Szukaj na tym blogu
piątek, 24 września 2010
To jest, podkreślam, z autentycznym uznaniem, chwalebna i rzadka, ważna intelektualnie upierdliwość.
Skoro lepsi znawcy Szwecji nie odpowiedzieli...
Po pierwsze, kult Szwecji bez zrozumienia o co biega, nic nie daje. Poza mocno wątpliwymi wątpliwościami Agaty i innych przeceniających wątek kulturowy, a nie doceniających wątku regulacyjnego. Szwecja ideałem nie jest.
Zamiast Szwecja można wstawić Finlandia, Dania, Kanada (kulturowo różne) i dalej, te spektrum socjalno regulacyjne w kierunku regulacji: mocno kapitalistycznych i mocno regulowanych (więc socjalistycznych )-Chin.
Istotne jest kto rządzi: ,socjaliści,, czy ,,kapitaliści,,.
A żeby sprawy nie były tak proste, to w Szwecji gdy rządzą ,,kapitaliści,, czyli ,,prawica,, (jakoś tak się składa, że w praktyce idzie to w parze) to też bardzo, i nie mniej, dbają o szwedzki socjalizm. Nie bardzo rozumiem dlaczego nasi ortodoksyjni prawicowcy (niczym jacyś odwróceni marksiści)tak bardzo chcą Szwedów - troszcząc się o nich, wbrew nim –uszczęśliwić, odbierając im ich socjalizm.
I nie po to aby zamącić, ale żeby pokazać, że mamy nieco bardziej skomplikowany świat niż kiedyś: najwięcej jednego i drugiego, najwięcej ,,kapitalizmu,, i najwięcej socjalizmu jest w Danii.
Ale do rzeczy, żeby A. Rostockiego nie zdenerwować czekaniem na prosty konkret.
Myślę, że statystyczne (szkoda, że tylko statystyczne) analogie między Szwecja, a Polską wynikają z tego, że w Polsce zostały resztki socjalizmu PRL-owskiego i jego sztywnych wydatków: służba zdrowia, urlopy, emerytury… Paradoksem jest: mamy państwo najbardziej neoliberalno- balcerowiczowskie, od dwudziestu lat; osiągnęliśmy takie sukcesy jak likwidacja dentystów w szkołach, zakładów chronionych dla inwalidów; zamierzamy, może się uda zlikwidować te cholerne państwowe szpitale, sprywatyzować ZUS itd. Wówczas statystyki poprawią się! Będą lepsze niż w Szwecji.
Rozumiem Roztocki, że chodziło Ci, że powołując się na Kowalika, w ślad za nim stwierdzasz, że jesteśmy zagrożeni przez nadmiar socjalizmu w Polsce.
Gdyby Krytyka traktowała nas i siebie poważnie, to należałoby poprosić o odpowiedź Kowalika, o to czy on z kolei zgadza się z Tobą. A ponieważ myślę, że się nie zgadza wiec jego odpowiedź byłaby kompetentna i na pewno ciekawa.
niedziela, 19 września 2010
sfera publiczna
Sfera publiczna, z tym, to mamy -Polacy- kłopot. Co to takiego, czy to się je nożem, czy widelcem?
Miał z tym kłopot @step, Redakcja i oczywiście szanowni trolle- goście (i żeby nie wspominać kolejny raz tych od krzyża z jednej i drugiej strony) którzy gośćmi nie są (sam pierwszy palnąłem to głupstwo, a za mną step), tylko użytkownikami strefy publicznej! Lecz użytkownik to nie kibol.
Gdy wychodzimy na ulice, umyka nam, jak wielu regulacjom(kulturowym i administracyjnym) jesteśmy poddawani.
Wyobraźmy sobie,że na ulicy wolno jest to, co na niejednym forum internetowym: ktoś wrzeszczy, ktoś przeszkadza innym w poruszaniu się po linii prostej, podchodzi do rozmawiających i i buczeniem przeszkadza im w rozmowie. To nie możliwe, każdy powie,
takie zachowania spotkałyby się z reakcjami kulturowymi i
policyjno-administracyjnymi. Powiecie, internet to internet, a ulica to ulica. Odpowiem, regulacja to regulacja. Albo coś jest regulowane i wszyscy na tym zyskują; albo robimy uzgodnioną -przez wszystkich ( jesteśmy w strefie publicznej, a nie jak mogłoby się wydawać-prywatnej)- regulację i staramy się być, tutaj, kulturalni, (ja się staram z różnym skutkiem) i zachowywać się tak, aby robić to, co, się tu powinno robić-forum ateńskie, a nie inną Grecję! Bo wtedy robimy destrukcję. (Musze przyznać,że nasi trolle, którzy przyszli tu tylko dla destrukcji zaczęli gadać ludzkim głosem i nawet mimo,że to niektórym nie w smak, czasami im się to udaje.)Dając świadectwo, że nie potrafimy ani siebie szanować, ani uznać, że ktoś może mieć inne poglądy niż ja. A więc jak? Skąd o tym ma wiedzieć przeciętny użytkownik internetu? Skoro socjologowie nie wiedzą co to jest społeczeństwo!
