Szukaj na tym blogu

niedziela, 26 lipca 2015

Majmurek Europa demokratyczna czy nie-bardzo? W ostatnich dniach ten podział ostatecznie przestał opisywać rzeczywistość.

[-Jaki podział
-Zawsze jakiś przestaje obowiązywać.]

"Gdy w pewnym momencie Warufakis rzucił, że w takim razie w krajach zadłużonych należałoby w ogóle zakazać wolnych wyborów, zapadła cisza – tak jakby eurokraci pomyśleli przez chwilę, że wcale nie byłby to taki zły pomysł.
 -Grecja traktowana jest jak terytorium okupowane. Na pewno nie jak równy członek demokratycznej wspólnoty.
-Mimo że od lat wybieramy członków Parlamentu Europejskiego, choć jego rola trochę się wzmocniła w ostatnich kadencjach, choć w zeszłym roku mieliśmy do czynienia z quasi-demokratycznym wyborem szefa Komisji Europejskiej, to cały czas ciała podejmujące decyzje w imieniu całej wspólnoty – Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny – mają bardzo słabą demokratyczną legitymację, a kontrola nad nimi jest niewielka. 
-Mimo że od lat wybieramy członków Parlamentu Europejskiego, choć jego rola trochę się wzmocniła w ostatnich kadencjach, choć w zeszłym roku mieliśmy do czynienia z quasi-demokratycznym wyborem szefa Komisji Europejskiej, to cały czas ciała podejmujące decyzje w imieniu całej wspólnoty – Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny – mają bardzo słabą demokratyczną legitymację, a kontrola nad nimi jest niewielka. 

Grecja potrzebuje radykalnej zmiany, teraz. Albo zrobi ją Tsipras, albo nie zrobi jej nikt.


I to jest to:Usłyszałem. Liczy się tylko wiara.


twórcza destrukcja,


 jaka ma miejsce w czasie krachu, 
nie eliminuje kapitału wytworzonego w okresie boomu. 
Chińskie giełdy utraciły od czasu czerwcowych szczytów niemal 3 biliony dolarów, 
ale jednocześnie w ciągu wcześniejszych 12 miesięcy zarobiły ponad 4,6 biliona dolarów – z czego połowa przypadła skarbowi państwa. 
Rynek rozwija się tylko dzięki temu, że nie boimy się eksperymentować, 
błędy są więc nieuniknione. 
Ze statystycznego punktu widzenia istniało małe prawdopodobieństwo, że chińska gospodarka i giełdy zdołają bez przeszkód tak szybko się rozwinąć. 

Foto: AFP

sobota, 25 lipca 2015

Chiny.Gdyby nie interwencja rządu doszłoby do do katastrofalnych i niepowetowanych strat.

Chińska gospodarka osiągnęła sukces metodą prób i błędów, a obecne stress-testy powinny być postrzegane jako część tego procesu i wykorzystane do wejścia w kolejną fazę reform gospodarczych. 

To przykład myślenia procesualnego

Porozumienie między Grecją i władzami Europy wyjdzie na dobre obu stronom. Umowa może się okazać nie tyle początkiem nowej fazy kryzysu euro, ile 
kulminacją długiej serii politycznych kompromisów, 
które pozwoliły skorygować największe błędy 
w konstrukcji unii walutowej i stworzyły warunki dla europejskiego ożywienia gospodarczego.

. Gdyby silniejszy nie konkurował ze słabszym wolnemu handlowi – należałoby dać pierwszeństwo przed wszystkimi innymi.

większość korzyści trafiałaby do krajów rozwijających się. Każdy człowiek w świecie rozwijającym się zarobiłby rocznie średnio o 1000 dolarów więcej. Liczba ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie zmalałaby o 160 milionów. Za każdego dolara wydanego – przede wszystkim na spłacenie zachodnich rolników blokujących obecne negocjacje – świat uzyskałby ponad 2000 dolarów korzyści, dzięki czemu wolny handel okazałby się zupełnie wyjątkową inwestycją

Obniżenie barier dla handlu (teoretycznie)

oznaczałoby, że każdy kraj może skoncentrować się na robieniu tego, co potrafi najlepiej, przyczyniając się do powszechnego wzrostu zamożności. Ponadto dzięki zwiększonej innowacyjności i wymianie wiedzy poszerzenie wolnego handlu przyspieszyłoby tempo wzrostu gospodarczego. 

głównie oparciu gospodarki na handlu międzynarodowym Korea Południowa zawdzięcza w ostatnich 65 latach szybki rozwój i praktycznie likwidację ubóstwa.


trzykrotne powiększenie zasięgu szerokopasmowego internetu w krajach rozwijających się. Internet dobry na ubustwo

Drobni przedsiębiorcy tacy jak rolnicy i rybacy zyskaliby dzięki temu dostęp do informacji rynkowej i mogliby sprzedawać swoje produkty po najwyższych cenach, a przy tym zwiększyć produktywność i wydajność oraz tworzyć nowe miejsca pracy. Z naszych badań wynika, że zsumowane korzyści sięgnęłyby w tej sytuacji 17 dolarów za każdego dolara wydanego; cel ten należy więc ocenić jako dobry.

Dotyczy także Ukrainy

Około 14,5 procent ludności świata, czyli miliard ludzi, żyje za mniej niż 1,25 dolara dziennie. Czy nie zlikwidować więc tej skrajnej nędzy, przekazując po prostu środki wystarczające, by zapewnić im przynajmniej 1,26 dolara na dzień? Najbiedniejsi mogliby lepiej wyżywić i wykształcić swoje dzieci, a także zadbać o zdrowie.

Jednak obok kosztów finansowych pojawiłyby się ogromne wyzwania natury administracyjnej, a także korupcja i braki instytucjonalne. Jeśli czynniki te przeliczyć na pieniądze i zestawić z korzyściami, każdy dolar wydany na zwalczanie skrajnego ubóstwa za pomocą przepływu gotówki przyniósłby wartość społeczną szacowaną na 5 dolarów. 


KOPENHAGA – W roku 1950 w Korei Południowej i w Pakistanie zarabiało się rocznie mniej więcej tyle samo. Dziś trudno ze sobą te kraje porównywać. Dochód na głowę w Korei wzrósł od tamtej pory 23 razy; w Pakistanie – zaledwie trzykrotnie.


Gdzie są największe złoża ropy naftowej

Foto: AFP

1. Wenezuela

Złoża ropy naftowej: 297.7 miliardy baryłek

To się nazywa frycowe

Z ONET-u    Niestety ale sami stworzyliście swoim dzieciom
 i wnukom taki system głosując ponad 25 lat na idiotów. Na tych, którzy wymyślali gimnazja i inne cuda. Reformowali szkolnictwo, służbę zdrowia, administrację, system emerytalny i wszystkiego czego się dotknęli wygląda teraz tak a nie inaczej. Do kogo więc pretensje do młodszych, że są gorzej przygotowani czy sami do siebie, że stworzyliście im taki system. Politycy sami siebie nie wybrali. A niestety ok. 10% parlamentarzystów ma jakieś pojęcie o czymkolwiek co dzieje się w kraju.

środa, 22 lipca 2015

Jednak dochód podstawowy . Skidelski

.... skoro celem nie jest wzmocnienie motywacji do pracy
, lecz umożliwienie ludziom życia bez niej. Bezwarunkowy dochód podstawowy umożliwiłby pracę na niepełny etat wielu ludziom, którzy 
dziś pracują w pełnym wymiarze godzin za pensje niewystarczające do przeżycia. 
A pracownicy zaczęliby zyskiwać wolność dokonywania tych samych wyborów,
 ile i w jakich warunkach pracować, 
jakich mogą dziś dokonywać właściciele dużego kapitału.

w WB rynkowa pensja nie była w stanie zapewnić wystarczającego dochodu 38 proc. pracujących rodzin.

 w Wielkiej Brytanii w 2012 r. było 11,4 mln gospodarstw domowych osób pracujących, oznacza to, że aż 38 proc. nie dostało „płacy na poziomie do przeżycia”. Mówiąc jeszcze inaczej: rynkowa pensja nie była w stanie zapewnić wystarczającego dochodu 38 proc. pracujących rodzin. To właśnie „pracujący biedni”

demografia i Chiny

http://www.forbes.pl/kryzys-demograficzny-w-chinach-skutki-polityki-jednego-dziecka,artykuly,197297,1,3.html

Foto: AFP

niedziela, 19 lipca 2015

Mowa o Donaldzie Tusku

JAK KTOŚ, KTO PROWADZI NEGOCJACJE, MOŻE BYĆ TAK POGUBIONY?

Flassbeck

Poniżej wypowiedzi Marka Belki

jest jakość

Kapitalizm należny bronic przed nim samym

Trzeba zlikwidować też - jak ja to mówię - "wewnętrzne raje podatkowe",


dotyczące nie rolnictwa, ale wsi. 
kolejna to nadużycia w samozatrudnieniu, czyli 
zjawisko pseudoprzedsiębiorczości. 
Mam na myśli 
zmuszanie np. pielęgniarek czy sprzątaczek 
do zakładania działalności gospodarczej. 
To przecież sposób firm na płacenie niższych podatków.

uważam, że Grekom może się udać

Jasne, że mają swoje za uszami. 
Ich państwo jest słabe, klanowe, 
polityka i gospodarka oparte są na znajomościach. 
Ale też euro okazało się dla nich pułapką. 
Wspólna waluta to był wynalazek dla umiejących się dostosować i sprawnych.

..Wymyślą jakiś kompromis. 
Dług zostanie rozłożony ad Kalendas Graecas, a oprocentowanie - zmniejszone. 
Grecy dalej będą spłacać, ale w praktyce będzie to częściowe darowanie długu. 
Tak jak nam umorzono na początku transformacji.

Udział podatków w PKB Grecji to 36 proc., a w Polsce - 32 proc. 
Więc może nie szarżujmy z krytyką. Grecy to nie są łobuzy i oszuści.

Sektor finansowy panuje nad gospodarką realną.


Na Zachodzie już 20-30 lat temu dostrzegano, że wielkie firmy mogą zdominować państwa narodowe i wymknąć się spod kontroli. Kiedyś te wielkie firmy nazywano koncernami, dziś nazywa się korporacjami. Minęły dwie dekady i nawet korporacje są na łasce innych korporacji, tyle że czysto finansowych. Sektor finansowy panuje nad gospodarką realną. Zorganizował świat w ten sposób, że w jednej chwili może przelać nieograniczony kapitał online. Większość takich transakcji to spekulacje walutowe.

Reguły mogą być twarde, ale trwałe.

 Przykładowo - u nas jest mało bankructw, 
bo prawo broni wierzycieli, ale każdy chce uniknąć bankructwa, bo oznacza to życiową klęskę. Tak jest też na ogół w Europie, która broni świętych praw wierzycieli. Ale 

w USA bankructw jest bardzo dużo, 
bo prawo broni potencjalnego bankruta przed wierzycielami, jeśli oczywiście bankrut nie oszukał, ale cierpi niewinnie wskutek kryzysu lub słabej koniunktury itp. 
Broni się aktywów firmy przed wierzycielami. 
I tam człowiek po bankructwie, jeśli był uczciwy, nie jest skończony.
 Dostaje drugą szansę.

Teraz MFW chwali Meksyk za próby kontroli kapitału.

Trzeba się dobrać do firm niepłacących podatków.

Ostatnio robi to OECD, które chce ograniczyć raje podatkowe. To jest obrona kapitalizmu, obrona drobnego i średniego kapitału, który płaci uczciwie podatki. Ten Mittelstand - małe i średnie firmy - to społeczna ostoja zdrowego kapitalizmu.

Dzisiaj nawet maleńki podatek zlikwidowałby spekulacje walutowe.


Na razie nie widać szans na światowy globalny podatek Tobina. To był podatek pomyślany jako remedium na nieuzasadnioną wahliwość walut. Dzisiaj nawet maleńki podatek zlikwidowałby spekulacje walutowe. Dlaczego go nie wprowadzić?

Ale tzw. high-frequency trading również można byłoby zlikwidować jednym posunięciem. Ale znowu podniesie się wrzask, że to zamach na banki.

skoro raz się do deregulacji dopuściło,

 to teraz trudno do regulacji powrócić. Bo sektor finansowy jest ogromnie silny i bardzo kompetentny oraz skuteczny w samoobronie, co paraliżuje działania państwa. A interesy narodowe bywają sprzeczne.

Przepływy kapitału online to wynalazek z piekła rodem

Bo to działa wirtualnie, a gospodarka realna chodzi po ziemi. Ogon macha psem. Rozbuchany sektor finansowy destabilizuje gospodarkę, pogłębia społeczne dysproporcje dochodowe i materialne, wysysa talenty, bo zdolni ludzie po studiach idą pracować do banku zamiast do laboratorium, fabryki czy też zakładu oczyszczania miasta, bo w sektorze finansowym są najlepsze zarobki. Kapitał finansowy wchodzi również na rynek surowców, także rolnych, i go destabilizuje. Stąd też te olbrzymie wahania na rynku ropy i innych surowców, które potęgują i tak już olbrzymią niestabilność w światowej gospodarce.

