Szukaj na tym blogu

sobota, 15 października 2011

Wierzymy w zwycięstwo i nie przestaniemy walczyć, bo stawką są nasze marzenia.

Ładne!
"Pięć miesięcy temu w Madrycie wydarzyło się coś niezwykłego. Lecz gniew narastał od dawna. W Hiszpanii bezrobocie rosło alarmująco, a mieszkania stawały się coraz droższe. Większość tych, którzy zachowali pracę widziała jak maleją ich pensje. Młodzi absolwenci uczelni dostrzegli, że znalezienie pracy, mieszkania, zyskanie niezależności staje się niemożliwe. Coraz mniej pieniędzy wydawanych jest na opiekę zdrowotną i publiczną edukację, tymczasem nasi politycy nie ograniczają swoich warunków życia, oddając coraz więcej pieniędzy bankom i zmniejszając pomoc społeczną. Z tych i innych powodów
wyszliśmy na ulicę."
                                                                               Nacho Sanz   

piątek, 14 października 2011

Uświadomione potrzeby generują projekty

ale projekty nie koniecznie muszą wygenerować siły polityczne.
Natomiast ferment myślowy- podważanie status quo
w dłuższej perspektywie owocują zmianą.

Spokojny, projekty  najlepsze nie są nic warte
jeśli nie ma sił zdolnych je  zrealizować.
Natomiast jeżeli zaistnieją siły polityczne mocne uświadomionymi
potrzebami -jako czymś co realne, możliwe,
wówczas znajdą się przywódcy i zostaną stworzone  projekty.
Wróć do ostatniej kampanii  wyborczej -co zobaczysz?
To ciągle świat TINY.
PJN, SLD, PIS -chcą obniżać podatki,
z pominięciem  takiego "drobiazgu"-komu?
-Chcą robić reformę finansów  (to znaczy)-ciąć co się da.

Mówiąc o uświadomionych potrzebach miałem na myśli
takie ich eksponowanie, które stają się polityczną siłą
kwestionującą  -System. I to zaczyna się dziać
i tu i tam.
-Nowe regulacje finans ewe- to nie łatwy projekt
ale nie aż tak trudny, aby nie został rozstrzygnięty,
w momencie gdy za nim staną
wystarczające  siły polityczne -wywołane
choćby kryzysem.

Skąd się biorą siły polityczne?
Z uświadomionych potrzeb
-z zakwestionowania systemu.
Ludzie musza uwierzyć,
że świat może być inny,
że nie jest dany raz na zawsze przez Boga, lub przez Rynek
Wówczas powstaną blokowane dziś  projekty.
-Oczywiście jest kilka kryteriów,
kierunków ruchu,
-kanałów, w których trzeba kanalizować niezadowolenie
 i wokół których może się  organizować społeczeństwo.
Ale to jest bardziej filozofia, niż projekt.
-"Cały świat próbuje dziś uruchomić wyobraźnię, żeby przywrócić
demokratyczną kontrolę nad globalnym rynkiem"

                                    Sierakowski

Oburzające

Żyjąc w cywilizacji w której wszystkiego jest za dużo,
( a dokładniej, można wyprodukować każdego towaru
po niskich kosztach,  dowolną, potrzebna  ilość)
ciągle są tacy,
którzy nie mają zaspokojonych
potrzeb biologicznych i cywilizacyjnych.
Przez wieki ludzie żyli w świecie, w którym
nie starczało dla wszystkich,
w trzecim tysiącleciu to już przeszłość.
Oburzające
-nie tylko moralność
-to obraża rozum(!),
 gdy wśród obfitości ludzie żyją w nędzy.

środa, 12 października 2011

język potrzeb- język projektu

Spokojny, podjąłeś wezwanie
-to już coś!
Mało kto ma odwagę
 i możliwości.

Nie zgadzam się zasadniczo
z Twoim wnioskiem końcowym,
piszesz:
"Jeśli potrzebujemy jakiegoś języka, to na pewno nie języka "wyrażania potrzeb" tylko języka projektu."
-Mimo że, to twierdzenie  wydaje się nie do zakwestionowania.

Jeżeli język potrzeb
stanie się
świadomością potrzeb
-to  powstaną siły zdolne do dokonania zmian,

Projekt nie poparty siłą
jest utopią, bezznaczeniem,
natomiast świadomość dobrze zdefiniowanych  potrzeb
otworzy  drzwi dla lawiny projektów.
Powszechność  demokracji szerszej niż parlamentarna
będzie zależeć od powszechności  uświadomionych potrzeb.
Kontrowersja zatem  dotyczy
odwrócenia sekwencji.

To biorę

"Energii społecznej w dobie kryzysu nam nie zabraknie,
ale los jakiejkolwiek lewicy w Polsce i na świecie
zależy głównie od tego,
czy uda się tą energię zorganizować,..."
                                                               M. Sutowski

Jak to jest z tymi łódkami

  Klik tam:   Elżbieta Karolczuk
-@viking, upamiętaj się - tak- wykwintnie się wyrażając
-autorka wprowadza  na dość mizerną wokandę problemy pierwszej wagi,
a Ty je ignorujesz i czepiasz - może i słusznie -dupereli.
Czy naprawdę nie odróżniasz rzeczy ważnych -od takich sobie.
Postawienie spraw pierwszej wagi
-w sposób jaki to zrobiła Elżbieta Korolczuk- budzi szacunek
i do k. nędzy wymaga poważnego odzewu publicystycznego.
-Powaga i pewność siebie z jaką młody Poncyliusz wypowiada bzdury i ta podobnie, oblepiająca, uciskająca, zwoje mózgowe dominacja osób publicznych
ze świata polityki i mediów.
W świecie, który wziął się z  teorii,
a którego nie ma w praktyce,
w którym  wszystkie łódki podnoszą się  ze wzrostem PKB,
w miarę robienia dobrze bogatym.

wtorek, 11 października 2011

Łapaj złodzieja

Polscy "Austriacy" lubią powtarzać, że podatki
- to złodziejstwo.
Natomiast operacje na pieniądzu
polegające na uzyskiwaniu  zysków
w wyniku dokonywanych operacji finansowych
i legalnych ataków spekulacyjnych doprowadzających
całe społeczności do nędzy,
które nie tworzą nowych towarów i usług,
a  dają najwyższe zyski
-złodziejstwem nie jest.

Wiesia powiedziała

Przeciecz "tam"  (wśród polityków europejskich, w Brukseli)
jest wielu mądrych ludzi.
Dlaczego mądrzy, inteligentni ludzie popełnią tyle głupstw
w polityce gospodarczej i społecznej.
Dobre pytanie!
Odpowiedź jest dwuczęściowa.
Pierwsza -to organizacja rzeczywistości także europejskiej
nie podlega regułom racjonalności na poziomie podstawowym,
bo na tym poziomie mamy do czynienia z przestrzenią interesów
i sił za nimi stojących, a ta przestrzeń nie pokrywa się
z przestrzenią racjonalną na poziomie podstawowym.
Druga- Ludzie inteligentni często pewne nie racjonalne założenia
na poziomie podstawowym traktują jako nie do ruszenia
i racjonalne zaczynają się zachowywać
w oparciu o nie jakby nie były zmiennymi politycznymi
lecz trwałymi elementami rzeczywistości.
Takie zachowanie w pewnych wypadkach układu sił
może być również racjonalne
lecz jeśli układ sił zmienia się stają się bezsensowne.

Agnieszka Radwańska

Wygrała trzeci set grając
źle taktycznie, będąc zmęczona, ze znakomicie usposobioną przeciwniczką.
Wielki sukces!
Polityka oparta na cięciach budżetu nigdy go nie zrównoważy

niedziela, 9 października 2011

„Dlaczego tanie wina są dobre? Bo są dobre i tanie"

- "Odrzucają oni sens istnienia innych kryteriów 
oceny efektywności gospodarki,
 niż jej zdolność do zaspokojenia popytu;
 innymi słowy: wolny rynek jest dobry, bo jest wolny i jest rynkiem. 
Zapomina się jednak przy tym, 
że decyzja,  by kierować się 
przy ustalaniu porządku gospodarczego 
racjonalnością ekonomiczną, 
jest wyborem politycznym
a nie czymś, co jest nam z góry narzucone"
                                                                    Rothbard  ale czy Murray ?
i  to " Korupcja wolnego rynku przez państwo 
jest stanem niemalże powszechnym, 
co sprawia, że wszelkie wyjaśnienia przez odwołanie się do niej 
są intelektualnie jałowe."
i to "...proces polityczny,
 a zwłaszcza jego demokratyczna wersja, 
dostarcza nam jedynego narzędzia zmiany świata,
 zaś rozszerzanie obszarów, 
na których panuje rynek 
prowadzi do uwiądu polityki."

Bardziej efektywne ekonomicznie może być na przykład dopuszczanie do śmierci biednych z powodu uleczalnych chorób niż leczenie ich.

za deregulację przyjdzie zapłacić wysoką cenę

Wiem jedno: ci, których określamy mianem „jednego procenta”, kochają kryzys. Ten moment, kiedy ludzie są wystraszeni i zdesperowani; kiedy nikt nie wie, co dalej robić, to dla nich czas spełniania marzeń. Mogą przepchnąć wszystkie pro-korporacyjne projekty ustaw, sprywatyzować oświatę i ubezpieczenia społeczne, do woli obcinać budżet na usługi publiczne, zlikwidować ostatnie, wątłe ograniczenia władzy korporacji. W kryzysie dzieje się tak na całym świecie.
                                                                           Noemi

Ze świata


4PAŹ/110

Europa musi walczyć przeciwko atakowi spekulacyjnemu USA i Wielkiej Brytanii

Atak spekulacyjny banków i funduszy hedgingowych Wall Street i City of London przeciwko europejskim krajom, bankom i euro osiąga szczytowy moment. Obecny kryzys europejski nie wynika z fundamentów gospodarczych, ale stanowi cynicznie zaplanowany atak przeprowadzony przez anglo-amerykańskich finansistów, których filozofią jest tradycyjna strategia Beggar My Neighbor - „Zrzuć ciężar na sąsiada”. Celem jest przesunięcie epicentrum światowego kryzysu gospodarczego i finansowego z Londynu i Nowego Jorku na Europę kontynentalną - ta operacja częściowo się już udała. Londyn i Nowy Jork eksportują do UE swoją własną depresję gospodarczą spowodowaną derywatami. Robią to za pomocą swapów ryzyka kredytowego (CDS), skorumpowanych agencji ratingowych i całego wachlarza brudnych sztuczek finansowych. Nie mamy tu do czynienia z normalnym funkcjonowaniem rynków - mamy do czynienia z otwartą wojną gospodarczą.
Zombie-banki z Wall Street obrały za cel doprowadzenie do chaotycznego rozpadu strefy euro z zamiarem wykupienia później starego kontynentu po okazyjnych cenach. Szakale z City of London starają się doprowadzić do rozbicia strefy euro, aby w ten sposób tchnąć nowe życie w dogorywający funt brytyjski i zamaskować fakt, że Wielka Brytania jest bardziej zbankrutowana od większości państw członkowskich UE. Anglo-Amerykanie dążą również do zniszczenia euro jako ewentualnego konkurenta dla dolara w roli światowej waluty rezerwowej, w której ustalana jest cena ropy naftowej, prowadzona działalność międzynarodowych instytucji kredytowych i spełniającej wiele innych funkcji. Dolar jest aktualnie tak słaby i niestabilny, że może przetrwać tylko dzięki upadkowi wszystkich innych walut alternatywnych.
Ze względu na arogancję i głupotę eurokratów i euro-oligarchów, którzy rządzą obecnie w Brukseli, a zwłaszcza z powodu monetarystycznej niekompetencji Tricheta i innych urzędników Europejskiego Banku Centralnego, niechęć do euro i EBC rośnie w wielu państwach europejskich. Ale ci, których ogarnęła histeria anty-euro, muszą zadać sobie pytanie, dlaczego zdecydowali się na zniszczenie euro przez anglo-amerykańskich finansistów, którzy są wyraźnie największymi wrogami Europy i cywilizowanej ludzkości w ogóle. Wielu agitatorów anty-euro nie przemyślało dokładnie tego, dokąd sukces ich obecnej kampanii faktycznie ich zaprowadzi. Jest z pewnością lekkomyślnym i nieodpowiedzialnym zaproponować zniszczenie euro bez posiadania w umyśle realnej i konkretnej alternatywy.
Racja bytu Euro w samoobronie przed atakiem spekulantów
W czasie międzynarodowych kryzysów pieniężnych końca lat 1960, które ostatecznie zniszczyły system Bretton Woods, stało się jasne, że integracja gospodarcza Europy Zachodniej stała się tak zaawansowana, że dzikie wahania kursów walut w krajach europejskich poważnie zakłócają produkcję i handel. Między 1971 a 1973 r., kiedy ustalone parytety walut systemu z Bretton Woods zaczęły się rozpadać (przy aktywnym współudziale Nixona, Kissingera i Miltona Friedmana), szereg państw europejskich skupionych wokół Niemiec Zachodnich ustanowiły i broniły stałych parytetów między własnymi walutami. To przekształciło się w sieć walut europejskich, a następnie w Europejski Mechanizm Kursowy (ERM), zaatakowany przez Sorosa z pewnym sukcesem we wrześniu 1992 roku. Z ERM wyrosło euro.
Podstawowym problemem, przed którymi stanęły Niemcy i ich sąsiedzi, było to, że już 40 lat temu poszczególne waluty europejskie były przeznaczone do bezlitosnego zaatakowania przez Anglo-Amerykańskich spekulantów. Niemiecka marka była stale atakowana przez spekulantów zajmujących długie pozycje i zakładających, że marka wzrośnie. To zawsze wywoływało tendencję do stawania się marki tak astronomicznie drogiej, że niemiecki eksport był wypychany ze światowego rynku z powodu wysokich cen, powodując w kraju depresję ekonomiczną i chaos społeczny. Inne waluty, takie jak frank francuski, włoski lir, frank krajów Beneluksu, grecka drachma, hiszpańska peseta i inne, wszystkie były kandydatami do krótkiej sprzedaży przez spekulantów zakładających ich spadek. Tak długo, jak funkcjonowały samotnie, waluty te były skazane na rozbicie w pył i sprowadzenie do minimalnej wartości, tworząc tym samym inflację i katastrofalny spadek poziomu życia w krajach pochodzenia. Wszystko to działo się na długo przed obecną erą swapów ryzyka kredytowego (CDS), czyli w czasie kiedy broń dostępna spekulantom była stosunkowo prymitywna, w porównaniu do współczesnej broni masowego rażenia finansowego, jaką są instrumenty pochodne.
Jednym z podstawowych motorów integracji europejskiej było zatem to, że każda samodzielna waluta europejska, czy słaby czy silna, nieuchronnie była skazana na zmasakrowanie przez Anglo-Amerykańską spekulację. Dopiero połączenie walut mogło dawać nadzieję na utworzenie wspólnego frontu przeciwko spekulacyjnym drapieżcom. Poszczególne palce mogą być łatwo złamane, ale pięść jest trudniejsza do złamania. Było wiele powodów dla utworzenia euro, z których niektóre były i są całkowicie fałszywe, ale nadzieja połączenia się ze sobą we wspólnej obronie przeciwko międzynarodowej spekulacji musi być postrzegana jako jeden z racjonalnych i ważnych celów wspólnej europejskiej waluty.
W latach 2008-2009 Bank Anglii, Rezerwa Federalna, brytyjskie Ministerstwo Finansów i amerykański Departament Skarbu rozpoczęły zalewanie świata tanim pieniądzem, pożyczanym  bez odsetek bankom, funduszom hedgingowym, funduszom rynku pieniężnego, operatorom kart kredytowych i innym zagrożonym instytucjom finansowym. Polityka ta wkrótce doprowadziła do wygenerowania około 20 bilionów dolarów gorącego pieniądza, który natychmiast uciekł do dolara i funta w poszukiwaniu wysokich zwrotów na najgorętszych rynkach spekulacyjnych świata. Od tego czasu wiele dolarów i funtów zostało sprzedane, w związku z czym, nie później niż w lecie 2009 roku, pojawiła się presja w dół  wobec tych walut.
Euro zbyt silne, aby poddać się frontalnemu atakowi w latach 2009-2010
Rozglądając się za sposobem zrzucenia światowego kryzysu gospodarczego na Europę, Anglo Amerykanie z początku byli przerażeni nikłymi szansami dokonania frontalnego ataku na euro. Przy około 1 bilionie euro dziennego obrotu europejskie rynki walutowe były po prostu zbyt duże i zbyt płynne do bezpośredniego ataku, nawet przez stado wilków z największych zombie-banków. Dlatego Anglo-Amerykańscy stratedzy finansowi musieli szukać słabych punktów w systemie europejskim, w których atak spekulacyjny mógł liczyć na wyrządzenie maksymalnej szkody. Skupili swoją uwagę na rynkach obligacji rządowych kilku mniejszych krajów kontynentalnych strefy euro - Grecji, Portugalii i Irlandii. Rynki tych obligacji były stosunkowo wąskie, płytkie i mało płynne, co oznacza, że ​​nawet umiarkowany napływ spekulacyjnej gotówki może zapewnić znaczną siłę rażenia. Przy użyciu swapów ryzyka kredytowego w celu maksymalizacji niszczącej siły spekulacji z użyciem gorącego pieniądza oraz z pomocą skorumpowanych agencji ratingowych i sprzedajnych mediów, Anglo-Amerykańscy finansiści wkrótce byli w stanie wywołać, w dużej mierze sztuczny, kryzys finansów publicznych w tych krajach.
W maju 2010 r. niemiecki minister finansów zakazał nagich swapów ryzyka kredytowego (CDS) w stosunku do obligacji krajów strefy euro i ograniczył krótką sprzedaż w ogóle. Nieprzyłączenie się innych krajów europejskich do tego zakazu i innych środków obronnych, umożliwiło Anglo-Amerykanom łatwy sposób ataku na euro.
Europa potrzebowała wtedy i potrzebuje teraz zakazu swapów ryzyka kredytowego (CDS) i zabezpieczonych papierów dłużnych (CDO), jako dwóch najbardziej toksycznych i niebezpiecznych instrumentów pochodnych w obrocie pozagiełdowym, a jednocześnie nałożenia 1%-owego podatku Euro-Tobin od transakcji finansowych, z którego dochody wpłacane byłyby do krajowych budżetów w celu utrzymania sieci bezpieczeństwa socjalnego. Jeśli spekulacja nie ustąpiłaby, mogłyby zostać wprowadzone pewne formy kontroli kapitałowej i kontroli wymiany. Te tradycyjne metody finansowej samoobrony były i pozostają kluczem do odparcia obecnej rundy wojny finansowej.
To są korzenie obecnego kryzysu w Europie - nie lenistwo Greków i Portugalczyków, nie dogadzanie sobie Francuzów, nie prostactwo Niemców i eskapady Berlusconiego. Ci, którzy w tych warunkach domagają się rozpadu strefy euro, udzielają pomocy i wsparcia brutalnemu wrogowi. Podcinają również własne gardła.
Aktualnie powszechna jest iluzja, że powrót do krajowych walut europejskich, nawet w warunkach chaosu upadku, mogłoby stanowić panaceum na problemy gospodarcze kontynentu. To jest radykalnie antyhistoryczny pogląd, i bardzo głupi.
Nie można zawrócić do domu, Europo.
Nostalgia za niemiecką marką i innymi krajowymi walutami przywodzi na pamięć arcydzieło Thomas'a Wolfe, "Nie można wracać do domu". Proces prowadzący do euro jest w dużej mierze nieodwracalny, chyba że w warunkach absolutnego, ludobójczego i chaotycznego rozpadu. Głównym powodem jest to, że spekulacja gorących pieniędzy jest obecnie niebywale silniejsza niż kiedykolwiek w ostatnich latach i posiada nową niszczycielską broń w postaci swapów ryzyka kredytowego (CDS). Helmut Schmidt, starszy ojciec Niemiec, ostrzegł, że niemiecka marka próbująca działać na własną rękę zostałaby wywindowana w przestrzeni międzygalaktyczną przez międzynarodową spekulację, pozostawiając niemiecki sektor eksportowy całkowicie zniszczony, a kraj w ciężkiej depresji. Rzekomo poważni greccy ekonomiści pojawiają się w telewizji Al Jazeera, aby malować sielankowy obraz Grecji używającej drachmy i mogącej zdewaluować własną walutę,  będąc tym samym w stanie zmniejszyć swoje zadłużenie i czyniąc jednocześnie swój eksport bardziej atrakcyjnym. Problem polega na tym, że dewaluacja nie zatrzyma się tam, gdzie ci ekonomiści to sobie wyobrażają, lecz zaczęłaby asymptotycznie zbliżać się do zerowej wartości drachmy.  Drachma, jak rasbucknik, jednostka monetarna bloku wschodniego w starej kreskówce Al Capp "L'il Abner" [http://en.wikipedia.org/wiki/Li%27l_Abner], osiągnęłaby wartość ujemną ze względu na dodatkowe koszty płacenia sprzątaczom za zbieranie jej na makulaturę. W skrócie odizolowana drachma oznaczałaby całkowite zubożenie i praktyczne ludobójstwo ludności Grecji, z niewyobrażalną hiperinflacją cen podstawowych produktów żywnościowych, energii i innych importowanych artykułów pierwszej potrzeby.
Większość innych krajów europejskich znalazłoby się między tymi dwoma skrajnościami, ale wszystkie dzieliłyby wspólną ruinę. Ich jedyną nadzieją na przetrwanie byłoby wprowadzenie podatku Tobina, zakazanie zabezpieczonych papierów dłużnych (CDO) i swapów ryzyka kredytowego (CDS), kontrola kapitałowa i dewizowa oraz inne antyspekulacyjne środki. Ale po co przechodzić przez opisaną wyżej długą agonię, a potem próbować zwalczać spekulantów z tragicznie osłabionej i podzielonej pozycji? Dlaczego nie skorzystać z silniejszej linii obrony nadal oferowanej przez euro i zwalczyć spekulantów tu i teraz?
Euro ewidentnie potrzebuje radykalnych reform. Zostało zaprojektowane przez euro-oligarchów i eurokratów jako podstawa neoliberalnej Europy banków i karteli - monstrum, które zdradziło korzenie europejskiej integracji w powojennej konwergencji socjaldemokratycznych pro-pracowniczych gospodarek o katolickiej doktrynie społecznej, uosabianej przez wielkich Europejczyków, takich jak Adenauer, Schumann i de Gasperi. Najbardziej oczywistą reformą euro jest europeizacja Europejskiego Banku Centralnego, wyrwanie tej instytucji spod kontroli niewybieralnej i nieodpowiedzialnej przed nikim kliki bankierów i poddanie jej pod prawo publiczne, przedyskutowane i przyjęte w biały dzień przez Parlament Europejski , który stałby się poważną instytucją w procesie przejmowania odpowiedzialności za EBC.
1914, 1939, 2011 - Czy Europa ponownie popełni zbiorowe samobójstwo?
W XX wieku Europie udało się popełnić zbiorowe samobójstwo nie raz, ale dwa razy - w 1914 roku i na nowo w 1939 roku. Czy europejskie elity absolutnie niczego się nie nauczyły? Czy absolutnie niczego nie nauczyła się europejska opinia publiczna? Czy trzecie zbiorowe samobójstwo - tym razem spowodowane przez nieumiejętność zapobieżenia katastrofalnemu i chaotycznemu rozpadowi euro w wyniku anglo-amerykańskiego ataku spekulacyjnego - jest naprawdę nieuniknione?
Ci, którzy opowiadają się za rozpadem euro muszą wyjaśnić, dlaczego nalegają na poddanie się nachalnej agresji Londynu i Nowym Jorku. Dlaczego są tak zdecydowani, aby poddać się Goldman Sachs, Barclays Bank, JP Morgan Chase i całej reszcie anglo-amerykańskiego stada wilków?
Jedynym sposobem na zniszczenie euro jest celowe pozwolenie na to przez Europejczyków. Dla tych z Europejczyków, którzy chcą walczyć o swoją niepodległość i przyszłość przekazuję  następujące sugestie.
Czego Europa robić nie powinna
Wielu przeciw-skutecznych działań należy się koniecznie wystrzegać.
Żadnych oszczędności – Cięcia budżetowe są całkowitą porażką same w sobie, gdyż redukcje wydatków rządowych czasu obecnej recesji musowo generują większe deficyty i więcej pól „na czerwono” w kolejnych latach. Samobójczą daremność cięć oszczędnościowych dramatycznie pokazały tak rządy Bruenninga w Niemczech 1930-1932, jak i Schwarzeneggera w Kalifornii oraz Papandreu dzisiaj. Grecki deficyt rośnie z powodu cięć budżetowych. Polityka oparta na cięciach budżetu nigdy go nie zrównoważy, choć ma duże szanse próbując to zrobić zniszczyć system gospodarczy i polityczny kraju, otwierając drzwi do dalszego rozpadu gospodarczego i faszyzmu.
Żadnych wykupów (bailouts) – Światowa bańka instrumentów pochodnych wynosi około 1 500 000 000 000 000 dolarów, co jest sumą 25-krotnie większą niż całkowity produkt krajowy brutto świata, wynoszący około 65 bilionów dolarów, przy czym ta ostatnia liczba może być i tak zawyżona nieco dzięki spekulacji. Europejska część światowej bańki derywatów jest z pewność większa niż jedna trzecia, a zatem ponad 500 bilionów dolarów. Sama ta suma przekracza możliwości planety Ziemi do generowania kredytu i płynności. To czarna dziura zdolna pochłonąć wysiłki wszystkich banków centralnych świata. Nie da się jej wykupić. Derywaty mogą być co najwyżej rozniesione, co w praktyce oznacza pocięcie i wymazanie. Los samej cywilizacji zależy na zrozumieniu tego problemu. Pani Merkel idzie złą drogą.
Żadnych Euroobligacji – Ponieważ bankructwo europejskich banków jest głównie kwestią ich masy napompowanych toksycznych instrumentów finansowych, daremnym jest pożyczanie od Chin czy od prezydent Dilmy z Brazylii. Plan Barroso musi zostać pokonany.
Żadnej rekapitalizacji banków dla maskowania strat na derywatach – Żadna wielkość rekapitalizacji nie ma szans wyzerować derywatów, które kryją się po tych bankach. Dzięki Sekretarzowi Skarbu USA Henry Paulsonowi, amerykańskim zombie bankom pozwolono zatrzymać ich toksyczne instrumenty w sejfach, nawet gdy otrzymywały pomoc ze Skarbu (bailouts) oraz zero procentowy kredyt z Fedu. Mimo tego, zombie banki wciąż nie są w stanie udzielać pożyczek. Nie ma potrzeby powielać amerykańskich błędów w Europie.
Żadnego ‘sześciopaku’ – Reformy budżetowe zwane ‘sześciopakiem’ są próbą odgrzania kryteriów konwergencyjnych Maastricht, które ograniczały europejskie deficyty do 3% PKB. Maastricht był planem skrępowania produktywnej gospodarki Europy, utrwalającym depresję zatrudnienia. Te nieudane projekty winny być odrzucone, nie powinno się starać je ożywiać. Wypij sześciopak, a obudzisz się z potężnym deflacyjnym kacem.
Żadnego lewarowania EFSF – Jeśli europejskie gospodarki mają zbyt wielkie długi, Anglo-Amerykanie twierdzą, iż oczywistą odpowiedzią jest akumulacja większej ilości długów używając European Financial Stability Fund jako zastawu pod szersze pożyczanie. Lecz ta niemądra sugestia pozostawiłaby EFSF odsłoniętym wobec ataków agencji ratingowych, które działają jako słabo skrywani wspólnicy Wall Street i londyńskiego City. Jeśli EFSF pożyczy dużo i rating zostanie obniżony, możliwość Europy generacji kredytu dla tworzenia miejsc pracy (Kreditschöpfung für Arbeitsbeschaffung) w tradycji Wojtynskiego i Lautenbacha zostanie obniżona. Lepiej jest skierować EFSF do inwestycji infrastrukturalnych.
Żadnego MFW – Wtrącający się partaczący ekonomiści z Międzynarodowego Funduszu Walutowego zostawili po sobie ślady łez w różnych miejscach globu i nigdy nie potrafili pokazać jednego przykładu sukcesu osiągniętego dzięki ich receptom. MFW jest wspornikiem absurdalnego i zdyskredytowanego Konsensusu Waszyngtońskiego w polityce gospodarczej, opartego na deregulacji, prywatyzacji, łamaniu związków, niszczeniu pomocy społecznej, likwidacji sektora państwowego, systematycznej redukcji płac i zasiłków, i generalnie barbarzyńskiego równania w dół. Już w 2008 roku panował sprzeciw wobec tych drakońskich recept, lecz teraz zostały on nałożone na Grecję, Portugalię i Irlandię. Europa musi być Europą ludzi, nie Europą banków i karteli. Przegrane neoliberalne i monetarystyczne projekty MFW nie mogą mieć miejsca w europejskim rozwoju.
Co Europa powinna zrobić
Zlikwidować zombie banki; Znieść ‘zbyt dużych by upaść’ – Około tuzina europejskich topowych banków jest wyraźnie niewypłacalnych, lecz utrzymywanych przy życiu dzięki działaniom politycznym. Te euro-zombie korzystają z kontynentalnej wersji ‘zbyt dużych by upaść’ (Too Big to Fail). Te banki nie chcą i nie mogą zapewnić komercyjnych pożyczek pod nowe fabryki i sprzęty, co mogłoby stworzyć produktywne miejsca pracy. Zamiast tego, wszystkie zajmują się handlem derywatami, powiększając wielkość światowego balona instrumentów finansowych. Powiększają również miażdżący ucisk na produktywne sektory gospodarki poprzez spekulacje na kontraktach terminowych w towarach i energii, co tylko pogarsza depresję. Do tego wydzierają od swych klientów oburzające opłaty. Te banki nie służą żadnemu konstruktywnemu celowi społecznemu lub ekonomicznemu. Muszą zostać poddane procedurom bankructwa, a ich derywaty zostać wymazane.
1% Podatku Tobina od wszystkich transakcji finansowych – Europejscy przywódcy muszą zignorować histeryczny opór i sabotaż ze strony Sekretarza Skarbu Geithnera, Kanclerza Osborne’a, i ich kilku koni trojańskich wewnątrz UE, i przejść do wprowadzenia mocnego podatku Tobina w formie 1% opłaty od wszystkich transakcji finansowych, bezwzględnie obejmując derywaty. Europejska gospodarka nie może przetrwać jako kasyno zakładów na derywatach. Jednoprocentowy Euro-Tobin posłuży do skrępowania spekulacji w ogóle, szczególnie zaś działania bezczelnych i socjopatycznych funduszy hedgingowych, które zdają się z lubością drzeć tworzywo trzytysiącletniej cywilizacji. Stany Zjednoczone miały de facto podatek sprzedażowy na Wall Street od I Wojny Światowej do 1967 roku, zaś stan Nowy Jork wciąż go posiada, przy czym kolejni gubernatorzy stanu lekką ręką oddawali te wpływy z powrotem instytucjom z dolnego Manhattanu. Nawet w tak zdominowanej przez Wall Street administracji Obamy, kluczowy doradca ekonomiczny Peter Orszag mocno wpływał na wprowadzenie podatku od sprzedaży na Wall Street, do czasu udzielenia mu reprymendy przez Larry’ego Summersa, jednego z autorów deregulacji derywat w czasie drugie kadencji Clintona, który rwał włosy z głowy nazywając plan opodatkowania Wall Street absolutnym złem. Pieniądze pochodzące z wpływów z Euro-Tobina winny być wypłacane poszczególnym państwom członkowskim, a tam przeznaczone do utrzymania programów społecznych, nie dla banków.
