
- Gra oczekiwań zniszczyła realną grę.
 Aby to powstrzymać, konieczne jest  przyjęcie przez amerykański biznes 
szerszej i zdrowszej definicji celu oraz 
przełożenie tego na sposób zarządzania korporacjami 
i wynagradzania ich szefów. 
                 Autor: Steven Pearlstein, The Washington Post
http://chlebus.eco.pl/POWERS/Gry.htm

wtorek, 30 października 2012

Wzrost nierówności w USA

morawski-rewolta-Realny-dochód-różnych-grup-dochodowych-w-USA-CC-BY-NC-by-binarydreams.jpg (551×459)
Gdyby żył Adam Smith

zdeklarowany wolnorynkowiec, 
przyznałby, ze system kapitalistyczny, 
jeśli jego korzyści są ograniczone 
do wąskiej grupy społeczeństwa, 
zakłóca racjonalność ekonomiczną 
i moralne uzasadnienie dla swego istnienia,
w którym bankierzy i maklerzy z Wall Street uważają, wciskanie nic niepodejrzewającym klientom niebezpiecznych pożyczek i bezwartościowych papierów jest "częścią gry", w którym szefowie firm przekonali samych siebie, że powinni zarabiać 350 razy więcej niż przeciętny pracownik, w którym prawo do przekazywania nieograniczonych sum pieniędzy niezasłużonym spadkobiercom jest ważniejsze niż prawo do podstawowej, ratującej życie opieki zdrowotnej.
                       Autor: Steven Pearlstein, The Washington Post

(Neo)liberałowie mówią że wolność jest najważniejszą.


Wolność współcześnie
jest w internecie.
-i oby była
Liberałowie bądźcie konsekwentni.
Zdecydujcie się co jest dla Was ważniejsze wolność czy własność.
Stając przed dylematem ograniczyć wolność w imię własności, czy ograniczyć własność w imię wolności.

Jeśli mamy sobie wyobrazić lepszy świat

najpierw musimy nauczyć się tego, 
że w ogóle możemy marzyć 
o jakimś innym.
I
....o angielskiej klasie robotniczej  
Francuzach, Włochach
mówi Jeanette Winterson
Dawna klasa robotnicza utraciła prawo 
do jakichkolwiek pretensji do godności, 
związki zawodowe zostały złamane.

Thatcher. 
Ona ciągle powtarzała, 
że tylko od nas zależy, kim będziemy, 
że każdy może odnieść sukces, 
wyrwać się z miejsca urodzenia, 
wykształcić się, wspiąć na drabinie społecznej. 
Gdy miałam 18 lat, bardzo to do mnie przemawiało.
....-z wykształcenia inżynier chemik, 
sama nie miała żadnych zainteresowań kulturalnych. 
Sztukę postrzegała jako zbędny luksus 
i to przekładało się na politykę państwa. 
nie tylko była wulgarna,  
wręcz dumnie się z tym obnosiła, 
co się niestety Brytyjczykom podobało. 
My zawsze byliśmy trochę prymitywni, 
nie jesteśmy intelektualistami, jak Francuzi, 
nie kochamy sztuk wizualnych, tak jak Włosi. 
Dominuje podejście: 
„Po co nam właściwie opera, po co nam teatr, nie potrzebujemy filharmonii”. 
Anglicy potrafią być prymitywni, 
niesławne zachowania kibiców piłkarskich oddają coś, 
co jest bardzo silnie zakorzenione w całej naszej kulturze, 
zwłaszcza w kulturze klas pracujących. 
Dlatego Thatcher miała wśród nich takie poparcie
 – przecież najsilniej wspierającą ją gazetą było „The Sun”. 
Gazeta, której nie czyta nikt z klasy średniej.
                                      

poniedziałek, 29 października 2012

Świat się zmienia


zakładnicy określonego zestawu pojęć
popadają w błędne koło.
Pojęcie kapitalizmu
Marksa
używane jest
przez lewicę
-jeszcze chętniej przez prawicę!
Jeżeli w tym języku mówimy "kapitalizm",
jeżeli mówimy -co po kapitalizmie?
-to odpowiedzi nie znajdziemy,
tak jak dotychczas nie znaleźliśmy!

 Odpowiedzią jest TINA.
Choć ostatnio nie-TINA
odnoszona jest do "innych form kapitalizmu" .
Tak jakby mówienie
o innych formach kapitalizmu miało jakikolwiek sens.
Historiografii modelu docelowego nie szukaj. Nie ma takiego.
Stary świat skończył się wraz z globalizacją
i jeszcze niezbyt uświadomionym faktem,
że planeta Ziemia gwałtownie
przestaje być nieograniczonym polem możliwości, bez ograniczeń.
Tamten język-nie działa.
-Czy to oznacza bezradność?
Ideologicznie może będzie trzeba stworzyć nowe opowieści,
ale muszą one opierać się
-tym razem-o solidniejsze podstawy naukowe.
Teorie układów złożonych.
Społeczeństwo, gospodarka -to układy złożone,
które aby przetrwać
muszą mieć wbudowane mechanizmy
prowadzące do równowagi.
Jeżeli tak na to popatrzymy, to
neoliberalizm doszukujący się
równowagi w mechanizmie rynkowym
jest bałwochwalstwem, pójściem na żywioł,
bo współczesny rynek
wbrew prawom ekonomii klasycznej
nie dąży już do równowagi,
a bez tego mechanizmu pozostaje dryfowanie.
Jeśli nie rynek to co?
Już wiesz?!
                             Jerzy Kotowski

Samorządy bez pieniędzy

Samorządom zabrano w sumie 8 mld
-4,2 mld rocznie,
 na skutek likwidacji trzeciego progu PIT.
(Obniżka podatków jest dobra.)
Drugie tyle to -nie realizowane  zobowiązania państwa.

Ubytki te samorządy uzupełniają
zwiększeniem opłat ściąganych od mieszkańców, 
które nie nazywają się podatkami.
-Sprzedają sieci dystrybucyjne
tworząc prywatne monopole.
Mieszkańcy nie mając wyboru
płacą wyższe świadczenia,
które nie są podatkami.

Nniektóre z polskich miast powinny  ogłosić
niepodległość finansową jako emitenci  lokalnej waluty.
Ciekawe co  by na to powiedziała Bruksela?

niedziela, 28 października 2012

W sensownym systemie


 wysoka produktywność
powinna przekładać się
na wysokie zarobki


Nie tylko budżetówka  daje zatrudnienie i zarobki.
-Usługi!
Świat , gospodarka, od ładnych lat przechodzi
z produkcji na usługi i nawet w najbardziej rozwiniętych k.
- możliwości nie zostały wyczerpane.
Projektowanie nowych wyrobów też można zdefiniować
w  przegródce  -usługi.
Końca nie widać
- nieuruchomionych  możliwości.
W Polsce produkcją, która jeszcze pozostała
(jeśli pominiemy zagraniczne montownie
 z po chińsku zarabiającymi pracownikami)
 -zajmują się mali i średni.
Są za mali aby uciec do rajów podatkowych.
Więc to oni wnoszą wkład w rynek wewnętrzny i rynek usług.
Wielcy Solorze i Kulczyki,  "nie płacą" podatków
mimo, że  są  nierozerwalnie związani z rynkiem lokalnym,
(Solorz nie przeniesie Polsatu do Chin)
Barierą rozwoju usług i zatrudnienia w usługach,
nie tylko w Polsce
są niskie  średnie zarobki.
Ludzi nie stać na usługi
dają  wiec sobie radę we własnym zakresie.
Koło się zamyka: niskie zarobki, wąski zakres usług,
bezrobocie, jeszcze gorsze dochody, obniżająca się konsumpcja
i nierozwijające się usługi.
                            Jerzy Kotowski

sobota, 27 października 2012

Polska, bezrobocie 50+, i 25-

W 2011 roku osoby w wieku 50+ 
-stanowiły 22,1% 
ogółu zarejestrowanych.
Odsetek osób bezrobotnych przed 25. rokiem życia  
-wyniósł   21,3%. 
Sytuacją odwrotną od 
występującej w pozostałych krajach Unii. 
Tam bezrobocie (bezrobociem) wśród ludzi młodych
jest największe poniżej 25. roku życia.

