Szukaj na tym blogu

środa, 20 lipca 2011

Język potrzebny po to

aby zwerbalizować swoje doświadczenie.


"(-) po ’89 pewien awans ekonomiczny 
grup mających wpływ 
na kształtowanie języka publicznego 
niewątpliwie nastąpił, 
więc one są zachwycone. 


A grupom spauperyzowanym 
odebrano język, 
... nie mogą zwerbalizować swojego doświadczenia."
                                  Piotr Laskowski

Kto dziś zajmuje się niemożliwym

-Marek Chlebuś  z wykształcenia fizyk
Roman Szostek -cybernetyk
Piotr Kuczyński -elektronik.

To oni, a nie ekonomiści,
zajmują się odpowiedzią  na pytanie
-nie tylko jak działa
system pieniężny
ale jak ten system dostosować
do naszej rzeczywistości.


-a pieniądz  jest nie tylko krwią gospodarki
i przełożeniem na  życie
zwykłych ludzi,
lecz także jej wirtualnym zwierciadłem,
w którym gospodarka siebie rozpoznaje.
Dlatego lepiej, oby nie był krzywym zwierciadłem.

Inflacja prawa (przepisane od Chlebusia)

Nadmiar prawa stwarza bezprawie,
 a państwo czyni barbarzyńskim. 
Winien jest każdy, kogo dostrzegą słudzy prawa, 
bezpieczny jest tylko ten, 
kto złoży ofiarę kapłanom Temidy 
– taki to model sprawiedliwości. 
Decyzje urzędów czy wyroki sądów 
mogą brzmieć nieomal dowolnie, 
bo w tej plątaninie na każdą sentencję 
da się znaleźć przepis, 
zresztą zwykle na jej zaprzeczenie – też. 
Zdarza się zatem, że zbir, który skatował człowieka, 
odpowiada z wolnej stopy, 
a jego pobita ofiara siedzi w areszcie, 
bo leżąc w szpitalu, nie zdążyła odebrać
 wezwania do sądu.
Bywa i tak, że biedak, 
co jechał pociągiem na gapę, 
jest więziony miesiącami, 
a magnat, co tego i tysiąc innych biedaków 
pozbawił majątku i pracy, zostaje bezkarny, 
bo mu sprytni adwokaci znajdują przepisy 
paraliżujące pracę sądu czy prokuratury.
Marek Chlebuś-zajrzyj do niego!
Świetnie, przejrzyście  ujętą teoria pieniądza i więcej.
Jest rewelacyjny to za mało powiedziane.

wtorek, 19 lipca 2011

Odtajnione dokumenty NATO

Jaruzelski- czy interwencja.
Czołgi  stojące na ulicach,
czy czołgi  strzelające na ulicach.
I jak wyglądacie "patrioci".
Ruscy mogli
robić co chcieli,
NATO by się temu  przyglądało.
( a  Brzeziński wielokrotnie, w żywe oczy kłamał)

poniedziałek, 18 lipca 2011

Podręczniki ekonomii spetryfikowały pieniądz

Zacząłem, jak widać,  przeszukiwać informacje
próbując odpowiedzieć na pytanie
czym jest, jak się tworzy, jaki jest obieg,  jak funkcjonuje- pieniądz.
Doszedłem do  nadzwyczajnej i dość przerażającej   konstatacji.
Sposobu w jaki  ten temat traktują podręczniki ekonomii!!?
-Na wzór praw fizyki, a nie jako zjawisko historyczne.
Czy rozumiesz co to znaczy?
Zjawiska historyczne ulegają zmianom,
fizyka naszego świata -to rzeczywistość niezmienna.
A więc mamy do czynienia z gruntu fałszywym  założeniem,
podtrzymywanym  przez  mainstream ekonomiczny.
-Krytyki  systemu  nie znajdziesz u zawodowych ekonomistów.
Płynie od ludzi  nie obciążonych studiami ekonomicznymi.
Zmiana sytemu
oznaczałaby największa do wyobrażenia  rewolucję.
I  jest  możliwa  na drodze ciężkiego kryzysu światowego
albo   na drodze  negocjacyjnej Obamy (która na razie do niczego nie doprowadziła),
ewentualnie budzenia świadomości -jak  to robi  "Krytyka  Polityczna"

Korzyści komparatywne dziś

O ile 200 lat wstecz były jakieś podstawy 
do wyprowadzania twierdzeń 
o teoriach korzyści komparatywnych 
o równości bo istniał standard złota, 
który łagodził dysproporcje i nierównowagę 


o tyle dzisiaj
teorie z pierwszych kartek podręczników makro 
nie mają żadnego uzasadnienia
Nie ma nie było i nie będzie symetrii 
w stosunkach gospodarczych.

Gospodarka Finladii

zagrożona recesją?!
Czy rozumiesz co to znaczy?

Media miały być gwarantem demokracji teraz stały się jej zagrożeniem


..... w jaki sposób tworzyć mechanizmy gwarantujące zachowania podstawowych mechanizmów demokratycznej debaty, jak ustalić regulacje dla mediów korporacyjnych, w jaki sposób zabezpieczyć obecność w debacie publicznej głosów pochodzących od mediów obywatelskich, czy istnienie gwarantujących pluralizm mediów publicznych. Choć skandal nie wybuchł u nas, warto przyglądać się brytyjskiej debacie także w kontekście naszych dyskusji.
                                   Kuba Majmurek z Krytyki


niedziela, 17 lipca 2011

Roman Szostek o pieniądzu

Pieniądz dłużny Pieniądz dłużny kliknij po lewej
Żądanie odsetek od pieniądza przy jego powstawaniu jest zarazem nieprawne i absurdalne, antyspołeczne i sprzeczne z dobrą arytmetyką. Wada pieniądza jest więc zarówno wadą techniczną, jak i wadą społeczną.

sobota, 16 lipca 2011

Zadłużanie wykładnicze


Państwa zadłużają się zgodnie z krzywą wykładniczą!
Czy rozumiesz co to znaczy?


Wszystkie te dane umieszczamy na wykresie, gdzie na osi odciętych jest podziałka w latach, a na osi rzędnych – w dolarach. Łącząc odpowiednie punkty otrzymujemy krzywą, która pozwoli nam uzmysłowić sobie skutek procentu składanego i wzrost długu:

Nachylenie krzywej powiększa się niewiele w ciągu pierwszych lat, ale po 30 lub 40 latach wzrasta gwałtownie. Długi wszystkich państw na świecie powstają na tej samej zasadzie i wzrastają w ten sam sposób.

Istnieją prawa



zapewniające ochronę zwrotu pieniędzy ich wytwórcom.
 Nie ma prawa, 
które uniemożliwiałoby umieranie ludzi ze skrajnej nędzy.

W miarę jak kraj rozwija się,

potrzebuje większej ilości pieniędzy. 


Nie można otrzymać nowych pieniędzy w inny sposób, 
jak obciążając społeczeństwo długiem, 
który wspólnie nie może być spłacony.
Powstaje więc wybór 
pomiędzy zatrzymaniem rozwoju a zadłużaniem się; 
pomiędzy masowym bezrobociem 
a zaciąganiem pożyczek nie do spłacenia. 


Właśnie między tymi dwiema alternatywami 
szamoczą się wszystkie kraje.



Nikt nie tworzy odsetek

Bankierzy stwarzają kapitał 
i tylko kapitał. 
Nikt 
nie tworzy odsetek, 
gdyż nikt inny
[poza bankami komercyjnymi]
nie tworzy pieniędzy. 
Ale pomimo to 
bankierzy domagają się obu, 
kapitału i odsetek. 
Taki system może utrzymać się 
jedynie za pomocą nieustannego i wciąż wzrastającego przypływu pożyczek. 
Stąd system długów 
i utrwalanie się 
dominującej władzy banków.

Niezła sztuczka

Jacek przychodzi do Banku Zaufa­nia i wpłaca na konto 1000 dolarów. Bank zatrzymuje 200 dolarów jako rezerwę, a 800 (4/5 z 1000) pożycza Joasi. Joasia wpłaca te 800 dolarów do tego samego albo do innego banku. Bank ten zatrzymuje 20 procent z 800 dolarów jako rezerwę, a 640 dolarów (4/5 z 800) pożycza Alicji.
Już się zaczęły czary: Jacek sądzi, że posiada 1000 dolarów, Joasia sądzi, że posiada 800, a Ali­cja sądzi, że posiada 640. Na początku było tylko 1000 dolarów Jacka. Teraz, zupełnie znikąd, jest łącznie 1000 + 800 + 640 = 2440 dolarów. Niezła sztuczka, prawda?
Żródło: Google-  Sherman K. Stein

piątek, 15 lipca 2011

Nowe możliwości konstruowania wypowiedzi

Wpis internetowy pozwala na zawarcie  w nim -jednej, gołej myśli,   pozbycie się  otaczającego ją niepotrzebnego- ale skądinąd koniecznego- nadmiaru. Uruchomieniem dialektycznej wymiany: pytań i odpowiedzi poszerzających temat w kierunkach, które ułatwiają zrozumienie, przyswajanie,  i  z efektem domina tworzenie innej -świadomości.
                          Z archiwum

Prezydent USA dawno temu

"Uważam ze organizacje bankowe są bardziej niebezpieczne dla naszych swobód niż stałe armie!
Jeżeli Amerykanie kiedykolwiek pozwolą prywatnym bankom kontrolować emisje ich waluty, to przez inflację, potem przez deflację, banki i korporacje wokół banków pozbawia ludzi całego dobrobytu az ich dzieci obudzą się bezdomne na kontynencie, który ich ojcowie zdobyli"

Thomas Jefferson 1802

Hermes,

 i co Ty na to?

“indywidualny dług greka — >
przejmuje opiekuńcze państwo—->
przepakowuje w oblikacje i sprzedaje—>
powiększa swój dług—>
pojemnośc państwa kończy się więc pod groźbą niewypłacalnośći przerywa sie błogie udawanie ,że jest OK —->
wkracza UE i przepakowuje trefny towar pod swoim szyldem i wszyscy udają znowu ,że jest OK.”
To co napisałeś to samo sedno systemu finansowego i jego powiązań z państwem…dlatego teza Gospodarza o dyktacie rynków wobec władzy jest jak najbardziej uzasadniona….
Ja ze swojej strony dodam,że nieskończoną kreację długu ogranicza
1 Postęp technologiczny i wydajnośc pracy
2 Generalnie chęć do pracy
Spłacenie długu który jest wielokrotnością poprzedniego długu jest niemożliwe w kontrolowany sposób o czym wiedzą dobrze Centralni Planiści trzymająć w pogotowiu oddziały porządkowe
Podstawą systemu tak jak pisał niegdyś Marks jest LUDZKA PRACA, jednostka ludzkiej pracy. Zatem możliwość spłaty redukcji zadłużenia uwarunkowana jest chęcią pracy i płacenia podatków pod kontrola państwa.
A chęci do pracy Grekom jakoś brakuje i wszystko przybiera niekontrolowany obrót.
Teraz są dwa wyjścią
1 Pompujemy dolary wprowadzamy reformy i czekamy czy wszystko wygaśnie i sie uspokoi
2 Gdy nie podziała go out ze strefy. i jestem pewien, że greków prędzej lub później wyrzucą
łańcuszek wygląda tak
1 Umowa kredytowa
2 Zmiana kierunku strumienia pieniądza. W gospodarce bez kredytu pieniądz rozchodzi się równomiernie we wszystkich kierunkach. po podpisaniu umowy kredytowej pieniądz idzie tylko w dwóch kierunkach.
Na spłatę zobowiązań - do banków
W dobra pierwszej potrzeby głównie jedzenie
Efektem jest szybki wzrost cen żywnośc, upadek sztucznie budowanych w okresie boomu kredytowego gałęźi przemysłu i wzrost bezrobocia
3 Rząd interweniuje w ramach walki z bezrobociem mnoży państwowe etaty a żywność drożeje
4 Wzrost cen żywności potęguje apatię społeczeństwa i zabija chęć konstruktywnej pracy
5 Wzrost urzędniczych etatów i spadek produktywności pracy to presja na dalszy druk obligacji i powiększanie zadłużenia jak w Grecji
6 Efekt końcowy to masowa monetyzacja długu wpisywanie śmieciowych obligów w aktywa banków, które później stanowią podstawę do dalszej ekspansji kredytowej po kolapsie
Teoretycznie można tak w nieskończoność, praktycznie transfer majątku w wyniku tych procesów zawsze idzie w kierunku tych, którzy pierwsi otrzymują drukowany pieniądz ze spłaty zobowiązań.
Skutek j” nieskończonej” ekspansji kredytowej jest taki, że
30 lat wstecz dziadkowie budowali dom w trzy lata
Teraz na mieszkanie 50 m2 pracujesz 30 lat
Czy zauważyłeś jak szybko społeczności odbudowują swój stan posiadania
z przed wojny, z przed pożaru, powodzi.
Tam zaś, gdy klęska przychodzi na grunt  społeczny niezagospodarowany
mamy marazm i brak ochoty żeby poprawiać swój los.
O czym to świadczy?

Bauman , blogierka i to

 Okropne jest to, że nie bierze się pod uwagę, 
o ile lepiej niektórzy ludzie są wyposażeni od innych 
 mają kapitał społeczny, wiedzę lub zasoby finansowe 
- do tego, żeby dokonywać dobrych wyborów.
Dodane przez kot, w dniu - 08.04.2009 17:08 
Złe wieści z debaty: 
1. Młodzi ekonomiści z sali nie popisali się. 
2. Piotr Kuczyński- niestety- przekonywająco uzasadnił, że światowy system finansowy jest w tak złym stanie, a siła interesów, które będą go bronić tak wielka, 
że na razie zostanie jego impet wyhamowany, lecz nie zmieni to jego sposobu funkcjonowania, a wiec nierozwiązane problemy pozostaną, prowadząc do kolejnego głębszego kryzysu, który dopiero z uwagi na jego dolegliwość doprowadzi do utworzenia regulacji neutralizujących jego przyczyny.  
 
Jest to scenariusz najbardziej prawdopodobny. Na szczęście przyszłość jest nieprzewidywalna, bo mogą zadziałać siły, które dopiero się ujawnią.  
Osobiście liczę na Chińczyków najbardziej racjonalne i pracowite społeczeństwo z olbrzymim potencjalnie rynkiem wewnętrznym. Mogą stać się lokomotywą gospodarki światowej i zastąpić w tej roli Stany Zjednoczone. 
 
3. Witold Gadomski, którego cenię jako znakomitego publicystę, raczej kompromitował się, niż liczył na interlokutorów, gdy próbował bronić tezy, że neoliberalizm nie jest ideologią. 
Kolejny raz stwierdzam, że ekonomiści maja kłopoty z abstrakcyjnym myśleniem.
 2 Dodatek z wyjaśnieniem do poprzedniego w
Dodane przez kot, w dniu - 08.04.2009 23:27 
Przez wiele lat Witold Gadomski był gwiazdą pijaru neoliberalnego. Intelektualizm Balcerowicza ograniczał się do mówienia tak, bo tak , nie, bo nie. Natomiast Witold Gadomski snuł bardziej subtelne wyjaśnienia. Lecz gdy dzisiaj neoliberalizm traktowany jest jako jedna z możliwych ideologii, a nie jako wyraz twardej logiki ekonomicznej, to Witold Gadomski przyparty do muru nie potrafi uzasadnić czegoś co nigdy uzasadnienia nie miało, tego, że neoliberalizm podlega ideologii, a nie nauce.
Dawniej ekonomia miała przymiotnik polityczna i to było uczciwe postawienie sprawy.
Ekonomia oparta jest na akcie wiary. Wiara napędza ekonomię i umożliwia np. funkcjonowanie banków. Dlatego odrzucono za zgodą zainteresowanych przymiotnik polityczna i wyszła z tego nauka bardziej naukowa od tej którą uprawiają niepewni przedmiotu swoich badań fizycy.

 3 Dodane przez kot, w dniu - 08.04.2009 23:54 
Prywatne jest generalnie lepsze od państwowego. Czy jest to zdanie o charakterze ideologicznym, czy naukowym? Nawet w tak zestawionym brzmieniu nie jest naukowe. Słówko ,,generalnie,, ma być przepustką do bycia twierdzeniem naukowym.
Ale dalsze konsekwencje neoliberałowie wyciągają już tylko z gołego: prywatne jest lepsze od państwowego.

Stary tekst z 2009 roku przypomniany przez internautę

Ustrój i system 2009-04-05 17:29
Avatar
-


-Chantal Mouffe zbliża się do granicy nowego paradygmatu teoretycznego gdy mówi o konieczności wzmacniania instytucji, roli państwa i hegemonii ( w ślad za Gramscim )
- Oddala się, gdy pochopnie skreśla Marksa z uwagi na jego dziewiętnastowieczny anturaż. Tymczasem to co trzeba zrobić, to przełożyć marksizm dziewiętnastego wieku na realia dwudziestego pierwszego.


-Oddala się, mówiąc o marksistowskich schematach, gdy nie odróżnia -wraz ze wszystkimi odmianami lewicy - istoty marksizmu od okoliczności cywilizacyjnych i uwarunkowań społecznych.


-Oddala się wtedy, gdy mówi o odmianach kapitalizmu. Kapitalizm niema odmian (nie jest dobry ani zły , nie jest moralny ani nie moralny):zawsze jest tym samym kapitalizmem w zmieniających się okolicznościach.Gdy wydaje się być inny- to nie kapitalizm jest inny , lecz odmienne są okoliczności i społeczne otoczenie. To tak jakby mówić, że ten sam człowiek jest za każdym razem innym człowiekiem, gdy zmieniają się okoliczności, w których przyszło mu przebywać, i na nie reagować.
Mówienie o odmianach kapitalizmu dyskwalifikuje te teorie, która takim pojęciem się posługują.


Błąd bierze się z braku rozróżnienia pojęć: systemu i ustroju.Ustrój kapitalistyczny nie jest tym samym co system kapitalistyczny.Brak rozróżnienia prowadzi do zapętlenia marksizmu i wszystkich (tak wszystkich) kłopotów lewicy ze swoją tożsamością i odnalezieniem się w teraźniejszości.


Pojecie systemu w dziewiętnastym wieku nie było znane. Wtedy niemożna było złego ustroju kapitalistycznego odróżnić od obojętnego moralnie systemu kapitalistycznego.
Kapitalizm miał być nienaprawialnym (systemy są absolutne i nienaprawialne) historycznie  przejściowym, złem absolutnym ( idea jakby związana z chrześcijańskim postrzeganiem rzeczywistości w kategoriach absolutnego dobra i zła ).Stąd wzięła się idea, że można go jednorazowym rewolucyjnym aktem zlikwidować i uszczęśliwić ludzkość.
Gdyby można było zrobić coś -raz na zawsze! Kapitalizm był i będzie, bo jego przesłanki są głęboko zakotwiczone w naturze człowieka. Dlatego należy nauczyć się z nim żyć wykorzystywać go i nie pozwolić mu się podporządkować.


Stały rozwój sił wytwórczych, który określa stosunki społeczne(wyimek z głównej tezy Marksa)- nie zna ograniczeń czasu, a to wymusza ciągłą dbałość: o utrzymanie, lub zdobycie, dominacji społeczeństwa nad kapitalizmem.


Czy dany ustrój jest kapitalistyczny- czy socjalistyczny?
Decyduje o tym relacja dominacji. Jeżeli hegemonie sprawuje system kapitalistyczny wasalizując społeczeństwo- to jest ustrój kapitalistyczny, jeśli społeczeństwo podporządkuje i wykorzysta kapitalizm jako sposób na tworzenie konkurencji potrzebnej dla rozwoju
-wówczas jest to ustrój socjalistyczny.


W tym ujęciu, jak widać, nie własność ale hegemonia definiuje ustrój polityczny.


Czy taki paradygmat spowoduje przesunięcie lewicy do centrum,rozmycie się lewicy? Pytanie jest bezprzedmiotowe, bo walka o hegemonie, przy dobrze określonych pozycjach własnych - jest równie ostra, wyrazista, jak każda walka, w każdej grze o zwycięstwo.


I tak po kolei, stosując powyższe ujęcie teoretyczne, to co wydaje się być problemem nie do przezwyciężenia, znajduje swoje rozwiązanie.
Czy lewica jeśli przezwycięży zdezaktualizowany paradygmat ma co robić i czy może mieć wyrazistą tożsamość? Też pytanie!

  1. 608
    Hermes | 2011-07-15 0:20 | IP: 86.28.113.*
    @Marcin@Mrx
    To jest jakieś nieporozumienie, że sprowadzacie kraje takie jak Polska USA, GB Włochy Iub Irlandia do jednego mianownika jeżeli chodzi o mozliwość redukcji zadłużenia…
    Wasze rozumowanie opiera się na podręcznikowym paradygmacie symetrii w stosunkach gospodarczych.
    O ile 200 lat wstecz były jakieś podstawy do wyprowadzania twierdzeń o teoriach korzyści komparatywnych o równości bo istniał standard złota który łagodził dysproporcje i nierównowagę o tyle dzisiaj teorie z pierwszych kartek podręczników makro nie mają żadnego uzasadnienia
    Nie ma nie było i nie będzie symetrii w stosunkach gospodarczych. Generalnie kraje można podzielić na trzy kategorie
    1 Emitentów walut rezerwowych
    2 Eksporterów technologii lub surowców
    3 Eksporterów pracy czyli dostawców taniej siły roboczej
    Przepływ kapitału idzie na początku od strony emitenta w formie pożyczki księgowanej jako aktyw. Po drugiej stronie u dostawcy pracy lub surowców masz zobowiązanie
    W momentach kryzysowych takich jaki mamy obecnie z kraju emitenta pracy następuje odpływ kapitału do kraju z jednoczesna przeceną pracy lub zasobów…
    Dość profesorszczyzny teraz przykład
    Do GB przychodzą banany z Belize w cenie 1,6 pensa za kilogram. Na pólce w markecie masz 90 pensów za kg.
    Po drodze masz armatorów i transport normy sanitarne i całą siec dystrybucji. Osoby zatrudnione płacą składki podatki lub VAT od konsumpcji. Wystarczy podnieść płace i podnieśc podatki, żeby w szybki sposób redukowac zadłużenie. Można to robic pod jednym warunkiem. Gdy kapitał w formie zobowiązań u innych spływa do Ciebie z jednoczeną przeceną pracy i zasobów u innych. Po to wprowadzono treasury biil standard Taki preceder tworzy niemal nieogranoczona możliwość kreacji długu i jego redukcji dopóki chińczyk robi w Chinach a murzyn w Belize.
    Z drugiej strony jest sytuacja odwrotna. Możesz harować oszczędzać i cuda na kiju wyczyniać i nie poradzisz sobie z pięciokrotnie mniejszym zadłużeniem do PKB jezeli nie potrafisz stworzyc popytu na własna walute a przyjmujesz tylko zobowiązania. Każde zwiększenie masy pieniądza wewnątrz w formie rozrostu sektora budżetowego i podwyżek plac musi grozic dewaluacja i destabilizacją.
    Dlatego w takiej GB większości emerytom płaci za czynsz miasto jeżeli nie maja własnego mieszkania. Bo stać ich na to a nowe emisje bondów jeżeli jesteś emitentem waluty rezerwowej pokryjesz wzrostem np płac w przyszłośći
    Dopóki nikt politycznie nie wywróci stolika z tak rozdanymi kartami nic nie powinno się zmienić
  2. Żródło:
  3. blog P. Kuczyńskiego

Zadanie dla lewicy

Naciskać do skutku i przeprowadzić zmianę progu wyborczego.
5% procentowy jest zaporowy
 i miał sens w nowo powstającym parlamencie
po to aby uniknąć zbyt dużego rozproszenia
politycznego i spowodować
tworzenie się silnych partii.
Teraz  gdy "scena" wymaga wietrzenia, konkurencji
trzeba czegoś odwrotnego.
Należy spowodować aby do parlamentu
wszedł ruch Palikota, PJN i inne,
nowo- powstające inicjatywy polityczne

Nędza intelektualna Platformy

bo jeden  pragmatyk z otwartym umysłem
-Jan Krzysztof wiosny nie czyni (a Boni to trzecia liga).
Jak można rządzić w tych niepewnych czasach nie mając
określonych, mocnych, priorytetów,
gdy staremu Balcerowiczowi już wypadły zęby.

Atakując Tuska jednocześnie bym go bronił,
bo co ma chłop robić skoro "sam nie jest", a
dostrzec takich, którym można
zawierzyć myśl państwową -nie widać
(intelektualistów Bóg Polsce poskąpił),
a Polskę trzeba bronić przed PIS
 A to z kolej rozleniwia polityków Platformy,
bo pozwala im na swobodne dryfowanie, bez konieczności
sterowania po kursie, którego nie ma.
Pytanie czy Tuskowi wystarczy pragmatyzmu -chyba tak,
czy wystarczy otwartości umysłu
-aby mocniej oprzeć się na J.K. B.
i poszuka takich ludzi jak Fedak.

Ale nie o tym miało być, lecz,
co ujawniła  Platforma ustami Niesiołowskiego,
a było to nie pragmatyczne, lecz  głupie
mimo poklasku dziennikarskiego
-oto łatwo-ale, czasem, nie tym należy się kierować.

Pragmatyzm wtedy nabiera sensu
gdy potrafi, instynktownie lub kierując się mądrością,
realizować imponderabilia.

Tymczasem Niesiołowski wobec  Jarosława
stosuje  pyskówkę
a lekce waży sobie
stawianie spraw państwowych  w sposób poważny.
Czy Platforma nie rozumie znaczenia  powagi państwa?!
Możliwe, że Platforma ma coś za uszami i boi się retorsji J.
który  podstawową część swojej władzy opierał na
zbieraniu  haków do stosownego użycia
wobec swoich przeciwników
i na wszelki wypadek -przyjaciół.
Jeżeli nawet Platforma jest umoczona i poniesie ryzyko,
i coś wyjedzie  pod światło,
to są rzeczy ważniejsze niż utrata władzy.
I wydaje mi się że Tusk to deklarował.

czwartek, 14 lipca 2011

Pragmatyzm i brak projektu

mamy delikatną granicę między
pragmatyzmem i brakiem projektu w polityce
-Oba czynniki powinny być zrównoważone.
Gdy w Rosji i  w Polsce
dokonywała się transformacja ustrojowa
w Rosji i w Polsce siedzieli  liczni chińscy  obserwatorzy,
opisywali to co widzieli,  po to aby uniknąć błędów,
które my i Rosjanie wtedy popełnialiśmy.
To było podejście zarówno
naukowe jak pragmatyczne (nie ideologiczne)
które pozwoliło im stworzyć chiński projekt ustrojowy.
Co by się działo gdyby poszli nasza i rosyjska  drogą?!
Otworzyli  swoje granice na wpływy  kapitału międzynarodowego
i przyzwolenie na  swobodną grę sił politycznych.
Media, które miały kontrolować rządzących, 
same potrzebują dziś kontroli społecznej chroniącej zwykłych obywateli 
przed naruszaniem prywatności, 
dezinformacją i manipulacją.


Źródło:
Majmurek Krytyka

Przepraszanie (ciągle modne)

 Donalda Tuska, który coś,  co poniżej- wie
 i Jarosława Kaczyńskiego,
który takimi duperelami się nie zajmuje
i tego, jak mu tam, z SLD (ostatniego podwójnie) za to, że
ja i mnie podobni żądamy, oczekujemy od nich
- polityki.
Jaką może teraz polityk
uprawiać politykę
(za wyjątkiem przywódców kilku krajów,
do których USA nie należy)
jeśli ani ja, ani nikt inny nie potrafi
pokazać w jaki sposób uzyskać suwerenność
wobec rynków finansowych,
które rządzą!
Mogą zdmuchnąć gospodarkę kraju
która znajdzie się na ich celowniku, lub zmusić ją
do założenia sobie pętli na szyję.

-Mimo to, jest wiele do politycznego  zrobienia,
a  robione nie jest.

-Przecież postpolityka jest nieodrodnym dzieckiem neoliberalizmu.

to on zwolnił ją z uprawiania polityki.
I wariaci i  ci bez właściwości,
którzy robią politykę nie za bardzo sprawnie lub wcale
wiedzą  -gdzie leżą konfitury.
Polska  klasa polityczno- medialna
jest już cała gębą klasą
-siebie świadomą- swojego interesu
 - "klasą dla siebie".

Skąd się biorą intelektualiści

w otoczeniu J. Kaczyńskiego?
(Jeśli pominiemy jego oparcie radiomaryjne)
Konkretnie: Legutko. Krasnodębski, Lisicki,.. no i Staniszkis (bo nie Dorn ).
Są  zapewne konserwatystami (trzej  pierwsi)
przeciwni temu co się na świecie dzieje. Mnie też się nie podoba.
Upodobali sobie  Kaczora (myląc intelekt z cynizmem, pewną ogładą,
inteligencją, łączone z pozorami silnych przekonań)
- razi  ich aintelektualizm Tuska i towarzystwa.

Ogólnie, otoczenie Jarosława
wygląda inteligentniej, mimo że lepiej ich nie oglądać,
od tego z otoczenia Donalda.
(choć to może pozory, gdy porównamy przemianę  Palikota
 z błazna przytuskowego w nieprzeciętnie inteligentnego, rozsądnie
analizującego)

-J. otacza się całkowicie podporządkowanymi  sobie
sprawnymi  wykonawcami swoich poleceń
i pogubionymi,
uwiedzionymi, zniesmaczonymi,  intelektualistami.
Jedni i drudzy godzą się na każde łajdactwo,
bo jedni uważają, że  tak trzeba
-aby się utrzymać przy prezesie,
drudzy, że cel uświęca środki
-jakim jest  odsunięcie  aintelektualnego i Tuska
i pożeglowanie  polityki w kierunku, w którym liczą na
swoje trzy grosze.

-Wszystko to  sprowadza się do rozgrywki,
i  nie sięga nadwyżki jaką jest polityka,
która zmienia świat na lepszy.

Jarosław uprawia władzę- nie dla władzy  -żeby coś zrobić,
ale dla władzy -żeby   imponować władzą,
mieć dwór i poddanych.
Nie ma  żadnych projektów społecznych,
a gospodarka nigdy go nie interesowała,
więc łatwo i chętnie oddaje ją rynkowi
( a rynek uwielbia analfabetów gospodarczych, którzy
mu na wszystko pozwalają).
Kojarzenie go Hitlerem i Orbanem (bo Orban to gospodarka)
 nie ma większego sensu.
Mimo, że jego polityczne zachowania prowadzą do  takich możliwości,
w kolejnych odsłonach i innych  rekach. (I  robi się poważnie).

-Politykę sprowadza do negacji:
 projektu europejskiego (negowania , a nie usuwania jego wad),
i negatywnego stosunku do sąsiadów.
-Zapewnia mu  to -nie wyszukany,
ale skuteczny dobór narzędzi władzy.
-Wpisuje się   we współczesną
"politykę"  spektaklu
i polską, ulubioną "politykę"  gestu.

środa, 13 lipca 2011

Czy winien tani kredyt?

Utopiści w USA i eurostrefie forsują fundamentalistyczne rozwiązania nie rozumiejąc, że źródłem obecnego fiskalnego kryzysu nie są nadmierne wydatki państwa, lecz ekspansja taniego kredytu - pisze w środę publicysta "Financial Times" Martin Wolf.


USA mogą być bliskie popełnienia jednego z największych, a zarazem najmniej potrzebnych błędów finansowych w historii świata (zablokowania rządowi możliwości zaciągania długu, a tym samym zmuszenia go do cięć - PAP), zaś eurostrefa może być na krawędzi fiskalnego i finansowego kryzysu, który unicestwi nie tylko płynność ważnych państw, ale także unię walutową i w najgorszym razie znaczną część europejskiego projektu" - przestrzegł publicysta.


Źródło FT

Czy polskich politycznych decydentów stać na decyzje strategiczne

które maja ręce i nogi?
 "Jeżeli podejmuje się decyzje o inwestycji w elektrownię jądrową wartą minimum 110 mld zł, 
nie licząc nakładów na sieci przesyłowe i rozdzielcze,
 bez rachunku ekonomicznego,....
[ Bo Polska  myśl strategiczna  od dwudziestu lat jest ciągle taka sama,
chcemy mieć tak jak Oni na Zachodzie,  oni maja atom, to my też.
i mamy]
.....kolonizowanie polskiej energetyki. 


Chodzi.... o decyzje na 100 lat. 
Jeśli się w tę technologię uwikłamy, 
to dopiero w XXII wieku 
będziemy mieli szanse z niej się wywikłać. 
Przez cały ten czas będziemy 
całkowicie uzależnieni od partnera zewnętrznego 
i to w sytuacji, kiedy nastąpił już przełom technologiczny 
w energetyce odnawialnej. 
W Europie w 2009 roku ponad 60% nowych mocy elektrycznych 
powstało w obszarze energetyki odnawialnej. 
Jest to obszar, w którym mamy własne wielkie zasoby 
- komentuje prof. Popczyk z Politechniki Śląskiej, 
pierwszy prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych..."
"...powinniśmy w tym samym czasie postawić farmy wiatrowe na Bałtyku, 
które dostarczą tyle samo prądu, a w niższej cenie oraz stworzą więcej miejsc pracy 
– podkreśla Iwo Łoś.

- Polska posiada jeden z najwyższych potencjałów rynkowych
 morskich farm wiatrowych na Bałtyku, 
a obszar polskiej wyłącznej strefy ekonomicznej 
to jeden z terenów o najlepszych warunkach wietrznych. 
Warto zwrócić też uwagę na fakt, 
że o ile w morskiej energetyce wiatrowej Polska ma szansę 
być jednym z liderów i eksporterów technologii i usług, 
co już teraz w praktyce jest potwierdzane przez szereg krajowych zakładów pracy, 
w tym kilka krajowych stoczni, 
o tyle trudno sobie wyobrazić, 
że w energetyce jądrowej Polska będzie potentatem.... "


Źródło:
OnetBizne 
Martyna MroczekOnetBizne

Państwo jako projekt

Polityczne projekty wymyślone często się nie udają
lub zmieniają w swoje przeciwieństwo.
Nie wiem jak to było w wypadku Szwecji
a jak w -Finladii.
Projektem było USA.
Momenty w życiu narodów, w których można
zaprojektować ich przyszły los są rzadkie.
Taki  moment wykorzystali Chińczycy
zabierając się do tego w sposób naukowy , a nie ideologiczny.
Takiego momentu nie wykorzystała Polska.

wtorek, 12 lipca 2011

Na blogu Kuczyńskiego

Odkąd  jedyny optymista  gospodarczy @ogif został  relegowany,
przeważają opinie dołujące: przewidywany upadek Hiszpanii, 
ujawnione ostatnio wielkie zadłużenie Włoch.
(Nie wiedziałem, że to trzecia gospodarka Europy.) 
Złe prognozy  dla Polski.
Trochę oryginalnych wypowiedzi:
".... czego się obawiam, że i u nas któryś z kolei rząd w końcu pęknie, zacznie się zadłużać, byle tylko utrzymać słupki w sondażach na poziomie gwarantującym reelekcję, pare osób, które sprawiały wrażenie konsekwentnych w poglądach udowodniło ostatnio dość spektakularrnie, że jesli zagrożona jest reelekcja to żarty sie kończą, a cel zaczyna uświęcać środki. Możemy skończyć bardzo podobnie, któryś rząd w końcu moze stwierdzić, że bezpieczeństwo gospodarcze tego kraju nie jest tak istotne jak zapewnienie sobie bytu politycznego na następne 4 lata i też zaczniemy żyć na kredyt, nawet nie do końca zdając sobie z tego sprawę.”