Uniwersalne anulowanie / zamrożenie długów z derywat -- W czerwcu 1931 roku prezydent USA Herbert Hoover - którego imię stało się synonimem imposybilizmu i kapitulacji w obliczu kryzysu gospodarczego - zareagował na upadek austriackiego Kreditanstalt i nadciągający upadek niemieckiego Danatbank swym Moratorium Hoovera, działaniem niezwykle pouczającym w naszych czasach. Wtedy, dwie najbardziej niebezpieczne i uciążliwe kategorie długu (reparacji i długów wojennych należnych aliantom) nałożone na Niemcy, szły głównie do Francji i Wielkiej Brytanii, a od nich do Stanów Zjednoczonych. Hoover zaproponował i uzyskał zamrożenie wszystkich płatności odsetek i kapitału do tego ogromnego ciężaru zadłużenia przez wszystkie zainteresowane strony, na okres jednego roku. Fatalnym błędem moratorium Hoovera było to, że było potrzebne na dłużej - co najmniej, przez pięć lat lub na czas na świecie kryzysu gospodarczego. Dziś najbardziej niebezpieczny typ zadłużenia międzynarodowych instytucji finansowych to dług na bazie pochodnych. Powinien on być poddany moratorium co najmniej pięciu lat lub na czas trwania depresji, w zależności trwa dłużej. Hoover jest uważany za złego prezydenta, jednak na tle nieodpowiedzialnych urzędników naszych czasów jawi się jako geniusz. Świat pilnie potrzebuje męża stanu zdolnych do opowiadania się skutecznych działań w celu zmniejszenia zadłużenia, które obecnie dławi przyszłość ludzkości. W wyborze między cywilizacją i świętością kontraktów, musimy wybrać cywilizację.
Delegalizacja CDS-ów, CDO-sów — Zgodnie z tym samym rozumowaniem, najbardziej niebezpieczne rodzaje instrumentów pochodnych muszą być na stałe zabronione. Podczas swojego wystąpienia przed Kongresem w maju 2010, nawet Lloyd Blankfein z Goldman Sachs wysunął ideę, iż papiery dłużne CDO powinny być zakazane. Co do swapów ryzyka kredytowego (CDS), są one albo nielegalne, jako hazard, albo, jeśli są one uważane za ubezpieczenia, są nielegalne, ponieważ ich emitentów nie spełnia wymogów prawnych - w tym reasekuracja, rezerwy gotówkowe, itp. – które są wymagane od zarejestrowanych firm ubezpieczeniowych. Jak wspomniano powyżej, największą pojedynczą przyczyną obecnego załamania finansowego Europejskiej jest niezdolność Unii Europejskiej do zakazania swapów ryzyka kredytowego od wszystkich europejskich akcji i obligacji, z zastrzeżeniem sztywnych sankcji karnych. Należy przypomnieć, że wszystkie pochodne były nielegalne w Stanach Zjednoczonych od 1936 do 1982 roku zgodnie z warunkami ustawy o wymianie towarów (Commodities Exchange Act). Nierozważną deregulację pochodnych w latach 1982 i 1999 należy uznać za najistotniejszy czynnik finansowej burzy ostatnich trzech lat.
Kipisz agencji ratingowych -- W Stanach Zjednoczonych pojawiły się doniesienia, iż agencje ratingowe które angażowały się w nielegalne praktyki (insider trading) poprzez informowanie spekulantów z wyprzedzeniem o obniżeniu ratingu amerykańskich obligacji skarbowych. Włoski prokurator Michele Ruggiero dostarczył przykład odwagi swymi nalotami na biura agencji ratingowych w Mediolanie, i zasługuje na kontynencie na naśladowców. Kiedy prezydent Kennedy był zaangażowany w konfrontację z bankiem JPMorgan w sprawie United States Steel, JFK zmobilizował Departament Sprawiedliwości pod Robertem Kennedym i FBI do zastraszenia tych złoczyńców, dotąd działających bez karnie. Czy nie ma urzędników europejskich, z odwagą Kennedych? Albo państwa uznają banki zombie i związane z nimi aparat, w tym agencje ratingowe, za kandydatów do bankructwa i likwidacji, albo banki zombie znajdą sposób na doprowadzenie do bankructwa i zniszczenie państw narodowych, co prowadzi do nowych wieków ciemnych: neo -feudalizmu.
Natychmiastowe moratoria na długi dla gospodarek w kryzysie, które powinny pozostać w strefie Euro -- Niektóre kraje, jak Grecja, Portugalia i Irlandia, zostały już rzucone na kolana przez bezwzględne ataki spekulacyjne anglo-amerykańskich banków zombie i hieny z funduszy hedgingowych. Gdy te krajów stwierdzą, że nie są już w stanie sprzedawać swoich obligacji na rozsądnych warunkach, muszą wyciągnąć oczywiste konsekwencje i wymierzyć odwet, ogłaszając natychmiast, jednostronne, i całkowite moratorium na zadłużenie na wszystkich międzynarodowych papierach dłużnych. Nie jest wstydem lub hańbą działać w ten sposób. Wielkie narody, w tym Brazylia, Meksyk i Argentyna zrobiły z różnym powodzeniem w ciągu ostatnich trzech dekad dokładnie to samo, podobnie jak wiele mniejszych państw - w tym Kostaryka, kraj znany z nie posiadania sił zbrojnych. Gdy moratorium na zadłużenie zostanie wdrożone, te suwerenne narody mogą się zmierzyć z drapieżnymi bankierami na równych warunkach, zwykle osiągając cel zmniejszenia ich całkowitego zadłużenia o co najmniej połowę. Grecja już przeżywa ewentualne negatywne konsekwencje moratorium na zadłużenie, bez odczuwania żadnych korzyści. Nie ma absolutnie żadnego powodu, dla każdego kraju deklarujący moratorium na zadłużenie miałby opuścić euro. Gdy Stany Zjednoczone istniały tak długo, jak dziś zjednoczona Europa, panika wywołana przez Jacksona i van Burena w 1837 roku doprowadziła do upadłości stanów Mississippi, Luizjana, Maryland, Pensylwania, Indiana i Michigan. Żadne z tych stanów nie myślało ani przez chwilę o opuszczeniu USA tylko dlatego, że zbankrutowały. Rzeczywiście kruchym jest polityczna budowa, która choćby przemyśliwuje o wyłączeniu jednego z jej składników organicznych tylko z powodu trudności finansowych, będących cyklicznymi zakłóceniami w stanie rzeczy. Zadłużenie, w skrócie, musi być radykalnie zmniejszone, właśnie po to, aby Europa mogła przeżyć.
Europeizacja EBC, gwarancja redyskontowa na obligacje infrastrukturalne -- W przeciwieństwie do wielu powierzchownych opinii analityków szkoły Sorosa, najbardziej dysfunkcyjną cechą obecnego systemu europejskiego jest Europejski Bank Centralny, dziś rządzony przez nieznośnego Tricheta, a wkrótce mający przejść w jeszcze bardziej złowieszcze ręce Draghi’ego. Zasady EBC uniemożliwiają przeprowadzenie polityki odnowy gospodarczej, która musi opierać się na dyrydżyzmie, neomerkantylizmie i protekcjonizmie. EBC obecnie nie może odróżnić pasożytniczej działalności spekulacyjnej od zyskownej inwestycji w dobra kapitałowe, infrastrukturę, i produkcję fizycznych towarów z drugiej. Mimo to, oczywista zdolność EBC do tworzenia kredytu stanowi ważny zasób europejskiej gospodarki. EBC należy na stałe wyciągnąć spod kontroli tajnych klik niewybranych i niewiarygodnych bankierów oraz poddać demokratycznej kontroli przedstawicieli instytucji politycznych. Jedynym możliwym sposobem na dostarczenie demokratycznej legitymacji EBC to publicznie debatować i zatwierdzać: wielkość europejskiej podaży pieniądza, stóp procentowych, które będą stosowane, oraz dozwolone kategorie kredytów określane przez prawo; przez Parlament Europejski w pełnym blasku opinii publicznej. Biorąc pod uwagę niezaprzeczalny fakt światowego kryzysu gospodarczego na niespotykaną skalę, przywódcy państw europejskich muszą podjąć inicjatywę ogłoszenia stanu zagrożenia gospodarczego, który powinien umożliwić im w praktyce zawiesić obowiązujące zasady EBC, aby umożliwić tej instytucji rozpoczęcie zakupu kolejnych transz biliona euro obligacji i papierów wartościowych każdego z krajów europejskich, a także bonów międzyregionalnych, regionów, prowincji i gmin, z pieniędzmi przeznaczonymi wyłącznie na infrastrukturę i roboty publiczne. W efekcie, EBC musi zaoferować gwarancję redyskonta weksli dla tych obligacji. Obligacje te powinny posiadać oprocentowanie 0%, na okres od 50 do 100 lat, w zależności od typu i tempa zużycia infrastruktury, dla który jest emitowany. Generalnie, istniejącą politykę blisko-0% kredytu dla banków i innych instytucji finansowych należy uznać za porażkę i ostatecznie zaniechać.
1 Bilion Euro na infrastrukturę -- Transze € 1 000 000 000 000 pożyczki EBC powinny być wykorzystywane do systematycznej modernizacji i rozbudowy europejskiej sieci autostrad, szybkiej kolei i maglevu kolejowego, nowoczesnej produkcji energii i dostaw, instalacji wodnych i kanałów, domów, szpitali , szkół i innych instytucji edukacyjnych, bibliotek, budynków użyteczności publicznej, oraz innych niezbędnych robót publicznych. Celem jest osiągnięcie stałego wzrostu europejskich zasobów dóbr kapitałowych, jednocześnie szybko podnosząc wydajności pracy w Europie.
40 mln nowych produktywnych miejsc pracy dla pełnego zatrudnienia -- Najlepsze bieżące szacunki oceniają łącznie liczbę bezrobotnych pracowników, nie w pełni zatrudnionych, oraz zniechęconych w Unii Europejskiej na około 40 mln osób. To jest tragiczna strata najlepiej wykwalifikowanej siły roboczej jaką tylko można znaleźć gdziekolwiek na świecie. Każdy system, który pozwala na tę skandaliczną ruinę kapitału ludzkiego skazuje się na automatyczne zapomnienie. Muszą zostać stworzone nowoczesne produktywne miejsca pracy, które są kapitałochłonne, energochłonnych, o wysokiej wartości dodanej, i wynagradzane pełną płacą i przywilejami według związkowych standardów. Jest to konieczne, aby zapewnić poziom zamożności i kultury gospodarstw domowych, które pozwolą nadchodzącemu pokoleniu Europejczyków sprostać coraz bardziej intensywnej konkurencji globalnej. Pogodzenie się ze stałym poziomem wysokiego bezrobocia, które jest zawarte w niemieckim systemie Hartz i podobnych programach musi być odrzucone.
Koniec militarnego wtrącania się do Afganistanu, Libii, Kosowa i innych państw -- Era kolonialnego awanturnictwa jest ostatecznie zakończona i próby ożywienia go są po prostu kuszeniem losu. Wszystkie europejskie oddziały muszą powrócić do krajów. Nadszedł czas, aby odwrócić się od wszelkich koncepcji neo-kolonializmu lub neo-imperializmu, gdyż są one zbyt radykalnie anty-historyczne. Zamiast tego, konieczne jest wspieranie rozwoju wspólnoty suwerennych państw, obejmującej Europę, Rosję, Afrykę, Bliski Wschód i inne części świata. Kroki w stronę reformy międzynarodowego systemu walutowego, aby umożliwić tego rodzaju reorganizacji świata na podstawie wzajemnych korzyści, powinny być podjęte bez zwłoki.
Dr Webster G. Tarpley

sobota, 8 października 2011

Think tank i Krytyka

Krytyka nieraz próbowała tworzyć własny Think tank.
Kończyło się na próbach.
-Czemu?
Think tank -to wynalazek opcji prawicowej!
-Zajmuje się tworzeniem ideologi pod z góry założoną tezę,
a nie pod żywą rzeczywistość.
Tego  na zamówienie zrobić się  nie da!
Tak jak nikomu nie przyszłoby do głowy zamawiać
tworzenie teorii względności.
Twórcza myśl nie da się zaprogramować.
W wielu miejscach świata próbowano z marnym skutkiem
powtórzyć sukces "Doliny Krzemowej"

Rzecz w tym, że  to do czego dąży Krytyka -już prawie  jest.
Nie jest to żaden think tank, ale twórczy krytyczny
ośrodek myśli lewicowej, który ma już spory potencjał.

Prawie!?  Czego brakuje?
Aby Krytyka stała się ośrodkiem
twórczej myśli lewicowej.

Wspomniałem o Dolinie Krzemowej.
Jej siła  twórcza polega na ciągłej wymianie myśli pomysłów
i krytyce
i koncentracji
najlepszych umysłów,
których doborem kieruje wyłącznie kryterium
twórczego myślenia.

Szansą jest witryna internetowa Krytyki.
Na której niestety nie  odbywa się wymiana myśli .
Jeżeli do niej dochodzi to jest dyskusja o duperelach.
Z zasady ludzie ze ścisłej Krytyki nie wdają się dyskusje.
Są ciekawe teksty, felietony, komentarze; jest zapewne
jakaś wymiana myśli w kuluarach i knajpie Krytyki,
(to za mało)
ta wymiana -jeśli jest
-nie jest przenoszona  na witrynę internetową!