Energetyka państwowa, czy prywatna

W energetyce budowa nowych bloków za prywatne pieniądze idzie jak po grudzie. Jedyny znany mi przypadek to Pątnów II, wybudowany przez ZE Pątnów-Adamów-Konin kontrolowany przez Zygmunta Solorza. A Polska przecież potrzebuje nowych mocy, aby nie było blackoutu. W takiej sytuacji rozumiem, że państwo samo zamierza się za to zabrać. To samo dotyczy dróg czy kolei. Po ostatnich upadłościach firm budowlanych sektor bankowy raczej mówi "nie" inwestycjom drogowym. I co? Mamy mieć nadal autostrady kończące się w polu? Przecież to bez sensu.

                                            Jacek Socha
Według raportu PricewaterhouseCoopers, 
6 mln Polaków 
chciałoby zamieszkać za granicą i podjąć tam pracę. 
Tekst z Krytyki do przedyskutowania
Hausner, jak na pragmatyka przystało, zajmuje się tu i teraz, biorąc
pod uwagę otocznie i istniejący system. Tylko jak na dyskusję o światopoglądzie
to gdzieś zapodziała się niestety ta część o modelu docelowym. Bo jak rozumiem
model skandynawski jest według Hausnera docelowym? Czy mam rozumieć, że jest
jakiś krok dalej? Jakiś inny model postkapitalistyczny. Tego niestety się nie
dowiedziałem od szanownego. A takie znowu myślenie znowu zupełnie nie uwzględnia
pewnej specyfiki genetycznej kapitalizmu, mianowicie tego, że system ten ma
wbudowane kryzysy i sprzężenia zwrotne, które prowadzą do zapaści. I kraje
skandynawskie, jakkolwiek mocno nie próbowałyby się przed tym bronić również
będą ofiarą tego procesu prędzej czy później. Więc pytam czy jest krok dalej. I
tutaj dochodzimy do tradycyjnej słabości lewicowości pt. brak wizji docelowej -
z przykrością to stwierdzam.
Zastanawiam się, jak można było napisać
 "bełkot", "mało treści"?
Jedyne wyjaśnienie jest takie, 

że komentujący w ten sposób nie mają aparatu
pojęciowego, zdolnego przyswoić treść wywiadu. 

Mnie interesuje z kolei, skąd
taka pycha w tych ludziach, 

żeby swoje niezrozumienie zamieniać w ocenę typu
"bełkot"? Ćwierćwiecze pogardy dla rozumu wydało owoce?

                              komentarz Camela w Krytyce

Jak długo jeszcze bedziemy lepsi od maszyn

my ludzie, my biologia?
-Google uczy się rozumieć pojęcia
i gadać ludzkim głosem.
Ja,  nie ruszając się z kanapy
mam w zasięgu  świat
jego geografie, przyrodę,
podróże w nieznane światy nauki,
w każdym kierunku wiedzy.
Możliwość odsłaniania przeszłości i przyszłości.
Do niczego
nie są mi  potrzebne
moje biologiczne przynależności.
-Ja maszyna.
Mamy powód istnienia -one nie.
Dopóki, któreś z nich nie przyjdzie do rozumu fanaberia
aby uzupełnić siebie o powód
-możemy być spokojni.

Gdy one też będą miały powód istnienia
staną się równe nam, lecz lepsze
bardziej inteligentne, odporne na zmiany
bez naszych biologicznych i fizycznych ograniczeń,
a my?  -gatunkiem wymierajacym.




piątek, 26 października 2012

Gdzie w tym jest sens?

http://niezalezna.pl/34216-czy-polska-sie-obroni


Sensowna polityka odnosząc się do przyszłości
powinna opierać się
na ocenie prawdopodobieństw i analizie interesów.
W tej sytuacji najlepiej gdyby to było możliwe politycznie,
powinniśmy rozbroić się całkowicie, jak kiedyś Japonia.

Nie tylko dobrze -dzieje się w państwie chińskim

 Według M.F.W. w latach 1998-2011 
w Chinach zainwestowano 
310 mld dol. kapitału zagranicznego.
-mniej więcej tyle samo  uciekło.