  1. 608




-Wygląda to kiepsko - cały  światowy system finansowy jest do dupy.
Ale  jego naprawa wydaje się na razie nie możliwa!
Trzeba to dopóki się nie zmieni uwzględniać.




poniedziałek, 11 lipca 2011

Czy niedoskonałość ludzkiego musi się przekładać na niedoskonałość demokracji

poniżej -nie zmieniaj

 "Mądrość społeczna"
-mądrość narodów -kapitał społeczny różnie to sie nazywa.
Rzecz w tym jakie w społeczeństwie funkcjonują pojęcia.
Neoliberalizm był kiedyś i to dość długo na marginesie
-lekceważony. Teraz rządzi umysłami.
Więc jeśli nie chcesz ciągle spadać z deszczu pod rynnę
i z rynny pod deszcz....
Co to wszystko znaczy?
że rzeczywistość będzie taką jaką wymyślimy.
Rzeczywistości jest taka: jakie w niej funkcjonują pojęcia.
O tym dobrze wiedzą, najlepiej: politycy i kupcy.
I tę wiedzę stosują po to aby Ciebie- który nie wiesz- oszukać.
I zbić kapitał polityczny lub ten zwykły.
Potęga pojęć żywych należy do największych potęg.
Jedne z nich (pojęcia) są wirtualne i efemeryczne.
Inne uzgodnione z rzeczywistością
-i te tylko pchają wóz do przodu.

Tryumf rynku

"...Na pierwszy totalny tryumf rynku, już blisko wiek temu, polityka zareagowała ustawami antykoncentracyjnymi, antymonopolowymi, New Dealem, państwem opiekuńczym… Choć przecież mogła rynek „zostawić w spokoju”, pozwolić mu budować monopole bez granic, bogactwo narodów tworzyć, a potem cyklicznie niweczyć, kreować nierówności ..."
                                             Cezary Michalski

niedziela, 10 lipca 2011

@Kontycypacy(vel Spokojny) z Krytyki

".........wirtualność pieniądza pociąga za sobą wiele innych wirtualności. Wirtualne
bogactwo, wirtualne prace, wirtualne budowanie kompetencji.. Cały ten świat
konsultancko coachowskiego bełkotu przekonującego ludzi, że żeby stać się cennym
nabytkiem i produktywną osobą nie trzeba mieć żadnej konkretnej umiejętności,
niczego konkretnego wiedzieć czy umieć tylko trzeba mieć "dynamizm",
"kreatywność", "ciekawą osobowość", "elastyczność" czyli
po prostu trzeba się sobą zachwycać i dać się w ramki oprawić i powiesić na
ścianie. Tworzy się w ten sposób cała kasta ludzi nie wnoszących niczego.
Zawodowych pozyskiwaczy grantów, reklamiarzy, fachowców od "umiejętności
miękkich" i innych tego typu nierobów nie będących niczym innym niż
bezpośrednimi spadkobiercami fachowców od trzymania parasola nad głową tego,
który słowa faraona na tabliczce zapisuje. Arystokracja tego rodzaju miewa różne
dziwne pomysły, na przykład takie, zeby pan i pani zmieniali się czasem rolami.
W ich świecie możliwe jest wszystko. Kiedy jednak ta cała sfera zaczyna
bankrutować i wszystko wraca bliżej rzeczywistości - w świat konkretnych
przedmiotów, konkretnych czynności które trzeba wykonać żeby przeżyć..."

sobota, 9 lipca 2011

Gadomski

-przemilcza klasowe aspekty  demokracji
ale zwraca, słusznie, uwagę na hamującą rolę biurokracji
przy wprowadzaniu sensownych, nawet dość oczywistych zmian.

Napisane pod wpływem

O Konstytucji Hayeka mam opinię jaką mam
(że to filozoficzny gniot, bo mimo niezłych założeń filozoficznych,
wnioski, które  z nich nie wynikają -rzecz w tym- że wcale nie wynikają.)

-To nie znaczy, że spotkanie z nim jest bezużyteczne.
(pominąwszy oczywistość jego olbrzymiej  roli
jaką odegrał i odgrywa  nadal jako ideolog)
Lubię korzystać  z punktów widzenia  moich przeciwników.
Czasami reprezentują  ciekawe widzenie rzeczy.
A więc
jeszcze raz  -dotyczy  postu : ".....a rzeczywistość będziemy mieli taką jaka wymyślimy"
Kolejna uwaga,  która wiąże się z pytaniem:
a jak to się odbywało  w Szwecji.
Dotyczy właśnie projektowania.
To se tak ne da.
To nie znaczy, że nie powinniśmy sobie wymyślać rzeczywistości.
Powinniśmy!
Ale to powinno odbywać się ewolucyjnie,
na drodze doskonalenia.
( na razie to idzie w kierunku odwrotnym -tabloidalnym).
-Żmudne,  codzienne, poprawianie rzeczywistości zastanej,
a nie burzenie i zaczynanie wszystkiego  od nowa!

nie ma łatwych

rozwiązań.
(poprzedni tytuł: "tabloidy atakują").
Gdy rozejrzysz się w poczekalni, albo przypadkiem
wybranym miejscu pracy podczas przerwy śniadaniowej,
to najczęściej zobaczysz
rozpostarty obok kanapek dziennik  "Fakt".

Świat ma być prosty, zrozumiały dla każdego,
jeśli coś jest nie tak,
 to trzeba  wskazać winnego
i już jest znowu jasno, znajomo,
nie na głowie -ale na nogach.
Tymczasem w rzeczywistości realnej
najczęściej posuniecie polityczne wywołuje
zarówno skutki pozytywne jak  negatywne.
I najczęściej nie ma sposobu , aby to i  zważyć
i jednoznacznie ocenić.
Tym cenniejsze jest kierowanie się
-w takich sytuacjach- "wielkimi abstrakcjami"
(nie myl tego z "wartościami" - też abstrakcje
lecz specyficzne, co nie znaczy - nieważne,
ale nie o nich tu mowa)
- i łączyć je(wielkie abstrakcje)  z mocnym przyziemnieniem.
Ze znanych mi osób publicznych w Polsce
rozum teoretyczny i rozum praktyczny  ma
Ewa Łętowska. Jest to unikalne połączenie.
Nie ufajcie zatem politykom,
którzy pokazują wyłącznie jasną stronę księżyca.
Prawie nic w tym świecie nie da się wyjaśnić
w sposób uproszczony, ideologicznie poprawny i,
jak trzeba, oczywisty.
Cała nasza ludzka, dwudziestowieczna, zarozumiała natura,
 buntuje się przeciw temu.
I to jest źródłem tabloidu -nie tylko
tygodniki , poważne ogólnokrajowe dzienniki
a przede wszystkim prezenterzy telewizyjni
nie za bardzo przewyższają poziom tabloidu,
 a jeśli, to raczej dzięki formie, a nie treści.

