Szukaj na tym blogu

środa, 24 października 2012

prywatne i państwowe


"Prywatne lepsze od państwowego".
To jest skrót myślowy
używany jako zaklęcie, a nie wyjaśnienie.
Chwila zastanowienia wystarczy aby stwierdzić bezsens takiego
zawołania. Większość nowpowstałych firm prywatnych na świecie
po roku działania pada;doświadczone,uznane firmy, które się
zagapią też-.
A więc prywatne nie oznacza -bezbłędne -z sukcesem.
W większości wypadków sukcesu brakuje.
Twierdzenie powyżej aby nie być aktem wiary
powinno brzmieć następująco:
"rynek  weryfikuje nieudane, wadliwe przedsięwzięcia "prywatne"
-nie weryfikuje  państwowych.
Ta weryfikacja nie jest natychmiastowa,
wymaga krótszego lub dłuższego czasu.
-Czy uwierzycie, bo zanim doświadczyłem, też bym nie uwierzył,
że w takiej Kandzie urzędnik  jest dla ciebie,
współpracuje z tobą, stara się zrozumieć twoją sytuacje.
Taki stan  urzędniczy to jest coś  !
-zabiera  trochę czasu, ale można.
Co do firm produkcyjnych można by sporo dobrych
i państwowych, światowych firm, wymienić.
Polska tradycja. Czy wiecie, że przed wojną polskie koleje
państwowe i polska poczta państwowa działały znakomicie.
Na to pada bzdurna odpowiedź: wyjątki potwierdzają regułę.
To tak jakby ktoś mówił, że  w swojej kuchni używa tylko cukier,
a wyjątkowo sól , albo odwrotnie.
-Potrzebne są prywatne i potrzebne są państwowe.
Nie można z góry zakładać, że państwowe będzie gorsze,
wówczas mamy samospełniającą się przepowiednie.
Po prostu zarówno prywatne jak państwowe jest
zrobione z głową lub bez głowy.
Na koniec retoryczne zagadki.
-Najlepsza służba zdrowia w Europie
-Odpowiedź - w Holandii.
Jest prywatna -nonprofit, a więc jakby nie.
Kto ma zajmować się płynnością pieniądza
rynek podzielony na konkurujące ze sobą podmioty
nie jest w stanie o to zadbać.


-Piotr Kuczyński  trafił w sedno,
że chodzi o przeskoczenie
mielizny najbliższych dwóch lat.
Nie robiłem przeglądu wypowiedzi na temat ale
ich wachlarz rozciągał się od pryncypialnej krytyki
-W. Gadomski do zastrzeżeń- S.Sierakowski
Politycy oczywiście gadali politycznie,
bez zrozumienia i  bez sensu,
bo sens ich najmniej obchodzi.

Chyba mało kto rząd  docenił , pochwalił, a jest za co!
Bo z punktu widzenia dwóch najbliższych lat
jego posunięcia, za namową tego małego
z dużą głowa, są wyjątkowo trafione.
Jednak jak na kogoś kto zgłasza afiliacje do Keynesa
krytyka, że nie na innowacje  i
nie naukę -tylko na zbrojenia nie idzie w parze.
Keynesa zwykle kojarzy się z  inwestycjami w infrastrukturę.
Niezupełnie to lubił, bo  po wybudowaniu drogi
firmy idą na trawkę. Niedobrze.
Natomiast  zbrojenia,
pod warunkiem, że nie są to zakupy za granicą,
ale inwestycje  krajowe, to sam cymes (Inwestycje w naukę tak, ale nie teraz).
Najlepszym uczniem Keynesa był Hitler.
Amerykanie też, tyle że, "recepty" K. maja krótką datę ważności,
nie można ich stosować w nieskończoność.
Są  tylko  rozrusznikiem gospodarki.
Gospodarka nie działa jako
prawicowa, ani lewicowa
-działa -dobrze lub źle
jej kondycja zależy od płynności pieniądza.
Gdy  pieniądz traci płynność  zaczynają się  dolegliwości
i może dojść do zawału.
To nie eliminuje polityki, która może płynność przywracać
lub krążenie zatrzymać.


wtorek, 23 października 2012

Różnica zmienia

funkcje ekonomii -i to zasadniczo.
Ekonomiści -stali się zakładnikami polityków.
Zachowują się jak  arcykapłani, a nie naukowcy.
Gdzieś się podziały podstawy ekonomii jako sytemu
dążącego do równowagi.
Zamiast tego pojawiły się "hasła"
o mocy zaklęć:
prywatyzacja i deregulacja.
Tymczasem życie także gospodarcze
nie reaguje na hasła. Liczy się natomiast z mechanizmami.

Mechanizm mówiący, że "interes ekonomiczny jednostek
lepiej  się sprawdza"  niż interes publiczny
zniekształca działanie systemu pozbawiając go czynnika koordynującego
i upraszcza naturę człowieka sprowadzając ją
do aspektu wprawdzie dominującego,
ale nie jedynego.
                    Jerzy Kotowski


nie mam intencji ....
-ekonomia współczesna nie jest nauką.
Chcę powiedzieć  że jeśli jest -to nie jest taką
za jaką chce uchodzić.
A ta  zmiana kwalifikacji terminologicznej
czyni  różnicę.

Ekonomia  klasyczna jako nauka
skończyła się wraz z Wielkim Kryzysem
i sądem krytycznym nad nią Keynesa.

Powstające tu i ówdzie statystyczne przyczynki do ekonomi.
Nie zmieniają  faktu, że jako nauka
dysponująca prawami przez nią odkrytymi/tworzonymi
przestała działać we właściwym dla nauki  zakresie.
 Ekonomia klasyczna opiera się na:
1. Mechanizmie przywracania równowagi  rynkowej
w momencie powstania nierównowagi między
podażą, a popytem.
2. Kryzys gospodarczy w ekonomii klasycznej
miał spełniać pożyteczną rolę:
eliminowania słabych jednostek ekonomicznych
i  dokonywania zmian  regulacji  rynkowych
(bez regulacji rynkowych rynek nie może funkcjonować).
3. Interesy jednostkowe miały układać się w korzyść zbiorową
Współcześnie te założenia ekonomii  klasycznej
działają:  albo w ograniczonym zakresie, albo nie działają wcale.
                 Jerzy Kotowski

http://wyborcza.pl/1,75248,12719934,Chiny_kochaja_sie_w_Ameryce.html

poniedziałek, 22 października 2012

Przewidywanie, którego nie da się umieścić w czasie

nie musi być nieważne.
Sam znajdziesz  wiele przykładów.

Klasyczna ekonomia mówi o kryzysach
jako działaniu oczyszczającym.
Padają słabe firmy -przeżywają najsilniejsze,
kiepskie regulacje
można zostać zastąpione lepszymi.
Ale -to już nieaktualne!
jak uczy ostatni kryzys,
teraz robi się biznes
zarówno na tworzeniu baniek jak i  wtedy gdy pękają.
Zmienić regulacji,
na razie, nie udało się ani Obamie, ani Europie.
Jak wiesz,
jeżeli to co konieczne do zrobienia,
nie zostaje zrobione,
lub odkładane jest  na czas nieokreślony,
to trzeba rozejrzeć się za armagedonem.
Tyle, że Ty zapewne uważasz, że nic nie trzeba zmieniać.



Internauci łączcie się

http://chlebus.eco.pl/CYBER/SwiatSieci.htm

Chiny co dalej


Co do kierunku
-Chiny podążają w niepewne -zgoda!
Dynamiczna  sytuacja doprowadzi do
do  zakwestionowania hybrydy.
Chińskiemu systemowi brakuje  podbudowy teoretycznej
-to zwiększa margines niepewności.
Rosnąca warstwa uprzywilejowanych,
będzie chciała legitymizacji .
To co tam jest, wynikło z pragmatyzmu.
Brak określonych zasad ustrojowych
( w krótkim okresie czasu)
może spowodować zanegowanie hybrydy
z jednej strony,
dążenie do usankcjonowania uprzywilejowanych,
z drugiej
-rozbudzone siły społeczne
źle zniosą spowolnienie i  rosnące rozwarcie.
Czynnikiem zwiększającym niepewność będzie demografia.
W  sytuacjach niepewności i braku wyraźnych
azymutów rządzący uruchamiają z reguły nacjonalizm.
Co też nie jest ciekawa perspektywą.
A Chiny to potężne siły, które mogą oddziaływać
na pozostałych w sposób stabilizujący lub destrukcyjny.
Powinniśmy trzymać kciuki aby im się udało dalej
utrzymywać  wysokie tempo rozwoju przekierowane
na rynek wewnętrzny.

sobota, 20 października 2012

- recepta dla Chin na: "..przestawienie chińskiej gospodarki



opartej na eksporcie
i zwiększenia konsumpcji wewnętrznej,
która w Chinach jest na bardzo niskim poziomie (ok. 32-33% PKB)"

-Twoja recepta jest zbyt tradycyjna.
W celu  zwiększenia konsumpcji w Chinach
proponujesz  prywatyzację,  odejście od nierentownych
i coraz bardziej zwiększających zadłużenie inwestycji,
stworzenie normalnego systemu finansowo-bankowego.
Zastanów się, co by było gdyby, tą drogą poszły Chiny
od początku? Jakie by dzisiaj były?

piątek, 19 października 2012


Oto cała lista najbogatszych ludzi wszech czasów 
(majątek w USD):
1. Mansa Musa I, (król Imperium Mali, 1280-1331) 400 mld
2. Rodzina Rotszyldów (dynastia bankierów, 1740- ) 350 mld
3. John D. Rockefeller (przemysłowiec, 1839-1937) 340 mld
4. Andrew Carnegie (przemysłowiec, 1835-1919) 310 mld
5. Car Rosji Mikołaj II (ostatni car Rosji, 1868-1918) 300 mld
6. Osman Ali Khan, Asaf Jah VII (władca indyjskiego Hyderabadu, 1886-1967) 236 mld
7. Wilhelm Zdobywca (król Anglii, 1028-1087) 229,5 mld
8. Muammar Kaddafi (libijski dyktator, 1942-2011) 200 mld
9. Henry Ford (założyciel Ford Motor Company, 1863-1947) 199 mld
10. Cornelius Vanderbilt (przemysłowiec, 1794-1877) 185 mld
11. Alan Rufus (towarzysz broni Wilhelma Zdobywcy, 1040-1093) 178,65 mld
12. Bill Gates (założyciel Microsoftu, 1955- ) 136 mld
13. William de Warenne, pierwszy hrabia Surrey (szlachcic, ??-1088) 146,13 mld
14. John Jacob Astor (biznesmen, 1864-1912) 121 mld
15. Richard Fitzalan,  dziesiąty hrabia Arundel (szlachcic, 1306-1376) 118, 6 mld
16. John of Gaunt (syn Edwarda III, 1330-1399) 110 mld
17. Stephen Girard (potentat bankowy, 1750-1831) 105 mld
18. Alexander Turney Stewart (przedsiębiorca, 1803-1876) 90 mld
19. Henry, pierwszy książę Lancaster (szlachcic, 1310-1361) 85,1 mld
20. Friedrich Weyerhaeuser (potentat branży drzewnej, 1834-1914) 80 mld
21. Jay Gould (potentat budowy linii kolejowych, 1836-1892) 71 mld
20. Carlos Slim (magnat biznesowy, 1940- ) 68 mld
21. Stephen Van Rensselaer (właściciel nieruchomości, 1764- 1839) 68 mld
22. Marshall Field (założyciel Marshall Field & Company, 1834-1906) 66 mld
23. Sam Walton (założyciel Walmartu, 1918-1992) 65 mld
24. Warren Buffett (inwestor, 1930- ) 64 mld
(independent.co.uk, Onet/JM)