Korupcja na szczytach władzy:  
-afera Bo Xilaia, 
majątek rodziny premiera Wen Jiabao  
-przyszłego... Chin Xi Jinpinga.

Robienie pieniędzy jest moralnie niebezpiecznym zajeciem
Google uczy się pojęć.

-O czym się nie mówi.


Postawienie alternatywy: rynek-etatyzm
nie ma sensu i nie ma takiej alternatywy w rzeczywistości.
Co nie znaczy, że nie ma jej w głowach.
Nie zapominajmy, że rynek jest grą
-jedną z wielu możliwych gier.
T w co, i jak gramy, zależy od twórców gry.
Gra nie jest twórcą gry.
Zasada, że nie można ingerować
w zmianę  zasad gry jest (wzglednie)"święta"
Nie wolno zmieniać reguł gry w czasie gry
ale można  to robić między grami.

Przyzwyczailiśmy się do absurdu

- Czy zdajecie sobie sprawę na jakim absurdalnym świecie żyjemy,
po oddaniu władzy nad nami -rynkowi. 
Co nie powinno być zaskoczeniem
bo oddanie władztwa nad swoim losem komu/czemukolwiek
nie może się inaczej skończyć.
Drukuje się masę pieniędzy i pieniędzy brakuje.
Technologia umożliwia produktywność, która towarami może zasypać
świat -zaspokoić potrzeby.
I co?: bryndza, kryzys, frustracja.

czwartek, 25 października 2012

Skala

Misja Apollo -to był roczny budżet Francji!

Biedne -yapi



Bezrobocie po raz pierwszy z taką siłą uderza w rodzącą się klasę średnią. Zwolnienia nadchodzą w branżach, które przez ostatnie 20 lat rosły jak na drożdżach: doradztwo, media, bankowość, ubezpieczenia, reklama.
Gdy grunt usuwa się spod nóg, najpierw pojawia się rozgoryczenie. – Przez lata myślisz, że jesteś filarem firmy, dostajesz nagrody, jesteś chwalony, a nagle okazuje się, że jesteś ciężarem i nie mieścisz się w tabelce Excella – mówi Wojciech Jachim, który przez dwadzieścia lat pracował w „Gazecie Wyborczej” w Szczecinie. – Trudno się z tym pogodzić.
To, co dzieje się w świecie mediów, przypomina z grubsza sytuację bankrutującej Grecji. Dominuje niepewność i strach o przyszłość. Czytelników i widzów odebrał mediom internet, a pieniądze światowy kryzys. Wielka fala zwolnień i cięcia kosztów przetoczyła się już w ubiegłym roku, ale dopiero teraz zaczyna się prawdziwa rzeź. Dwudziestu tysiącom studentów dziennikarstwa trzeba jasno powiedzieć: pracy nie ma i nie będzie.

 Nikt nie może czuć się bezpieczny – mówi Wojciech Orliński, dziennikarz „Gazety Wyborczej” i przewodniczący związku zawodowego w Agorze. Porównuje gazety do kopalń, w których kończy się węgiel. Nie można już zwiększyć wydobycia, więc by pokazać inwestorom giełdowym lepsze wyniki finansowe, tnie się koszty, wywalając górników. – Jeśli ktoś ma jeszcze pracę w papierze, powinien się poważnie zastanowić, co będzie robił za trzy lata.
 Paweł, dziennikarz koncernu ITI, do którego należy m.in. TVN i TVN24, ostatnio zauważył, że w dawnym dziale reklamy nie ma żywego ducha. – Zniknęło całe piętro pełne ludzi – mówi.
Korporacyjnych pracowników nie oceniają dziś przełożeni, tylko wskaźniki KPI, czyli efektywności miejsca pracy. Dzięki temu można zbadać, ilu klientów pracownik obsługuje w ciągu godziny i jaki przychód dla firmy generuje. Najłatwiej wyliczyć pracę bankowców i pracowników reklamy, ale ostatnio z tej metody skorzystało jedno z wydawnictw.
My tylko informujemy, jak najmniej boleśnie przeprowadzić zwolnienia, i dbamy, by wszystko odbyło się z klasą – mówi D., która od 11 lat świadczy koncernom tę tak zwaną usługę końcową.
Finanse, bankowość, ubezpieczenia, media, reklama, a nawet badanie rynku – to branże, po których nie możemy się w przyszłości spodziewać ożywienia. 
W polskim sektorze bankowym pracuje ok. 200 tys. osób, a w dwa razy większej Wielkiej Brytanii, która jest finansowym mocarstwem, tylko 280 tysięcy. Dużo mamy zwolnień do nadrobienia.
                                      skrót   z polskiego Newsweeka 