Powyżej zamieszczony tekst Jezusa jest znakomitym, rzadkim, ważnym materiałem, nadającym się do tego, aby rzeczowo porozmawiać o tym co to jest społeczeństwo, co to jest sfera publiczna i jak powinna wyglądać.
Ciekawy był głos tego kto stwierdzał,że tam gdzie jest większość, tam powinna być dyktatura większości. Tyle, że na to powinni, chyba, odpowiedzieć jego koledzy z prawa.
czwartek, 16 września 2010
Kanada jest Kanadą bo jest położona koło USA ale już Meksyk nie jest Kanadą tylko czymś w rodzaju koloni, Polski, z tego samego powodu, że też jest pod ręką.
Absurdalność takich rozumowań rozciąga się na wiele podobnych.
Szwecja jest Szwecją, bo protestantyzm, ale Anglia już jest mniej Szwecją z tego samego powodu.
Sukcesy Szwecji, Kanady, ale także Korei PŁD. Chin są wynikiem myśli, a nie położenia geograficznego, rewolucji, czy tradycji, czy zbiegu okoliczności. Tego wszystkiego też. Ale bez myśli to wszytko nie daje się uruchomić.
Najlepszym, negatywnym teraz, przykładem jest Polska. Dostaliśmy niepowtarzalna szanse zrobienia sobie znakomitego ustroju. Mieliśmy rewolucje (bezkrwawą ale głęboką) dużo rewolucyjnej emocji, za która tęskni Agata, parasole ochronne, dobry początek i położenie geograficzne, które ze złego zrobiło się znakomite,
ale nie mieliśmy jednego- myśli.Trzeba było te pomyślności umieć wykorzystać, a nie zdać się na rewolucyjne jakoś to będzie i potem wziąć się za łby, bo się w tym wszystkim pogubiliśmy.
Szwecja jest Szwecją, bo Myrdal i kilku myślących ekonomistów szwedzkich (tacy też bywają) Kanada jest Kanadą bo wykorzystała powojenne trendy mentalne i miała swojego
Trudeau i kilku innych mądrali.
Chiny miały kilku sensownych wizjonerskich premierów i kilka tysięcy lat,które pomogły, ale bez myślenia stałyby się jelcynowską Rosją.
Poświęciły wiele wysiłku aby wybrać, w bałaganie rewolucyjnym, najlepszą dla siebie formę ustrojową.
środa, 15 września 2010
fajny kawałek tekstu od początku do ostatniego zdania.
Natomiast to,że uważasz iż,,Nie jest prawdą, że zawsze będzie klasa uprzywilejowana,, wynika z tego, że mylisz pojęcie warstwy, różnic indywidualnych i klasy społecznej.
Pojęcie klasy społecznej używam w znaczeniu jakie mu nadał Marks, ale odchodzę(re-definiuję)od klasycznego marksowskiego podziału klasowego, którego ratunkiem, reliktem potworkiem jest spotykane: ,,klasa pracująca,,. Nie chodzi o naturalne różnice indywidualne między ludźmi,nie chodzi o używane w socjologii podziały klasowe. Mówiąc o klasie uprzywilejowanej mówię o takiej sytuacji gdy jakaś zbiorowość uzyskuje hegemonię polityczną i stara się za jej sprawą przechwytywać korzyści wypracowane przez całe społeczeństwo.
wtorek, 14 września 2010
Rewolucyjna, nieprzejednana Agato .
W szczegółach może masz racje, lecz już nie we wnioskach.
1. Lewica nie jest w stanie pokazać żadnej sensownej drogi osiągania celów społecznych przy pomocy działania stricte rewolucyjnego.
Powodem nie są wyłącznie znane przyczyny słabości lewicy. Powód leży głębiej: nie jest możliwe stworzenie społeczeństwa bezklasowego. Społeczeństwo ludzi ma już taką naturę, że jak dotychczas i jak zawsze, będzie generowało klasę uprzywilejowanych.
Jeżeli to zdanie jest prawdziwe, to wniosek jest taki, że żadna najbardziej udana rewolucja nie jest w stanie zmienić świata na lepsze raz na zawsze, pozbywając się klasy uprzywilejowanej. Jest to ważna świadomość, której przyjęcie jak przyjęcie do wiadomości, że jest się narkomanem do końca życia, jest warunkiem zdrowego funkcjonowania.
2. To nie znaczy, że nie jest wielkim problemem, jak ruszyć oligarchie i korporacje, międzynarodowy kapitał finansowy, których wpływ na życie polityczne jest, a nie powinien być decydujący. Bardzo znamienna będzie próba, którą podjął Obama.
3. Widać, że wstrząsy będą konieczne aby dochodziło do zmian, ale będą to wstrząsy w rodzaju: kryzysu finansowego, ekologicznego, które wymuszą odpowiednie ograniczenia
kapitalizmu za bardzo wytracającego się do polityki.
4. Uważam, że, mimo olbrzymiej wszechwładzy oligarchii j.w., obecny rozwój mediów i upowszechnianie się zachowań demokratycznych umożliwia przygotowanie lewicy nie tylko do klasycznego przejęcia władzy (co ma mniejsze znaczenie) co do wdrożenia odpowiedniej socjalistycznej świadomości, która będzie bezcenna na w okresie kryzysu.
5. T. Piątek niezależnie od powyższej krytyki dotyczącej szczegółów
chwycił byka za rogi.
Pożytki z trolla
są takie, że pozwalają odsłonić najsłabsze miejsca, nie tylko, jego poglądów.
Piszemy pod tekstem, który obnaża aracjonalność czegoś takiego jak OFE
I teraz pytanie do Thome (na które nie odpowie, bo to taka rozmowa z trollem) kto teraz najbardziej lobbuje za OFE ?
Chcesz decydować o swoim losie, pieniądzach itp. Nie chcesz aby ktoś to robił za ciebie. Ten ktoś to wg, Ciebie urzędnik.
Zastanów się, za czyją sprawą zmuszają cię do lokowania pieniędzy w OFE.
Czy to na pewno za sprawą tego urzędnika?
Czy zdajesz sobie sprawę jak wiele decyzji dotyczących ciebie jest podejmowanych wcale nie przez urzędników, ale przez innych osobników jak najbardziej prywatnych , na których decyzje masz zero wpływów. Natomiast jakiś wpływ możesz mieć na urzędnika. Im bardziej demokratyczne państwo tym masz większy wpływ na urzędnika. Na prywatnego nie masz żadnego.
poniedziałek, 13 września 2010
Bo rynek to taki czczony bałwan, co to wie lepiej co dla nas dobre,
w którym ludzie są marionetkami. Jednak ludzie to nie zawsze marionetki.
(Dlatego nie mówię -socjalistyczna gospodarka rynkowa, aby nie pogłębiać zamętu).
W domyśle, kapitalizm jest dlatego dobry,
że jest racjonalny. Tymczasem bywa racjonalny,
bywa nieracjonalny -szkodliwy.
Dlatego każdy lewak powinien zrozumieć kiedy kapitalizm jest
racjonalny, a kiedy nie. Kapitalizm jest, na tyle racjonalny, na ile generuje
konkurencje. Nie chodzi o to czy coś jest państwowe, czy prywatne, lecz o to czy
jest, czy nie jest, konkurencyjne. Tymczasem od dwudziestu lat słyszę, że dobre
jest prywatne, o tym czy jest konkurencyjne, nie mówi się.
Prywatne ma być konkurencyjne- z automatu.
- Nie jest!
O tym wiedział już A. Smith (kapitalizm, na nieregulowanym
rynku, monopolizując się, prowadzi do zaniku konkurencji).
Offe nie konkurują między sobą i boją się konkrecji państwowego ZUS.
niedziela, 12 września 2010
Tutaj piszący teksty i komentarze pod nimi - jak Piątek- występują w dwóch rolach:
Tekst do komentowania może sobie pozwolić na Spartę i najostrzejszy język korzystając z licencja poetica. Komentujący mogą zjechać ten tekst tez ich prawo. Jednak gdy autor ,,zniża,, się do forum komentującego traci prawa ,,licencja poetica,, ale zyskuje ochronę przed obrażaniem go, bo tu wchodzimy w kontakt osobisty, w który gwarantuje zachowania nacechowane wzajemnym szacunkiem, CO NIE WYKLUCZA ostrych polemik, wygranych lub przegranych. Tyle, że przegrana na forum jest zwycięstwem wszystkich.
wtorek, 7 września 2010
pawel
Jeżeli uważasz, że Piątek postępuje źle, bo obraża. To Ty robisz coś pozytywnego przelicytowując go? Jak to godzisz?
Myślę, że jak każdy, święty nie jesteś i gdyby ci ktoś wyciągnął
Twoje słabości, albo paskudztwa, które kiedyś popełniłeś
tylko w tym celu żeby Ciebie pognębić, dla satysfakcji gnębienia, to również należałoby to uznać za podłość.
Zarzuty,że w ten sposób reklamuje swoje książki są karkołomnym
nadużyciem.
Z tym, o czym mówimy, jest, podobny problem, jak z pornografią. Decyduje intencja.
Czy walczymy z człowiekiem czy
z jego działaniami, które uznajemy za szkodliwe
społecznie.
Piątek ma mnóstwo powodów aby krytycznie oceniać wiele posunięć polskiego kościoła,
i te wielkopańskie lekceważenie przez Piskorskiego podniesienie cen chleba, o te
nie ważne 20 groszy. Jak w takiej sytuacji wyrazić swoje oburzenie?
pawel
Uważasz,że Piątek miał na celu obrażanie ludzi. Jeżeli uważasz, że on postępuje źle. To Ty robisz coś pozytywnego przelicytowując go? Jak to godzisz?
Myślę, że jak każdy, święty nie jesteś i gdyby ci ktoś wyciągnął
Twoje słabości, albo paskudztwa, które kiedyś popełniłeś
tylko w tym celu żeby Ciebie pognębić, dla satysfakcji gnębienia, to również uznałbym to za podłość.
Zarzuty,że w ten sposób reklamuje swoje książki są karkołomnym
nadużyciem.
Z tym, o czym mówimy, jest, podobny problem, jak z pornografią. Decyduje intencja.
Czy walczymy z człowiekiem czy
z jego działaniami, które uznajemy za szkodliwe
społecznie.
Piątek ma mnóstwo powodów aby krytycznie oceniać wiele posunięć polskiego kościoła,
i te wielkopańskie lekceważenie przez Piskorskiego podniesienie cen chleba, o te
nie ważne 20 groszy.
niedziela, 5 września 2010
Jeśli mówi co innego i robi co innego budzi to we mnie pogardę. Jest to dla mnie zachowanie ,,nieprofesjonalne,,. (Dlatego gdy złodziej kradnie i ksiądz kradnie -to nie jest to samo.) A jak zachowuje się polskie zurzędniczałe Kato, które ma w głowie jedyną troskę: utrzymać i zwiększyć swój stan posiadania. Zasady trzyma dla innych! I jak mi powiedział, ostatnio, jeden rozochocony ksiądz:,, księdzu wolno wszystko,, (wprawdzie dodał ),,byle nie grzeszył ale ta pierwsza część zdania zabrzmiała ciekawie.
To nie znaczy, że religia mnie nie interesuje. Interesuje mnie religia bez Boga , o czym napiszę jeśli kogoś to zainteresuje.
Gnębon uważaj, chyba wpadłeś pod pociąg.
Najpierw kilka uwag ogólnych.
Bywają takie Gnębony, które są wspaniałe, ale żerują nisko.
Gnębon inteligentny, tu i ówdzie oczytany, z lekkim piórem, umie korzystać z Wikipedii, budzący pozytywne nastawienia....
Pisze pod tekstem,który niesie coś ważnego. I wtedy, gdy trzeba zadrzeć głowę,
i pomyśleć i... zobaczyć, ukazuje się wpis w/w, który (ku mojemu zdziwieniu) stwierdza,że autor nie zasznurował lewego buta i wyciąga stąd wniosek, że tekst jest do dupy.
Gdzieś, z uznaniem dla Gnębona mruknąłem: a cha, gdy zadeklarował, że nie interesują go wypowiedzi autorytetów tylko argumenty.
Lubi twarde argumenty! Sprawdzamy. I okazuje się, że to pospolity, ktoś, od wygodnych argumentów.
Gdy (Gnębon) rozpętał ,,pasjonującą,, dyskusje o tym czy jeździć w pasach czy bez pasów i poprosiłem go o argument (przeciw sobie) za jazdą w pasach,wtedy stwierdził, że nie potrafi znaleźć żadnego!!
I to mówił ktoś, dla którego argumenty są ważne!
Gdy mu podrzuciłem kilka wybrał tylko ten, w którym podałem mu rękę, ale ominął łukiem te, które były dla niego niewygodne.
Powyżej (Gnębon) zabierał wielokrotnie głos ale nie znalazł czasu i miejsca aby dopowiedzieć na nieskomplikowanie pytanie:
,,czy kościół katolicki kieruje się imperatywem dobroci,,.
Pytanie to powtarzam! I nie spodziewam się odpowiedzi, bo (Gnębon) na niewygodne dla niego pytania nie odpowiada.
Roi się od takich, dla których argumenty są ważne, ale tylko wtedy gdy potwierdzają ich przekonania. Inne ignorują.
I jak z takim gadać step?!
powie,że tekst włoski i angielski to nie oryginalny grecki, wiec kłamiesz. A apostaoł jak wiadomo pisał przez sto lat najlepiej po Angielsku.
Ktoś zadaje sobie trud aby coś poznać, wielokrotnie czytając o tym, w różnych światowych językach, w których jest najobfitsza literatura. To powód aby wysnuć wniosek, że dyletant, w interesujących go sprawach.
Ad personam
Gnębon, pewnie, ma wygląd delikatny i domaga się kultury wypowiedzi.Nic tylko przyklasnąć.Piątek ma -chamski i posługuje się ostrym emocjonalnym językiem, w którym wyraża myśl. A chamstwo jest wtedy dobry Gnębonie, gdy masz ochotę przyp... i tyle. Czy to zrozumiałeś?!
Arogancja kogoś kto nie jest zdolny do sformułowania żadnej własnej myśli, tylko powielania zużytych kalek to Korwina, to Balcerowicza, kłamie,że dla niego ważne są argumenty,bo gdy przychodzi do ich konfrontacji rejteruje. A powinien, gdyby jego deklaracja nie była pusta, przyznać:
,,Tak myślałem, ale twoje argumenty są mocniejsze,,.
Z tym pociągiem, to jak z tą kurą, po której przejechała ciężarówka. Wstała, otrzepała piórka i powiedziała: to był szatan nie kogut.
sobota, 4 września 2010
Znajdujemy się w miejscu gdzie liczą się argumenty, a nie agresja.
-Co jednak robić
gdy argument nie spotka się z argumentem,
a rzecz sprowadza się do obrony stanu posiadania.
-Jestem ateistą i nie jestem dobry, mimo to, szanuję, cenię, ludzi dobrych.
A katolicyzm jest ideologią dobroci:
,,kochaj bliźniego jak siebie samego,,
Szanując mógłbym, mimo to, stać się obrońcą Kościoła. Dobroć jest potrzebna. A cóż może być lepszego jak: ideologia dobroci, organizacja dobroci, instytucje zajmujące się tym.
-Czy polski kościół katolicki jest instytucją, w której dobroć jest imperatywem?
Piątek jest polskim Lutrem.
Czy może ktoś ma jakiś tekst Lutra, aby zobaczyć jak on wtedy mówił.
środa, 1 września 2010
Anglia znalazła się w poważnych kłopotach,Ameryka w jeszcze większych.
Oba te kraje mocno zaangażowały się w rzeczywistość wirtualną kapitału finansowego.
Oba są największymi na świecie centrami finansowymi, w których dokonuje się zabawa w wirtualne przepływy finansowe. Ten świat, jak każda rzeczywistość oderwana od rzeczywistości, zaczął się walić.
Anglicy mają więc ekstremalne kłopoty. Tak jak za czasów Churchilla i tu pokazuje się ich zdolność do cywilnej mobilizacji, w czasie której społeczeństwo i przywództwo zdają egzamin. Cameronowi mam za dobre to, że się czegoś nauczył, że dla niego społeczeństwo jest równie ważnym bytem jak wolność jednostki.
W znacznie gorszej sytuacji jest Ameryka, która przez lata myślała, że jej więcej wolno i odrywała się od fundamentów, na dodatek potężnie się zoligarchizowała. Oligarchizacja, jak ukorzenienie gleby chwastami, oplata i dusi wolną Amerykę i jej prezydenta. Wygrywają kraje prowadzące gospodarkę opartą o realia -Niemcy, którzy świadomie na nią postawili, Chiny i z przypadku, niedorozwoju- Polska. Mam jeszcze jedną dobrą intuicje dla Polski. Coś mi się wydaje (może ktoś by to umocnił lub zdezawuował), że Polska jest w niezbyt wielkim stopniu zoligarchizowana.
wtorek, 31 sierpnia 2010
rozciąga się kosmos.
O tym mogli by powiedzieć więcej Polscy bezrobotni w
Anglii.
Chciałem podkreślić,że szkody wyrządzone przez neo w
Polsce i w Anglii nie dają się porównać.
Anglicy są wielkim społeczeństwem!
Setki lat wprawiającym się w trudnej sztuce wolności, kompromisu, tolerancji i socjalistycznych zabezpieczeń.
Na pytanie czy powinni płacić za kryzys biedni czy bogaci?
-odpowiadam -bogaci, a więc PIT i CIT, nigdy WAT.
Chyba,że w zamian za wysoki WAT dostaną darmo, to co Szwedzi:
ubezpieczenie społeczne i zdrowotne na ich poziomie.
W naszym wypadku, gdy tego nie mamy
nisko zarabiający powinni dostawać zwrot WAT
tak jak w Kanadzie.
przeniesienie mentalności rynkowej na sferę publiczną
Mają socjalizm ukorzeniony. Społeczeństwo uformowane amortyzujące polityczne głupstwa. Dlatego neo nie jest w stanie dokonać takiego spustoszenia jak w Polsce. Gdzie jak mówił poeta społeczeństwo jest marne.
Gdzie mentalności rynkowa ( postępować tak, aby przynosiło to zysk ) została przeniesiona na służby publiczne.
Gdy państwowe jest z założenia nieudolne i korupcyjne- jak głosi neo- to nigdy nie dorobimy się społeczeństwa, ani sprawnego, nieopresyjnego państwa.
Ponieważ jednak natura człowieka ma zarówno aspekt indywidualny jak społeczny, więc brak uspołecznienia zastępowany jest u nas przez atrapy, dekoracje, historyczne i religijne.
Skąd wziąć pieniądze na to co niezbędne
na leczenie popsutych zębów
dzieciakom w szkołach.
Po pierwsze postęp, jak sama nazwa wskazuje,
to jest ruch do przodu, nie do tyłu.
A więc skoro w PRLu było można, to w Trzeciej
też być powinno.
Po2gie nie wydawać na ,,misję,,
w Iraku, Afganistanie
Po3cie ograniczyć wydatki na rzecz Katuli.
Po4te przywrócić podatki PIT,CIT,ZUS
obniżone w ciągu ostatnich pięciu lat.
Miały zwiększyć powszechny dobrobyt.
Powszechnego -nie zwiększyły.
Wywołały dziurę budżetową
(powołuję się na wypowiedź
Vincenta Rostowskiego w sejmie).
Po5te W PRL, którym nie było wolnego rynku
-tylko etatyzm
mieliśmy 43 tysiące urzędników,
teraz, gdy rynek przejął gospodarkę,
urzędników jest 430 tysięcy
i liczba ich za każdym politycznym ruchem rośnie.
@uzi uzbierałem Ci górę pieniędzy,
które mogą nie tylko zlikwidować
dziury w zębach dzieciaków,
ale także -dziurę budżetową.
niedziela, 29 sierpnia 2010
Potem narzeka się, że Polska nie ma szansy bycia Szwecją, ale żeby nią być muszą znaleźć się ludzie, którzy nie pracują dla zysku lecz realizują się w inny sposób, z którego korzysta społeczeństwo.
piątek, 27 sierpnia 2010
o czym to?!
Jednak jest on również istotą społeczną.
Społeczeństwo jest bytem równie realnym ( wbrew Thatcher) i potrzebnym jednostce jak on sam sobie. Spróbujcie żyć poza społeczeństwem. Lecz ta druga powinność jest dla niego mniej zrozumiała niż ta, która każe mu nie zapominać o samym sobie.
Dlatego ci, którzy działają dla dobra wspólnego, czy to w jego obronie, czy przy jego budowie i jego rozlicznych funkcjach są czczeni jako bohaterowie. Wtedy uruchamiane są olbrzymie emocje, formy ich wyrazu i pamięci.
Te formy często przejmują szalbierze jako puste wydmuszki i robią z tego łajdacką politykę. To o tym i jeszcze więcej było.
czwartek, 26 sierpnia 2010
Forma nie nadąża
środa, 18 sierpnia 2010
Doktoraty do wzięcia
sobota, 14 sierpnia 2010
Zysk i media
Robert Krasowski
czwartek, 15 lipca 2010
-,,Negatywizm,, pozwala integrować zbiorowości i tworzyć ideologie.
wtorek, 13 lipca 2010
-Integralna? O ile integralni są ci, którzy nie lubią tuńczyka, Żydów, Rosjan..., choć już dla Oleksego na okres wyborów robią wyjątek.
-Ideowa? Uzasadnienie tożsame. Z uwagą,że ich przywódca może zmieniać koniunkturalnie poglądy na okres wyborów.
-Pytanie czy nienawiść do ,,Nich,, to już postawa ideowa?
A więc ideowa i integralna w bardzo specyficznym sensie. Ale niech będzie!
- Ale ,,z wizją,,? To
już musisz uzasadnić!
niedziela, 4 lipca 2010
,,kot - z całym szacunkiem, to Ty mieszasz
ChRL ma ustrój POLITYCZNY
autorytarny. Ustrój gospodarczy to kapitalizm państwowy, do Szwedzkiego socjalu,
w którym ogromny wpływ mają związki zawodowe w ogóle nie ma co porównywać.
Szwecja to mimo wszystko jeszcze kapitalizm, choć bardzo socjalny. Retoryka i
panująca ideologia w Chinach to wciąż komunizm.,napisał vtret w Krytyce.
Dobrze że podjąłeś rękawicę zgłaszając zastrzeżenia. Choć o to coraz trudniej na portalu Krytyki, w której nadmiar spamu zagłusza wypowiedzi sensowne.
Co to jest socjalizm, kapitalizm, komunizm ? Ustrój autorytarny!?
W powszechnym pojęciu (w mniejszym stopniu u Ciebie) jest tu dużo z Marksa ( Co ciekawe z jego normatywnego historyzmu chętnie korzystają jego zdeklarowani przeciwnicy). I trochę
anty- Marksa, który niewątpliwie zdezaktualizował się, jak i pozostał aktualny. Co do tego, że nie aktualny i aktualny - zgoda! Ale po odwróceniu do góry nogami tego co uważa się u Marksa za aktualne.
Powiadasz, że Chiny to ustrój autorytarny. To jakaś klasyfikacja nie marksowska ale robiona w stylu Marksa. Wolę pozostać przy rozumieniu ustroju jaki stosował przed Marksem Alexis de Tocqueville
-jako czegoś niepowtarzalnego! Wymykającego się klasyfikacjom.
Natomiast czystą, porządkującą, kategorią, jest pojecie systemu. W definicji, która stosuję normatywnie. Systemu zorganizowanego wokół celu systemowego i przez niego stwarzanego.
Bo jeżeli mówisz, że Chiny to komunizm, to spróbuj po takim stwierdzeniu zdefiniować o czym mówisz. Nie dasz rady-wyjdzie dziwoląg, co najwyżej epitet.
,,Szwecja to...jeszcze kapitalizm,, ! Co to znaczy- jeszcze? I tak można mnożyć pytania.
Od nieścisłości przechodzić do kolejnej.
A gdyby tak zgodnie z duchem, a nie literą Marksa zdefiniować i uporządkować…, powiedzieć, że z socjalizmem mamy do czynienia wtedy gdy kapitalizm jest zmuszony do podporządkowania się celom innym niż te, które go tworzą.
Kapitalizm systemowo podporządkowany celowi innemu niż kapitalistyczny
-taką sytuację nazwijmy socjalizmem.
Pamiętajmy co głosi kapitalizm. To co dobre dla kapitalizmu jest dobre dla społeczeństwa. I to jest łgarstwo, bo tak bywa ale nie musi.
Ludzi reprezentujących społeczeństwo można wymienić od tego są procedury demokratyczne. Cele antyspołeczne kapitalizmu nie podlegają wymianie dopóty dopóki trwa dominacja kapitalistyczna.
Proste?! Jak porządkuje pojęcia! A, że wspaniały skądinąd Tadeusz Kowalik i inni będą musieli wprowadzić korekty do nowych wydań swoich książek! To ich nieprzyjemność.
Sytuacje taką mamy zarówno w wypadku socjalnej, demokratycznej uzwiązkowionej Szwecji, jak w Chinach łamiących prawa człowieka. W Chinach rządzi monopartia zwana komunistyczną, ale interesy partii komunistycznej nie są interesami kapitalizmu.
Mówisz, że Chiny to kapitalizm państwowy. Co to znaczy? Zastanów się. Mamy tam do czynienia z własnością prywatną i przestrzenią do robienia interesów jak najbardziej prywatnych (pomimo sporego sektora o własności państwowej).
Prywatnych , a więc jednostkowych, partykularnych i nie koniecznie społecznie pożądanych.
Gospodarka działa tam w oparciu o zasady kapitalistyczne, jak wszędzie gdzie ma miejsce! Państwo kapitalizmowi w Chinach wytyczyło ramy , pozostawiając mu możliwość szybkiego rozwoju, ale zabezpieczając się przed przejęciem dominacji przez kapitał!
Dopóki w Chinach kapitalizm nie stanie się decydentem działający w swoim interesie powinniśmy określać je jako o państwie socjalistyczne.
No dobrze, wielu się oburzy, a co ze strasznymi warunkami pracy, nie poszanowaniem praw jednostki?
Socjalizm kojarzy się z ustrojem idealnym. Nie był i nie może być idealny, może być zbrodniczy, bo jest dziełem ludzi, ale jego cel jest idealny i przyjazny ludziom.
Natomiast kapitalizm może być sposobem gospodarowania podporządkowanym lub dominującym nad celami społecznymi. W tym drugim wypadku mamy do czynienia z systemem kapitalistycznym, który systemowo bogacenie się przez nielicznych będzie przedkładał nad cele społeczne. Bo taka jest jego natura nie podlegająca zmianie. Zmiana oznaczałaby, że kapitalizm nie jest już kapitalizmem.
Kapitalizm jako system polityczny i kapitalizm jako sposób gospodarowania. To ważne rozróżnienie.
Tutaj kłania się zafałszowane pojęcie demokracji . Kapitalizm ma być, w tym zafałszowanym ujęciu, sposobem gospodarowania, a demokracja ma zapewniać rządy ludu w parlamentach i organach przedstawicielskich. Ale w praktyce gdy kapitał osiąga dominacje polityczną, demokracja również zostaje mu podporządkowana i staje się atrapą demokracji skrywającą rządy kapitału w interesie kapitału.
Do takiego opisu Szwecja nie pasuje ale kapitalistyczna Polska jak najbardziej.
Widzisz,
używanie pojęcia ustroju, systemu i związanego z tym aparatu pojęciowego są źródłami szkodliwego teoretycznie (konsekwencji praktycznych) bałaganu pojęciowego.
Sposób w jaki ja to robię, to nie od tak sobie ,,powiedziane,, -bo tak to językowo czuję.
Te nazwania są wynikiem określonego opisu mechanizmów rządzących rzeczywistościami.
środa, 30 czerwca 2010
wtorek, 29 czerwca 2010
Szpitale
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Do Osta z Ostem +
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Sierakowski po polsku
środa, 16 czerwca 2010
mechanizm klasowy i Dwid Ost
Odnoszę się do wykładu do Dawida Osta z dnia 16 czerwca w N.W.Ś.
Rola Dawida Osta dla ożywienia życia umysłowego w Polsce nie jest do przecenienia. To po pierwsze. Dawid Ost ma doskonały węch socjologiczny i niejednokrotnie był blisko tego co najważniejsze. Kilka miesięcy temu zamieścił w ,,Europie,, tekst dotyczący polskiej transformacji, w którym zawarł odkrywcze myśli. Tekst spotkał się z barierą milczenia, a Ost jakby porzucił ten wątek.
Ost w wykładzie kładł nacisk na możliwości jakie stwarza analiza klasowa, która umożliwia śledzenie mechanizmów kształtujących społeczeństwo. W opozycji do prób poznawania tegoż przez badanie mniej lub bardziej jednostkowych opinii.
Każde historyczne społeczeństwo, w sposób zwielokrotniony- współczesne, podlega dynamicznym zmianom i zrozumienie mechanizmów powodujących zmiany jest czegoś warte.
Z sali po wykładzie zabierał głos jeden z ważnych profesorów socjologów ( ot inżynier, nawet nie wie, kto to!) mówiący składnie, w sposób uporządkowany i ciekawie. Jego wystąpienie, prawdopodobnie wbrew niemu jest, doskonałym uzasadnieniem, że socjologia pozbawiona teorii zabrnęła w ślepy zaułek i demonstruje bezradność naukową (gdyby fizycy postępowali podobnie, to nie mielibyśmy dzisiaj, ani teorii względności , ani teorii kwantów i świat wyglądałby inaczej).
Chciałbym się odnieść do innej wypowiedzi z sali, o wątpliwościach dotyczących pełnej jedności ludzi uczestniczących w transformacji. Ludzi, którzy pochodzili z różnych środowisk, różnili się wykształceniem; byli wśród nich agnostycy i ludzie związani religią.
I w tej zbiorowości nijak nie dawało się dostrzec podziałów klasowych.
Zgoda tych ludzi mogła połączyć tylko idea ponadklasowa ( wtedy narodowa), która teraz odbija się nam czkawką.
Tyle, że z faktu jakby zawieszenia ówczesnych podziałów klasowych nie wynika, że
transformacje nie napędzały mechanizmy klasowe.
Niech pan, który podnosił tę kwestię, rozejrzy się i zobaczy jakie interesy klasowe wtedy napędzały te dynamikę zmian. To proste, ci którzy na tych zmianach zyskiwali! I nie koniecznie była to uwłaszczająca się nomenklatura ( do czego niektórzy chcieliby się ograniczyć), lecz ci, którzy dzisiaj uznają się za elitę. Świetne zadanie do odrobienia na seminarium!
Jedni zyskiwali, drudzy tracili zanim się zaczęli orientować, że tracą znaleźli się w innej rzeczywistości podlegającej nowej indoktrynacji tworzonej przez beneficjentów zmian.
Marks wprowadził kategorie klasy społecznej jako mechanizmu kształtującego społeczeństwa ( i jest to odkrycie naukowe) pojęcie to wydaniu autora funkcjonowało przez sto lat jednak zostało naznaczone garbem ideologicznym i dlatego musiało zostać w tym kształcie odrzucone.
Jednak socjologowie tacy jak Henryk Domański, pozornie trzymając się naukowej empirii ciągle próbują podążać w fałszywym kierunku nadanym przez Marksa. Zaniedbując istotę jego klasowego wynalazku.
Istota jest -abstrakt. A jak wiadomo abstrakcje gorzej widać od czegoś tak konkretnego jak klasa robotnicza lub kapitaliści. Gdy Domański, szukając gwałtownie klasowego wyróżnika, mówi np. że inteligencja w Polsce przekształca się w klasę średnią , to nie bardzo wie co mówi.
Zdumiewające jak istota mechanizmu klasowego mogła tak długo umykać z pola widzenia
badaczy.
Wiadomo, że jednostka kieruje się własnym interesem. Na tym skądinąd niekwestionowanym założeniu został zbudowany kapitalizm.
Ale przecież równie niewymagającym dowodu jest fakt powstawania coraz to nowych obszarów interesów zbiorowych, jednakowych dla określonych zbiorowości.
I te zbiorowości nie koniecznie skoncentrowane lokalnie doskonale zdają sobie sprawcze swoich interesów i potrafią ich bronić. Nie mając świadomości klasowej w sensie przynależności. Wręcz odwrotnie wypierają swoją klasową przynależność utrzymując, że ich interes jest interesem uniwersalnym, a nie klasowym. W tym miejscu powstaje wyzysk, który trzeba jakoś zakamuflować interesem uniwersalnym.
sobota, 12 kwietnia 2003
Spróbujmy inaczej
inaczej niż przez okulary polityki, czy ideologii.
Jeżeli tak podejdziemy do problemu "system polityczny",
to dobrym systemem politycznym będzie taki system,
który zachowuje
zdolność dostosowawczą do zmieniającego się otoczenia.
Weźmy na warsztat system pieniężny,
który jest wtedy wydajny gdy pieniądz krąży maksymalnie szybko
i likwidowane są zatory
pieniądza nie będącego w obiegu.