Polska



w szkołach podstawowych i gimnazjalnych są częste wymuszenia, kradzieże, napaści na nauczyciela, bójki czy pobicia. Według danych policji, od stycznia do czerwca tego roku odnotowano blisko 20 tysiące tego typu przestępstw.
(RZ)
"Matematyka jest teorią przekształceń pozostających ze sobą w równowadze"
                                            Jerzy Kotowski

czwartek, 18 października 2012

Etat potrzebny od zaraz

-Gdy zabraknie gospodarza.
W naszym neoliberalnym świecie coraz częściej
spotykamy się z  sytuacją gdy,
brakuje tego kto ma podjąć decyzję.
W sytuacji gdy
zajęci  kręceniem lodów gracze
(grający na siebie)
nie mają głowy, ani możliwości aby
podjąć konieczną decyzję.
-Decyzji nie ma,
bo nie ma jej kto podjąć.
I nie ma winnego, a jest
powód do przerzucania się winą.
Każdy   gracz działa na własny rachunek, kieruje się
swoją logiką, ograniczony jest swoim horyzontem zdarzeń.
Polityk zajmuje się polityką, a nie organizacją
 (utrzymywaniem się przy władzy,
zwalczaniem konkurentów do jej sprawowania.
Są to czynności  nie wiele mające wspólnego z
osiąganiem celów  wielkich organizacji, posiadaniem
koniecznej wiedzy, praktyki
-i rozumienia tego obcego im świata)
Dlaczego wybuchł kryzys?
To nie była siła wyższa i -nieuniknione!
Dlaczego nie można było zamknąć dachu
zanim zaczął padać deszcz.
Dlaczego tyle czasu mógł działać Amber Gold.
I takich sytuacji będzie więcej, a nie mniej.
Szukanie winnych nic nie pomoże.
jeśli nie zmieni się  filozofii.
                  Jerzy Kotowski

środa, 17 października 2012

każdy kto gada o podnoszeniu podatków


u nas, faktycznie 

musi być  albo szaleńcem albo żartownisiem. 
Temat ten wprawia ludzi w dobry humor, a już tam,
gdzie te podatki rzeczywiście są wysokie 

całe narody pokładają się ze śmiechu nieustannie. 
I dzieje się tak pomimo tego, że
 z powodu wysokich podatków dla bogatych 
nie ma chętnych do kręcenia biznesu 
i gospodarka zdycha jak stary kundel 
- zwłaszcza w takich krajach jak 
Szwecja, Niemcy czy Holandia
(odpowiednio 56%, 45%, 52%). 
Ale tam zgnębiona podatkami warstwa najbogatszych
do tego stopnia utraciła testosteron i jaja,

 że nie wynosi się ostentacyjnie nad
innych i przestrzega na ogół przyjętych zwyczajów 

na równi z innymi - rzecz nie do pomyślenia 
w wyżej cywilizowanym kraju jak np. Polska.
A już najwyższa moralność, 

dobrobyt, rozkwit gospodarczy 
i pomyślność wszelka kwitną tam, 
gdzie podatki są najniższe. 
Siedzącym na walizach tułaczom podpowiadam kierunek:
Ukraina (13%), Rosja (13%) oraz Bułgaria (10%) 

Tam na ogół miejsce w kolejce np.
na przejściu granicznym,

 zależy wyłącznie od aktualnej wyceny fury i tak powinno
być w kulturalnym, wysoko rozwiniętym 

feudalnym społeczeństwie, 
gdzie szanuje się Pana!
Poziom zadowolenia z życia społeczeństw i wszelkie jego wskaźniki na
ogół są odwrotnie proporcjonalne do poziomu rozwarstwienia a wprost
proporcjonalne do stopnia egalitaryzmu.


Problem polega na tym, 

że takim prymitywnym schematem poznawczym à rebours
posługuje się większość neoliberalnej skamieliny 

dla wyśmiewania poglądów egalitarnych i redystrybucyjnych. 
Wolny rynek i swoboda gospodarcza bynajmniej
nie stoi w sprzeczności z możliwym 

prospołecznym charakterem gospodarki. 
To Wy sprowadzacie każdy postulat 
bardziej zrównoważonego udziału całych społeczeństw
w korzystaniu z efektów gospodarczych do 

bolszewizmu i wulgaryzujecie całą dyskusję. 
A to dlatego,
 że na wyższym poziomie dyskusji nie macie niczego 
ciekawego do zaproponowania 
poza topornym korwino-balcerowizmem. 
W Polsce szczególnie łatwo to uchodzi, 
bo jesteśmy społeczeństwem w większości mentalnie nieegalitarnym 
i uznającym ład zhierarchizowany za stan naturalny. 
W przeciwieństwie do społeczeństw 
mających za sobą okres dominacji stanu mieszczańskiego 
u nas dominuje paradygmat myślowy, że 
każdy kto chce trochę uszczknąć bogatym na rzecz 
ogólnego pożytku jest obłudnikiem, który 
chce jedynie zrabować panom 
aby samemu zająć ich miejsce. 
Zaden poważny socjaldemokrata nie
posługuje się modelem "zły bogaty - dobry biedny". 

To raczej w neoliberalnej jaskini obowiązuje 
prymitywny paradygmat "dobry bogaty" -
bo tworzy i rozwija gospodarkę

 i cała reszta biednych niedojdów, którzy w życiu
niczego nie potrafili dokonać, 

a tylko dybią na zasoby szlachetnych i
pracujących jak mrówki bogatych.
       komentarz @kaca z Krytyki

wtorek, 16 października 2012

Majątek i zarobek


Wiązanie najwyższych zarobków z wyceną tzw. rynku
jest podobnie sensowne jak wiązanie ich z dowolnym,
innym parametrem stochastycznym,
a to oznacza jego brak.
-Pilnie brakuje
rozróżnienia między majątkiem, a zarobkiem.
Zarobek jako własność sensu stricto,
majątek podlegający regulacjom uwzględniającym
zarówno aspekt rynkowy -jak -jego społeczny charakter.

                        Jerzy Kotowski


poniedziałek, 15 października 2012

Po expose


-Ta zmiana rewolucyjna
jeśli chodzi o inne niż dotychczas myślenie o gospodarce,
która wywołała popłoch w naszym
neoliberalnym, polskim, skansenie
-została oczywiście -jak w podobnych sytuacjach -wymuszona
(ale to dobrze świadczy o politykach).
Kryzys, urwanie się dotacji unijnych,
rozkopane drogi, rosnące bezrobocie,
i  -w odpowiedzi tylko dalsze cięcia
i duszenie gospodarki -to klęska PO.
-Stąd się wzięły nawrócenia kilku
co bardziej inteligentnych z PO.
Ale racja, że to dopiero uszczerbek monolitu.
-Warto docenić zmianę
i uważać  na szczegóły.
        kot

Nie wszystkie wracają (do USA )