Polskie zbrojenia i Keynes


  1. Jeślii chodziłoby tylko
    o te łodzie
    z terminami realizacji 2016 i 2022
    to nie byłoby tak źle.
    Chyba nie jest tak  jak w Grecji!
    -Sztywne 1,95 proc. PKB,
    co daje 29,5 mld złotych.
    -to porównując z innymi wydatkami
    kupa pieniędzy!
    Skoro tego nie można ruszyć
    bo wszystkie partie…..
    -to niech chociaż te pieniądze popracują
    keynesem.
    Dobrze,że jest ktoś w rządzie -kto myśli.

Hausner o gazie i prądzie i dopieszczaniu

http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/HausnerTrzebaocalicEuropeprzedbezradnosciapanstwnarodowych/menuid-77.html?
zaskoczył tym, że dotychczas dopieszczenie przedsiębiorców było zero jedynkowe: zbierano przywileje pracownicze aby ułatwić tamtym życie, obniżano podatki bogatym podwyższając je pozostałym.
Tymczasem
można "dopieszczać" ich inaczej:
przy pomocy wnikliwej, ingerującej, polityki przemysłowej,
a nawet zagranicznej.
-Nasza gospodarka była konkurencyjna dzięki taniej energii,
dopóki nie posypały się zbudowane w PRLu elektrownie.
-Rezultatem  polityki zagranicznej obu panów Kaczyńskich
było uniemożliwienie wybudowania drugiej nitki rurociągu przez Polskę,
ominięcie jej rurą -pod Bałtykiem i wtopienie tego w gadaninę
o bezpieczeństwie energetycznym
bez zwracania uwagi na koszty. A więc mamy to co .... -Koszty.
 Hausner zwraca uwagę,
nie wchodząc w te duprele, że to musi przełożyć się na
spadek konkurencyjności.
Nie miał kto o tym pomyśleć , każdy miał swoje racje;
-jak z dachem nad Narodowym.

środa, 24 października 2012

Rozmawiam na przykład z naszymi firmami chemicznymi, dowiaduję się, że ich sytuacja jest całkiem przyzwoita. Są w stanie eksportować nie tylko na obszar UE, ale też na inne światowe rynki, modernizują się. Ale mówią mi: są dla nas dwa punkty groźne, cena energii (teraz się nieco poprawiło, bo cena energii dla przedsiębiorstw w Polsce zaczęła spadać) i zbyt wysoka cena gazu. 
                              Jerzy Hausner

Diagnoza Hausnera



Od dawna cenzuruję Hausnera,ale pod tymi jego wypowiedziami mogę się podpisać,
i (na odpowiedzialność) M.Sutowski też.
Jest tu ciekawa diagnoza, w której nie widzę błędów.
Jeżeli chcesz inaczej musisz diagnozę Hausnera obalić.
Co najważniejsze jest to
akurat antyneoliberalne podejście do roli państwa jako podmiotu aktywnie włączającego się w stosunki i w meritum gospodarcze. -Jest w rodzaju dawnego interwencjonizmu japońskiego;
ale może być! -więcej, niech będzie.
Nie ma tam elementu socjalnego ale
ingerujące, interweniujące państwo, to już jest coś. Dużo więcej niż to co  teraz mamy.
Alternatywą jest izolacjonizm technicznie cywilizacyjnie możliwy, politycznie nie bardzo.
Gorzej by nie było!
Ja bym spróbował ale do tego potrzeba realizatora z charyzmą.
Co prawda idea takiego państwa, o jakim mówi Hausner, 
wydaje się być również na razie -ze sfery marzeń.




Amerykański Kongres  przegłosowuje większe budżety dla Pentagonu, 
niż sam Pentagon sobie życzy.