Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 22 sierpnia 2011


Czyżby Marks miał rację?

Nouriel Roubini
2011-08-21, ostatnia aktualizacja 2011-08-19 17:09

Skrajna niestabilność i spadki na światowych giełdach to dowód, że najbardziej rozwinięte gospodarki stoją w obliczu kolejnej recesji. Kryzys finansowo-gospodarczy spowodowany nadmiernym zadłużeniem sektora prywatnego i mechanizmów nakręcania kredytów (lewarowania) doprowadził do tego, że na wielką skalę zadłużył się sektor publiczny - po to, by zapobiec Wielkiemu Kryzysowi 2.0. Ale na niewiele się to zdało - wzrost gospodarczy w najbardziej rozwiniętych krajach był anemiczny z uwagi na konieczność bolesnego obniżania nadmiernego zadłużenia.

Wysokie ceny ropy i innych surowców, zamęt na Bliskim Wschodzie, trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii, kryzys strefy euro i problemy budżetowe USA (a teraz obniżenie ratingu) spowodowały, że wszyscy nagle zaczęli unikać ryzyka. W efekcie Stany Zjednoczone, strefa euro, Wielka Brytania i Japonia popadły w zastój. Nawet szybko rozwijające się wschodzące rynki (Chiny, część Azji i Ameryki Łacińskiej) i zorientowane na eksport do nich gospodarki (Niemcy i Australia bogata w zasoby) rosną teraz zdecydowanie wolniej.

Do minionego roku politycy wyciągali z kapelusza kolejne króliki - ich sztuczki miały podbić kursy na giełdach i ożywić gospodarkę: politycy używali bodźców fiskalnych, bliskich zera stóp procentowych, dwóch rund tzw. quantitative easing [to ilościowe luzowanie polityki pieniężnej, czyli de facto dodruk pieniędzy], wydzielali złe długi, a na subwencje dla banków i instytucji finansowych wydali biliony dolarów - spróbowali więc już wszystkiego. Króliki się skończyły.

Polityka budżetowa utrudnia dziś wzrost gospodarczy zarówno w strefie euro, jak i Wielkiej Brytanii. Nawet w USA władze stanowe, lokalne i federalne tną wydatki. Wkrótce zaczną podnosić podatki.

Kolejna runda dofinansowania banków byłaby politycznie nie do zaakceptowania, ekonomicznie - niewykonalna. Większość rządów, zwłaszcza w Europie, ma tyle kłopotów, że nie stać ich na kolejne pakiety ratunkowe, zaś ryzyko niewypłacalności całych państw rodzi obawę o kondycję europejskich banków, które mają w portfelach większość coraz mniej pewnych obligacji skarbowych.

Nie pomoże też polityka monetarna. W strefie euro i Wielkiej Brytanii quantitative easing nie da się zastosować ze względu na zbyt wysoką inflację. Z QE skorzysta pewnie - po raz trzeci - amerykańska Rezerwa Federalna. Ale jak zwykle zrobi to za późno i na zbyt ograniczoną skalę. Zeszłoroczne 600 mld dolarów w drugim etapie QE i 1 bln w obniżkach podatków dały przez jeden kwartał wzrost zaledwie trzyprocentowy, a już w pierwszej połowie 2011 r. spadł on poniżej 1 proc. Efekt trzeciej tury QE będzie o wiele słabszy - raczej nie podbije kursów na giełdach ani nie przywróci wzrostu.

Deprecjacja waluty nie jest dziś dla zaawansowanych gospodarek realnym wyjściem - aby przywrócić wzrost, wszystkie potrzebowałyby słabszego pieniądza i korzystniejszego bilansu handlowego, ale z tego mechanizmu nie mogą przecież skorzystać wszyscy na raz: poprawianie bilansu handlowego poprzez manipulowanie kursami walut jest grą o sumie zerowej. Szykują się więc wojny walutowe. Pierwsze bitwy stoczą Japonia i Szwajcaria, które chcą osłabić swój pieniądz. W ich ślady pójdą wkrótce inni.

Tymczasem w strefie euro nad Włochami i Hiszpanią wisi groźba utraty dostępu do rynków finansowych, rośnie też presja finansowa na Francję. Ale Włochy i Hiszpania są za duże, by upaść, i za duże, by dało się je uratować. Na razie Europejski Bank Centralny będzie skupował część ich obligacji, póki nie zacznie funkcjonować nowy instrument strefy euro - Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF). Ale 440 mld euro, jakimi dysponuje EFSF, może wyczerpać się najpóźniej na początku 2012 r. Jeśli Fundusz nie zostanie potrojony - czemu sprzeciwią się Niemcy - jedynym wyjściem będzie kontrolowana, ale przymusowa restrukturyzacja włoskiego i hiszpańskiego długu na wzór grecki. 

Następnym krokiem będzie przymusowa restrukturyzacja niezabezpieczonych długów niewypłacalnych banków. Choć proces wychodzenia z zadłużenia dopiero się zaczął, konieczna będzie redukcja długów, jeśli poszczególne kraje nie będą w stanie spłacić długów dzięki wzrostowi gospodarczemu, oszczędnościom lub inflacji.

Karol Marks miał więc nieco racji, dowodząc, że globalizacja, dzika spekulacja i to, że kapitał zgarnia gros dochodów z pracy i gwałtownie się bogaci, mogą doprowadzić do samozniszczenia kapitalizmu (choć Marks pomylił się, sądząc, że lepszy okaże się socjalizm). Firmy tną zatrudnienie z uwagi na niedostateczny popyt. Ale to redukuje dochody z pracy, zwiększa nierówności i jeszcze bardziej zmniejsza popyt.

Niedawne demonstracje - od Bliskiego Wschodu i Izraela po Wielką Brytanię, jak też gniew ludu narastający w Chinach, a wkrótce i w innych rozwiniętych oraz rozwijających się krajach - są skutkiem tych samych problemów i napięć: nierówności, nędzy, bezrobocia i braku perspektyw. Nawet klasy średnie na całym świecie odczuwają boleśnie spadek dochodów i ograniczenie szans.

Aby rynkowe gospodarki zaczęły funkcjonować tak, jak mogą i powinny, trzeba przywrócić równowagę między rynkami a sferą publiczną. Oznacza to odejście zarówno od anglosaskiego modelu leseferyzmu i reaganomiki, jak i kontynentalnego modelu państwa opiekuńczego opartego na deficycie. Oba się załamały.

Równowaga wymaga dziś tworzenia miejsc pracy m.in. przez dodatkowe bodźce fiskalne nastawione na wydajne inwestycje infrastrukturalne. Wymaga też bardziej progresywnych podatków, wsparcia banków centralnych, by lepiej mogły zapobiegać panice bankowej jako "pożyczkodawcy ostatniej instancji", redukcji zadłużenia niewypłacalnych gospodarstw domowych i dotkniętych kryzysem jednostek gospodarczych, ściślejszego nadzoru i regulacji rozchwianego systemu finansowego, wreszcie rozbicia banków zbyt wielkich, by upaść, i oligopoli.

Z czasem wysoko rozwinięte gospodarki będą musiały inwestować w kapitał ludzki, kwalifikacje i bezpieczeństwo socjalne, by zwiększyć wydajność, a pracownikom umożliwić współzawodnictwo w zglobalizowanej rzeczywistości. Alternatywą jest - jak w latach 30. - permanentna stagnacja, depresja, wojny walutowe i handlowe, ograniczenia przepływu kapitału, kryzysy finansowe, bankructwa państw i powszechna społeczno-polityczna destabilizacja.
                                                                                                           Nouriel Roubini


Więcej... http://wyborcza.pl/1,97559,10142110,Czyzby_Marks_mial_racje_.html#ixzz1VkM0TDFj

Szukam lewicy, widział ją ktoś?

Niedawno zdeklarowałem stanowczy sprzeciw:
wyprowadzaniu ludzi na ulice.

Teraz chcę pogadać o ich wyprowadzaniu.
(Gdzie tu zasada wyłączonego środka.
-Nie sprawdza się w XXI wieku).

-Walcowej potrzebne są  pieniądze
-na potrzebne miastu inwestycje.
Sięga nie do tej kieszeni co trzeba.
Prywatyzacja Specu  jest stworzeniem
kolejnego po Stoenie, prywatnego monopolu,
który będzie wsadzał rękę do kieszeni
najmniej zamożnych.

Nie ma sensu wyprowadzać ludzi na ulice
tylko z  powodu niezadowolenia,
z którym nie wiadomo co zrobić.

Ale do cholery powinno być w kraju tyle lewicy
żeby uświadomiła ludziom co oznacza tworzenie
prywatnego monopolu
i pomogła im zorganizować się,
aby do niego nie dopuścić.

Są sytuacje konkretne, rozwiązania
jednoznaczne, wtedy wyjście na ulice jest
w demokracji konieczne.

Wydział organizacyjny, oddział szturmowy
i logistyka informatyczna
-przydałyby się.





niedziela, 21 sierpnia 2011

Dobra nowina

"Świąteczna" otworzyła się
-na polemiki.
Polemiki na  przyzwoitym poziomie.
Kolejne dwie -"Świąteczne"-  gdy rozmawiają
Adam Leszczyński Witold Gadomski i  Andrzej Szahaj.

Witolda Gadomskiego od dawna poważam.
 -To dobry przeciwnik.
(Nie taki jak w sejmie.
Gdzie wdeptują się w ziemię,
bez sensu (byle dokopać),
a potem jak gdyby nic się nie stało
idą razem  na kawę.-Brak klasy.)
Gadomski broni  sprawy powoli  zdychającej
ale robi to w sposób budzący szacunek
 (z klasą): piórem, wiedzą i wywodem.

-W/w (bon mot Kisiela )pisze:
"Profesor Szahaj przeciwstawia
dobrych liberałów  złym "neoliberałom"
..profesor ....określa kto jest
prawdziwym liberałem, a kto neoliberałem"
-O tuż, nie jest to arbitralny sąd profesora i krytyków!
(co próbuje zasugerować)
-Skoro historia myśli liberalnej
jest zasadniczo zróżnicowana -do sprzeczności
włącznie!
Zamykanie oczu na to,
jest dopiero wtedy
-nadużyciem.

Natomiast stary spór o pojmowanie wolności:
"od  lub do" jest pozorny,
bo to są dwie strony tego samego medalu.
I  tu ujawnia się,właśnie, błąd
popełniany przez  neoliberałów, że zamiast
myć ręce i nogi, myją tylko ręce.

-Wielkość Hayeka.
To jest to znaczący myśliciel,
ale trudno nazwać go wielkim.
W "Konstytucji..." poza partiami
wartościowymi, którym trudno coś zarzucić
są  rozdziały wątpliwej, słabo uzasadnionej
myśli deklaratywnej.
-Stał się jednym z filarów podtrzymujących
ten  jednostronny,
a więc fałszywy obraz rzeczywistości.









.

sobota, 20 sierpnia 2011

Kryształowy pałac i Somalia

Marokańczycy podczepieni pod ciężarówkami
próbują przedostać się do Hiszpanii. 


Jeżeli z jednej strony mamy kryształowy pałac,
a z drugiej  (w skrajnym wypadku) głód w Somalii, 
to nie dziwmy się(!)
kierunkowi przemieszczania ludności.
Nie ma masowej emigracji  z miejsc, 
w którym ludziom żyje się dobrze.


Leo Beenhakker  (którego wywaliliśmy, 
bo chciał systemowo, od podstaw, 
uzdrawiać polską piłkę nożną,
a my go wywaliliśmy 
bo lubimy cuda i improwizacje i rynek, 
który zrobi to za nas)
powiedział, że nie lubi wracać do Holandii, 
bo tam za dużo cudzoziemców i nie czuje, 
że jest u siebie w domu.
-Breivik też nie czuł!


I tu potykamy się o kolejny nonsens 
oddania rynkowi władzy nad naszym życiem.


Trudno mieć pretensje do Leo i Breivika,
że lubią przebywać w swoim, 
a nie narzuconym im towarzystwie.


Rynek kierujący się zyskiem 
każe doić bogatą Afrykę.
- Bezrządną.


("głupie czarnuchy, nieudaczniki, sami sobie winni,
Głodni ? Niech się wezmą do pracy").


Ale tu nie o nich chodzi,  
chodzi o was!


Nie ma innego sposobu- żeby Holandia , Norwegia, 
Anglia, Francja  pozostały  rdzenne 
-jak wyrównać różnice.
Aby Afrykanie, Polacy, pozostali w domu!
Jak to zrobić? 
Nie wiadomo- ale wiadomo, że nie zrobi tego rynek.
Jeżeli tego nie zrobicie, to potem nie dziwcie się,
że  wyhodowaliście sobie morderce.


A kryształowy pałac zamieni się miejsce brzydkie.



środa, 17 sierpnia 2011

Demokracja do remontu

A dokładniej demokracja parlamentarna.
W założeniu (najkrócej) ma
uszczęśliwić jak największą  ilość ludzi.
-Lecz jest wrażliwa na  manipulacje wyborcze
i nie spełnia tego założenia.
Z systemu ukierunkowanego na cel demokratyczny
przy pomocy kartki wyborczej zamiast go sięgać,
staje się zaprzeczeniem  -celu.
Oznacza to, że system ma wadliwy
podsystem, z którym jest w konflikcie.

Precz z ideologią

Można by wyrzucić ideologię "na śmietnik historii"
bo niesie  mankamenty dzieląc ludzi na zwalczające się obozy
i zastąpić ją podejściem naukowym (które zastosowali Chińczycy
 tworząc swój obecny ustrój).
Pod warunkami:
1.tendencja dzielenia się społeczeństwa na klasy
(ze wszystkimi z tego wypływającymi konsekwencjami)
zostałaby przeniesiona z półki
- twierdzenie ideologiczne, na półkę- twierdzenie naukowe.
 2.Zamiana twierdzenia " jak najwięcej rynku w miejsce  państwa"
jako nie naukowego na twierdzenie
"państwo dominującym (także nad rynkiem) regulatorem"
(mimo wszystkich  zastrzeżeń, którymi można by je obciążyć)
3. Wyrzucić na śmietnik założenie:
"podatki to samo zło" i zastąpić je
twierdzeniem "podatki to konieczny regulator".
4. Istnieje chyba zgoda niezależna od ideologii,
 że  "państwo wyradza się   jak każdy system ma tendencje do ulegania
korozji, degradacji, dekadencji,
cele odwracają się jak bieguny w swoje przeciwieństwo"
 Z tego wynika,że ciężko będzie obyć się
bez ideologii.

Tym nie mniej,  wskazanym jest aby twierdzenia ideologiczne
zastępować twierdzeniami  naukowymi.
Każda zmiana twierdzenia ideologicznego w twierdzenie naukowe
zmniejsza napięcie  ideologiczne i konflikty za nim się ciągnące.

Na koniec zasada (prawo naukowe) tylko to ma sens ,
tylko to przetrwa , co prowadzi do większej równowagi.
To jest miara  ustroju i sensu polityki.



Gaz z głupka

Czy myślicie, że najważniejsze odkrycie  Kopernika
 - to,  że ziemia obraca się wokół słońca?
Najbardziej chodliwe jest :"gorszy pieniądz wypiera lepszy"
Równie wielkie jest -Jerzego Urbana, który powiedział:
"Na głupotę moich przeciwników zawsze mogę liczyć" 
Jest pewnym , że w ciągu najbliższych dekad trzeba będzie przestawić gospodarkę 
na energie odnawialną. Ale to przekracza horyzont myślowy partyjnych polityków 
i nie chce się zmieścić w paradygmacie  rynkowym. 
Lubią  żeby coś samo się robiło i -jazdę na gapę.


Wydobycie gazu łupkowego może spowodować, że pierwiastki promieniotwórcze przedostaną się do wody pitnej. Wydobyty już gaz wcale nie będzie taki tani, a na dodatek nie będzie co z nim zrobić, bo przecież mamy umowę z Rosją na dostawy gazu, której nie możemy zerwać. Wszystkiego nie przejemy, a nie mamy ani elektrowni, które zagospodarują gaz, ani magazynów, które go przechowają. Na koncesjach też nie zarobimy, bo są najtańsze na świecie.



źródła skażeń mogą być dwa. Pierwszym jest płuczka wodna, której 80 proc. wraca po wierceniach z otworów wiertniczych. Jest ona skażona nie tylko chemikaliami używanymi przy frackingu, ale także wypłukiwanymi ze złóż pierwiastkami promieniotwórczymi (m.in. radonem), metanem i metalami ciężkimi. Drugim źródłem skażenia może być 20 proc. płuczki wodnej, które nie wraca na powierzchnię w trakcie procesu. Część geologów twierdzi, iż może ona dostać się studniami wiertniczymi do położonych wyżej warstw skalnych i skazić zbiorniki wody podziemnej. 

Wokół gazu łupkowego zaczęły się istne polityczne igrzyska. Z wypowiedzi polityków można odnieść wrażenie, że wydobycie gazu łupkowego stało się w Polsce swoistym „być albo nie być” całej polskiej suwerenności gospodarczej.
Prezes PiS, Jarosław Kaczyński powiedział w kwietniu 2011 r., w trakcie sejmowych głosowań nad ustawą prawo geologiczne i górnicze, że polskie złoża gazu łupkowego mają poza ekonomicznym także walor polityczny. „Ten gaz odpowiednio wykorzystany nie tylko uniezależnia nas od dostaw zewnętrznych, ale także może służyć uniezależnieniu kilku państw ościennych i zmienić pod tym względem bardzo poważnie sytuację w dużej części Europy” – stwierdził. Dodał też, iż w jego opinii, być może Polska ma złoża gazu łupkowego warte ok. biliona dolarów.
Rządową odpowiedzią było oświadczenie premiera Donalda Tuska, iż  będzie się on angażował osobiście „, jako premier polskiego rządu w optymalizację warunków poszukiwań, prac naukowych, logistyki i biznesu gazowego związanego z wydobyciem gazu łupkowego” .
Do tego tonu dostosował się wicepremier, minister gospodarki, Waldemar Pawlak. Prezes PSL powiedział PAP w końcu lipca br., iż w czasie debaty unijnej dotyczącej wydobycia gazu łupkowego „będzie można obserwować, które kraje europejskie będą miały zbieżne interesy z interesami na przykład rosyjskimi w zakresie gazu łupkowego".
W tej sytuacji nie dziwi oświadczenie Pawła Kowala, szefa PJN. Europoseł przedstawił 3 sierpnia br. raport o lobbingu na rzecz utrudnienia wydobycia gazu łupkowego. W raporcie stwierdzono, iż przygotowywane są  regulacje prawne „utrudniające taką działalność i sprawiające, iż stanie się ona nieopłacalna”. Zdaniem Kowala gaz łupkowy stanowi tak wielką szansę dla polskiej energetyki, że polski rząd powinien rozpocząć „pozytywny lobbing na rzecz wydobycia gazu łupkowego”

                                                   Źródło: Onet

wtorek, 16 sierpnia 2011

Mam(y) problem

Polityka, klasy społeczne, interesy,
 ideologie.
-Podział na my i oni.

Partie się upodabniają, a powinny
wyraziście reprezentować  interesy swoich elektoratów.

Tymczasem może to nie tak.
-Problem jest następujący:
czy na pewno rozgrywać politykę ideologicznie.

Czy stosować podejście naukowe
- że świat stał się systemem  wrażliwym na nierównowagi,
a priorytetem jest troska o nie.

W XX w zaczęły zanikać granice gospodarcze
dając potężny  impuls rozwojowy,
ale granice między państwami
ograniczały rozlewanie się kryzysów poza nie.

Świat staje się systemem  wrażliwym na zakłócenia.
-Lokalne, w świecie przezroczystym, przenoszą
się  w odległe od nich miejsca.

Coraz bardziej kreuje się sytuacja
"rozbitków w szalupie",
w której znaleźli się zarówno "pan" jak i "sługa"
zrównani  wspólnotą losu i celu,
koniecznością podjęcia  wspólnego wysiłku
po to aby wyjść z opresji.
Władza pana i podległość sługi znikają
zamiast zróżnicowania pojawia się współpraca
i wspólny cel.
Gdy dopłyną do brzegu układ społeczny wróci do "normy"
rozwarstwienie wróci na miejsce, ale póki wiosłują
żyją w innej rzeczywistości.
A jeśli  dopłyną  ale do nowego lądu,
gdzie dawne stosunki społeczne nie obowiązują.

Problem współczesności  polega na tym,
że żyjemy jednocześnie w obu światach,
w których obowiązują obie konieczności.



poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Na ulicach bogatego Londynu

(-pisze Jason Grant)
"To młodzież, która widziała porażki swoich rodziców,
oni dobrze wiedzą, że nie czeka ich świetlana przyszłość...
Separujemy ich najpierw od szkoły,
później pracy,
w końcu społeczeństwa"
I nic się nie zmieniło w Londynie od lat osiemdziesiątych.

"Biały" potrafisz się z tym zmierzyć? -Nie potrafisz,
schowasz się w krzaki.

niedziela, 14 sierpnia 2011

Z blogu Kuczyńskiego



””’ Charakterystyczne wydają się poglądy dwóch najpopularniejszych obecnie ekonomistów: Iana Bremmera i Nouriela Roubini. Ze strony wspomnianych ekonomistów pada zasadnicze stwierdzenie, iż system kapitalizmu wolnorynkowego został zniszczony przez obecny kryzys finansowy ””’

Między gorąco, a zimno jest jeszcze ciepło

-TINA
JEST głupawym frazesem.
-że BYŁA jest (jeszcze) przedwczesne.
TINA, to przez ładnych kilka lat obowiązujący sposób myślenia.
Zauważ neoliberalizm fundamentowany na TINA
trzyma się mocno.
Nie dajmy się zwieść  bliskością "Krytyki"..

- Piszesz, że "Problem w tym, że nigdy, nigdzie i nikomu
nie udało się zlikwidować nierówności".
Ale między zimno i gorąco jest jeszcze ciepło.
Różnica jest jednak duża
-między państwami,
którym się udało bardziej i udało mniej.
.

Lepszy system, lepszy ustrój -

-Jaki?
-Każdy,
który zmierza na wyższy poziom równowagi
-a nie do ideologicznego zwycięstwa.

sobota, 13 sierpnia 2011

- trzeba drążyć głębiej. w fizyce dało to wielkie rezultaty.

Kiedyś ludzie oddawali swój los w ręce bóstwa

Neoliberalizm jest zbudowany na szalonym założeniu,
że jeśli kierowca limuzyny zdejmie ręce z kierownicy
-to dojedzie pewniej
niż gdyby tego nie zrobił.

piątek, 12 sierpnia 2011

Ulica jako demonstracja siły. Tak, ale co dalej.

-  Czy można się nie zgodzić z Szahajem, że ponad 90% postrzegania świata jest neoliberalna.
Myśl antyneoliberalna to ciągle marginesy. Rabuś w Londynie wynosząc plazmę uzasadniał to ideologią neo.
Zatem nie oczekuj od Michalskiego zaskoczeń w każdym felietonie. Najważniejsze,że on gada językiem antyneo i czytają go z lewicy i prawicy.
A kropla draży skałę. Czy ci, którzy wyszli w Libanie na ulicę aby zdobyć władzę wiedzieli co z nią zrobić, a czy ci w Londynie wiedzą?(to jest bunt w ramach systemu). Alexis de Tocqueville opisał,że Rewolucja Francuska mentalnie była rezultatem zmiany widzenia rzeczywistości dokonującej się przez poprzedzające ją pięćdziesiąt lat.
A Ty chcesz ludzi wyprowadzać na ulice!




Relatywne- tak, ale absolutne też

Czysty relatywizm jest szkodliwy i nie opisuje rzeczywistości.
Staram się pokazać, że relatywizm i absolut to dwie strony medalu.



- powinno się uważnie słuchać "przeciwników".
Oni tak nie całkiem nie mają racji.

czwartek, 11 sierpnia 2011

powiązać emeryturę ze stanem gospodarki

Lech Keller -Krawczyk
Zwraca uwagę.
Emerytury realnie będą zależeć od stanu gospodarki,
a nie od nominalnej ilości pieniędzy zgromadzonych przez OFE.
Obawa, że stary system się posypie,
bo coraz mniej ludzi pracuje zawiera błąd.
Nie uwzględnia wzrostu wydajności pracy.
-OFE mają charakter piramidy finansowej
zarabiają  ci, korzy dołączyli we właściwym momencie
-większość traci.
-ZUS i OFE powinny być zlikwidowane (zbędne koszty transakcyjne)
Natomiast  wysokość emerytur powinna być funkcją stanu gospodarki.

Logika

Chrześcijanie i muzułmanie przejęli od Greków logikę dwuwartościową, dzieła ich myśli przesiąka więc duch dychotomiczności oraz przeciwstawień. Dobro jest przeciwieństwem zła, a prawda zaprzeczeniem fałszu. Tradycyjna logika ludów hinduskich jest raczej wielowartościowa, stąd ich myśl obejmuje wiele odcieni prawdy, fałszu, dobra, zła, piękna, brzydoty, sacrum i profanum. Wartościowanie staje się przez to bogatsze, a sądy i oceny mniej ostre. Z kolei w logice Dalekiego Wschodu wyraźnie zaznacza się holistyczna trójwartościowość, najlepiej wyrażona przez symbol in-jang. Tworzy to postawę autorefleksyjną i metafizyczną, gdyż nie trzeba wybierać między skrajnościami, które zestawione nie unicestwiają się, ale splatają, tworząc jakość z metapoziomu: piękno i brzydota – estetykę, dobro i zło – etykę, prawda i fałsz – logikę.
                                       autor niezidentyfikowany

Czy odsetki są dobre?

Żądanie odsetek od pieniądza przy jego powstawaniu jest zarazem nieprawne i absurdalne, antyspołeczne i sprzeczne z dobrą arytmetyką. Wada pieniądza jest więc zarówno wadą techniczną, jak i wadą społeczną.
                                                Na odpowiedzialność autora nieznanego z blogu Kuczyńskiego

proszę o nowy zestaw pojęć


tls  |10.08.2011 18:58:31
Dualizm korpuskularno-falowy się kłania. Każdy z okradających i/lub
podpalających sklepy i/lub samochody jest cząstkowym bandziorem. Ale jeżeli się
nagle okazuje, że życie w stolicy jednego z (wciąż) najważniejszych państw
świata może zdezorganizować niezorganizowana grupa bandziorów to znaczy, że
problem jest falowy (systemowy). Chuligani nie muszą mieć świadomości klasowej
żeby być członkami podklasy. Z drugiej strony charakter tejże określają nie
tylko jej członkowie ale i otoczenie w jakim istnieje. Jeżeli po wsadzeniu
bandziorów do więzienia nic się w otoczeniu nie zmieni to za parę lat, może
nawet szybciej niż zamknięci opuszczą miejsca swojego odosobnienia, wyrośnie
kolejne pokolenie bandziorów czy tego chcą czy nie.
                                              Wpis  z "Krytyki"


Dalej kot
Tak, tak, trzeba się zacząć przyzwyczajać do pojęć bardziej złożonych,
takich właśnie, że coś  może być i nie być,
że 
obowiązuję i będzie
 -logika 

dwuwartościowa ale  też wielowartościowa,
że rzeczywistość jest  względna,
a druga strona medalu -jest absolutna.
-Że to nie jest bełkot.
I, że taki jest świat i tak o nim trzeba myśleć.
A na konkrety przekłada to się tak:
Nie prawdą jest, że rynek jest dobry, 

a państwo nie dobre.
Jak i odwrotnie: państwo dobre, rynek nie dobry. itd.itp
Tak można było  myśleć jeszcze w XXw.
Gdy istniał grzech. Teraz grzechem jest tak myśleć.
Teraz to czym coś jest, czy nie, określa kontekst,
ale niech Ci się nie zdaje, że mamy  dowolność.
Mamy jej tyle samo- jeszcze mniej, bo jest trudniej
żyć w świecie , w którym grzechu nie ma,
który dalej obowiązuje
ale na innym piętrze abstrakcji.
To może być za trudne,
stąd powodzenie tabloidu, telenoweli,
neoliberalizmu i Kaczyńskiego.






Fałszywa świadomość

Fałszywa neoliberalna świadomość własnej sytuacji na globalnym rynku, walczy z polityką i państwem, których powinno używać w swojej własnej obronie.
                                             autor C.M.

środa, 10 sierpnia 2011

Dla Gadomskiego Polska nie jest krajem neoliberalnym

                                                      
"Czy kraj, w którym połowa gospodarki wciąż jest w rękach państwa, można nazwać neoliberalnym lub choćby liberalnym? Czy wydatki publiczne, wyraźnie wyższe niż średnie w krajach OECD, to przejaw neoliberalizmu?:
-Można. 
                       Dane Gadomskiego jeszcze raz pokazują jak statystyki  wyrywkowe, wskaźniki mogą prowadzić do błędnych wniosków.

Tak naprawdę przez dobór wskaźników i pomięcie innych można udowodnić wszystko.

System realizujący sprzeczne cele

-"System wyparł ich na margines,
jednocześnie na każdym kroku kusząc wszechobecnymi reklamami
i obiecując lepsze życie..."

-"dżuma”, która wtargnęła do Wielkiej Brytanii
spoza granic Europy..."

"..w Londynie, można odnieść wrażenie,
że w społeczeństwie brytyjskim,
zwykle określanym jako konserwatywne,
drzemie jakaś olbrzyma, choć niezwykle rozproszona, siła..
-....wyjątkowa społeczną mobilizacja,
której dawno nie widział żaden kraj Zachodu..."
                                       Grela :"Palę Londyn"

Zaczęła się nowa epoka!


System rozsadza sprzeczność
nie można spychać  ludzi  na margines, 
i dawać im nadziei 
-na  lepsze życie!
Jak każdy zorientowany na wykluczające się cele 
prowadzi: albo  Kairu i albo  do Londynu 
"......tysiące młodych pucybutów wierzących, że zostaną milionerami na globalnym rynku, jeśli tylko „państwo i polityka” z niego ostatecznie znikną" (Michalski) wyszło na ulicę aby zrealizować tę obietnicę systemu. Tak to działa.


Padły pierwsze strzały Aurory w tym stuleciu.

jedna z najgłupszych sentencji


 - "Jak najmniej państwa",
co znaczy -całkiem inaczej  niż:
" państwo tam -gdzie być powinno"

austriacy

- jedne funkcje przypisują  państwu, a inne nie.
i dalej uważają się za
nie-arbitralnych.

Pieniądz jako desygnat

Rozumiem to tak
(Będę posługiwał się także  pojęciami bez autoryzacji
 z blogu P. Kuczyńskiego).
Pieniądz jest tym czym krew to znaczy
musi dopłynąć
 w odpowiednie miejsce, w odpowiedniej ilości
 i we właściwym czasie.

Jeżeli uczestnicy rynku zaczynają
robić interesy coraz bardziej koncentrując się
na jednym kierunku
-wówczas powstaje
bańka  i konsekwencje.
Związek pieniądza z gospodarką  jest zasadniczy.
- Pieniądz jest   funkcjonalnym desygnatem
rzeczywistych  towarów i usług.
Twierdzenie to jest postulatywne.
-Nie jest związkiem koniecznym.
Może zatem nastąpić rozewranie zależności
przedmiot-desygnat.
Tak mamy.
Rynki finansowe zdominowały gospodarkę.
Największe, najszybsze interesy robi
się na rynkach finansowych
Usamodzielnione funkcjonują, coraz bardziej, jako   gra o sumie zerowej.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Kontycypacy

Piszący dzielą się na tych, którzy widza
i na tych,
którzy widzą tylko to
-co im się pokaże.
Kontycypacy
( nie udał Ci się ten Nick można sobie język połamać-wolałem Spokojny)
należy do tych pierwszych.
Świetna obserwacja, prosta, ale niewielu na taką stać!

Oto ten wpis:
Lewica nie mogła zagospodarować Leppera z dwu powodów. Po pierwsze żaden realny
robotnik czy chłop nie chce pozostać robotnikiem ani chłopem i nie jest dumny z
tego kim jest. Chce być wyżej, identyfikuje się z tym co wyżej i jest mu źle z
tym kim jest. Dlatego robotnicy nie są w swej masie komunistami. Nie chcą mieć
"tyle co inni". Chcą mieć więcej. Lepper dopiero wtedy stał się
autentyczny, kiedy sie opalił w tym solarium. 99% chłopów na jego miejscu
zrobiłoby to samo. 
Po drugie kwestia tak zwanego seksizmu. Każdy kto
kiedykolwiek był na jakiejś budowie, w jakimkolwiek zakładzie pracy, jakimś
barakowozie itp. wie, że na wewnętrznej stronie blaszanej szafki na ubrania i w
kaciapie do jadania śniadań zawsze wiszą zdjęcia biuściastych panienek na tle
motocykli i bez nich. Związane jest to z prostym faktem - robotnik i chłop płci
męskiej to w większości przypadków heteroseksualny mężczyzna który ma ochotę
kogoś przelecieć, ale od którego kobiety uciekają z krzykiem jako pozbawionego i
kasy i prestiżu. Co mu zostaje? Zostają mu zdjęcia. Każdy kto się spodziewa, że
taki robotnik czy chłop otrzymując pieniądze i prestiż nie skorzysta z tego i
nie zacznie sypiać z tłoczącymi się wówczas wokół niego ambitnymi absolwentkami
szkoły średniej, które dość już mają pracy w sklepie i odkryły w sobie powołanie
do bycia przewodniczącą partii na województwo. No i tu jest różnica, bo między
kimś kto wywiesza sobie w szafce te panie, a kimś kto wywiesza sobie na ubraniu
"wierzę Anecie Krawczyk" nawet mimo kolejnych kompromitacji (czy pani
Aneta zdecydowała się wreszcie czyje to było dziecko?) nie ma przestrzeni
porozumienia.

Od kryzysu do kryzysu

Najpierw nadmuchiwana jest bańka
spekulacyjnych zysków nie mających pokrycia.
Gdy pęka rozlewa się na tych,
którzy mają ponieść koszty tworzenia bańki.

Zapomina się, że
kapitalizm działa od kryzysu do kryzysu.
Historia kapitalizmu
- to historia kryzysów.

-Historia interwencji
mających na celu walkę z kryzysami
-Historia kryzysów,
w których interwencji
nie podejmowano.

Co lepsze?
Z uwagi
na częstotliwość występowania
i ich dotkliwość.

Interwencja polega na tym aby
-do niego nie dopuścić(gdy idzie z zewnątrz)
-łagodzić
-odsuwać w czasie.

Jest  też historia rozkładania kosztów kryzysów.
Dlaczego np koszty ostatniej bańki
amerykańskiej
poniosła m. innymi Islandia i  my,
a nie poniosły Chiny?
mimo że są
najmocniej gospodarczo powiązane z USA.
Dokonały manewru gospodarczego
i nie zderzyły się z kryzysem amerykańskim.
Czy nie dlatego, że mając rynek, mimo to,
nie straciły na jego rzecz sterowności!




poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Rozliczenie

mechanizm opisany przez  @Pit65 na blogu P. Kuczyńskiego
(bez autoryzacji)
[Są dwa sposoby aby ograniczyć skutki  braku płynności
skutkujące  kryzysem gospodarczym.]
Oba polegają na  rozłożeniu równowartości zysków
osiągniętych w czasie tworzenia bańki
przez tych, którzy na tym zarobili
na  jak największą ilość tych  którzy
nie uczestniczyli w tworzeniu bańki.

Jeden sposób
-  przy pomocy inflacji,
która dotyka każdego obywatela
w obrębie państwa dotkniętego kryzysem.

Drugi-
 rozwadniania ryzyka, na rynku
zarówno krajowym jak międzynarodowym
przy pomocy miksowania złych kredytów z dobrymi,
w celu zatarcia śladu po  tych złych  i
wprowadzania ich do dalszego obrotu.
Przerabiając papiery obciążone  ryzykiem
na na  papiery godne zaufania,
przy niezbędnej pomocy agencji ratingowych.

Zwolennicy Hayeka krzykną
należy pozwolić na bankructwo odpowiedzialnych za kryzys !
Tego krzyku nikt nie posłucha,
bo kryzys wtedy uderzy równo w bankierów
jak w biedaków, klasę średnią
i klasę polityczną,
a więc żaden polityk nie weźmie tego na siebie.
Dlatego stosuje się rozłożenie ryzyka na tych, którzy
nawet nie wiedzieli, że zostali wplątani  w ryzyko -nie swoje.
Jakie to da skutki- prawdopodobnie przesunięcie w czasie
-zobaczymy.
-Odpowiedzialni za ryzyko i kryzys bogacą się jeszcze bardziej
bogu ducha winni biednieją mniej, bo jest ich więcej.
Taka zbiorowa odpowiedzialność za nie odpowiedzialnych.
Ubezpieczenie bogactwa bogatych przez nie bogatych.




Dinozaur -naczelny!

"Wszystkim obrońcom tzw. zachodniej tradycji demokratycznej warto przypomnieć, że Europa i Ameryka swoją świetność zawdzięczają ...wartościom(?!). 
..............
wyższości kulturowej, 
podbojów kolonialnych, 
odbierania ziemi Indianom, podboju Afryki. 
..z tamtych czasów pochodzą te stare pieniądze. 
Nikt przy zdrowych zmysłach dziś nie będzie pochwalał
[własnie T.W. to zrobił]
tych brutalnych dokonań, 
które pozwoliły powstać
brytyjskiej, francuskiej, hiszpańskiej, amerykańskiej potędze. .. 

.. dopiero komunizm i faszyzm, 
dyktatury przymusowego kolektywizmu, 
zasiały w indywidualistycznych społecznościach 
fałszywe poczucie sprawiedliwości społecznej.

..dziś rozmawiamy o skomplikowanych rozwiązaniach fiskalnych, obligacjach złych akcji, selektywnej niewypłacalności, 
ale tak naprawdę czekamy tylko na kulminację – na
 bankructwo destrukcyjnego kolektywizmu."
                                   Tomasz Wróblewski 

[Chociaż szczerze! Inni bardziej udają.

A ja myślałem, 
że Europa -jak na razie 
-to miejsce najbardziej przyjazne człowiekowi
powstała  w duchu kolektywizmu socjaldemokratycznego
- bo przecież Wróblewskiemu 
właśnie o taki kolektywizm chodzi.
Trzeba mieć koślawe "wyczucie rzeczywistości" 
aby napisać "Dziś rozmawiamy o skomplikowanych rozwiązaniach fiskalnych, obligacjach złych akcji, selektywnej niewypłacalności"
- teraz  gdy  to wszystko  akurat się wali 
bo działa w duchu rozpasanego 
nie liczącego się z niczym indywidualizmu 
naruszając równowagi: społeczną i gospodarczą.
To już inna epoka naczelny Wróblewski.
Czy  akumulacja pieniądza, dokonywana
na drodze przemocy, była koniecznością -była. 
Czy jest koniecznością teraz -nie jest.
Nie byłoby demokracji ateńskiej i rzymskiej gdyby nie było niewolnictwa. Nawet Ameryka i Europa budowały swoją autentyczną wielkość na tych fundamentach, bo akumulacja jako nadmiar konieczny do rozwoju cywilizacji jest konieczny.
Teraz mamy nadmiar nadmiaru i nie zrobienie z tego powszechnego kolektywnego dobrobytu -działanie w starym stylu podboju, wyzysku -to nie te czasy.
Ale drobiazg, nie zauważył Pan,że mamy XXI wiek]

sobota, 6 sierpnia 2011

Najgłupsze pytanie najczęściej zadawane przez dzinnikarzy

Edelman przepytywany przez kukły dziennikarskie.
Jak możecie pytać co czułem gdy musiałem zabić.
-Nic nie czułem -gdybym czuł- to nie mógłbym.

Czy kradzież chleba przez głodnego -to kradzież?
Cy nie możecie ruszyć wyobraźnią i odpowiedzieć sami sobie
kim jest człowiek, który się śmiertelnie boi.

"Człowiek gdyby nie był zły ,to by nie przetrwał."

Klasa w sobie

Guy Standing
.... państwa dobrobytu zbudowano 
dopiero wówczas, 
gdy klasie robotniczej udało się 
... sformułować żądania 
odpowiednich rozwiązań 
politycznych oraz 
instytucji niezbędnych do ich realizacji. 


....[klasa w sobie jest] zajęta  w tym momencie określaniem własnych żądań.

... ludzi znajdujących się w niepewnej sytuacji, 
ledwo wiążących koniec z końcem, 
nieustannie zmieniających tymczasowe zatrudnienie, 
wykluczonych z narracji o zawodowym rozwoju. 
...  sfrustrowanej, wykształconej młodzieży, 
której nie podoba się to, co ma przed sobą; 
.. sponiewieranych kobiet pracujących w sytuacji opresji; 
.. naznaczonych jednym kryminalnym występkiem ...
 oraz ...migrantów na całym świecie. ...

-... nie ma żadnej kontroli nad własnym czasem, 
nie ma też poczucia bezpieczeństwa. 
... ludzie sytuujący się na marginesach ubóstwa
 muszą przeznaczyć sporo czasu
na zdobywanie dostępu do świadczeń..,
 a jednocześnie nie mają żadnego bodźca 
do przyjmowania niskopłatnych, tymczasowych prac 
w trakcie pobierania zasiłków.
..Boją się stania się lumpami, 
żyjącymi na ulicy z kilkoma plastikowymi torbami. 
Wielu cierpi na sprekaryzowany stan umysłu: 
niezdolni do ukształtowania własnej tożsamości, 
rozdrabniają się w wirtualnych i czasochłonnych działaniach. 
... nie dysponuje żadną społeczną pamięcią, 
na którą może się powoływać, 
ani nie widzi żadnego cienia przyszłości ...


 To wszystko zazwyczaj czyni z nich oportunistów. 
Największymi niebezpieczeństwami są 
patologie społeczne 
i ryzyko, że populistyczni politycy będą grać na ich lękach 
................... zwabić ich na rafy neofaszyzmu, 
obwiniając za ich trudne położenie 
„rozrośnięty rząd” czy „obcych”. 
Jesteśmy dziś świadkami takiego dryfu, 
coraz bardziej skrywanego
pod sprytną zmianą marek, 
jak to się dzieje w przypadku 
Prawdziwych Finów, Szwedzkich Demokratów 
czy francuskiego Frontu Narodowego. 
Wszystkie te partie mają swoich naturalnych sprzymierzeńców 
w amerykańskiej Tea Party, jej japońskich naśladowcach, 
English Defence League 
oraz oryginalnych neofaszystowskich poplecznikach Berlusconiego.


Większość socjaldemokratów na świecie zgubiła wątek. 
Używana przez nich retoryka utkwiła gdzieś w XX wieku, 
z obrazami pasującymi do 
zamkniętego społeczeństwa industrialnego, 
ale nie otwartego społeczeństwa 
bazującego na usługach.

Jest to pierwszy systemowy kryzys, 
w ramach którego nikt nie ma do zaoferowania 
żadnej postępowej wizji. 



Niektórych uwiódł obraz „uciskanego środka”. .
[Mnie uwiódł ! W takim razie może mówić o dwóch-.
Aa jednak uważam,ze celem jest żeby wymieniani 
znaleźli się w średniej]

.. strategia umożliwiająca  odzyskanie kontroli 
nad własnym życiem, 
osiągnięcie społecznego i ekonomicznego bezpieczeństwa, 
... zapewnienie tym ludziom uczciwszego udziału 
w niezbędnych zasobach
naszego XXI-wiecznego społeczeństwa. 
                                  źródło: "Krytyka"