Kiedyś uznano, że trzeba rynek zderegulować, i w dodatku pozwolono, by same instytucje finansowe, czyli banki, się zderegulowały według swoich propozycji, bo rzekomo one lepiej umiały ocenić ryzyko. I co? Oględnie mówiąc, wyszło bardzo słabo - oceniły ryzyko nie lepiej, tylko gorzej, i przerzuciły koszty krachu na państwo, czyli na podatnika.

. Kapitalizm gdzieś się pogubił. Gospodarka realna stała się dodatkiem do sektora finansowego.

Z tzw. trojki - MFW, Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny - to właśnie Fundusz stał się najbardziej prospołeczny.

W MFW pojawiły się nowe "heretyckie" poglądy: że doszło do szkodliwej dominacji sektora finansowego nad sektorem gospodarki realnej. Że trzeba dopuścić kontrolę przepływu kapitału. To ocierało się o skandal! Ludzie wili się jak piskorze, ale przyznali w końcu, że jest to potrzebne. Nawet jeśli kontrola przepływu kapitału jest wbrew rynkom i instytucjom finansowym.

Belka

Racjonalizm wciąż się snuje po literaturze ekonomicznej, tymczasem ludzie nie kierują się czystą racjonalnością.

Ludzie o niskich dochodach płacą u nas wyższe podatki niż na Zachodzie, bogatsi - niższe. Podniesienie kwoty wolnej będzie bardzo kosztowne, ale znalazłyby się na to pieniądze, gdybyśmy zlikwidowali te patologie.

Wpadliśmy w pułapkę dosłownego stosowania prawa. Przykładem na to jest ustawa o zamówieniach publicznych, która jest o wiele ostrzejsza od dyrektyw unijnych. U nas zawsze wygrywa najtańsza oferta, choćby była idiotyczna. Bo jak urzędnik nie wybierze najtańszej, to zaraz ma na karku prokuratora.

 urzędnik boi się, że źle coś oceni, i wlepia karę.
 Albo podatnikowi się uda, albo zbankrutuje. 
Grozi mu utrata dorobku całego życia. 
Państwo pokazuje swoją opresyjną twarz, bo goni za ściganiem podatków, 
które są za niskie w stosunku do potrzeb. Dlatego też, 
zdaniem podatników, urzędnik z założenia ich nęka.

w dziedzinie miękkiej siły mogą prześcignąć Stany Zjednoczone i wyjść na pierwsze miejsce w świecie.

Hu Jintao powiedział partii komunistycznej, że Pekin powinien zwiększyć swoją „soft power”; 
w ubiegłym roku powtórzył to prezydent Xi Jinping. 
Obaj wiedzą, że rosnąca potęga gospodarcza i militarna kraju 
może wzbudzać obawy sąsiadów
Stany Zjednoczone czerpią swą miękką siłę nie z rządu, ale przede wszystkim ze społeczeństwa obywatelskiego – od uniwersytetów i fundacji po Hollywood i popkulturę.
 Chiny na razie nie rozwinęły instytucji kultury o skali globalnej, takich jak Hollywood; 
nie mają też uniwersytetów zdolnych do rywalizacji z uczelniami amerykańskimi. Co ,
 nie mają też wielu organizacji pozarządowych, 
jakie w Ameryce wnoszą wielki wkład w wytwarzanie miękkiej siły. 

.. soft power 
nie tylko zapracowują na reputację i promują wizerunek kraju za granicą; 
mogą też krytyczną i wolną od cenzury reakcją równoważyć
 niezbyt popularną politykę rządu, taką jak choćby amerykańska inwazja na Irak. 
W Chinach polityka rządu marnuje sukcesy miękkiej siły kraju.

W dzisiejszym krajobrazie medialnym informacji jest pod dostatkiem, trudniej natomiast o uwagę

Najbardziej poszukiwane zawody do 2022 r. wg amerykańskiego Biura Statystyki Pracy

Dobrzy specjaliści od ksiąg rachunkowych i 
kreatywnej księgowości 
zawsze będą poszukiwani

sobota, 18 lipca 2015

Marek Belka

Dotąd polska konkurencyjność polegała na niskich kosztach pracy i niskich podatkach, szczególnie dla przedsiębiorców. Ta ścieżka rozwoju opartego na ultraniskich kosztach pracy kończy się.
Jego zdaniem, służba zdrowia, edukacja i wiele innych rzeczy są niedoinwestowane dlatego, że podatki są niskie. „Teraz każda partia obiecuje obniżkę podatków, a to oznacza katastrofę” – uważa. Konieczne jest też podniesienie płac.

Bardzo ciekawy tekst o dużej sile uogólnienia

http://www.project-syndicate.pl/artykul/grecka-porazka-europy,1800.html

Z Onetu

~Maxx : Przemysl to byl polski 
jak rzadzila moskiewska agentura 
i zmuszala Polakow do produkowania wlasnych stakow, ciezarowek, traktorow, komputerow, motocylki, elektroniki. 
Na szczescie jak tylko dzieki Solidarnosci 
Polska odzyskala wolnosc 

to Polacy zaklady przemyslowe zamkneli (stocznie) lub sprzedali i dzisiaj mamy 
przemysl niemiecki, wloski, amerykanski 

na terenie Polski, 
ktory rozkwita dzieki taniej sile roboczej. 
Do montazu przykracania srubek nie potrzeba politechnik i osrodkow badawczo rozwojowych,
dlatego te tez zostana wkrotce zamkniete 

dla pelnego uszczesliwienia
Narodu Polskiego. zwiń

Chińczycy wydaja dolary

Chińska grupa przemysłowa Tzaneen Internacional kupiła lotnisko w centrum Hiszpanii. 

piątek, 17 lipca 2015

Banxterzy -bracia mniejsi.

Znamienny wywiad z jednym z nich Cezarym Stypułkowskim w niedzielnej Wyborczej.
Lektura obowiązkowa.
Wynika mi z tego, że atak na banxterów jest idiotyczny, bo
skierowany w niewłaściwym kierunku.
Banxterka to dzikie ale..... pożyteczne zwierze,
które wymaga okiełznania ( i należny to brać... niemal dosłownie)
Oczekiwać (i winić) dzikie zwierze,
że nie będzie
zachowywać się zgodnie ze swoja naturą
jest łagodnie mówiąc naiwnością.
Tymczasem nie jedno dzikie zwierze człowiek przystosował
dla swojego pożytku.
Problem w tym, ze banxterzy to ludzie inteligentni władni pieniędzmi
i to oni tworzą ramy dla swojego swojego działania,
ogrywając niezbyt lotnych demokratycznie wybranych polityków.

czwartek, 16 lipca 2015

Racja bankiera

Bankier zarabiam tyle ile gwiazdy piłki nożnej. 
- Moje odpowiedzi będą ambiwalentne, a pan by chciał odpowiedzi prostych. Rzeczywistość prosta nie jest.
Powiem panu jedno: motyw finansowy, choć niejedyny, jest najsilniejszym, jaki człowiek wymyślił.
I mówi:"Płacić wynagrodzenia rynkowe, a nie sprawiedliwościowe.!
- Moja fundamentalna odpowiedzialność jest odpowiedzialnością wobec akcjonariuszy, którzy mają w tym banku 17 mld zł kapitału. I przede wszystkim ich interesy muszę sobie codziennie rano wyobrazić.
- W każdej branży występuje tzw. poziom oczekiwanego zwrotu z kapitału. W bankowości jego satysfakcjonujący poziom zaczyna się gdzieś około 9-10 proc.

 Nasz bank dotychczas przynosił zwrot z kapitału na poziomie 13-14 proc. W Polsce większość banków daje podobne zwroty. Inwestorzy, wykładając kapitał, uważają, że w naszej części Europy tyle mniej więcej powinno być.
A na Zachodzie? 

- Dużo mniej. Zdarza się, że banki dają zwrot z kapitału na poziomie 6 proc. Dlatego ich wyceny rynkowe są relatywnie dużo niższe.

 Władze nadzorujące rynek finansowy zapytały, czy uregulować kredyty walutowe. Poprosiły o opinie. I banki odpisały, że jeśli już, to niech to będzie zakaz. Rozwiązanie jedno dla wszystkich. Chodziło o to, żeby cały sektor został potraktowany identycznie i nie pojawiła się nierówna konkurencja, że jeden bank zarabia na kredytach walutowych, a drugi nie może, bo na przykład nie ma dostępu do franków.
Łatwo pokazać palcem: banki są winne. Ale to nie popycha świata do przodu, nie uczy nas wiele. Pozwala tylko krótkookresowo skanalizować złe emocje na prezesach i ich milionowych premiach.

Zawsze coś. 

- Właśnie nic. Zero. Szukanie kozła ofiarnego to czynność zastępcza.
Klienci uważają, że wszystko powinno być za zero. Karty, konta, przelewy, kredyty. Zarówno klientom banków tak się wydaje, jak i menedżerom w bankach.

Klienci uważają, że wszystko powinno być za zero. Karty, konta, przelewy, kredyty. Zarówno klientom banków tak się wydaje, jak i menedżerom w bankach.
- Harvard nie chroni przed głupotą. Daje warsztat, ale nie mądrość
Trudno iść przeciw prądowi
Stypułkowski

środa, 15 lipca 2015

Zabraknie nam czasu na przystosowanie, a zatem wchodzimy w strefę kryzysów . Brdzie trzęsło

Poniżej kilka fragmentów o tym wg. Wadhwa

Jest w tym wszystkim tyle samo powodów do ekscytacji, co do obaw.

 Jeśli jesteśmy wystarczająco inteligentni, by tworzyć technologie, które rozwiązują problemy związane z chorobami, głodem, energią i edukacją, możemy - i na pewno tak będzie - opracować rozwiązania naszych problemów społecznych. Ale musimy zacząć od zrozumienia dokąd zmierzamy i przygotować się do zmian. Musimy wyjść od myślenia XIX-wiecznych luddystów do dyskusji o nowej przyszłości.


Vivek Wadhwa

Vivek Wadhwa

PRZEDSIĘBIORCA, NAUKOWIEC, PISARZ

Dotyczy to także pracy lekarzy, prawników, księgowych czy maklerów.

Dzięki postępowi w sztucznej inteligencji, każda praca, która wymaga analizy informacji, może być lepiej wykonana przez komputer.

Rewolucja przemysłowa rozwijała się przez wieki. Dzisiejsze kolejne rewolucje technologiczne nadchodzą błyskawicznie.

 Z pewnością pozwoli to na stworzenie intelektualnie chłonnych nowych zawodów, ale już nie na przekwalifikowanie pracowników, którzy dzisiaj z powodu tej rewolucji tracą pracę. Będą mogli doświadczyć tego samego bezrobocia i rozpaczy, którego doświadczyli ich przodkowie z czasów rewolucji przemysłowej. I to jest powód do niepokoju

wtorek, 14 lipca 2015

Satelita niezbędną częścią naszego życia

Nie widać ich, krążą setki i tysiące kilometrów nad naszymi głowami, i tylko niekiedy nocą można dojrzeć ich jasne kropeczki poruszające się na niebie. Są jednak wszechobecne w naszym życiu. Każdego ranka korzystasz z usług blisko 40 satelitów. Nie wierzysz? Spróbuj wyobrazić sobie dzień bez nich. U mnie wyglądałoby to mniej więcej tak.

Budzik dzwoni o godz. 6 rano. Półprzytomny, jak co dzień, włączam TV i wybieram kanał 24-godzinnych wiadomości. Muszę wiedzieć, co się dzieje, zanim dotrę do redakcji. Tym razem ekran jest pusty i milczy. Telewizja śniadaniowa też nie nadaje, a po chwili już wiem, że mój telewizor nie odbiera żadnego z setek kanałów. Kablówka po prostu nie działa. Zaglądam na Facebooka, ale strona odświeża się wolno, nieskończenie wolno. Internet padł. Smartfon ma sygnał, lecz na niewiele się to zdaje. Internetowe strony i poczta ściągają się w żółwim tempie. Próbuję sprawdzić prognozę pogody, ale apka się nie odświeża. Nawigacja GPS w aucie też jest nieaktywna, więc jadę na wyczucie, nie mając pojęcia, gdzie dzisiaj korkuje się trasa do pracy. Co gorsza, nie działają bankomaty i terminale do kart w sklepach, więc w panice szukam ostatnich monet po kieszeniach...

Co się stało? Łącza satelitarne pełnią funkcję magistrali, dzięki którym strumienie danych mogą być szybko przerzucane z jednego krańca miasta, kraju czy świata na drugi. Ich nagłe odcięcie oznacza wielkie perturbacje. Sieci kablowe nie mogą przesyłać swoich programów do stacji czołowych, skąd dalej są rozprowadzane kablami. Miliony połączeń internetowych zostają przerwane i tempo przesyłania danych ulega dramatycznemu spowolnieniu. Ruch w internecie musi być całkowicie przekierowany do sieci naziemnej, której przepustowość jest niewystarczająca, tworzą się więc wąskie gardła i zatory. Oczywiście z czasem powstaną nowe połączenia światłowodowe, ale trochę to potrwa. Milkną też telefony komórkowe, bo stacje bazowe używają satelitów GPS do synchronizacji połączeń.