Komentujący teksty poczęte w Krytyce
są traktowani jak plebs,  mięso internetowe
z którym z zasady się nie dyskutuje.
Brak wymiany myśli jest oczywistym kunktatorstwem
i brakiem wiary we własne możliwości.
Lepiej  pozostać w dystansie w poczuciu wyższości, niż
przyjąć postawę  równości w dyskursie i ryzykować
sytuacje, w których   można oberwać.
Ale,coraz częściej kształtuje się  na forum spokojny dyskurs
bez wycieczek ad personam.
Pozostaje pytanie co robić z głosami, które są nie wiele warte.
Głosy ważne są w stanie je zdominować swoją wagą.

piątek, 7 października 2011

"Wolny rynek zawsze ma swoje reguły które można zmieniać".
Takie proste stwierdzenie, a jakie ważne!
To nie rynek będzie  decydował o tym  jakie będą przyszłe regulacje.
Przeciwstawienie -to słynna deregulacja!
Ale deregulacje  - aby rynek działał - nie spowoduje zniknięcia regulacji.

czwartek, 6 października 2011

O dwustronności naszej natury i podatkach

Nie śmiejcie się z Michalskiego gdy mówi o sobie, że jest
o konserwatywny, lewicowy, liberalny i coś jeszcze.
Jeżeli człowiek
jest   tym czym jest
-to dlatego,
że jest i TYM I TYM:
-wyodrębnioną  jednostką,
-zintegrowany ze społeczeństwem.
Dwie strony tej  natury:
konfliktu ze społecznością
 i koniecznością współnależenia do niej.
-To dość oczywiste!
Ale w praktyce oczywistym nie jest,
bo w sytuacji konieczności i konfliktu
znajdujemy się jak chodzący po linie:
przechylenie w jedną stronę wymaga korekty,
przechyłu w drugą.

Dwie wyraźnie zarysowane, skonfliktowane strony
Działa to tak:
Po jednej   skrajny liberalizm (neoliberalizm)
po drugiej: konserwatyzm, komunizm, socjalizm,
kibolizm, mafie, sporty zespołowe, rodzina, państwo.
Występuje to w formach uwikłanych.
Kibole, mafie maja duże poczucie wspólnoty własnej
i  wrogość wobec innych wspólnot przeplatając podporządkowanie
z rozpasanym indywidualizmem, wrogością wobec innych.
Konflikt zaczyna się w łonie matki:
płód nie może  istnieć samodzielnie ale nawet będąc
tak skrajnie od niej zależny -już zaznacza swoją odrębność i
skonfliktowanie z rodzicielką. Jeżeli tej odrębności nie zaznaczy
nie będzie mógł funkcjonować jako jednostka.
Jednostka i społeczeństwo.
Wyznawcy Hayeka, którzy przechylają równowagę na
stronę  odrębności jednostki  mają wspólnotę poglądów, mówiącą,
 co jest  właściwe, jedynie uprawnione.
Te poczucie jedności symbolicznej
zaspakaja ich poczucie przynależności i daje im siłę.

Jednostka zarabiająca na siebie, zarabia także
na niepracujących członków swojej rodziny,
która jest wspólnota najmniejszą.
Z tym godzą się nawet skrajni indywidualiści,
ale to nie jest jedyna wspólnota stanowiąca część
integralną środowiska człowieka  jest ich wiele więcej.
I wszystkie są konieczne dla egzystencji jednostki.
Dlatego trzeba płacić (podatki).
Na pastę do zębów i na teatr Lupy
Jeżeli nie lubisz teatru Lupy, to może będzie to teatr,
ważny dla twojego dziecka, któremu chcesz dać to co mu potrzebne.
Nie da sie żyć samotnie i  na wszystko trzeba płacić
mimo,ze się tego nie lubi.

środa, 5 października 2011

Wartością jest narastanie na świecie świadomości, że dotychczasowy system doszedł do granicy swojej wydolności.
Przekonanie to jedno,a nieuchronny kryzys finansów światowych to drugie.
Świat stał się globalny i różnorodny, więc przyszłość musi się wpisać w te oba czynniki. Dlatego nie wiele tu pomoże uprzedzająca myśl polityczna.
Natomiast wiele mogą na ten temat powiedzieć powszechniki o najwyższym poziomie abstrakcji.

Tekst archiwalny

                                   Marksizm  w XXI wieku                                
            Jak wygląda z perspektywy marksizmu. Gdy Marks powiedział, że nie jest marksistą, to  może  chciał wyrazić myśl,  że teoria   powinna być żywa,  rozwijać się i dostosowywać do zmieniającej rzeczywistości, że  ponad zamkniętą z natury dogamatykę marksistowską należy przedkładać otwartą z natury  na zmiany z metodykę.
            Od  śmierci autora kapitału minęło  sto kilkadziesiąt lat. Jak przetrwały ten okres teoria i metoda, w której siły wytwórcze odgrywają rolę kluczową, rozwinęły się  w sposób  nie dający się porównać z  żadnym okresem historii. W tej sytuacji retorycznym  staje się  pytanie, czy  marksizm mógł zachować się w jego dziewiętnastowiecznym kształcie.
             Jeśli  będziemy pamiętać i konsekwentnie stosować, to  co jest dla metody  marksistowskiej najistotniejsze, to  nastąpi rozdzielenie tego co w niej ma wymiar historyczny, aktualny kiedyś - a co  przetrwało , obroniło się i jest  nie tylko aktualne   ale  także przydatne  dla  rozpoznania niełatwej przecież do ogarnięcia  nowoczesności.
            Dokonywano szeregu dostosowań marksizmu do zmian wymuszonych przez rozwój sił wytwórczych. Brakiem tych dostosowań była ich przypadkowość, która powodowała niezgodność z podstawowymi założeniami marksizmu i  jego duchem.
             Postaram się wykazać  na przykładzie zmian, które dokonały się w dwudziestym wieku, jak  świetnie  sprawdza się marksistowska metoda analizy rzeczywistości  w oparciu o  analizę sił  wytwórczych oraz jak dalekosiężne konsekwencje wynikają z faktu  postrzegania społeczeństwa jako struktury klasowej.
            Uprzedzam, że z tej analizy wynikną wnioski zaskakujące i dla wielu tych, którzy –wychodzą z pozycji  marksistowskich - trudne do zaakceptowania. Ale ci, którzy nie będą się z nimi chcieli zgodzić, a jednocześnie pozostać na gruncie marksizmu będą musieli, nie tylko autora tego tekstu,  ale także metodę marksowską, zakwestionować  w   najbardziej węzłowych dla tej teorii miejscach.  Wówczas  niezależnie od rozstrzygnięć teoretycznych będziemy mieli okazje do wyjaśnienia sobie tego,  co jest  trwałą istotą marksizmu.
            W drugiej połowie dwudziestego wieku  w państwach rozwiniętych gospodarka niedoboru przekształciła się w gospodarkę nadwyżki    umożliwiając zaspokojenie powszechnych potrzeb biologicznych i cywilizacyjnych ( z wyjątkiem luksusowych) Efektywność  w świecie obfitości zmienia swój  sens.  Własność środków produkcji   nie jest już sprawą pierwszorzędną w momencie gdy problemem staje się   dzielenie bogactwa , a nie niedostatku. Antagonizm  bazy wynikający z  braku możliwości obdzielenia wszystkich w  stopniu wystarczającym, zmienia się w antagonizm podziału  bogactwa.
                        Chciałem omówić dwa kluczowe marksowskie pojęcia, które zachowały pełna użyteczność, ba nieodzowność konieczną przy analizowaniu rzeczywistości społecznej i gospodarczej: (1)zmiany dokonujące się w siłach wytwórczych i (2) konsekwencje płynące z podziału klasowego społeczeństwa.

            1. Rozwój sił  wytwórczych  otwiera pola nowych możliwości.
              W dwudziestym wieku  miały miejsce takie  trzy otwarcia  nowych  pól możliwości. Te nowe pola możliwości aby  je zaakcentować nazwijmy rewolucjami.
Po każdej takiej rewolucji wkraczaliśmy w nowy  nieznany nam świat, w nową  źle rozpoznaną rzeczywistość.
Produkcja masowa- REWOLUCJA  I –usunęła  materialne źródła ubóstwa. Ta nowa sytuacja zaowocowała wieloma jak najdalej idącymi konsekwencjami. Umożliwiła wprowadzanie powszechnej demokracji ( w odróżnieniu od historycznych ograniczonych do mniejszości). To z kolei zaowocowało odrzuceniem konieczności  krwawej rewolucji społecznej i dyktatury, a więc tego co stanowiło zwykły cykl rozwojowy wcześniejszych  form ustrojowy, które zawładnęły  wyobraźnią Marksa. Klasy nieuprzywilejowane i te, które chcą  się wyzwolić z  wyzysku nie muszą już przebiegać w sposób bezkrwawy.  Walka klas w starym stylu zmieniła się w  grę klasowych interesów, która jest nie mniej zacięta ale prowadzona środkami pokojowymi i zależy wyłącznie  od uświadamiania sobie przez klasy nie uprzywilejowane swoich  interesów.
             Teraz system kapitalistyczny może na drodze pokojowej  zostać sprowadzony  do roli podsystemu państwa klasy średniej. Nie wchodząc  w  splot różnych czynników, które do tego doprowadziły po Drugiej Wojnie Światowej  w kilku wysoko rozwiniętych krajach  powstały państwa , w których dominującą rolę w systemie  przejęła klasa średnia.
Zdetronizowana lokalność- REWOLUCJA II  (w  ostatnich dekadach  dwudziestego wieku)- usuwa ograniczenia przestrzeni i czasu. Rozwój technik komunikacyjnych doprowadza do ich zanegowania  Umożliwiła restauracje dominacji systemu kapitalistycznego. Klasa robotnicza tracąc oręż strajkowy, jest szantażowana możliwością przeniesienia produkcji do innego kraju. Miejscowa siła robocza  zastępowana jest  robotnikami w dowolnym miejscu na ziemi,  tam gdzie  jest najtańsza i istnieją odpowiednie  warunki  uruchomienia produkcji (Chiny, Indie, Brazylia, Meksyk, Turcja, Polska)  Spełniło się marzenie kapitalisty – praca jakby „przestała być  czynnikiem pierwszorzędnym”  Maleje jej rola,  wzrasta znaczenie kapitału, (w tym kapitału  finansowego). Jakby znika człowiek ten, który tworzy bogactwo. Do obsługi kapitału potrzeba  niewielu  wysoko  wyspecjalizowanych, wysoko opłacanych funkcjonariuszy.   Kapitał pozostaje na rynku jako  dominujący czynnik sprawczy. Kapitalizm triumfuje, ma ambicje bycia systemem, który podporządkowuje sobie społeczeństwo w imię  rozwoju i efektywności. To wszystko odbywa się jednak w warunkach dominującej w nadbudowie idei demokratycznej. To musi oznaczać! Że klasy uprzywilejowane  aby zdobyć pozycje dominującą i podporządkować sobie społeczeństwo są zdane na konieczność uprawiania hipokryzji, i stosowania agresywnej propagandy, ogłupiania ludzi, wmówienia im, że ich interesy są tożsame z interesami kapitału.  W  uprawianiu kapitalistycznej propagandy i manipulacji pomaga sytuacja niebywałego wzrostu kosztów  funkcjonowania mediów informacyjnych i opiniotwórczych. Kosztów, które  kapitał prywatny jest w stanie ponosić, a społeczeństwo nie bardzo jest w stanie przeciwstawić się temu. Systemowi kapitalistycznemu pomaga  także ukierunkowanie społeczeństwa  na konsumpcyjny model życia. Dysponując tanim, dostępnym  chińskim produktem  oraz aparatem propagandy  system uzyskuje możliwości  manipulowania preferencjami  wyborców, szczególnie   w krajach o  nierozwiniętej  klasie średniej. To są przyczyny , które umożliwiły  (mniej lub bardziej udanie) dokonanie  restauracji kapitalizmu jako dominującego systemu  w krajach,  w których dotychczas  kapitalizm był podsystemem oraz wprowadzania  w życie systemu kapitalistycznego tam gdzie  nie napotykał oporu  w krajach, które nie doświadczyły nigdy dobrodziejstw  państwa  rządzonego przez klasę średnią .
Internet, REWOLUCJA  III ( która zaczęła się w dwudziestym wieku i jeszcze nie osiągnęła okresu dojrzałości). który usuwa bariery  nieporównanie większego niż dotychczas wykorzystywania  możliwości, zdolności, samorealizacji jednostek, neutralizujący przeszkadzające  w tym  monopole: klasowe, towarzyskie, korporacyjne i  bariery finansowe. Otwiera także klasie średniej  możliwości jej upodmiotowienia,   odwrócenia  w korzystnym dla niej kierunku relacji   z kapitalizmem.

            Od bazy -sił wytwórczych przejdźmy do innego kluczowego pojęcia  Marksa do podziału klasowego społeczeństwa.


2. Władza zawsze jest w rekach klasy dominującej (teza marksistowska)
            Przyjęcie założenia, że społeczeństwo jest tworem klasowym może być elementem konstrukcji teoretycznej, ale  może być także metodą analizowania rzeczywistości. Tyle, że
należy wówczas nadać tej tezie szerszy uniwersalny, a nie historyczny charakter. I odejść  od innej tezy marksowskiej, że kiedykolwiek będzie mogło istnieć społeczeństwo bezklasowe.   Tam gdzie mamy klasy społeczne  tam jest klasowe państwo   wyrażające interesy klasy dominującej..
 Natura klasowa społeczeństwa i świadomość klasowa. Społeczeństwa  mają naturę klasową.  I nie wydaje się w świetle  nauk humanistycznych i dotychczasowych praktyk ustrojowych aby ten stan mógł ulec zmianie.  W nieco bardziej  rozwiniętym społeczeństwie pojawiają się  klasy uprzywilejowane, które    mniejszością i  klasy nieuprzywilejowane   stanowiące większość społeczeństwa.. Dopiero powstanie klasy średniej zmienia  tę sytuację. Postaje klasa społeczna, która   jednocześnie:  jest większością,  jest    uprzywilejowana i co ważne - za taką się uważa.
Klasa społeczna zaczyna żyć, funkcjonować w momencie gdy staje się  świadoma  swoich interesów. Świadomość klasowa wyłaniających się ze społeczeństwa klas uprzywilejowanych rodzi się automatycznie   i równolegle z ich wyłanianiem.
Natomiast klasy  wyzyskiwane  mozolnie  dochodzą do  klasowej świadomości.
            Żeby  zrozumieć współczesną strukturę  klasową społeczeństwa trzeba odwołać się do  jej istoty, w sposób jaki to czynił Karol Marks.
            Dlaczego wyróżniał on akurat, tak bardzo klasę robotnicza, a nie na przykład  znacznie w tym czasie liczniejszą zbiorowość chłopską?
            Dla Marksa istotnym był stopień świadomości klasowej. To świadomość klasowa  staje się czynnikiem politycznym prowadzącym do zmian ustrojowych.
            Klasa robotnicza dziewiętnastego wieku była wyjątkowo dobrze predestynowana  do tego aby  osiągnąć wysoki poziom świadomości klasowej, co zaowocowało szeregiem zdobyczy socjalnych  w późniejszych latach.  
            Klasa kapitalistyczna  dysponuje w walce o  dominacje w  nadbudowie pieniędzmi  i tym wszystkim co za nie można kupić. Klasy niekapitalistyczne są silne liczebnością przekładającą się na kartki wyborcze, lecz tylko wtedy gdy osiągną  wystarczająco wysoki stopień świadomości, który pozwala na  opanowanie nadbudowy w demokratycznych wyborach i realizacje ich interesu klasowego.
            Marksowskie pojęcie  klasy robotniczej   zostało współcześnie bez głębszego teoretycznego zamysłu przełożone  na pojęcie klasy pracowniczej. Mówiąc o klasie pracowniczej  nie bardzo wiadomo o co chodzi. Co z tego, że  pojecie  to określa ludzi utrzymujących się z  pracy najemnej, jeśli  warunki tak określonej pracy nie prowadzą do powstawania świadomości klasowej. Jeśli się nad nim  zastanowić , to dochodzi  się do paradoksów, które dyskwalifikują jego użyteczność. Podobnie kłopoty sprawia współczesne  pojęcie kapitalisty.  Natomiast pojęcie klasy średniej ma już za sobą historię pełna dokonań, tradycje i samookreślenie polityczne oraz  jest to- pojęcie szkielet, które pozwala oblekać go ciałem świadomości klasowej.
 Stratyfikacje społeczną  definiują dwa  odmienne ujęcia: socjologiczne i polityczne. I zasadniczo, dwie tradycje: europejska i amerykańska.
            Tradycja europejska  podział klasowy   odnosi do - środków produkcji;  ewentualnie
- do   zawodów i sposobów uzyskiwania dochodów. Tradycja amerykańska z drugiej połowy XX wieku, która jest także obecna  w Europie w  języku polityki  ale nie socjologii - wyróżnia klasę  średnią, jako demiurga  polityki. -To  powrót do  Marksa z uwagi na polityczne, a nie socjologiczne ujęcie zjawiska.
            W marksizmie klasę  społeczną kształtuje  stosunek do własności   (najbardziej znane odniesienie) prowadzący  do znanych  rozwiązań politycznych. Wśród możliwych stratyfikacji społecznych wyróżnia te, które prowadzą do upodmiotowienia klasy i do
przejęcia przez nią  władzy. 
            Marks  nie widział politycznej roli  klasy średniej, bo do  sprawowania władzy  dziewiętnastym wieku  pretendowały   burżuazja  jako hegemon i  proletariat jako elekt.
 W drugiej połowie dwudziestego wieku powstały warunki dojścia do władzy klasy średniej. I to się stało po drugiej wojnie światowej!
Pojęcie klasy średniej jest  kluczowe dla socjologii i polityki.
            Ponieważ  nie jest   jednakowo przez wszystkich kwalifikowane i rozumiane, z góry uprzedzam, że nie interesują mnie  konotacje z  jego genealogia historyczną sięgającą   początków kapitalizmu i z przypisywanymi  mu znaczeniami całego szeregu badaczy, którzy się nim  w niejednakowy sposób posługiwali.
            Narodziny  klasy średniej  jako  kreatora zmian politycznych -w jej  nowoczesnym rozumieniu - nastąpiły po drugiej wojnie światowej  na skutek  splotu   uwarunkowań politycznych, jednak przełomowa  rolę odegrała gospodarka  (rozwój sił wytwórczych – jako atrybut konieczny, choć nie wystarczający) W tym czasie produkcja masowa osiągnęła poziom, który umożliwia  odtąd zaspokojenie potrzeb biologicznych i cywilizacyjnych  większości, a nie jak  w całej dotychczasowej  historii ludzkości – mniejszości społeczeństwa.  Nastąpiła   cezura,   miedzy strukturalnym niedostatkiem , a światem obfitości.   Produkcja masowa wywołując masowa konsumpcje uruchomiła potężne siły gospodarcze . Narodziny państwa klasy średniej było odpowiedzią na tę nową sytuację.
            Jednak na skutek drugiej rewolucji sił wytwórczych  dwudziestym wieku  nastąpiła restauracja kapitalizmu jako systemu hegemonicznego.  Bogactwo, płynące z uruchomienia produkcji masowej  na skutek kapitalistycznego funkcjonowania  mechanizmu politycznego   do jednych   płynie do innych nie. Weźmy pod uwagę choćby ostatnie piętnaście, dwadzieścia  lat gdy kapitał i produktywność w krajach rozwiniętych wzrosły, orientacyjnie, dwukrotnie - zarobki większości populacji pozostały na niezmienionym poziomie albo się zmniejszyły, natomiast zarobki funkcjonariuszy obsługujących kapitał wzrosły wielokrotnie powyżej wzrostu produktywności.
            Jeżeli pójdziemy tropem myśli marksowskiej, która  władzę wiąże z klasą społeczną
w imieniu której i dla której ją sprawuje, to gdy się przyjrzymy  apanażom  przyznawanym
( i  systematycznie zwiększanym)  klasie  średniej,  przez tzw. państwo opiekuńcze  w ciągu  pierwszych trzydziestu lat po wojnie i porównamy ten okres z trzydziestoleciem  obecnym,   gdy przywileje  dryfującej klasy średniej są wycofywane, to powstaje pytanie: jak to było  możliwe, aby władza  sprawująca władzę w interesie kapitału dawała przywileje nie kapitalistom i czy i na ile  obecna władza w państwach  welfare state  jest dalej  władzą klasy średniej skoro pozwala na zabieranie tej klasie przywilejów,    pozwala aby przyrost bogactwa rósł, płynąc wyłącznie do  klasy kapitalistycznej,  a nie do większości obywateli.
            Powyższy wywód wskazuje, że  błędem  było przyjęcie przez ekonomistów i socjologów,  także lewicowych, poglądu, że kapitalizm wbrew teorii twórcy „Kapitału”  zmienił się  w sposób przełomowy. Nie mógł się zmienić bo przestałby być kapitalizmem. Natomiast udowodnił w wielu  sytuacjach, że jako system potrafi adaptować  się do warunków narzucanych mu przez społeczeństwo i rezygnować z roli hegemona -jeśli jest tylko do tego odpowiednio przekonująco przymuszony.  A  to oznacza, że  wbrew teorii Marksa może być podsystemem systemu społecznego, że kartka wyborcza w połączeniu  z powszechnością  świadomości   klasy średniej są w stanie zastąpić:  terror rewolucyjny,  dyktaturę, konieczność eliminacji  prywatnej własności i konkurencji rynkowej.
            Pomówmy o klasie średniej, takiej jaka ukształtowała się w rozwiniętych państwach Zachodu po drugiej wojnie światowej. polityczne.  Ma ona  swoją ideologię, swoje wartości i swoją obywatelską dumę -ludzi zadowolonych ze swej pozycji społecznej.
            Cechy charakterystyczne klasy średniej  według Instytutu Drum Major:
- posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego, dostęp do Internetu, dobrych szkół publicznych dla dzieci, planu emerytalnego, corocznych wakacji oraz klimatyzacji .
- aby osiągnąć standard klasy średniej, czteroosobowa rodzina powinna zarabiać minimum 75 tys. dolarów rocznie. Średni roczny dochód takiej rodziny w mieście Nowy Jork wynosi 49 379 dolarów. Pojedyncza osoba, aby mogła się zaliczać do nowojorskiej klasy średniej, powinna zarabiać między 45 a 90 tys. dolarów.  92% respondentów powiedziało, iż jest "nieco trudniej" lub "znacznie trudniej" pracownikowi o niskich zarobkach dopracować się tatusu klasy średniej, niż miało to miejsce jeszcze 10 lat temu. ("Nowy Dziennik").

Definicja klasy średniej opiera się o kryterium polityczne.   W  klasie średniej należy się każdemu  w stopniu podstawowym: praca -opłacana na poziomie zaspokojenia potrzeb biologicznych i cywilizacyjnych -rosnąca proporcjonalnie do wzrostu wydajności  oraz bezpłatny  dostęp do: podstawowego wykształcenia,  do Internetu,  opieki zdrowotnej i zabezpieczonej starości. -To są wymagania ustrojowe stawiane przez  klasę średnią. 
            Kryterium określające naturę klasową państwa. Państwo, które dba o stały przepływ populacji z klasy niższej do klasy średniej -  działa na rzecz zmniejszania rozwarstwienia społeczeństwa na bogatych i biednych, jest państwem  klasy średniej. Państwem kapitalistycznym jest takie państwo, w którym dzieje się dokładnie odwrotnie.
            O ustroju państwa nie decyduje podsystem. Jest to  wniosek, z którym  wielu znawcom tematu  będzie trudno się   pogodzić.  Kolejny wniosek to ten, że w XXI wieku  nie  własność decyduje o ustroju  państwa  ale  to, w czyim interesie klasowym jest sprawowana władza.        
           
Klasa kapitalistyczna Kiedyś  klasę kapitalistyczną stanowili właściciele kapitału lub środków produkcji - kapitaliści W czasach  nam współczesnych tyko  cześć światowego kapitału jest w rękach określonych z nazwiska właścicieli.  W złożonej rzeczywistości niezbędna stała się  armia ludzi obsługujących  „System”, którego celem jest tworzenie warunków dla osiągania najwyższych zysków: dziennikarzy, lobbystów, „niezależnych ekspertów” obsługujących  niezwykle istotny w demokracji aparat propagandy, pozwalający wygrywać wybory dla „Systemu”, parlamentarzystów -niezależnie jak się politycznie określających - głosujących za obniżaniem podatków, pracowników giełdy i banków – wszystkich  tych, którzy swoją pracą podtrzymują funkcjonowanie „Systemu”.    Ludzi, którzy  mogą być uznani za   pracowników najemnych, a których zaangażowanie i powiązanie z systemem,   miejsce  w systemie, i wysokość zarobków   i obawa ich utraty, tworzy wierną armię najemną podtrzymującą „System” .  Część z tych pracowników  tam gdzie  klasa średnia doszła do władzy i rządzi w swoim, a nie kapitalistycznym  interesie może stać się częścią klasy średniej.
Podział klasowy w Polsce      „Nie chcę …  powiedzieć, że w Polsce istnieje klasa średnia, chociaż taką kategorię pracujących obywateli mamy” -Henryk Domański.
 Problem  w tym, że   w Polsce nie używa się  języka które by były w stanie tę nową strukturę klasową opisać jako  podmiot polityczny , a nie socjologiczny.Partia polityczna, która chce  czegoś więcej niż  władzy powinna w pełni świadomie i precyzyjnie  określić klasę społeczną, którą  chce reprezentować.   To się jej  opłaci politycznie. I tylko wtedy  klasa wybijająca się na podmiotowość jest w stanie ją osiągnąć.
            Pojęcia marksistowskiej bazy i klasy społecznej  -to moim zdaniem- instrumenty analizy  o najbardziej   wypróbowanej skuteczności,   jakie może stosować ten kto chce poznawać  rzeczywistość społeczną.
            Analiza stanu sił wytwórczych   na przestrzeni dwudziestego wieku pokazuje  rewolucje, które dokonały się w „bazie”, wtedy gdy kapitalizm został podporządkowany społeczeństwu, aby po osiągnięciu kolejnego  poziomu  sił wytwórczych odrodzić się jako system dominujący    nad społeczeństwem. Nie mamy wiec, jak z tego widać,  do czynienia z  daną raz na zawsze  kolejnością następujących po sobie form ustrojowych. Osiągnięcia systemu społecznego, do których doszło   przy sprzyjających okolicznościach mogą być przeplatane  nawrotami dominacji kapitalizmu. Taki okres przeżywamy obecnie.

Deficyt zasobów,   wydaje się być  nieunikniony.  Może nadejść  w momencie, gdy wyczerpywanie  zasobów    uczyni życie na ziemi nieznośnym, gdy inżynieria materiałowa, genetyka,  psychofizjologia i polityka i jeszcze kilka innych czynników  nie osiągną wystarczająco wysokiego poziomu aby temu zapobiec.

             W przyszłości. Gospodarka nadmiaru znowu przejdzie w stan niedoboru. Zasoby    ograniczone, a więc jest wysoce prawdopodobne, że dojdzie  do ich wyczerpania. Wówczas  siły wytwórcze będzie określać  w większym stopniu gospodarka zasobami niż sama produkcja. Kwestie ustrojowe i demokracja znajda się  na dalszym planie. Może, choć nie musi powstać gospodarka  wojenna i ostra rywalizacja o kurczące się zasoby, a to może prowadzić do odrodzenia się nacjonalizmów i pogłębiania różnic klasowych - wszystko to, będzie znajdowało wyraz  w tworzonych  wówczas niestabilnych formach ustrojowych.
 Ta nie wesołą mini prognoza   nie ma na celu straszenia ale pokazanie, że rola  systemu społecznego,  organizowanego dla większości  obywateli państwa, rola interwencjonizmu w newralgiczne miejsca  rozwoju ciągnionego przez nieświadomy niczego rynek  będzie wzrastać , a nie maleć zaprzeczając w ten sposób zarówno twierdzeniu Marksa o zaniku państwa, jak i bezmyślnej, krótkowzrocznej    propagandzie kapitalizmu, która  interwencjonizm rynkowy  uznaje  za coś złego.