Tymczasem świat  potrzebuje zarówno:
 różnorodności - jak - równowagi.
-Potrzebuje przeciwieństw.
- Jeśli - rewolucji,
to nie tej tradycyjnej- historycznej,
lecz   anty tabloidalnej.
Przyzwyczajenia ludzi do tego,
że nie ma ani łatwych,
ani uproszczonych rozwiązań.

A te które są na rynku idei to takie same
badziewie jak nieznany głos w słuchawce, że właśnie
wylosowałeś niecodzienna okazję,
tylko musisz  wykonać  jeden telefon.

piątek, 8 lipca 2011

Organizacja internetowej przestrzeni publicznej

Własność w przestrzeni publicznej jest
równie dobrze zdefiniowana jak
własność w przestrzeni prywatnej.
I jest, a przynajmniej powinna być,
równie dobrze chroniona.
Od tego jest prawo,
policja  (straż miejska).
Różnica jest taka, że jedna -określa jednostkowe
prawa  użytkowania,
a druga -wspólnotowe.
Regulacje i egzekucje, chciał nie chciał,  muszą  być.
Jak wszędzie!
Gdy mamy  z czymś takim  do czynienia.

Regulamin
korzystania internetowej przestrzeni publicznej
Każdy, prawie każdy , bo ja nie(mogę sobie na to pozwolić)
powinien organizować swoje forum internetowe
dzieląc je  na trzy części:
-Forum zasadnicze
do którego wpływałyby posty -merytoryczne.
I dwa fora równoległe,
-Forum drugie, równoległe
do którego byłyby kierowane
wypowiedzi   nie za bardzo na temat, lub zbyt rozgadane.
-Forum trzecie równoległe
-wypowiedzi zawierające bluzgi.

Co do tego trzeciego,
to wielu administratorów internetowych
nie może się odnaleźć
w rozróżnieniu wolności i jej nadużywaniu,
po to aby naruszać wolność innych.
Jak mogą dopuszczać -jak Onet- wypowiedzi  obraźliwe
wobec tenisistki dotyczące jej urody.
Jeżeli po świecie chodzą idioci -rzecz normalna,
to jednak  administrator nie może być idiotą i puszczać coś takiego.
Internet jest przestrzenią publiczną,
wolną i dostępną dla każdego -jak ulica.
Ale to nie znaczy, że w imię wolności można
podejść do kogoś na ulicy i mu bezkarnie  naurągać,
albo napluć w twarz.

Rozbieram Michalskiego

Widzę,że jednak Michalski potrzebuje swojego ewangelisty.
Formalnie   jest to jeden z jego najlepszych,
jeśli nie najlepszy, felieton,  bo zbliżył się
zdolnością tworzenia formuł -do Bronisława Łagowskiego.
Szczególnie pierwszy akapit
merytorycznie ciężki -felietonowo lekki.
-Foreksa nie należy rozumieć dosłownie,
to jest raczej symbolizowanie współczesnej cechy kapitalizmu,
który nie buduje, nie konstruuje, nie wytwarza,
jak Niemcy, czy Chińczycy,
ale spekuluje jak Anglicy i Amerykanie
-Temat tytułowy.
Niektórym z wielką łatwością przychodzi
bycie: patriotami, narodowcami
....i spekulantami, grającymi przeciwko swojemu państwu.
- A to,
budowa imperium Europa -jako kompleksu Edypa Niemiec.
Jako czegoś co powinno dać rezultat dobry, sensowny,
i jako  coś kiepskiego -wymyślonego w gwizdek,
-jak imperium Rymkiewicza.
-A to, że jedne kraje generują przepychanki polityczne,
inne są zdolne wygenerować nadwyżkę prawdziwej polityki.
-Następny akapit wezwanie do tworzenia projektu,
bez którego nie ma sensu ani Barcelona, ani Grecja, ani lewica.
-Na koniec:
Zamiast lewicowego, czyli europejskiego projektu
( o który prosi  grzecznie Michalski,)
rozkwita w Europie prawicowy populizm.
Wystarczy tego na jeden felieton?!

czwartek, 7 lipca 2011

Dobrze jest!

Poniżej mamy tekst człowieka zadowolonego
ze stanu rzeczy,
który by nic nie zmieniał. 
To rzadkość warta odnotowania!  
choć ci, którzy  tak myślą, 
wstydzą się pewnie do tego przyznawać.
Ale to szczegół!
Ciekawy jest pogląd @ogifa
 (zawodowego "spekulanta" giełdowego) 
na rozwój sytuacji gospodarczej  świata 
-jeśli chodzi o zagrożenie nowym kryzysem. 


-Zagrożenie,  jego zdaniem,   minęło.
@ogif  uważa( to raczej intuicja-ale warta uwzględnienia), 
że ogniska kryzysowe wypaliły się, a przynajmniej zneutralizowały, 
że nawet upadek Gracji nie wywoła reakcji łańcuchowej.
Że wszyscy ważni gracze już się na tę sytuację przygotowali.
Nie można temu poglądowi odmówić logiki 
choć równie nie zawiera wskazówek ilościowych,
(to jest tego czego brak zarzuca P.K.) 
Wierzy też  nie bez podstaw 
w mozliwości reanimacyjne potężnego potencjału USA,
niejednokrotnie wystawianego  na  zwycięska próbę.
-Piotr Kuczyński mówi: nic się nie zmieniło, 
źródła kryzysu   same nie zniknęły,
a nic nie zrobiono aby je unieczynnić.
-Paradoksem jest, że obaj mogą mieć rację,
jeśli tylko uwzględni się przesunięcie w czasie ich prognoz.
@ogif żąda parametrów czasowych, 
których oczywiście nie może dostać,
ale i takie prognozy są ważne, a może bardziej.
Punkt 4  wypowiedzi  @ ogifa to oczywiście pobożne życzenie 
człowieka zadowolonego, bo jemu się udało.


[Wpis @ogifa na blogu Piotra Kuczyńskiego]
Moim zdaniem Pańskie[to polemika z Piotrem Kuczyńskim] diagnozy są błędne bo:
1.Nie ma triggera dla uruchomienia nowego większego krachu. Nieruchomości już spadły i nie ma wielkiego problemu. Grecja to okruszek bez znaczenia. Efekt domina spowodowany upadkiem Grecji to świetny żart ludzi którzy nie odróżniają sytuacji lehmanowej od obecnej.
2.Cała Europa oszczędza, banki powoli stają na nogach. Czas pracuje na korzyść. W USA łatwo poradzić sobie z deficytem likwidując wciąż przedłużane ulgi podatkowe. Po wyborach zrobią z tym porządek.
3.Prognoza “kiedyś będzie krach” jest stuprocentowo bezwartościowa. Potrzebne są jakieś parametry czasowe i liczbowe. Jakiekolwiek.
4.Nie jesteśmy w żadnym interregium. Wolnorynkowy kapitalizm ma przed sobą jeszcze setki lat. Cały czas ewoluuje, nie jest i nigdy nie był naprawdę wolnorynkowy, zawsze są jakieś zmyłki. Świat rozwija się szybko, ludziom nigdy nie żyło się lepiej. Wygrywającej drużyny się nie zmienia.
5.Globalizacyjne szoki nie dla wszystkich są przyjemne to też nie jedna Naomi i nie jeden oburzony płacze. Jednak wspaniały rozwój Azji, Ameryki Łacińskiej, ostatnio nawet (selektywnie) Afryki wart jest tego żeby jakiś Grek stracił piętnastą pensję, jakiś niewykwalifikowany Amerykanin stracił pracę, jakiś Francuz później przeszedł na emeryturę. To niskie koszty w porównaniu do wspaniałych zysków wynikających z rozwoju większości ludzkości.
6.Narzekanie jest bez sensu. Polska ma się lepiej niż kiedykolwiek. Świat również.
Oczywiście zawsze jest mnóstwo problemów i nie wszędzie dzieje się dobrze. Są wojny, jest stagnacja zarobków mniej wykwalifikowanych ludzi na Zachodzie, jest niemałe bezrobocie, niektózy ludzie chorują itd.


[@ogif , to dobry , inteligentny przeciwnik, przyjemnie  takiego traktować jako   odniesienie
Piotr Kuczyński go nie docenia]

środa, 6 lipca 2011

Blida zginęła zgodnie z prawem


"..w dzisiejszym medialnym świecie , gdzie obrazy są tyleż potężniejsze od słów, przemarsz w kajdankach jest równy wyrokowi sądu." 

                                                                                                                  T.G. Ash


[Dlaczego tego nie napisał dotychczas nikt 

z  deklarowanej prawicy,

"Wyborcza" w końcu też w połowie  prawica 
przełamuje zmowę milczenia w mediach!]

Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski
"Gdy w obecności państwowych funkcjonariuszy, którzy powinni strzec bezpieczeństwa, ginie człowiek, obowiązkiem prokuratury jest wskazać winnych i postawić ich przed sądem. W sprawie śmierci Barbary Blidy łódzka prokuratura od tego obowiązku się uchyliła. Gorzej, w naszej ocenie osłania winnych.

Tak, to ciężki zarzut, ale przesłanek jest aż nadto.

Łódzkie śledztwa prowadzone ponad cztery lata miały wyjaśnić, jak do tragedii doszło i co się potem działo w domu Blidów.

W poniedziałek umorzono ostatnie wątki tych śledztw. Winnych nie ma - orzekli prokuratorzy z Łodzi.

1. Uznali, że ich koledzy z Katowic, którzy polecili zatrzymać Blidę, nie podlegali żadnym naciskom.

To kpina z faktów. Postępowanie przeciwko Blidzie prowadzono pod niespotykaną presją kierownictwa prokuratury, służb specjalnych i polityków rządzącego wówczas PiS. Dwa razy zmieniano prokuratorów, gdy nie chcieli postawić zarzutów byłej posłance SLD. Ci, którym w końcu zlecono śledztwo, musieli co tydzień zdawać szczegółowe relacje szefom w Katowicach, jeździć do Ministerstwa Sprawiedliwości i centrali ABW. Przyjaciółka Blidy - główny świadek oskarżenia - obciążyła ją po "obróbce", jakiej została poddana w areszcie przez agentów (nadal pracują w ABW).

W przeddzień akcji u Blidy cała prokuratura w Katowicach żyła zapowiedzianym przyjazdem ministra Ziobry, który po zatrzymaniu miał ogłosić sukces w walce z układem.

Prokuratorzy z Łodzi nie widzą tu żadnych nacisków. Sprawa umorzona.

2. Prokuratorzy z Łodzi twierdzą bez żenady, że w XXI wieku nie da się przebadać włosów, nitek i że można bez rękawiczek strzelać z rewolweru, nie zostawiając żadnych śladów.

Prokuratura przechodzi do porządku dziennego nad brakiem linii papilarnych Blidy na broni, z której miała do siebie strzelić. Ktoś musiał je zatrzeć, ale prokuratura winnego nie szuka.

Nie widzi też nic niepokojącego w tym, że ktoś zamienił kurtkę funkcjonariuszki, która była z Blidą w łazience. I że na kurtce wysłanej do ekspertyzy były ślady zupełnie innego prochu.

Ślady zatarły się same. Sprawa umorzona.

3. Łódzka prokuratura uważa, że można bez podstaw prawnych filmować zatrzymanie i robić z tego propagandowe widowisko. Zdjęcia upokorzonej, wyprowadzanej z domu Blidy miały dostać dzienniki stacji telewizyjnych. Dla prokuratury nie ma tu problemu. Jej zdaniem praw człowieka nie złamał szef ABW, który wydał polecenie filmowania.

Prokuratura nawet nie sprawdziła, kto w katowickiej ABW polecenie to wykonał i kazał funkcjonariuszom stanąć z kamerą przed drzwiami Blidy.
Przekroczenia uprawnień nie było. Sprawa umorzona.

4. Prokuratura rozgrzesza oficerów ABW z tego, że nie sprawdzili, czy w domu Blidów jest broń, choć mieli taki obowiązek. I sami przyznali, że go nie wypełnili - usprawiedliwiali się paranoiczną teorią, że gdyby spytali o broń na policji, mogłoby dojść do przecieku.

Nie musieli tego sprawdzić - uznała łódzka prokuratura. Sprawa umorzona.

Prokuratura miała obowiązek wskazać winnych śmierci Blidy. Również we własnych szeregach. Tego testu wiarygodności i niezależności nie zdała.

Zamiast rzetelnego śledztwa i odważnych decyzji mamy umorzenia, których nie można nazwać inaczej niż karykaturą prawa i logiki.

Ma rację szef sejmowej komisji śledczej Ryszard Kalisz, że wszystkie te umorzenia oznaczają, że prokuratura intencjonalnie chroni funkcjonariuszy.

Zarazem więc chroni polityków, którzy dopuścili się nadużycia władzy.

Tylko komisja Kalisza postawiła sprawę jasno i uczciwie - tak jak należy w państwie szanującym prawo i ludzkie życie. Jej raport nie pozwoli jednak pociągnąć do odpowiedzialności gorliwych wykonawców woli Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.

Komisja Kalisza pokazała prawdę o naciskach, bezwzględności polityków i zacieraniu śladów. Domaga się postawienia ówczesnego premiera i ministra sprawiedliwości przed Trybunałem Stanu.

Jednak sprawa przed Trybunałem - jeśli w ogóle do niej dojdzie - ma z konieczności charakter polityczny. Oskarżeni będą więc mogli przedstawiać się jako ofiary politycznego odwetu. Ich odpowiedzialność zostanie w ten sposób osłabiona. A posłuszni wykonawcy pozostaną zupełnie bezkarni."

Źródło: Gazeta Wyborcza

[Prawica, w tym ta katolicka uważa, że cel uświęca środki.
Ja tego nie rozumiem, jak można to godzić]

Szacunek dla Wyborczej!