Tablety  nie wracają, i podobno nie wrócą wg Jobsa,
bo Chiny potrafią  mają lepsze zaplecze organizacyjno-technologiczne
do uruchamiania nowej masowej produkcji

niedziela, 14 października 2012

Europa miedzy Szwecją i Bułgarią

Według danych Eurostatu za godzinę pracy jednego pracownika 
przedsiębiorca płaci:
(wynagrodzenie w postaci pensji oraz 
opodatkowanie pracy, 
w tym ubezpieczenia społeczne.)
-w Polsce jest to średnio 7,1 euro  (blisko Węgier 
borykających się z problemami )
-w Bułgarii                     3,5 euro (blisko Chin)

-Szwecja                      39,1 euro 
(prawie sześć razy wyższe niż w Polsce)
- Francja                       34,2  
-w Niemczech               30,0. 
( to granica przyzwoitości państw rozwiniętych)

Nowy ustrój społeczny

Czym lepszym jest ustrój wymyślony  przez  Z.P.i P.
od ustroju niewolniczego, a nawet, feudalnego?
Daje pełnię wolności!
W niewolnictwie pan był zmuszony do karmienia
swojego pracownika aż do jego śmierci.
Teraz tego ograniczenia wolności nie będzie.
Nie lepiej było w feudalizmie.
Z kolei niewolnik jak sama nazwa wskazuje
nie chciał być niewolnikiem.
W feudalizmie pracownik może już, tak bardzo,
nie pragnął wolności - bo gdzie by mógł pójść.
W ustroju przygotowywanym przez Z.P.i P. mamy pełnię wolności.
Pracownik sam grzecznie przychodzi  i prosi aby go zatrudnić
na podstawie umowy, która daje pracodawcy
wszelkie możliwe prawa,
a jemu tylko jedno -wymówić i zdechnąć z głodu.
Ale to jest jego(pracownika) wolny wybór.              
Pracodawca może spisać z pracownikiem dowolną umowę
nie ograniczoną żadnymi przepisami.
Wolność pracodawcy ogranicza wymierzanie kar cielesnych.
 (choć nie zupełnie
-umowy związują go z pracownikiem na każdy możliwy sposób
 bez  ograniczeń tej wolności )
Tu też widzimy nowoczesność proponowanych rozwiązań,
bo komu by się chciało stosować kary cielesne.
Nie podoba się, to wywalić na zbity pysk, i po kłopocie.
                                        Jerzy Kotowski


Projekt kodeksu pracy

Związku  Przedsiębiorców i Pracodawców 
[w XXI wieku, w Polsce]
Wszystkie warunki zatrudnienia określa umowa 
-wynagrodzenie (niestety, pozostaje minimalne, 
bo te reguluje odrębna ustawa), czas pracy, rodzaj pracy itd.
2. Brak obowiązku uzasadniania wypowiedzeń.
3. Brak ograniczeń co do ilości i rodzaju umów.
4. Ogólny wymóg zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy.
5. Ogólny zapis dotyczący poszanowania praw pracownika (odpowiednie stosowanie przepisów kodeksu cywilnego w zakresie ochrony dóbr osobistych).
6. Praca od 15-tego roku życia.
7. Wypowiedzenie minimum dwutygodniowe, dłuższe może wynikać z umowy.
8. Brak ograniczeń co do złożenia wypowiedzenia w czasie choroby - decydują przepisy kodeksu cywilnego.
9. Subsydiarne stosowanie regulacji umowy zlecenia zgodnie z kodeksem cywilnym.
10. Urlop 15-dniowy, dłuższy może wynikać z umowy.
11. Brak uprawnień związanych z urodzeniem dziecka.
12. Uchylenie przepisów dotyczących pracy nakładczej.

[Zwraca uwagę nadzwyczajna gramatyka tego tekstu ]

piątek, 12 października 2012

Bezrobocie w Grecji

Bezrobocie kobiet jest bardziej dotkliwe, 
obejmując 29 proc. z nich. 
Wśród osób w grupie wiekowej do 24 lat 
bez pracy pozostawało w lipcu 54,2 proc.

Za taką twarzą kryje się inteligencja


Mo Yan - zdobywca literackiego Nobla w roku 2012

Recepta Baumana

"Odpowiedzi na  wyzwania 
należy szukać poprzez budowanie 
solidarności między ludźmi, 
instytucji, 
które sprzyjać będą tworzeniu więzi społecznych. 
Profesor Bauman zwrócił także uwagę na 
konieczność ponownego 
„ożenku mocy z polityką”, 
- stworzenia instytucji politycznych 
mogących przeciwstawić się anonimowym siłom rynku. 
Inspiracją do takich działań może być Richard Sennet 
z jego wizją „nieformalnej otwartej współpracy” 
jako zasadniczego modus vivendi 
(nie ma gotowych struktur, 
tylko wypracowywane w praktyce; 
cele są przedmiotem negocjacji; 
od deliberacji ważniejsze jest wspólne działanie)".

Wypisz wymaluj program Sierakowskiego
  

Niech żyje kapitalizm! precz z kapitalizmem!


Fabryki z Chin wracają do USAhttp://wyborcza.biz/biznes/1,100896,12647952,Coraz_wiecej_amerykanskich_firm_przenosi_produkcje.html
lub przenoszone są do krajów biedniejszych.
Podnosząc ich poziom życia.
Na Szwecję można patrzeć
dwojako: najczęściej jawi się jako ewenement historyczny
i sielanka socjalistyczna
ale ma drugą stronę
najwięcej znakomicie zorganizowanego, skutecznego
konkurencyjnego kapitalizmu.
To samo można powiedzieć o Kanadzie.
To kraj o wielkich nierównościach, bardzo amerykański,
ale wiecie ile płaci mój syn za umieszczenie dziecka w żłobku
1800dol (niewiarygodne)
Komunistyczne Chiny dostały dwa kopy w górę
centralizm ( etatyzm) socjalistyczny i agresywny bezlitosny kapitalizm.
Hybrydy maja się dobrze.

Diagnoza Baumana

Wyzwania stulecia dotyczą według Baumana rażących i wciąż rosnących nierówności ekonomicznych zestawionych z całym szeregiem potocznych, acz błędnych przekonań dotyczących: kompulsywnego dążenia do szczęścia jednostek, co nie składa się w żaden sposób na dobro wspólne; wszechobecnej konkurencji i rywalizacji pomiędzy ludźmi w każdej sferze życia społecznego; uznania konsumpcji za najbardziej adekwatny instrument dążenia do szczęścia; i wreszcie: wąsko pojętego wzrostu gospodarczego jako jedynego panaceum na wszelkie problemy społeczne.

czwartek, 11 października 2012

Fabryki wracają do USA

Produkcja w USA staje się coraz tańsza. Boston Consulting Group (BCG) przewiduje, że w 2015 roku jej koszt będzie o 15 proc. niższy niż w Niemczech i Francji oraz o 21 proc. niższy niż w Japonii. A tylko o 7 proc. wyższy niż w Chinach! Jeśli doliczyć koszty transportu i cła, import z Chin przestanie się w wielu przypadkach opłacać. Z tych powodów, szacuje BCG, powstanie w Ameryce pięć milionów nowych miejsc pracy, a wpływy z eksportu wzrosną o 90 mld dol. rocznie.

37 proc. szefów firm z siedzibą w USA albo już ma w planach wyniesienie się z Chin, albo je rozważa. Myśli o tym aż 48 proc. największych amerykańskich koncernów, z obrotami powyżej 10 mld dol.

Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, energia w USA jest znacznie tańsza (często prawie dwukrotnie) niż w innych krajach uprzemysłowionych. Europejczycy, a w jeszcze większym stopniu Chińczycy, importują surowce. Tymczasem Amerykanie zaczynają na wielką skalę eksploatować złoża ropy odkryte w Dakocie Północnej i gazu łupkowego w Apallachach. Jest to szczególnie istotne w przemyśle maszynowym, gdzie wydatki na energię i transport są wysokie.

Po drugie, związki zawodowe w USA są znacznie słabsze niż w Europie, dlatego amerykańscy robotnicy nie wywalczyli sobie takich praw i przywilejów. Tymczasem pensje chińskie rosną kilka razy szybciej niż amerykańskie. Równocześnie wzmacnia się - wprawdzie powoli, ale systematycznie - chińska waluta, co osłabia atrakcyjność tamtejszych towarów i robotników.

Po trzecie, Stany Zjednoczone są bardzo nierówne - zarobki w stanach Południa są ponad dwa razy niższe niż na bogatej Północy czy w Kalifornii. To w tych biedniejszych stanach powstają najczęściej nowe fabryki.

Po czwarte wreszcie, zmienia się klimat polityczny i społeczny w USA - reshoring jest jednym z głównych tematów tegorocznej kampanii wyborczej. Prezydent Obama zapowiada ulgi podatkowe dla firm, które będą przenosić produkcję do kraju. Kupowanie rzeczy "made in USA" stało się modne, patriotyczne i jest coraz częściej wykorzystywane w promocji. Z badań MIT wynika, że w 21 proc. przypadków decyzja o reshoringu jest wynikiem politycznego i społecznego nacisku na tworzenie miejsc pracy w kraju.

Patriotyczny zapał całkowicie opuszcza Amerykanów tylko wtedy, gdy tłumnie rzucają się na iPhone'y i iPady. One są i będą produkowane w Chinach, choć w coraz mniejszym stopniu wynika to z pensji chińskich robotników. Jak wyliczyli analitycy, obniżają one cenę iPhone'a o niespełna 10 proc. W Chinach nie jest już wcale tak tanio, ale ciągle - najszybciej, najsprawniej, najbardziej profesjonalnie. I najłatwiej wprowadza się zmiany w produkcji.

Przyczyn jest kilka: gigantyczne rozmiary fabryk, większa liczba wykwalifikowanych inżynierów średniego szczebla niż w USA, zdolność chińskich robotników do zrywów iście stalinowskich (np. gdy Steve Jobs miesiąc przed premierą iPhone'a zdecydował, że ekran ma być szklany, a nie plastikowy). I wreszcie zaplecze - wszystko jest na miejscu. - Jeśli potrzebujesz miliona śrubek, to w Shenzen fabryka jest po drugiej stronie ulicy - mówili dziennikarzom "New York Timesa" menedżerowie Apple'a.

Tam, gdzie o konkurencyjności decyduje głównie robocizna i produkcja jest mniej skomplikowana, czas Chin dobiega końca. Adidas właśnie ogłosił, że zamknie swoją jedyną chińską fabrykę pod Suzhou, w nadmorskiej prowincji Jiangsu. Niemiecki koncern chce to zrobić do końca października, jak też stopniowo zakończyć współpracę z dziesięcioma fabrykami, które produkują w Chinach pod jego logo. Rzecznik koncernu zapewnia, że Adidas nie otworzy fabryki w innym kraju w tym regionie świata. Ale chiński portal NetEase huczy od pogłosek, że ma dla niej nową lokalizację - Birmę.

Przed Adidasem był Nike, który już w 2009 r. zamknął swoje chińskie fabryki i zwolnił 1400 pracowników. Robią to i mniej znane firmy obuwnicze, i tekstylne, które szukają tańszej siły roboczej. Preferowane kierunki - Bangladesz, Wietnam i Indonezja. Powód jest oczywisty: w chińskiej fabryce tekstylnej średnia pensja wynosi już między 188 a 300 euro. W Azji Południowo-Wschodniej - dwa razy mniej.

Koncerny tekstylne będzie nadal ciągnąć do Chin - ale już nie jako do taniej fabryki, tylko do wielkiego rynku. Adidas do końca roku otworzy 600 sklepów firmowych w ponad 300 chińskich miastach. Dla niemieckiego giganta tamten rynek jest niczym koło ratunkowe - w pierwszym kwartale 2012 roku zarobił 3,8 mld dol., ale głównie dlatego, że sprzedaż w Chinach wzrosła o 26 proc. W pogrążonej w kryzysie Europie spadła w tym czasie o 7 proc.

                                         źródło: Wyborcza

                    

Niemcy są najstarszym społeczeństwem w Europie.

 Na świecie zajmują pod względem wieku mieszkańców drugie miejsce po Japonii - podał Federalny Urząd Statystyczny (Destatis). W 2010 roku tylko 13,5 proc. ludności Niemiec nie miało ukończonych 15 lat.

Japonia jest jedynym krajem na świecie, w którym odsetek dzieci i młodzieży poniżej 15. roku życia był niższy niż w Niemczech - poinformował na konferencji prasowej w Berlinie szef Destatis, Roderich Egeler.
Z najnowszego rocznika statystycznego 2012 wynika, że co piąty mieszkaniec Niemiec ukończył 65 lat; tylko w Japonii odsetek osób starszych niż 65 lat jest wyższy.
2,3 mln starszych osób wymaga w Niemczech stałej opieki, a do roku 2030 ich liczba powiększy się prawdopodobnie o kolejny milion.
Równocześnie duża część niemieckich seniorów pozostaje pomimo podeszłego wieku aktywna: 28 proc. osób powyżej 65. roku życia udziela się społecznie. W porównaniu z rokiem 1999 odsetek aktywnych emerytów wzrósł o 5 procent.
W minionym dziesięcioleciu niemal podwoił się (z 28 do 52 proc.) odsetek pracujących mężczyzn w wieku 60-64 lat. Odsetek pracujących kobiet w tym przedziale wiekowym wzrósł w tym czasie aż trzykrotnie - z 12 do 36 proc.
Jak podkreślił Egeler, Niemcy pozostają "czerwoną latarnią" pod względem wskaźnika urodzin. Na 1000 mieszkańców rodzi się tylko ośmioro dzieci - powiedział szef Destatis, zwracając uwagę, że jest to "negatywny rekord na skalę światową".
(RZ) z Onetu

Czy wprowadzić Tobina?


-Może i masz rację, że wahania byłyby jeszcze większe,
ale czy to znaczy, że  podatku Tobina nie należy wprowadzić?
 I czy zdezaktualizował się?.
-Należy! z innych powodów.
Nawet nie z powodu tzw. sprawiedliwości społecznej,
bo dlaczego VAT mają płacić tylko konsumenci,
produkcyjni i nieprodukcyjni emeryci
(jak w Polsce emeryci "poniżej tysiąca").
W podatkach powinna  obowiązywać jakaś  jedna logika.
Bodajże Lewandowski z Brukseli stał się jego zwolennikiem,
ale z powodu braków w  unijnej kasie.
Natomiast sprawa  "odchyleń" powinna zostać uregulowana
w inny sposób.
Jeżeli w samochodzie masz dwie niesprawności
i po usunięciu jednej -dalej źle działa,
to nie znaczy, że
jej usunięcie nie było uzasadnione!
-Przy okazji trochę o regulacjach,
które często są utożsamiane:
z  urzędniczą samowolą: jeżeli regulacja wiąże
wszystkich uczestników "gry" to nie nie jest
ani urzędnicza , ani samowolna, może być
tylko pożyteczna lub bezsensowna.
A popularne hasło:"deregulacja "
nie ma  sensu, gdyż brak regulacji jest
dokładnie taką samą regulacją jak każda inna regulacja.
                                            kot
                             

środa, 10 października 2012

poetycznie czy racjonalistycznie


S. reprezentuje to -co jest mi obce. Dlatego jest
dla mnie interesujący -jako niezbędne dopełnienie.
Wspólnoty narodowe powstawały z gwałtu
zadawanego mniejszym wspólnotom .
-Neandertalczycy wyginęli, bo się nie zintegrowali
- zbyt rozbici na małe izolowane grupy.
-USA powstała na skutek przelewu krwi w wojnie secesyjnej.
Demokrację angielską i francuską "współtworzyły"
walki bratobójcze.
Pierwsze zjednoczenie Polski też nie było sielanką prasłowiańską.
To co piszesz o lokalności, tradycji, więzach emocjonalnych,
"poezji" plemiennej, narodowej
-to bardzo ważny, i często zapominany,
przez racjonalistów i lewicę aspekt, który odzywa się
sytuacjami rozgrywanymi przez Kaczyńskiego.
-Jak rozwiążesz następującą sprzeczność.
Powstawanie większej  wspólnoty
i przeszkoda wynikająca z obrony,
(nieuzasadnionej) tożsamości dotychczasowej:
narodowości, kultury, tradycji
Jedność  Europy  (jeśli do niej dojdzie)
będzie trudnym do przecenienia odniesieniem
dla mieszkańców planety
(jako przykład spełnienia niemożliwego!?)
i szansą  dla narodów zamieszkujących to miejsce.
-Poezję  uznajesz za pierwszoplanową
( z czym mam się ochotę zgodzić)
-przed rozumem.
ale wiesz, że ona przeszkadza (to nic,że lęki  pozorne)
tworzeniu większych niż narodowe  wspólnot
Czy rozum będzie  wystarczająco  silnym kreatorem zmian
bez zastosowania przemocy ?
(-Będzie! jeśli  będą za tym stały  dostatecznie silne interesy,
które może, współcześnie, są w stanie zastąpić krew).
                                             kot

poniedziałek, 8 października 2012

Dzielimy sie


Zwolennicy religii smoleńskiej spotykają się na portalach, gdzie wszyscy myślą podobnie i utwierdzają się tylko w swych poglądach. Jej przeciwnicy też się komunikują między sobą. Miłośnicy teatru i opery dzielą się w gronie fanów swymi przemyśleniami, ale nie wchodzi na ich portale laik lub ktoś jeszcze niezorientowany.
Młodzi nie mieszają się ze starymi, wieś z miastem, lemingi z moherami. Podzielone na klasy, kasty, poglądy społeczeństwo funkcjonuje sobie w odrębnych niszach. Nie łączy go nawet znajomość tych samych programów dla dzieci, sentyment do dobranocek, najprostsze kody. Jeśli ludzie spotykają się gdzieś w przestrzeni publicznej, to wyłącznie, by skakać sobie do gardeł. Nieufni, nienawistni, nierozumiejący się nawzajem
          Agnieszka Holland

To czego pani najbardziej brakuje dziś w TVP?

- Konceptu, kompetencji, odpowiedzialności, pasji, wolności. I logiki finansowej. 
Cynizm i niekompetencja decydentów mediów publicznych, tych wszystkich dyrektorów, prezesów, redaktorów i producentów, którzy traktują Polaków jak nierozgarniętych leniuchów, staje się w pewnym sensie samospełniającą się przepowiednią, ale głównie powoduje utratę zaufania i do tej instytucji. W efekcie prowadzi do zdemolowania jednego z najważniejszych narzędzi budowania świadomej wspólnoty.

 Starzy pracownicy zaś, często świetni specjaliści, mają karki tak zgięte latami kompromisów, strachu i poniżeń, że nie ma już w nich siły, odwagi i wolności, które są niezbędne, by inicjować i wspierać jakąkolwiek wartościową twórczość.


                              Agnieszka Holland

Szansa dla Rmneya

nie dotrzymać obietnic wyborczych- jak Reagan
Reich.
-Romney twierdzi, 
że robimy za mało, i ma rację. 
Tyle że recepty, jakie proponuje 
– więcej cięć podatków 
dla najzamożniejszych i dla wielkich korporacji
 – nie dadzą nic 
poza zwiększeniem deficytu budżetowego. 
A proponowane przez niego cięcia inwestycji publicznych 
– w edukacji i infrastrukturze, 
a także siatkach zabezpieczenia społecznego, 
jak Medicare czy Medicaid 
– wyciągną pieniądze z kieszeni ludzi, 
którzy nie tylko są pilnie potrzebujący, 
ale też których wydatki są niezbędne 
do podtrzymania rachitycznego ożywienia gospodarki.
                                                          Reich

Ceny szaleją.


Od około 20 dolarów za baryłkę w 2002 roku
do 147 dolarów w 2008 roku. 
Przy wzroście realnego popytu o 10 procent… 
Potem w ciągu niecałego roku cena spadła do 35 dolarów. 
Tylko dwa procent kontraktów na ropę 
kończy się dostarczeniem surowca. Reszta
-to spekulacja. 

Ekonomia twierdzi, że cenę ustala równowaga popytu i podaży.
-To już nie działa!
                                                                     

Nie wiadomo

Ile ma dokładnie? Też nie wiadomo Agencja Nieruchomości Rolnych wyliczyła, że oddała Kościołowi 76 tys. ha ziemi. To jest to, co kościół otrzymał w ramach uwłaszczenia, orzeczeń Komisji Majątkowej i decyzji wojewodów. Poza tym szacuje się, że od kilku do kilkunastu tysięcy ha ziemi otrzymał od jednostek samorządu terytorialnego, co w sumie może dawać ok. 90 tys. ha ziemi. (900 kilometrów kwadratowych). To powierzchnia, którą łącznie zajmuje cała Warszawa, Kraków i Bydgoszcz.

Brytyjczycy
 gospodarują na jednych z najlepszych ziem w Polsce. Zajmują się produkcją zbóż, rzepaku, ziemniaków i buraków, a także mleka. Liczby robią wrażenie. Każdego roku sprzedają ok. 40 tys. ton zbóż, 6 tys. ton rzepaku, 10 tys. ton kukurydzy, 50 tys. ton buraków cukrowych oraz 35 tys. ton ziemniaków. Prawie 2,5 tysiąca krów daje ponad 21 mln litrów mleka rocznie. Dzięki temu TFG jest czołowym producentem mleka w Polsce.

Duńczycy 
nie są i nie będą właścicielami tej ziemi. Jako obcokrajowcy mają duże ograniczenia w kupowaniu ziemi. Dlatego mogą grunty jedynie dzierżawić. Umowy podpisane są na okres od 10 do 30 lat. Dziś Poldanor to ogromna firma. Zatrudnia pół tysiąca osób i stale inwestuje w nowe technologie. W ciągu ostatnich siedmiu lat  Poldanor, jako jedyny inwestor w Polsce, zbudował osiem nowoczesnych biogazowni rolniczych wykorzystujących nawóz zwierzęcy oraz inne rodzaje biomasy. Dzięki temu udaje się zredukować emisję dwutlenku węgla o ok. 500.000 ton rocznie.
                                                       z Onetu

Stracimy młodych


W Polsce co czwarty młody człowiek nie ma pracy. Sytuacja ludzi do 24 lat pogarsza się szybciej niż ich równolatków w innych państwach UE – donosi "Gazeta Wyborcza", powołując się na raport Instytutu Spraw Publicznych.
fot. Shutterstock
Bowiem takich osób bez pracy jest prawie 3 razy więcej, niż wynosi przeciętna stopa bezrobocia. Ten współczynnik to europejska czołówka i co gorsza wyraźnie rośnie.
Ponadto prawie 70 proc. pracuje na umowach czasowych, co na dłuższą metę pogrąża w poczuciu niepewności i zawieszenia.

niedziela, 7 października 2012

http://szczesniak.pl/

Romney i Barack

Gdy się ogląda filmy  amerykańskie skrzące się inteligencją
postaci w nich występujących i  porównuje z takim Bushem
juniorem lub nawet z Romneyem
-to zadziwia jej brak
u  tych drugich.
Czy  coraz częściej prezydenci amerykańscy
nie są marionetkami w rękach dominujących grup wpływu.
Wówczas zbytnia inteligencja  i samodzielność myślenia
nie jest potrzebna - wręcz niepożądana.
-Jeśli trafi się taki naiwniak jak  Barack to
szybko włoży zęby w ścianę i do następnych wyborów.
To nie znaczy, że  R. nie może być lepszym  prezydentem USA
ale na pewno będzie zagrożeniem dla świata,
bo grupy wpływu graja na siebie i zwycięża ta najsilniejsza.
Nie wielka jest szansa aby interesy dominującej grupy wpływu w USA
pokryły się z interesami  reszty świata.
            kot

sobota, 6 października 2012

Władza .....i rzad

Rządzić i władać
Kraj potrzebuje rządu.
Rząd potrzebuje władzy.
Nie można rządzić -bez władzy,
ale władza, która nie rządzi -jest uzurpatorem.

Mamy teraz taką sytuację.
Premier i ministrowie są  zajęci
utrzymywaniem partii  przy władzy.
Sfokusowani na interesie partyjnym.
"Merytoryczni "
(rządzić to znaczy-administrować
rozwiązywać problemy, wybiegać myślą  naprzód itede)
- to szczebel wiceministrów i doradców
o odpowiednio niższym znaczeniu.
- Skąd się bierze "brak woli politycznej"
dla przeprowadzenia  naprawy,
doskonalenia tego co już jest, lub
dla dokonania radykalnej zmiany, w państwie.
-Żeby  nie było z kapelusza
 i nie zostało  spartaczone po drodze.

Na słabość woli politycznej przekłada się
sytuacja, w której inicjatywa i myślenie o sprawach  państwa
przesunięto na niższe szczeble rządowe,
gdy brak  głębokiego, 
osobistego  zaangażowanie w sprawę
premiera i ministrów.


Co ma do tego Palikot?
-Jest w polskiej polityce  jedynym
kandydatem do władzy z przeszłością  w biznesie.
Nie tylko miewał  pomysły,
ale także zajmował się ich realizacją

Pretendent i były premier
Jarosław Kaczyński
Dążący do pełnej władzy,
spragniony  władzy,
niepotrzebnej
-skoro rządzenie go nie interesuje
a władza zaspakaja ambicje.
Czyni to kraj bezrządnym
bo pozbawionym centralnego ośrodka
jakim powinien być premier
koncentrujący się na władzy -jak okupant.

-Donald Tusk
swoje zaangażowanie
sprowadza się do politycznego  nadzoru.
Nic jednak  nie zastąpi!
autorskiego przemyślanego, zaangażowania
w poszukiwanie rozwiązań problemów państwa

-Dla Palikota wygłupiającego się,
oglądającego politykę z perspektywy  PO
-to co dla innych było świadectwem profesjonalizmu,
dla niego było  wygłupem.
-Dla Palikota biznesmena,
z natury ,"pomysły"
nie  są
hasłami, zagrywkami  politycznymi.
lecz mają  perspektywę
i  możliwość, realizacji.
To trzeba ćwiczyć.
A on to robił.

Otwartość myślenia jest kolejnym   atutem P.
Nie strasznym mu jest zaatakowanie kościoła,
i brak uległości wobec  rynków finansowych,
przed którymi drżą politycy.

Poruszającemu się zygzakiem między prawicą  i lewicą.
-Współczesnemu światu potrzebne są dobre rozwiązania,
a nie barwy wojenne.





czwartek, 4 października 2012

O odzyskanie kontroli nad swoim losem

"Ludzie kształtowani są 
przez industrializację czy kolonizację 
pozbawiające ich autonomii, ale z drugiej dążą 
do odzyskania kontroli nad swoimi losami 
przez reformy, bunty i rewolucje."

Gdula omawia  Erica Hobsbawma 


Co wnosi Palikot?


"Pytanie: co do tego wnosi Palikot? Na razie nie wniósł nic."
O tym co wniósł już napisałem.
O tym co może wnieść-niżej.
Ale jak -to było/jest ?
Mieliśmy/mamy do czynienia z tzw. zawodowymi politykami, którzy działają następująco.
-Przywódca partyjny -specjalistą od wygrywania wyborów.
-Formowanie rządu po wygraniu wyborów sprowadza się do umacniania politycznych pozycji (to jak
-wielokrotnie opisywano)- obsadzania ministerialnych stanowisk -też politycznych, pod kontem umocnienia wpływów partyjnych.
Pozostaje margines
konieczny, choć drugorzędny,
z punktu widzenia polityka:
trzeba krajem administrować,
rozwiązywać problemy, wybiegać naprzód,
dbać lub zaostrzać(są i tacy) stosunki z sąsiadami.
Ktoś to musi robić. Politycy się na tym nie znają
i nie mają do tego głowy.
Upierdliwe to
-to już nie ta polityka, do której się przyzwyczaił
i nie wiadomo jak się do tego zabierać;
- a praca konieczna  i do wykonania.
Skończyły się polityczne pustosłowia i przepychanki.
W tym celu premier/minister powołuje wiceministrów merytorycznych
i rozdmuchuje gigantycznie zatrudnianie doradców (bo sam nie wie, nie rozumie), rozrastają się komitety dla rozwiązania każdego doskwierającego,
nagłośnionego przez media problemu, często trzeciorzędnego, a często nabrzmiałego potrzebą.
Tak z grubsza przebiega robienie tej zwykłej i tej koniecznej polityki po wygraniu wyborów.
Opis zachowań Donalda, Jarosława.
Miller nieco bardziej ustawiał rząd pod problemy, ale z grubsza  zachowywał się podobnie.
cdn.

wtorek, 2 października 2012


Rzecz w tym, że żyjemy w innym świecie.
który z natury rozwoju technologicznego stał się lewicowy.
Chociaż nie zdaje sobie jeszcze z tego sprawy.
Przebudowa świadomości to powolny pełen zygzaków proces.
Zaryzykowałbym twierdzenie,że
pojecie lewicy należy wrzucić, z całym szacunkiem, do lamusa.
Więcej szkodzi niż cokolwiek jest w stanie zrobić.
Powoduje tylko niepotrzebne starcia o nic
na zasadzie skojarzeń i reminiscencji.
Poza tym  komplikacja rzeczywistości osiągnęła poziom,
na, którym rozróżnienia zbyt proste (lewica prawica)
nie sprawdzają się.
Każda nowa propozycja powstająca w odpowiedzi na
ukazujące się problemy powinna być głęboko analizowana
ze względu na skutki  i tylko z tego powodu.

To jest własnie to co zobaczył Palikot.
Zmieniając  punkt widzenia,
gdy stał się samodzielnym bytem politycznym.
Po prostu nie da się dalej tak jak dotychczas.
To co kiedyś było uznawane za lewicowe dziś
jest synonimem racjonalności
Dlatego badanie Palikota na lewicowość
w odniesieniu do jego przeszłości nie ma sensu.
On  jest głodny sukcesu politycznego,
a nie tylko bycia we władzy jak  "tamci",
bo to czego chcieli tamci -już ma.
Więc jest o szczebel ambitniejszy.
Jego tak lekceważone pomysły zawierają  interesujące jądra.
Różnica między nim, a politykami  jest zasadnicza,
tak jak między:"Panowie macie jakieś pomysły,
bo czymś trzeba zająć media" a rodzącymi się z obserwacji
rzeczywistości w  niezłym, otwartym na nią mózgu.
Moje twierdzenie jest gołe.Aby takie nie było
trzeba by sięgnąć do konkretnego
 i je przeanalizować.

Spodziewam się, że, Palikota stać  na
sprawdzenie kilku dotychczas dla polityków
 niewzruszonych dogmatów politycznych
i ekonomicznych
co umożliwi jego biznesowo-analityczny instynkt.


-W polskiej polityce od lat istnieją
miejsca, których "profesjonalny polityk" nie rusza.
Bo się nie uda, bo się zawali, bo to się źle skończy itpe.
Co zrobił dotychczas Palikot
popędził kota kościołowi i co? Zawaliło się.
Jest jeszcze kilka takich "świętych miejsc". których się nie rusza:
-rynki finansowe
-podatki z uwagi na to,że uciekną.
g. prawda nie każdy może uciec.
Jest tego sporo do przetestowania.
I kto to może zrobić: Tusk, Kaczyński, Miller?!
Ruszenie tych nadmuchanych tygrysów to zadanie dla Palikota