Najbardziej oczywiście ucierpią ludzie w odległych rejonach, z którymi istnieje kontakt tylko poprzez satelitę, a więc np. w Arktyce.

3800 satelitów

Nad Ziemią krąży blisko 1200 działających oraz 2600 nieaktywnych satelitów. A oprócz tego cały gąszcz drobnych odłamków - w sumie ponad 600 tysięcy obiektów większych niż centymetr. Łączna masa kosmicznych śmieci to ponad 5 tys. ton!


Scenariusz 1

Przedstawił go na początku lat 90. Donald Kessler, analityk NASA. Zaczyna się od przypadkowej kolizji dwóch satelitów, które rozpadają się na tysiące kawałków, a każdy z nich staje się kolejnym pociskiem uderzającym w kolejne satelity. Następuje efekt kuli śnieżnej - lawinowo zderzające się szczątki czynią przestrzeń wokół Ziemi jednym wielkim złomowiskiem. Tak zaczyna się niedawny przebój kinowy "Grawitacja".

Ten scenariusz nie jest wcale nieprawdopodobny, w satelity nieraz uderzały odłamki. Dzwonkiem alarmowym była w 2009 roku pierwsza w dziejach kolizja dwóch satelitów. Na wysokości 790 km nad Syberią zderzyły się amerykański Irydium i rosyjski Kosmos 2251, zmieniając się w chmurę szczątków.

W kosmosie nie ma reguł podobnych do zasad ruchu drogowego. Nie ma też odpowiednika powietrznej kontroli lotów. Każdy wystrzeliwuje satelitę tam, gdzie uzna to za stosowne, a robiących to krajów przybywa.

Międzynarodowych uzgodnień doczekała się jedynie orbita geostacjonarna wyjątkowo przydatna do łączności i TV, bo pozostające na niej satelity nie zmieniają swego położenia na niebie, więc można na stałe wycelować w nie antenę. Ta orbita jednak nie jest z gumy, już robi się na niej ciasno. Kilka lat temu zamieszanie wywołał umieszczony tam amerykański wojskowy satelita wczesnego ostrzegania DSP-23, który wymknął się spod kontroli i zaczął dryfować. Amerykanie po kolei kontaktowali się z operatorami sąsiednich satelitów, ostrzegając ich przed zawalidrogą.


Co gorsza, w kosmosie nie ma obowiązku usuwania po sobie śmieci. Nie bardzo też wiadomo, jak to robić. Dopóki satelita jest pod kontrolą, można go przenieść na tzw. orbitę cmentarną, na której parkują niepotrzebne statki, albo sprowadzić w atmosferę, by spłonął lub zatonął w oceanie (jak rosyjska stacja Mir). Zdarzają się jednak awarie, po których satelita staje się głuchy na rozkazy z Ziemi. Wtedy dołącza do kosmicznego złomu.

20 ton

ważą satelity szpiegowskie Key Hole mające rozmiary autobusu. Najmniejsze, tzw. cubesaty, mają rozmiar i masę kartonu mleka.


Świat się zgubi

Brak satelitarnej nawigacji tylko z pozoru wydaje się drobną uciążliwością w naszym życiu. Uzależniliśmy się od GPS jak od porannej kawy. Wskazuje drogę statkom i samochodom, prowadzi wędrowców przez bezdroża i żeglarzy przez morza. Ba, bez sygnałów z orbity wielu z nas gubiłoby się we własnym mieście. Do łask wróciłyby zwykłe mapy i znów zaczęlibyśmy czytać drogowskazy. Gorzej, że bez GPS ratownicy mieliby większe trudności z dotarciem do ofiar katastrof, wypadków lotniczych i morskich. Wielu ludzi zawdzięcza życie tym satelitom.

Także dla wojskowych oznaczałoby to katastrofę. Satelitarny system lokalizacji opracowano po doświadczeniach amerykańskiej armii, której żołnierze błądzili w dżungli podczas wojny w Wietnamie.

Dziś 20 tys. km nad Ziemią krąży flota 31 satelitów GPS, a ich sygnały może odebrać każdy, kto ma odbiornik. Porównuje on sygnały docierające z czterech najbliższych satelitów i znajduje geograficzne położenie i wysokość nad poziomem morza z dokładnością do kilku centymetrów. Pierwszy prawdziwy test system przeszedł w Zatoce Perskiej w 1991 r. - ułatwiał poruszanie się po pustyni i naprowadzanie bomb na cel. Obecnie za jego pomocą USA sterują bezzałogowymi dronami, które operują gdzieś na Bliskim Wschodzie i w Afganistanie. Trudno sobie wyobrazić współczesną wojnę bez orbitalnych lokalizatorów, przekaźników i szpiegów.

Co więcej, satelity stoją na straży przestrzegania porozumień rozbrojeniowych pomiędzy mocarstwami. Dzięki temu żaden z wielkich graczy nie może niepostrzeżenie zyskać przewagi nad innymi. Jeśli nagle państwa staną się ślepe, w gruzy obróci się wypracowana latami równowaga. Świat stanie się mniej stabilny. To jednak też oznacza, że satelity byłyby jednym z pierwszych celów ataku w razie globalnego konfliktu.

Scenariusz 2

Przewiduje celowe unicestwienie satelitów. Wiadomo, że wszystkie mocarstwa - zarówno Rosja, jak i USA - opracowują broń kosmiczną zdolną do unieszkodliwiania obcych satelitów. Na przykład za pomocą chmury odłamków rozpylanych na orbicie albo detonacji ładunku jądrowego wysoko w stratosferze. W 2007 i 2010 r. Chiny przeprowadziły dwie próby - zestrzeliły z orbity za pomocą pocisków balistycznych swoje stare satelity meteorologiczne. Wywołało to oburzenie, gdyż szczątki satelitów dołączyły do rosnącego gąszczu śmieci orbitalnych, które mogą powodować groźne kolizje, a przede wszystkim zwiększają prawdopodobieństwo, że prędzej czy później spełni się scenariusz nr 1.

10 lat

Zdecydowana większość satelitów ma nie więcej niż dekadę. Najstarszym działającym jest radioamatorski Oscar-7, wystrzelony w 1974 r.

Świat się rozstroi

Satelity GPS nie tylko pomagają ustalać dokładną pozycję, ale również wyznaczają światu precyzyjny czas. Każdy z nich ma na pokładzie zegar atomowy, z którego wskazań korzysta wiele naziemnych systemów, które potrzebują dokładnej synchronizacji, a więc na przykład internet, stacje bazowe telefonii komórkowej, systemy sterowania ruchem miejskim czy sieci przesyłu energii. Już pod koniec pierwszego dnia, w którym zamilkną satelity GPS, zacznie się rozstrajać i sypać komunikacja pomiędzy routerami na różnych kontynentach.

Trzeba będzie wprowadzić inne sposoby uzgadniania czasu, np. drogą radiową, jak to było przed pojawieniem się GPS. Ale zanim to się stanie, świat czekają wielkie turbulencje. Zagrożone będą sieci energetyczne, systemy bankowe i giełdowe, które działają dziś w zgodnym takcie z dokładnością do milisekund.

GPS stał się "niewidzialnym" punktem odniesienia dla wielu różnych systemów naziemnych. Po raz pierwszy pokazał to wypadek w San Diego w 2007 r., kiedy amerykańska marynarka wojenna sprawdzała procedury działania w warunkach utraty wszelkiej łączności. Przypadkiem wojskowi na dwie godziny zagłuszyli sygnał GPS w całym mieście. Ludzie nagle stracili sygnał w telefonach komórkowych, bankomaty przestały wypłacać pieniądze, zamilkły pagery wzywające lekarzy do szpitali, w porcie przestał działać system sterowania ruchem statków, a wieża kontroli lotów nie mogła śledzić zbliżających się samolotów.

Świat zbiednieje

Satelity stały się ważnym elementem gospodarczego dobrostanu.

Z góry widać więcej. Dzięki danym z orbity amerykańscy farmerzy tworzą dzisiaj dokładne mapy swoich pól. Monitorują w ten sposób strukturę gleby, prognozują plony, oceniają skalę degradacji wskutek suszy lub szkodników. Te dane są przetwarzane, trafiają do komputerowej pamięci maszyn rolniczych, dzięki czemu nawozy i środki owadobójcze są dozowane wedle potrzeb na danym kawałku pola.

W Polsce korzystano ze zdjęć satelitarnych przy budowie autostrad. Za pomocą zdjęć z orbity tworzono komputerowe mapy terenu, które przyspieszyły prace projektowe i analizy możliwych wariantów przebiegu tras szybkiego ruchu. Pozwoliły one także na szczegółowe rozpoznanie warunków geologicznych, wód gruntowych, znajdujących się w pobliżu złóż surowców, np. piasków czy żwirów, z których można na miejscu robić beton.

Nie do przecenienia jest udział satelitów w badaniu środowiska naturalnego i łagodzeniu skutków katastrof naturalnych. Umożliwiają one m.in. śledzenie pożarów lasów, monsunów w Azji czy tras cyklonów i huraganów. Amerykańska Narodowa Agencja Badania Oceanów i Atmosfery (NOAA) szacuje, że dzięki satelitarnemu systemowi wczesnego ostrzegania przed huraganami Stany Zjednoczone w każdym sezonie oszczędzają ponad 3 mld dol.

Scenariusz 3

Spełni się niezależnie od naszej woli, starań i chęci, bo podlega nieubłaganym prawom przyrody. Potężna burza słoneczna w każdej chwili może wysłać w naszym kierunku śmiertelny dla satelitów strumień promieniowania i naładowanych cząstek. Nie wiemy, kiedy to się stanie, ale niestety nic nas przed tym nie obroni.

Alarmują, ratują, badają 

Pogoda 

Sieć specjalnie wyposażonych satelitów meteorologicznych zbiera informacje z całego świata. Przez 24 godziny na dobę, 365 dni w roku obserwują atmosferę, lądy i oceany, a następnie przekazują zebrane dane organizacjom meteorologicznym na całym świecie.

Ratownictwo 

System ARGOS za pomocą sześciu satelitów zbiera dane, które są opracowywane w USA i Francji. Celem jest namierzanie zaginionych statków i dostarczanie informacji o położeniu obiektów unoszących się na wodzie z dokładnością do 150 metrów. ARGOS służy też do zbierania i analizowania danych o oceanach i atmosferze.

Ekologia 

Satelity monitorują środowisko naturalne i obszary rolnicze. Pełnią kluczową funkcję w śledzeniu zmian klimatycznych na Ziemi. Z orbity zauważono pojawienie się dziury ozonowej, wykryto ocieplanie się oceanów, kurczenie się lodowców i czap polarnych, a także podnoszenie się poziomu mórz.


Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,145452,18351033,co-by-bylo-gdyby-zniknely-satelity.html#ixzz3ftjvIF7R

Ważne

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18353526,euro-moze-rozsadzic-europe.html?biznes=local#BoxBizImg

Funkcjonujace w w PRL gabinety dentystyczne w szkołach III RP zlikwidowałą


W Polsce mamy do czynienia z epidemią próchnicy u dzieci - zepsute zęby ma ponad 85 proc. 6-latków i 95 proc. 18-latków - alarmuje rzecznik praw dziecka Marek Michalak. 

poniedziałek, 13 lipca 2015

prywatyzacja systemu emerytalnego

przebiegła w zasadzie bezrefleksyjnie i gładko, ale
wycofanie się z niej pod wpływem jednoznacznie negatywnych doświadczeń to już 
droga przez mękę, bo 
system wyhodował  
swoich beneficjentów.


czego winniśmy unikać jak ognia, to szczucie jednych grup społecznych przeciw innym – klasy średniej przeciw górnikom, rolników przeciw frankowiczom. Zgoda: kopalnie jawią się niektórym jako oazy spokoju i komfortu pracy na tle coraz bardziej niepewnych warunków w innych sferach rynku pracy. To podsycanie nastrojów antygórniczych czy wręcz domaganie się thatcherowskich rozwiązań pokazuje, jak wiele złego dzieje się z pracą w Polsce, skoro tak popularne jest wylewanie frustracji na tych, którzy mają zagwarantowane ciut więcej bezpieczeństwa socjalnego. To droga donikąd. Bo zabrane górnikom trzynastki nie przepłyną na konta trzydziestolatków pracujących na śmieciówkach.


Jarosław Makowski

Państwo i prywatyazcja.....-świetne ujecie tematu

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20150713/makowski-szescilo-jak-trwoga-do-panstwa
Emanuel Savas, doradca Reagana, wydał pod koniec lat 80. książkę, która stała się biblią prywatyzatorów usług publicznych. Powiadał w niej, że rząd nie sprawdza się w wiosłowaniu, czyli bezpośrednim świadczeniu usług, więc powinien się skupić wyłącznie na sterowaniu – planowaniu strategicznym i tworzeniu ram prawnych systemu usług publicznych. 


Już dziś w Polsce lokalnej obserwujemy, jak wygląda zarządzanie szpitalami przejmowanymi przez prywatnych inwestorów. Scenariusz jest podobny:
zamykanie mniej dochodowych oddziałów i pogorszenie standardów zatrudnienia.
Jeżeli biznes przestanie się opłacać, inwestor może się wycofać z dnia na dzień.
Kto będzie musiał po nim posprzątać?
Oczywiście samorząd, który wcześniej szpital sprzedał.
 Prywatyzacja nie zdjęła bowiem z niego ustawowej odpowiedzialności
 za zapewnienie opieki zdrowotnej mieszkańcom.

Zamiana monopolu państwowego w prywatny np.
prywatyzacja wodociągów czy elektrociepłowni. Kilkanaście lat temu Paryż wypowiedział kontrakt prywatnemu operatorowi wodociągowi, gdy niezależny
audyt wykazał, że narzucane przez niego ceny wody są kilkadziesiąt procent wyższe,
niż uzasadniają to koszty zarządzania siecią.
W ślad władz stolicy poszło już ponad 30 francuskich miast. Wedle niedawnego raportu Transnational Institute
już blisko dwieście dużych miast na świecie zdecydowało się
odzyskać publiczną kontrolę nad wodociągami. 
 Jarosław Makowski

Wolny rynek? Niezupełnie – rządzą nami korporacje, a gra jest ustawiona. Reich

sobota, 11 lipca 2015

Dokopywanie PRL-owi legitymizuje założycieli III RP

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/historia/20150710/kenney-polacy-nigdy-nie-byli-biernymi-ofiarami-sowietow
Dla kogoś kto zna tamte czasy z autopsji pytania Majmurka jawią się jak
jakaś nierzeczywistość,
która niema nic wspólnego z tamtą rzeczywistością.
( Mimo, że Majmurek to jeden z rozsądniejszych pismaków -ale cóż nikt nie jest doskonały)
O PRL-u powinien opowiadać jakiś beletrysta,
a nie historyk.  Tego językiem naukowym nie da się opisać.
Ciekawe, bo,
PRL-owskie filmy dobrze oddają tamte czasy,
ale one są z kolei traktowane przez pokolenie Majmurka
jako bajki.

10 najbardziej zadłużonych krajów świata [10/10]

1. Japonia

Zawody nieproduktywne ale..

ideologia „coraz więcej, nigdy dość”

Nadwyżki kapitału

 płyną do świata finansów, gdzie inwestuje się w sposób spekulacyjny, co sprzyja kryzysom, a zarazem wirtualny, tzn. że inwestycje nie przekładają się na miejsca pracy. To sytuacja strukturalnej nadakumulacji – nie ma rynków, które zdolne byłyby zaabsorbować nadwyżkę zasobów, bo w efekcie rosnących nierówności brakuje wystarczającego popytu.
        Dorre

piątek, 10 lipca 2015

Nie ma możliwości dokładnego określenia daty nadejścia kryzysu,

ale
słowo pewnik trzeba właściwie umieścić we właściwym kontekście. Pewnikiem jest to, że
jeśli jakiś stan jest w nierównowadze, to pewnikiem nastąpi jego powrót do równowagi.
W ekonomii oznacza to.... kryzys gospodarczy.
Natomiast w realu Joker może nie doczekać nadejścia kryzysu i strzału w złoto.
Bo nie można wykluczyć technologicznego przełomu, który pchnie gospodarkę światową
na nową orbitę przyspieszonego rozwoju.
Likwidując napięcia zanim osiągną fazę katastrofy.

Polscy prezydenci autorami polityki zagranicznej Rosji

-Lech Kaczyński  MAWIAŁ:
"Z ROSJĄ TRZEBA OSTRO". Kolejny prezydent Bronisław Komorowski
zakwestionował decydujący wkład Rosji w zwycięstwo w Wielkiej Wojnie,
a co głupsi Polacy, że  wyzwolenie spod okupacji niemieckiej, to tylko
zamiana jednego okupanta na drugiego.
Reakcja:
Teraz ich polityka zagraniczna sprowadzona została do  tego:
" Jeżeli nas nie szanują to niech się nas boją"


Światowy reset:


może jutro,................ a może dopiero z dziesięc lat.-to PEWNIK
Joker wie co robi. -ma taki horyzont i wyciąga wnioski.
-Chiny komunistyczno-konfucjańsko-neolibralne balansują na główce szpilki.
Amerykanie aby utrzymać równowagę muszą co cztery lata rozpalać na świecie nową wojnę.
-Tych nierównowag nagromadziło się nam dużo dużo więcej.
-Musi?
Musi!, a wtedy Joker górą.

czwartek, 9 lipca 2015

Polecam

http://bi.gazeta.pl/im/4/11512/m11512164,Kontrolowana-dekompozycja-strefy-euro.pdf

środa, 8 lipca 2015

W latach 50. Europę ufundowano na umorzeniu dawnych długów

Konsekwencje ludzkie są kolosalne: 
40 procent dzieci żyje w ubóstwie, 
śmiertelność niemowląt wystrzeliła w górę, 
a bezrobocie wśród młodzieży jest bliskie 50 procent. 
Korupcja, unikanie opodatkowania i fałszywa księgowość z czasów poprzednich rządów niewątpliwie sprzyjały wykreowaniu problemu zadłużenia. 
Grecy jednak zgodzili się na większość wezwań Angeli Merkel 
do wprowadzenia oszczędności 
– cięli płace i wydatki rządowe, zmniejszyli emerytury, prywatyzowali, deregulowali i podnosili podatki. 
W ostatnich latach seria tzw. programów dostosowawczych, 
narzuconych Grecji i innym krajom, przyczyniła się jedynie do tego, że 
wielki kryzys sięgnął skali niewidzianej w Europie od lat 1929-1933. 
Lekarstwo przepisane przez niemieckie ministerstwo finansów i Brukselę 
wykrwawiło pacjenta, ale nie wyleczyło choroby.
Piketty, Sachs, Rodrik, Flassbeck i Wren-Lewis

Oto prawdziwi liderzy.











Pozostały świat ma z tym kłopoty.
Szczebel instytucjonalny w większości krajów starej demokracji
prezentuje się lepiej od szczebla najwyższego przywództwa.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozwiązanie dla Grecji

http://www.project-syndicate.pl/artykul/rozwiazanie-dla-grecji,1789.html

niedziela, 5 lipca 2015

kosmos
1/19 

Jakim cudem państwo eksporter ma DOBROWOLNIE zrezygnować ze swoich korzyści i swojej cennej przewagi???

Pomysł wprowadzenia Euro zawiera w sobie założenie, że dopasowanie pomiędzy państwami strefy będzie się odbywać w jakiś magiczny, cudowny sposób. To dopasowanie jeszcze działało do 2009 roku, ponieważ pieniądze na fali euforii "zjednoczenia" płynęły na południe. Kiedy wystąpiły pierwsze objawy kryzysu, inwestorzy się połapali i przypomnieli sobie, że EU nie jest jednym państwem, ale GRUPĄ RÓŻNYCH państw i cały ten "transfer" się raptownie zatrzymał. A nadwyżki i deficyty eksportowe zostały, wynik końcowy może więc być tylko jeden...
Jest jeszcze jedno założenie, które wcale nie musi być prawdziwe. Zakłada się przecież, że po sprowadzeniu państwa (np. takiego jak Grecja) do odpowiedniego poziomu konkurencyjności (czyli niskich kosztów pracy, niskich płac, braku pieniądza na import, niskiego popytu, itd) to takie państwo ZACZNIE eksportować. A niby dlaczego miało by się tak stać?
Moim zdaniem to pobożne życzenie i przykład myślenia magicznego. Chciałbym zobaczyć Grecję akceptującą jeszcze większe oszczędności i potulnie znoszącą wyrzeczenia aż do samego końca, aby się przekonać, co wtedy będą mówić politycy i jak będą się tłumaczyć, że Niemcy dalej NIE CHCĄ zrobić deficytu? Że nie zgadzają się na wzrost bezrobocia u siebie?
Jakim cudem państwo eksporter ma DOBROWOLNIE zrezygnować ze swoich korzyści i swojej cennej przewagi??? Jaki niemiecki polityk ma to przeprowadzić, przecież to jest politycznie nierealne. Niemieccy politycy są zakładnikiem swojej dobrej sytuacji. Bądźmy szczerzy, ich społeczeństwo nie zrezygnuje z własnego dobrobytu, NAWET wtedy, gdy będzie świadome, że odbywa się to kosztem sąsiadów!! A zwłaszcza teraz, gdy wypiera to z własnej świadomości, to zmiany są absolutnie niemożliwe.
A wprowadzenie ceł, czy jakiekolwiek podobne rozwiązanie siłowe, to przyznanie się do klęski i koniec projektu Euro. Moim zdaniem, koniec natychmiastowy.
Jacek(PK)

Czy to ma znaczenie? -Jeżeli nie decydujące -to istotne

 Grecja obok Włoch i Niemiec jest najstarszym społeczeństwem w Europie. 
Odsetek ludzi w wieku 65+ wynosi tam ok. 20% czyli tyle ile było 
w Japonii gdy wkroczyła ponad 20 lat temu w erę permanentnej stagnacji jako wstęp do ery zaniku. 
Obecnie w Japonii ten wskaźnik to 25%. 
Japonia miała wtedy wspaniale rozwinięty przemysł 
stojący na niezwykle wysokim poziomie technologicznym , 
potężne nadwyżki eksportowe i olbrzymie zasoby finansowe.
 Nic jej to nie pomogło i obecnie pogrąża się coraz bardziej.
Społeczeństwo geriatryczne, 
a moim zdaniem faza ta zaczyna się gdy udział osób 65+ 
przekracza 20% rządzi się inną ekonomią i innymi prawami. 
W związku z tym Grecja nawet bez długów, ma czarną przyszłość przed sobą. 
Zobaczymy czy Włochy podąża tą drogą bo też mają 20% ludności powyżej 65+. "
           Joker (blog PK)

Kazde Euro dlugu Grecji jest zlewarowane derywatywami w stosunku 1:10-1:30

Default Grecji to maskra dla podatnikow. Banki juz dawno sprzedaly swoje zle dlugi.
Europa moze doplacic do default Grecji od 3bln do 9 bln Euro. Tak, to pojdzie z waszych kieszeni. Taka strate mozna tylko fizycznie zadrukowac, MMT(Keynes na drozdzach) tu juz nic nie da! MAmy potworny Vortex deflacyjny (cash is king), Vortex musi buc natychmiast zlikwidowany zywym drukiem, z powodu zaniku likwidnosci.
Sa tylko dwie drogi, smierc od deflacji lub smierc od hiperinflacji.
Pytanie tylko kiedy? Moze juz w poniedzialek???
Joker (blog PK)

VAT w Polsce to praktycznie sam sektor spożywczy.

 Gdyby uszczelnić ten system w innych sektorach "teoretycznie" można byłoby podwoić wpływy budżetowe tylko na samym Vacie.
Starczyłoby na emerytury zasiłki itd. Problem w tym, że to wszystko teoretycznie. VAT od importu praktycznie nie istnieje. Nawet nie ma przyzwolenia na ścisłą kontrolę. Celnicy i reszta urzędników są opłacani aby przymykać oko.
VAT na obuwie odzież, elektronikę, AGD praktycznie nie istnieje w cenach finalnych. Gdyby doliczyć VAT do ceny finalnej dóbr to albo padłyby wszystkie sektory poza spożywką albo padłby sektor finansowy. Nie ma przyzwolenia na kontrolę i uszczelnienie systemu
 Hermes (Blog Piotra Kuczyńskiego)

Wróciłem po tygodniowej przerwie spowodowanej pobytem w upalnej afrykańsko Francji.

Jak an gazetę co dzienną - to trochę przydługo.

sobota, 27 czerwca 2015

Młody dwuletni człowiek

eksploruje nieznane mu otoczenie. Szuka granic tego  co można, a czego nie,
jak daleko może się posunąć. 
Sprowadza to się do tego,że 
walczy o przesunięcie granicy władzy, gdy zaczyna sobie uświadamiać swoją 
niepowtarzalność i odrębność.
Z braku innych kryteriów stosuje metodę prób i błędów.
Po tym z tego wyrasta albo przez wiele lat nie. 
Warto mu zatem pomóc 
i pokazać jakie jest jego miejsce w rodzinie 
sprowadzające się zarówno do  korzystania przywilejów i opieki 
jak i  ograniczeń tego czego nie można.
Są domy w których rządzi pies jako przywódca stada.

Mam dobre prognozy dla Greków , bo jako jedyni maja prawdziwych przywódców i dla Rosjan, bo strategia jest ważniejsza od taktyki