poniedziałek, 25 lutego 2013

Niepodległość

...to jest najbardziej idiotyczne 
zastosowanie terminów 
„niepodległość” czy „suwerenność”, 
jakie można sobie wyobrazić. 
Oparte albo na ignorancji, 
albo na zamyśle politycznym, 
który jest bardzo krótkowzroczny. 
W takich sytuacjach wychodzi na jaw, 
że jesteśmy intelektualnie 
nieprzygotowani do rzeczywistości, 
w której się znaleźliśmy po roku 1989. 

W Polskim Porozumieniu Niepodległościowym zdawaliśmy sobie z tego sprawę i usiłowaliśmy myśleć naprzód. 
W tekście O Polsce i Europie, który 
ogłosiliśmy w 1979 roku, 
postawiliśmy tezę, że kiedy odzyskamy niepodległość, 
najlepszym sposobem jej zagospodarowania i utrwalenia 
będzie wejście do Wspólnoty Europejskiej. 
Ja się tej tezy trzymam i 
uważam ją za opisującą rzeczywistość. 

W pojedynkę w dzisiejszym świecie 
niepodległości bronić nie jesteśmy w stanie, 
nie tylko na poziomie militarnym, 
ale także ekonomicznym i społecznym.
 Historycznie konflikty rozstrzygało się siłą.

Michalski:  
Może mając w przeszłości kłopoty z wygrywaniem realnych wojen, wyżywamy się w tej retoryce, bo ona niczym nie grozi?

Grozi osłabieniem naszej skuteczności 
w realnych rokowaniach europejskich, 
gdzie język pokojowy, argumentacja „pokojowa” 
– są realnymi narzędziami 
uzyskiwania rozmaitych ustępstw, 
a z językiem „wojennym” można tylko stracić.

-Nazywanie tego „wojną” nie ma sensu, 
po pierwsze dlatego, że nie jest prawdą, 
że to jest wojna (bo na wojnie ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa), 
a po drugie dlatego, że nie jest to skuteczne. 
I to na dwóch kierunkach. Po pierwsze, 
pozostawia własne społeczeństwo w obszarze mitów, 
niczego o współczesnej Europie 
własnego narodu nie uczy. 
A po drugie, utrudnia porozumiewanie się 
z innymi uczestnikami 
tych wspólnotowych negocjacji. 
To, co się działo w polskim Sejmie 
przy okazji dyskusji o pakcie fiskalnym, było absurdalne. 
O utracie niepodległości, o nowych rozbiorach, 
wręcz o okupacji 
mówi istotna część elity politycznej państwa, 
które co tydzień otrzymuje 
z unijnego budżetu 
równowartość miliarda złotych 
wydawanych później na 
infrastrukturę, na ochronę socjalną polskiej wsi, 
pomagających temu państwu realizować cele, 
na które inaczej nie byłoby nas w ogóle stać.

.... przeciwnicy integracji „ustawili” przebieg tej dyskusji 
do tego stopnia, że pewne informacje trzeba by dzisiaj 
przypominać zupełnie od nowa

.... będziemy musieli podejmować szybko 
fundamentalne decyzje w polityce europejskiej, 
do których nie jesteśmy merytorycznie przygotowani.

...Trzeba do Unii zgłaszać pretensje, 
trzeba politycznie walczyć o jej kształt, 
bo to jest organizm, który się rozwija. 
My musimy dostosowywać ją do zmieniającego się świata, 
wyznaczać kierunek rozwoju. 
Lewica i prawica mają taką możliwość 
oddziaływania politycznego na kształt Unii. 
Pod warunkiem, że żadna ze stron nie zmistyfikuje Unii 
jako „źródła zagrożeń”, które zupełnie nie z Brukseli się biorą.
  

                                                            Najder jesteś lepszy niż myślałem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz