Wynędzniali i wycieńczeni, mężczyźni i kobiety z dziećmi cisną się za płotem ośrodka dla uchodźców, ale strażnicy ich nie wpuszczają. Nie mają papierów, są traktowani jak ludzie bez ojczyzny, znikąd. Urzędnicy patrzą na nich obojętnie. Nie znają języka, krzycząc czy błagając na migi, polują na coś do jedzenia i picia w duszącym skwarze, nocami śpią byle gdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz